Zupełnie przez przypadek Niepanikuj stało się dziennikiem panikowicza dla stałych użytkowników, który regularnie wypowiadają się w komentarzach. Analizując wypowiedzi i pytania stałych użytkowników, doszłam do wniosku, że wielu z Was robi postępy w leczeniu nerwicy i mimo to, kompletne ich nie zauważa. Poniższe ćwiczenie pozwoli Wam uświadomić sobie czy postępy są czy ich nie ma. Lista sukcesów może stać się “kotwicą”, gdy nadchodzi kryzys i warto sobie taką przygotować.

 

Często podkreślam jak ważny jest zeszyt panikowicza w którym należy zapisywać swoje myśli. To jest punkt wyjściowy do pracy z negatywnym myśleniem, które przecież nakręca machinę adrenaliny. W pewnym sensie Niepanikuj stało się dla niektórych takim  właśnie zeszytem. Analizując komentarze kilku stałych użytkowników na przestrzeni roku zauważyłam, że robią postępy w leczeniu nerwicy lękowej, ale zdecydowanie ich nie widzą. Komentarze sprzed roku mówią przykładowo o sukcesach w pierwszym biegu na 10 km, a sprzed tygodnia o tym, że mimo starań wciąż odczuwają lęk. A przecież dziesięciokilometrowy bieg to sukces i ogromne (!) postępy w leczeniu nerwicy lękowej. Przecież przez kilka lat nie było mowy o żadnym biegu…

Aby móc zbadać czy postępy w leczeniu nerwicy lękowej są czy ich nie ma, należy przeanalizować cały rok i porównać go z poprzednim całym rokiem. A nie dokonać analizy jednego momentu czy dnia w którym akurat mamy kryzys.

<<<< Dalsza część tekstu oraz ćwiczenie dostępne jest w ramach Dostępu Premium. Przeczytaj Jak zamówić Dostęp Premium KLIK  Co to jest Dostęp Premium KLIK >>>>

Wykup Dostęp Premium i czytaj bez ograniczeń

Odblokuj dostęp premium »

Nielimitowany dostęp do
wszystkich treści na blogu

Koszt 39 pln za miesiąc
(bez umowy na rok)

Dodaj komentarz

 

27 komentarzy

15/04/18 16:48

Pani Sabinko jak przełamać lęk przez jazda autem. nie jeździłam 9 lat teraz musze zacząć. boje się wsiąść za kółko mam wizję ze kogoś zabije ze dostane ataku. Śni mi się ze jeżdżę ze jest super jestem wolna. w realu kicha,

16/04/18 06:39

Rozpiszę takie ćwiczenie na blogu, bo mi literek braknie w okienku komentarz na odpowiedź. Pozdrawiam i trzymaj się dzielnie.

16/04/18 07:16

Dziękuję za zainteresowanie czekam z niecierpliwością

16/04/18 08:01

MONIKA ja właśnie jadąc autem czuję się wolna. Trochę trwało to moje wypracowanie tego. Dla mnie auto to trochę moje nogi. W aucie czuję, że spada stres itp. Na poczatku może zacznij jeździć z kimś. Potem niech ten ktos siada z tyłu i niech udaje, że go nie ma :). Mi to pomogło. Do tego ulubiona muzyka. W razie ataku w aucie możesz krzyczeć do woli. Pozdrawiam 🙂

16/04/18 08:51

Sabinko, dziekuję za ten artykuł. Bardzo mi był dzisiaj potrzebny. Wczoraj wyszłam biegać, ale było duszno a ja nie miałam wody i atak paniki gotowy- weszłam do dusznego sklepu ją kupic i było już po mnie. Ale uświadomiłam sobie dzisiaj, że mimo to przebiagłam 4 km SAMA, kiedyś bałam się w ogóle biegać a jak juz to robiłam niewiele ponad 3 km a teraz robię zazwyczaj 6 km..Także postęp jest a zupełnie go nie dostrzegałam. Winne jest moje negatywne myślenie- wszystko wydaje mi się beznadziejne i bez sensu, bo na tym się skupiam.

