Osoby zmagające się z nerwicą lękową czy też depresją bardzo często przechodzą przez  kryzys w życiu – zmagają się z problemami wychowawczymi, wymagającą pracą, siedzącym stylem życia czy też trudnym partnerem. Każdy kto cierpi na ataki paniki lub kiedykolwiek doświadczył uczucia lęku, zapewne wie jak trudno rozwiązać jakikolwiek kryzys w życiu, gdy sposób myślenia nie mówi nic innego jak: będzie tylko gorzej. Jednak większość z nas posiada umiejętności i wiedzę niezbędną do rozwiązywania codziennych problemów. A jeśli nie posiada, to może się tego nauczyć!

Kryzys w życiu był, być może aktualnie trwa i zapewne przyjdzie jeszcze nie jeden. Takie życie 🙂 Osobiście zmieniałam swoje życie 4 razy! Przeprowadzałam się w różne części świata, zmieniałam zawody, otoczenie i styl życia. Każda zmiana to wyzwanie, ale dzięki nerwicy nauczyłam się NIE rozkładać rączek z bezradności i płakać LECZ DZIAŁAĆ. Oczywiście, że kryzys w życiu może być cholernie bolesny. Zdrady, kłamstwa, problemy rodzinne…Nie mówię, że nie płakałam z żalu. Ale to głównie od naszego podejścia zależy jak sobie z nim poradzimy.

Kiedyś w momentach kryzysowych płakałam, tupałam ze złości nogami, klęłam jak szewc i szybko się poddawałam nie wytrzymując presji. Niestety takie podejście sprawiało, że dni mijały jeden za drugim, a moja sytuacja pozostawała bez zmian. Dopiero nerwica lękowa nauczyła mnie ciężkiej pracy. Odkryłam, że jak chce cokolwiek zmienić czy osiągnąć to muszę zakasać rękawy i działać. Mało tego nauczyłam się również, że nie ma sytuacji bez wyjścia! Naprawdę nie ma! Byłam już bez pieniędzy, bez opieki, bez wsparcia, bez rodziny, bez pracy, bez zdrowia i ze stresu wyleciały mi prawie wszystkie włosy. I choć wtedy za każdym razem myślałam, że jestem w kropce to z każdej tej sytuacji udało się wyjść zwycięsko.

Kryzys w życiu to nie łatwa sprawa. Warto pamiętać jednak, iż większość z nas posiada umiejętności i wiedzę niezbędną do rozwiązywania codziennych problemów. A jak nie posiada, to może się tego nauczyć! W obliczu kryzysu wyzwaniem nie jest przykładowo zdobycie pracy. Prawdziwa trudność to podejście – pełne wiary w siebie i gotowości do działania mimo przeszkód.

 

Można przejść przez kryzys w życiu łagodniej dzięki prawidłowemu podejściu. Na taką postawę składa się kilka czynników. Warto się z nimi zapoznać – być może przemówią do Twojego systemu wartości i ułatwią zmiany. Nie wmawiaj sobie przypadkiem, że czegoś Ci brakuje!

Główne czynniki, które wpływają na prawidłową postawę w podejściu do sytuacji kryzysowej w życiu panikowicza to:

<<<< Dalsza część tekstu oraz ćwiczenie dostępne jest w ramach Dostępu Premium. Przeczytaj Jak zamówić Dostęp Premium KLIK  Co to jest Dostęp Premium KLIK >>>>

Wykup Dostęp Premium i czytaj bez ograniczeń

Odblokuj dostęp premium »

Nielimitowany dostęp do
wszystkich treści na blogu

Koszt 39 pln za miesiąc
(bez umowy na rok)

Dodaj komentarz

 

27 komentarzy

18/04/18 21:39

Moje imie to ostatnio kryzys. Właśnie ryczę z tego powodu. Ja też zmieniałam swoje życie 4 razy, a i tak wróciłam do swojej miejscowości. Wtedy nie było to dla mnie mega trudne. Co do włosów i cery to mi już ręce opadają. Dzięki Sabi bo coś intuicyjnie czuję, że miałam wpływ na ten post 😘

19/04/18 09:59

Super wpis. Ja ostatnio jestem chorobliwie zazdrosna i wiem że niszczę nasz związek ale to jest silniejsze ode mnie. Dwa lata temu ta zazdrość doprowadziła mnie do nawrotu nerwicy i znowu zaczynam mnie myśli a jak mnie zdradza itp… Męczy mnie to i mojego partnera. Jak pozbyć się tego strasznego uczucia???

