Przez bezsenność czułam się totalnie wykończona – rano wstawałam bardziej zmęczona niż przed położeniem do łóżka. Podczas wielu godzin przekładania się z boku na bok i wpatrywania się w sufit miałam duuuużo czasu na analizę mojego rytmu dobowego, aby „wyłapać” przyczyny bezsenności. W międzyczasie stosowałam domowe sposoby na bezsenność.

Jest wiele przyczyn zakłócenia snu np. niektóre leki, nadmiar kofeiny, alkohol, pms, menopauza, niektóre choroby czy samotność. W przypadku nerwicy lękowej i depresji większość ścieżek prowadzi w jedną stronę – w stronę stresu. Nadmiar stresu i nieumiejętne zarządzanie stresem powoduje mętlik w głowie, który aktywuje różne procesy i hormony odpowiedzialne za reakcję walcz i uciekaj.

 

Każdy z nas jest inny i to co może być stresujące w przypadku jednej osoby u innej może okazać się błahostką. Warto przeanalizować swój osobisty rytm dobowy i odkryć schematy, które prowadzą do wybudzenia.

 

No właśnie, a propos wybudzenia. Niektóre sytuacje/ wydarzenia z którymi sobie nie radzimy powodują, że nasz umysł wciąż i wciąż przetwarza zebrane dane szukając jak najlepszego rozwiązania. Przecież zadaniem umysłu jest zapewnić nam przetrwanie. Oznacza to, że reakcja walcz lub uciekaj będzie automatycznie uruchamiana, gdy nie będziemy potrafili z czymś sobie poradzić. A przecież lęk to nasz posłaniec, którego zadaniem jest uświadomić nam co w naszym życiu nie działa jak należy.

 

Jeśli masz kłopoty z zasypianiem, budzeniem i bezsennością zacznij prowadzić dziennik snu.

<<<< Dalsza część tekstu oraz ćwiczenie dostępne jest w ramach Dostępu Premium. Przeczytaj Jak zamówić Dostęp Premium KLIK  Co to jest Dostęp Premium KLIK >>>>

Wykup Dostęp Premium i czytaj bez ograniczeń

Odblokuj dostęp premium »

Nielimitowany dostęp do
wszystkich treści na blogu

Koszt 39 pln za miesiąc
(bez umowy na rok)

Dodaj komentarz

 

14 komentarzy

16/05/18 19:28

U mnie nadmiar stresu najbardziej odbija się na żołądku, jelitach i głowie :/.

17/05/18 09:35

Przeżyłam jestem już po operacji zatok ufff bałam się narkozy a to jest mega przyjemne sekundy i się śpi i pyk budzę się jakby nigdy nic …Po tym wymiotowałam mocno ale to chyba dobrze bo same gęste brązowe dziadostwo z fusami zeszło bleee,pewnie to krew która spływała.Ogólnie to jestem z siebie dumna że z nerwicą depresyjną tak w sumie na spokojnie do tego podeszłam.Teraz w dociu z 3 tyg nos zatkany,krew się leje,antybiotyk mocny na 5 dni.Teraz widze że jestem tak wyczerpana jak przed czyli trudno mi wyczuć ale chyba bardziej nerwica mnie osłabia,a leżę sobie w łóżku mąż ogarnia dzieci obiady.Mam nadzieje że nie dostanę jakiegoś pogorszenia depresyjnego zauważam że przelatują mi przez głowę pare razy na dzień myśli typu “kiedy to się skończy”,czy poczuję się jeszcze tak pełna werwy jak inni,jak kiedyś.Przez to odpoczywanie teraz choć to miłe boję się że wyjście po tym do sklepu czy pracy skończy się napadami lęku nie do opanowania….

17/05/18 20:21

MAJA jesteś WIELKA ale ja wiedziałam, że dasz radę :). Wiesz ja przed operacją babci zastanawiałam się czy dam radę się Nią zająć i też jakoś dałam radę ale teraz chyba to odchorowuje bo coś osłabłam i od kilku dni bolą mnie znowu jelita :/. Och ta nerwica. Dajemy radę ale za dużo Nas to kosztuje. Pozdrawiam 🙂

17/05/18 20:24

MAJA jeszcze Ci napiszę, że mój znajomy od kilku lat ma wskazanie na taki zabieg i ma pietra, a nie cierpi na nerwicę. Jesteś Mega dzielna 🙂