16/04/18 17:12

WOW! No to już jest ładny wynik 🙂

18/04/18 08:47

A żeby pokazać lękowi kto tu rządzi wczoraj przebiegłam prawie 7 km 🙂

18/04/18 20:16

Fiu fiu 🙂

16/04/18 09:12

Też się łapie na tym, że jestem zła jak boję się np. iść do centrum handlowego a nie pomyśle o tym że cały tydzień był praktycznie taki jak przed nerwicą 🙂 bardzo fajny wpis, daje do myślenia! pozdrawiam

16/04/18 17:11

🙂

16/04/18 10:07

Dziewczyny co polecacie na ból żołądka wywołany stresem ?. Dzięki 🙂

16/04/18 10:48

Hej dziewczyny ja widzę ogromny postęp i za każdy mały krok dziękuję Bogu i Wam 😉 przede wszystkim odkąd tu jestem nie miałam ataku gdyby nie ten blog zapewne zamknelabym się w domu albo skończyła z tabletkami u psychiatry. Dzięki temu że tu trafiłam w odpowiednim momencie nie zaczęłam nawet przygody z tabletkami. Druga sprawa to ruch jakikolwiek powoduje że znika to okropne uczucie derealizacji to takie cudowne znów widzieć co się w okół Ciebie dzieje! Ale mimo to nie jest kolorowo gdzieś tam w środku czuje ze cały czas jest coś nie tak w moim życiu. Brakuje mi zainteresowań i ludzi w okół siebie. Ciężko coś z tym zrobić tęsknię za tym jakim byłam człowiekiem kiedyś otwartym i dusza towarzystwa teraz boje się wyjść zagadać do ludzi nawet czasami myślę że jestem tak nudna ze nie będę miała o czym rozmawiać z kimkolwiek.. eh taka ta nasza nerwica

16/04/18 17:11

Następny krok i będzie co raz lepiej 🙂

16/04/18 11:35

I radości z życia mi brakuje. Tak się staram cieszyć i korzystać z tych pięknych dni. Kiedy spaceruje i patrze na te uśmiechnięte twarze na dzieci na pary tak mi brak tej radości w sobie. Najbardziej na świecie chciałabym ja odzyskać.

16/04/18 19:13

Witam Pani Sabino! Dawno mnie tu nie było, a to dlatego, że u mnie coraz lepiej. Pomimo to od jakiegoś czasu mam stresujący okres, pewne objawy wracają, ale to już nie to samo. Mam jednak inny problem. Mam 17 lat, raczej rzadko uprawiam sport, są to jedynie spacery i rower. Na wf-ie dużo biegami i po takim intensywnym wysiłku łapie mnie ból z przodu głowy. Pojawia się on jakieś 15 min po wysiłku, gdy to pierwsze zmęczenie minie. Jest to pewnego rodzaju ucisk, napięcie w środku głowy, które bardzo przeszkadza. Mija zazwyczaj dopiero, gdy budzę się na drugi dzień. Nie wiem, czym może to być spowodowane i w głowie mam najgorsze scenariusze jak np. guz mózgu. Nie mam ani jakichś szczególnych zawrotów głowy, ani omdlewania, czasami jedynie boli mnie odcinek piersiowy kręgosłupa, ale to od tego, że siedzę w szkole 7 godzin pochylona. Jak Pani myśli, czy to jest po prostu od zmęczenia, niewytrenowania, czy może ma jakieś głębsze przyczyny? Czy u Pani na początku coś takiego występowało?

17/04/18 07:03

Kasia. Najlepiej ćwiczyć co najmniej godzinę i o średnim/wolnym natężeniu. Intensywny wysiłek omijać szerokim łukiem.

