Sens życia – kiedyś sama go szukałam, a dziś uczę innych, że życie ma się tylko jedno i nie warto czekać na kryzys, aby docenić jego wartość. Odkrywając sens życia możemy nadać mu inny wymiar. Ten lepszy, ciekawszy i weselszy. Jako ktoś, kto zmagał się z nerwicą lękową i depresją poznałam życie bez głębszych wartości i życie, które ma głębszy sens. To pierwsze przypominało czarną dziurę, a to drugie rajski ogród.

Jak odnaleźć sens życia i poczuć się spełnionym

Od najmłodszych lat przykładałam dużą wagę do pracy. Szybko nauczyłam się, że jeśli chcę coś sobie kupić lub osiągnąć to muszę na to zapracować. Z czasem jednak zatraciłam równowagę między życiem zawodowym, a prywatnym. Moje życie kręciło się wokół pracy. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że istnieje coś takiego jak sens życia… Co zresztą poskutkowało załamaniem nerwowym, depresją i nerwicą.

Opracuj krystalicznie przejrzystą wizję życia, którego pragniesz

Definiując swoje prawdziwe priorytety, zaczniesz rozwijać wizję życia, której pragniesz (TY). Będziesz budować swoje życie wokół swoich priorytetów, a nie czyiś innych. Warto zadać sobie kilka pytań i poszukać odpowiedzi. Dlaczego praca ma dla mnie tak dużą wartość? Być może pragnę komuś coś udowodnić? Na przykład, że nie jestem czarną owcą w rodzinie? Lub pokazać, że nie potrzebuję pomocy, bo ze wszystkim doskonale poradzę sobie sama? Czy moje działania są zgodne z moją wizją życia? No właśnie, a jaka jest ta moja wizja? Czy czuję, że odkryłam sens życia i jestem spełnionym człowiekiem?

Od czego zacząć?

<<<< Dalsza część tekstu oraz ćwiczenie dostępne jest w ramach Dostępu Premium. Przeczytaj Jak zamówić Dostęp Premium KLIK  Co to jest Dostęp Premium KLIK >>>>

Wykup Dostęp Premium i czytaj bez ograniczeń

Odblokuj dostęp premium »

Nielimitowany dostęp do
wszystkich treści na blogu

Koszt 39 pln za miesiąc
(bez umowy na rok)

Dodaj komentarz

 

12 komentarzy

04/05/18 19:17

Sens życia jest to na pewno ale gdy jest się umęczonym tym cholerstwem to człowiek czasami ma wszystkiego dość. Po dzisiejszym dniu ból głowy i tak w koło. Od wielu lat ten sam schemat dolegliwości i brak pomysłu na przerwanie spirali. Fajny post Sabi.

06/05/18 08:45

Temat rzeka… 🙂 Dla niejednej osoby odkrywanie swojego celu życia stało się celem samym w sobie.

07/05/18 10:31

Czasem mam wrażenie że jedynym sensem zycia uzytkownika ANIA jest dodawanie depresyjnego komentarza pod każdym postem…dziewczyno, weź się za siebie! wszystkim nam jest ciężko i wszyscy jesteśmy zmęczeni, ale skupiając się i pisząc w kółko jak Ci jest źle bardzo demotywujesz innych..I sądzę, że nie pomagasz sobie zbytnio.

Jeżeli chodzi o sens życia- ja od zawsze zawsze wyobrażałam sobie siebie mieszkająca na wsi w otoczeniu zwierząt i do tej pory ta myśl mnie niezwykle relaksuje- aktualnie pracuje w warszawskim korpo. Czy to jest jakiś trop jeżeli chodzi o mój sens życia?

07/05/18 18:13

Warszawskie korpo Hi5! Po sąsiedzku na Mordorze? Może być jak najbardziej. Trzeba robić to, co się „czuje”. Jakby nie patrzeć większość czasu spędzamy w pracy.

08/05/18 08:59

KAROLINA to masz mylne wrazenie i moze warto przeczytać wszystkie moje komentarze. Uwielbiam takich ludzi jak Ty którzy muszą komuś dowalic by im było lepiej.