17/05/18 22:22

Byłaś dzielna ! Gratuluje 😉

18/05/18 09:57

Maja gratuluje właśnie miałam się pytać jak poszło. Trzymaj się pozytywów jakie bez wątpienia są- dałaś radę jest już po przed Tobą już coraz lepsze perspektywy. A te obawy to wiadomo z przyzwyczajenia- najpierw panikowałaś przed operacją teraz już przez to przeszłaś to musisz znależć kolejny powód do zmartwień bo tak jest ale daj sobie spokój porównaj pójście do szpitala a pójście do sklepu- dajesz radę z dużym wyzwaniem to nie ma najmniejszego powodu żebyś zakupów nie zrobiła. Zauważ że te nasze obawy to nie rzeczywistość tylko fałszywe przekonania i obawy w naszej głowie. Wymyślamy sobie że nas tam będą torturowali w szpitalu i się jeszcze przekręcimy a w rzeczywistości narkoza mile Cię zaskoczyła. Niestety my żyjemy w urojonym pełnym lęku świecie a rzeczywistość nie ma z tym nic wspólnego. Potraktuj to jako dowód na to że nasze obawy się nie sprawdzają i jako swój sukces- ja się bałam że uciekne im ze stołu tuż przed i będę się wyrywała a byłam na takim haju że wszystko miałam w du…Jasne mam znowu delikatne lęki i nie jestem cudownie uzdrowiona ale mam większą kontrolę nad swoim umysłem i umiem się sprowadzić na ziemię jak zaczynam się nakręcać. Bez wątpienia jest lepiej. Te obawy i wymyślanie czarnych scenariuszy to po prostu jest nasz nawyk. A on powoduje uczucie niepokoju a potem lęk. Ja po prostu widzę, że jak zaczynam znowu snuć czarne historie to jak najszybciej trzeba to przerwać żeby nie rozkręcić adrenaliny. Boisz się że znowu wszystko wróci ale pamiętaj że sama to wywołujesz myśląc o tym i pisząc. Nie możesz dopuszczać takich myśli a już szczególnie o nich mówić i pisać. W ogóle jestem teraz akurat w rozdziale jezyka transformacji w ,,obudż w sobie olbrzyma” – wazne jakich słów używamy wobec siebie. mocne słowa podnoszą nasz niepokój i lęk. Jak piszesz napady lęku nie do opanowania to jest to wizja koszmarna i skoro nie do opanowania to skończy sie na pewno jakimś dramatem. A sama wiesz że każdy lęk jest do opanowania i do tego wiesz już doskonale jak masz to robić. NIE MA TAKIEJ MOŻLIWOŚĆI żebyś miała atak nie do opanowania. Mów sobie jak się lepiej poczuje pójdę na spacer zahaczę o sklep i zrobię zakupy. Pewnie pojawi się uczucie niepokoju bo dawno nie robiłam zakupów ale znam już wszystkie supertechniki jak mam go wyciszyć i dzięki temu nie rozkręci się zbyt mocno. Wiem że nie uciekam ze sklepu jak poczuję się nieswojo bo to zaraz minie. Wiem też że nic mi nie grozi- to tylko nieprzyjemne uczucie które dobrze znam i którego doświadcza każdy panikowicz ale żadnemu nic się nigdy nie stało. Więc spoko chwila dyskomfortu i zrobię soje na początek drobne zakupy przecież tylko kilka rzeczy i zaraz koniec itd…Maja wiesz co robić dajesz radę nic Ci nie będzie i musisz tak do siebie się zwracać a nie czekać zlękniona na jakieś lęki nie do opanowania- takie nie istnieją sami je wymyslamy. Trzymam kciuki

18/05/18 06:05

Sabinko powiedz mi kiedy całkowicie przeszły Ci te dziwne bicia serca? Ja jak juz czuje się nieźle i wszystko się układa to cały czas mam te tapniecia serca i to zawsze wieczorami jak juz się położę i odpoczywam. Nie do końca mogę normalnie żyć bo się boje ciągle ze to serce jest chore. Jak sobie z tym poradzić? Ciągle mam myśli ze to może nie od nerwicy i się nakręcam i wieczorami nie mogę się skupić na niczym tylko słucham i się zamartwiam. Dodam że nie codziennie tak jest bywają tygodnie ze nic się nie dzieje a potem kilka wieczorów pod rząd tak jakby serce miało czkawke. I się boje tego. .

20/05/18 10:29

No to załóż, że Ci nigdy nie przejdzie i zaakceptuj to. A jak Ci przejdzie to będzie miła niespodzianka. Więcej krzywdy będzie z tego zamartwiania niż z dziwnego bicia serca 🙂

18/05/18 10:09

Ja robię zakupy prawie codziennie drobne. Nie wybieram sie na jakieś wielkie raz czy dwa w tygodniu i nie jest to unikanie tylko szukanie rozwiązań. Jak mam lepszy dzień to dokupię coś na zapas czy dodatkowego. Jak gorszy to biorę spokojnie tylko najpotrzebniejsze kilka rzeczy i spokojnym krokiem sunę do kasy bez spiny. Czuję dyskomfort ale daję sobie luz-ok dziś już kończę bo nie mam weny to co niezbędne mam a reszta innym razem. Pieczywo mam zawsze zamrożone w zapasie. i wychodzę spokojna i nie rozkminiam że matko znowu czegoś nie kupiłam bo żle się poczułam- nie kupiłam to kupię innym razem olewam temat wyrzutów sobie nie robię. Dzięki temu sie nie nakręcam i zazwyczaj swój założony plam zrobię.

18/05/18 20:14

Maju życzę Tobie dużo sił. , rok temu dokładnie mialam zapalenie opon mózgowych zwalilo mnie z nóg z życia, jestem zdrowa dziś, powodzenia i zdrówka wypoczywaj ☺

18/05/18 20:16

Aniu , u mnie również masakra biegunka non stop przed wyjsciem zastanawiam się czy to nie wpływa negatywnie na cały organizm

20/05/18 12:01

MONIKA M. Niestety na pewno wpływa. Stres jest dla organizmu czymś złym, a szczególnie ten utrzymujący się tak długo :/. Najgorsze, że ja już sama do siebie gadam czego Ty się kur…a boisz i takie tam.

20/05/18 17:40

Ania ja też jak gadam najczęściej z bezsilności

21/05/18 08:29

MONIKA M. Dokładnie z bezsilności. Dzisiaj też już sobie pogadałam.