19/04/18 19:54

A podasz przykład? Jak objawia się ta zazdrość?

20/04/18 07:20

W każdej sytuacji znajduję coś, że mógłby on mieć kogoś, np. jedzie umyć samochód moja myśl a może jedzie zadzwonić do innej. Inny przykład że w jego pracy są jakieś kobiety i pewnie z nimi urządza pogaduszki. Jak telefon do niego dzwoni to sprawdzam kto to jest itp. Nigdy nie dał mi nawet powodu żebym mogła się martwić że kogoś ma. Może to też wynika z tego że jest młodszy ode mnie o 8 lat, a ja nie umiem mu zaufać na 100% bo się boję że się zawiodę.

21/04/18 07:52

Czytałaś “Dlaczego faceci kochają zołzy”? Trzeba zmienić myślenie na: jak będzie miał romans to niech sobie idzie i jeszcze go podrzucę do niej. I niech do końca życia żałuje, że stracił taką fajną kobitkę ja JA 🙂

23/04/18 07:15

Właśnie ciężko zmienić to myślenie

23/04/18 20:33

Ciężko, ciężko. Trzeba duuuuużo trenować 🙂

19/04/18 13:59

Chciałam zapytać czy ktoś ma takie objawy bo już sama nie wiem czy to normalne…Codziennie czuję się zmęczona brak energii nawet po super przespanej nocy.
-codziennie czuję się jak “pijak błądzący wzrok”nie wyraźne rozmyte pole widzenia jak patrzę w dal
-najgorsze codzienne uczucie omdlewania jak stoję lub siedzę mam wrażenie że nogi mi odpływają jak po lodzie…to najgorszy objaw
-wrażenie że chce mnie roztargać od środka przygnębienie chwilowe pól roku temu trwało pól dnia.
-sztywny bolący kark,
Po roku zmagań dzięki poradą Sabinki i chodzeniu na terapie pokonałam panikę ,wszystko przyjmuję na spokojnie nie boję się objawów minęło walenie serca,ucisk w gardle,powrócił sen a bałam się spojrzeć na łóżko,budzę się jeszcze z niepokojem ale mam nadzieje że to minie….czy taki objaw odpływania może minąć?To takie wrażenie jakby coś w mózgu jednak nie sterowało jak trzeba.

20/04/18 08:18

Maja ja mam tak kazdego dnia.

20/04/18 18:08

MAJA
kiedyś byłam umówiona do fryzjera ( oczywoscie w domu bo jeszcze się bałam) i w czasie wizyty miałam tak sztywny kark ze bałam się głowa ruszyć żeby nie połamać
Pływanie miałam najdłużej ale minęło nawet nie wiem kiedy
Czasami się pojawia ale wina jest tego ze spieszę się bardzo
Rozrywanie od środka mam czasami w czacie okresu
Ale wszustko to są emocje wiec miej je w nosie

19/04/18 14:27

Ja mam kryzys ale nie umiem nic zmienić. Boje się konsekwencji. Boje się podjąć decyzję i ogólnie ciągle się czegoś boje. I człowiek tak tkwi w tym aż się dusi ale nic nie robi..