07/05/18 20:57

Ja znalazłam na tym blogu miejsce w którym mogę w każdej chwili napisać jak się czuje i co mnie niepokoi. Potrafię w ciągu kilku dni mieć zmienne nastroje a to jest takie bezpieczne miejsce w którym mogę o tym mówić i każdy to rozumie. Wydaje mi się ze Ania również ma w tym blogu oparcie w związku z czym nie oceniamy jej. Przez takie komentarze nie bedzie chciała tu się wypowiadać a jeżeli jej to pomaga niech pisze o tym co ja martwi. Każdy ma swój czas w jakim się ogarnie i zrozumie nerwice.

08/05/18 06:17

Zgadzam się z Natalią. Każdy z nas wchodzi tu, aby napisać, co mu leży na sercu. Ania, jak pisała wcześniej- nie ma komu o tym opowiedzieć. Mnie i pewnie wielu innym nie przeszkadzają jej wypowiedzi.

08/05/18 20:07

DZIĘKUJĘ KAROLINA za zrozumienie 😊❤. Mi też nigdy nie przeszkadzało gdy ktoś pisał o tym co leży mu na sercu. Gdy ktoś miał zły dzień czy gorszy czas. Gdy ktoś pisał gdy miał atak paniki itp. I moje komentarze nie są po to by kogoś dołować bo to nie o to chodzi. Może nawet inni zauważą jak dobrze im idzie w porównaniu do mnie ;). Ale wiadomo każdy z komentarza wyniesie co innego i nie wnikam w to. Serce mi się raduje gdy jestem zrozumiana i mam poczucie, że nie jestem sama :). DZIĘKI Dziewczyny 😘

08/05/18 09:05

DZIĘKUJĘ NATALIA za zrozumienie ❤. Właśnie takich ludzi w życiu cenię najbardziej, ktorzy naprawdę chcą zrozumieć, a nie tylko ocenić. Jest dokładnie tak jak napisałaś i popłakałam się czytając Twój komentarz. Nie wszyscy mają kogoś z kim mogą pogadać. Dziękuję raz jeszcze 😘

08/05/18 18:40

Aniu myślę że większość z nas tutaj Cię rozumie. Będzie dobrze zobaczysz ja w to wierzę. Po coś nam się to przytrafiło. Ja chyba już wiem dlaczego. Całe życie dbalam o innych. Byłam na każde zawołanie przyjaciół skakalam w okół partnerów w pracy robiłam co mi kazano nie potrafiłam się przeciwstawić. Od lat marze żeby schudnąć ale nic z tym nie robie. Mam marzenia ale zagluszalam je leżąc przed telewizorem i wymyslajac kolejne wymówki. Zazdroscilam innym wszystkiego. Myślę że nerwica przyszła do mnie żeby mi powiedzieć ze dosyć tego. Ze powinnam mieć w okół siebie ludzi którzy dbają o mnie tak jak ja o nich. Ze to wszystko czego zazdroszczę innym sama też mogę mieć wystarczy zacząć działać. Czy tak.moze być Sabi?

08/05/18 19:43

Może. Jak najbardziej 🙂

08/05/18 19:59

NATALIA jak widać nie wszyscy 😉 ale to tak jak w życiu więc luz. Tacy ludzie też są po coś. No to powiem Ci, że ja też całe życie dbałam o innych i zawsze szczęście innych było ponad moje szczęście. Teraz też dbam ale staram się już odpuścić dla swojego dobra. Nie jest to łatwe. Ten typ tak ma ;). Co do schudnięcia to na szczęście nie mam problemów z figurą. Marzenia też mam ale faktycznie trochę je zagłuszam. Co do zazdrości to raczej nie mam tego uczucia. Nie zazdroszczę np.szczęścia tylko po prostu też chcę być szczęśliwa :). Dziękuję Ci za dzisiejszy komentarz bo po nim po 10 minutach płaczu ogarnęłam się i dość sporo zrobiłam :). Atak leku ogarnęłam plewieniem ogródka he he.