17/04/18 10:07

Właśnie, to chyba było po prostu wyczerpianie, bo dzisiaj czuję się już dobrze. Dziękuję za radę, będę się oszczędzać i nie przemęczać. 🙂 Pozdrawiam

16/04/18 19:53

Dziękuję Aniu za ciepłe słowa wsparcia. Pani Sabino gdyby nie ten blog było by ze mną mega źle

17/04/18 07:02

<3

17/04/18 07:24

Super Dziewczyny, że dajecie radę 👏. U mnie niestety kryzys. A co do bólu żołądka od stresu to okazało się, że dopadł mnie jakiś wirus. Od wczoraj z gorączka, osłabieniem i bólem brzucha w łóżku. Nigdy nie mialam takiej jelitówki :/

18/04/18 09:17

Muszę Wam się pochwalić drogie panikary! Już prawie miesiąc odkąd żyje tak jak przed atakami paniki 😀 po ponad rocznej walce całkowicie odstawiłam kawę, herbatę, piję dużo melisy, częściej wychodzę na dłuższe trasy rowerowe i spacery. Kilka miesięcy racjonalizowania sobie objawów zrobiły swoje i w końcu zakodowałam, że to wytwór mojej wyobraźni. Wiem, że nie ma co się łudzić, że to już koniec bo nadal czasami odczuwam lekki niepokój czy ucisk na klatce ale taki miesiąc sukcesu dodaje skrzydeł i pokazuję, że tak naprawdę fizycznie wszystko jest dobrze. Został mi jeszcze lęk kiedy jestem w pomieszczeniach czy autobusie/tramwaju gdzie jest duszno i mam w głowie to, że mogę zemdleć. Ale tego niestety nie umiem sobie już zracjonalizować, mam nadzieję że kiedyś mi się uda 😊 Wam wszystkim życzę powodzenia i na moim przykładzie chcę dać Wam nadzieję, że też będzie lepiej!

18/04/18 21:45

Nie wiem jak Wam sie udaje ale cieszę się gdy czytam takie komentarze :). Ja kawy już nie piję chyba dwa lata, a melisę to piję chyba od szkoły średniej, a mam już 36 lat. Lęki racjonalizuje kazdego dnia i nic mi z tego nie wychodzi. Ewenement ze mnie.

18/04/18 11:57

A tak przy okazji, jest tu ktoś może z Warszawy? Może uda się zorganizować grupę wsparcia do biegania i wspólnego wychodzenia, zabierzmy nasze lęki na wycieczkę 🙂

18/04/18 19:14

Czy ja dobrze rozumiem że potrzeba nawet 10 lat żeby odczarować to męczące paskudztwo 🙁 Ja mam spadek formy ,niewiem czy to praca ,bo ostatnio jestem troche przerzucana z kąta w kąt ,i zasuwam na nogach po 8-12 h ,czy przez pogode ponieważ mnie taka duchota meczy .Ale przychodze do domu zawijam się w koc i śpie ,w tym tygodniu nieposzłam na żaden trening ,a od czerwca zeszłego roku cwicze 2-3 razy w tygodniu i odpuszczalam tylko w okres i przeziebienie.Zapisana jestem w weekend na pierwszy w moim życiu bieg na czas ,i moje podekscytowanie tym wydarzenie opadło do zera a bardzo sie tym faktem cieszylam ze sie odwazyłam i zapisałam 🙂

18/04/18 21:41

WERONIKA ja już z tym żyję 11 lat i nadal nie jest łatwo. Ba mam wrażenie,że brakuje mi już i sił i motywacji :/

19/04/18 21:53

No ja niestety chyba od dziecka byłam raczej lękliwa i wycofana,a pierwsze ataki paniki miałam w liceum, wiec ciężko mi uwierzyć że może być inaczej .

20/04/18 08:22

Weronika ja też w dzieciństwie byłam wycofana,bardzo nieśmiała, wrażliwą itp. I pierwsze dziwne objawy mialam już jako 8letnia dziewczynka :/. Np.Pierwsza komunia była dla mnie mega stresem. Ale wtedy nawet nie wiedziałam z czym to się je.