19/04/18 19:53

Trochę praktyki i wszystko można wytrenować 🙂 Nawet nie banie się 🙂

20/04/18 04:24

O gdyby sie tak dało przelać troche tej praktyki 🙂 Jakaś rada na pierwszy bieg uliczny, zapisałam się namówiona przez znajomą,podchodziłam do tego lekko ale im bliżej tym bardziej się stresuje 🙁

20/04/18 06:32

Czyn to praktykowanie. Super, że się zapisałaś. Pomyśl sobie, że w każdej chwili możesz zejść z trasy więc nie ma presji – może to pomoże się odstresować:) Pamiętaj, żeby nie jeść ciastek w trakcie biegu. Lepiej jakiś żel energetyczny. Ciastek nie da się przełknąć na suchym gardle i trzeba będzie wypluć 🙂

20/04/18 11:23

oj to tylko 5km albo dla mnie aż ,raczej nic niebede jesc oprócz wody 🙂 Troche sie wstydze swoich ograniczen wagowych,tempa i ze to raczej bedzie marszobieg 🙂 i to mnie blokuje .

21/04/18 07:47

Wera, bardzo dużo ludzi na biegach chodzi – zobaczysz, że nie będziesz sama. W bieganiu tempo, waga i wygląd nie ma znaczenia. Liczy się determinacja 🙂 Zobaczysz, że pójdzie bez przeszkód i zaraz będziesz szukała kolejnego biegu 🙂

20/04/18 11:28

No i że tam będzie tyle ludzi 🙁

19/04/18 21:49

Maja ja miałam i jeszcze teraz czasami mam zupełnie takie same objawy – wszystko co napisałaś… Nerwica;)

20/04/18 09:54

Dziękuję Justynko po jakim czasie u Ciebie ustępowało i czy też dajesz rade bez chemicznej pomocy?

20/04/18 15:21

Uwielbiam Cię Sabinko! Dziękuje za tego bloga!!

21/04/18 07:44

<3

21/04/18 07:18

U mnie jakby ostatnio dużo lepiej, wskazówki Pani Sabiny staram się stosować w życiu, rozumiem coraz więcej. Postanowiłam przede wszystkim przestać się bać , nie boję się, nie boję się nic mi nie będzie, tak sobie powtarzam. Parę razy atak próbował do mnie przyjść, wiem, że ściągam go myślami… udało mi się go przegonić, wyśmiać go. Poszłam do sklepu, zostałam sama w domu…staram się myśleć pozytywnie, widzieć zalety, odganiać czarne myśli. Wzmocnić poczucie wartości – plecy wyprostowane pewna postawa, pewny krok i pewne ruchy. Szanować siebie, dbać o siebie, być dobrej dla siebie. Póki co cieszę się obecnym stanem rzeczy, mam nadzieję, że jak najdłużej mi się to uda. Mam zeszyt panikowicza:) Jeszcze tylko ogarnąć tą cholerną jazdę autem…:(
Pozdrawiam wszystkich życzę dużo uśmiechu i spokoju :))

21/04/18 07:44

Fantastyczna nowina Monika! Trzymam kciuki za dalsze sukcesy!

21/04/18 08:55

Gdy po raz setny chcesz coś zmienić gdzieś sie ruszyc. Pakujesz torbę, otwierasz brame, wsiadasz do auta, a ono nie chce ruszyc 😈. Nie poddajesz się próbujesz. Przyjeżdża szwagier coś chce naprawić nie wychodzi. Kupujesz kable okazują sie za krótkie. Z pomocą przychodzi sąsiad daje swoje kable ale z uszkodzonymi końcówkami. Gdy podłączasz nowy prostownik, a on nie działa. Zamykasz drzwi i wracasz do swojego azylu, a tak bardzo chciałaś z niego wyjść. Mój poranek. Sabi może post o tym jak takie sytuacje olewać jak wyciągać wnioski bo ja dzisiaj mam wrażenie, że gotuję się w tym wszystkim. I wiem, że to wszystko jest nie warte nerwów bo szkoda zdrowia ale czasami wszystko razem wzięte powoduje bezsilność i człowiek ma ochotę tylko ryczeć. Miłego weekendu Dziewczyny 😙

21/04/18 15:50

Mimo wszystko zrobiłam co miałam zrobić 🙂

25/04/18 11:35

Dlaczego tak się dzieje ze czasem wydaje się że już się człowiek uporal z ta panika, jest miło a ona i tak prędzej czy później się odzywa nie wiadomo skąd

25/04/18 19:58