Gdy zmagałam się z atakami paniki, tysiące razy myślałam, że oszalałam. Analizowałam swoje zachowanie z różnych perspektyw i na siłę wyszukiwałam dowodów na moje szaleństwo. Pomimo tego, że różnice pomiędzy nerwicą lękową, a chorobą psychiczną, były bardzo widoczne, a wręcz oczywiste(!), wciąż żyłam w przekonaniu, że dziś to już naprawdę oszaleję 🙂

 

Spoglądałam w lusterko i miałam rozszerzone źrenice – o tak, to już na pewno oznaka szaleństwa! Przekładałam nóż i zastanawiałam się czy przypadkiem nie zrobię komuś krzywdy – no to już na 100% oznaka krejzola. Siedziałam u znajomych i czułam się jak z filmie (odrealniona) – pewnie to już zaawansowane stadium szaleństwa i muszę to wygooglować. I tak w kółko. Od rana do nocy wyszukiwałam dowodów na to, że oszalałam 🙂 Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że różnice pomiędzy nerwicą lękową, a chorobą psychiczną są takie oczywiste.

 

Zaoszczędzę Wam tego cierpienia…Zamiast googlować objawy choroby w internecie, przeczytajcie uważnie jakie są różnice pomiędzy nerwicą lękową, a chorobą psychiczną i powracajcie do tego tekstu, za każdym razem, gdy znów zaczynacie się zastanawiać.

 

<<<< Dalsza część tekstu oraz ćwiczenie dostępne jest w ramach Dostępu Premium. Przeczytaj Jak zamówić Dostęp Premium KLIK  Co to jest Dostęp Premium KLIK >>>>

Wykup Dostęp Premium i czytaj bez ograniczeń

Odblokuj dostęp premium »

Nielimitowany dostęp do
wszystkich treści na blogu

Koszt 39 pln za miesiąc
(bez umowy na rok)

Dodaj komentarz

 

27 komentarzy

20/06/18 07:35

Sabi trafiłaś dziś w punkt mojego samopoczucia. Tak bardzo dziękuję ze jesteś !

20/06/18 11:31

<3

20/06/18 16:29

Sabinko! Bardzo dziękuje! Moja nerwica głównie skoncentrowana jest na tym, ze pewnego dnia oszaleje. Miałam przed oczami taki obrazek: sanitariusze przyjeżdzają po mnie, jestem w białej kamizelce, związana i jadę do psychiatryka. Tak bardzo się bałam tego, że pewnego dnia oszaleje, że zrobię coś głupiego, że stracę kontrole nad swoim umysłem… przepłakałam wiele nocy, a w dzień żyjąc w strachu ze to napewno dziś sie stanie (oszaleje). Czasami jeszcze łapie sie na tym czy jestem normalna, czy ze mną wszystko ok. Nie pamietam ile razy byłam u swojego lekarza, wspaniałej kobiety, która przekonywala mnie po raz 1000czny ze nie mam ani schizofreni ani psychozy lecz tego Gada (GAD) dziękuje jeszcze raz takim osobom jak Ty Sabinko, wspaniały blog. Jestem wdzięczna losowi i Bogu że postawił na mojej drodze w walce z nerwica wspaniałych ludzi. Pozdrawiam serdecznie.

20/06/18 20:23

<3

21/06/18 09:10

Właśnie , Sabinko twoim zdaniem można wyjść z tych uogólnionych zaburzeń lękowych tak samo jak z ataków paniki ? Bo gdzieś wyczytałam ze z ataków paniki łatwiej 😞😞

22/06/18 07:29

Moim zdaniem wszystko można. Ja przecież też miałam lęk uogólniony. To czy to, jak się nad sobą pracuje to można wszystko 🙂

22/06/18 08:27

Oh, ja myślałam ze ty miałaś ataku paniki. Dziękuje !

22/06/18 13:32

Kochani bardzo mocne u mnie są napady lęku,zasłabnięcia,brak energii .Świadomość tego jest duża i dlatego jakoś daję radę.Prowadze swój salon fryzjerski najgorzej jest kiedy stojąc przy klijencie czuję że mdleje lub jak posiedzę kiedy jest przestój czytam coś i wstaje jak ktoś przyjdzie i strasznie mi słabo chuda jestem makabrycznie choć zmieniłam dietę …Czeka mnie decyzja o zmianie lokalu ponieważ nie mogę zostać w tym właściciel chce znacznie podnieść czynsz a koleżanki kosmetyczki które mam za ścianą mają mnie na celowniku teraz w nerwicy kiedy mnie nie ma to zaczynają się obgadywanki a czemu znowu jej nie ma itd…czuję się jak intruz na swoim.Dlatego może też to być lepsze dla mnie odciąć się i miec całkiem swoje gniazdko zamykam drzwi i nikt mi nie patrzy .Ale przeniesienie wiąże się z kosztami gdybym była zdrowa wiem że jakoś bym dała radę a tak to myślę że mogę nie wyrobić juz na opłaty….Dlatego chodząc na terapie i czytając nie panikuj,jestem bardziej spokojna i nie boję się aż tak objawów.Ale lęk przy klientach i stany depresyjne są nadal i bardzo cierpię pomimo że wychodzę temu na przeciw nic mnie nie cieszy.Zastanawiam się nad podjęciem leczenia może jakieś małe dawki nawet jeśli ryzyko brania będzie do końca życia a mam 37 lat jeśli napięcie i energia by trochę ruszyły to przecież trzeba żyć teraz jest źle ale czuję że nie daje sobie pomóc naczytałam się zlych opini o lekach i boję się ich strasznie.Z drugiej strony każdy człowiek jest inny i wiele osób świetnie funkcjonuje na lekach czasem te neuronu mogą być zaburzone prawda?Jeśli nie spróbuje przetrwać leczenia to moje myśli idą w stronę zamknij ten salon to bez sensu koszta ,wtedy bez pracy mimo obowiązków z dwójką dzieci popadnę pewnie w gorszy stan….inna praca w nerwicy myślę że u kogoś miałabym stres i jeszcze chodzenie na zwolnienia konczyly by się znowu plotkami i stres.Czy leki to takie straszne zło,podobno najlepsze rezultaty są w połączeniu leków z działaniem teraz działam a objawy mnie dłamszą nie mogę uwolnić się od natłoku myśli i napięcia choc tak bardzo chcę i wyobrażam sobie jak by mogło byc.Pozdrawiam wszystkich 💓

22/06/18 13:58

Dodam jeszcze że jest to u mnie nasilone gdyż od 10mc na pól dnia nie odpuszcza uczucie pijaka chodzę bardzo otępiona chce wierzyć że to odpuści choć trochę a czuję że doprowadza mnie w stronę mocnej depresji dlatego może warto w moim przypadku zaufać lekarzom i lekom.

25/06/18 15:45

MAJA u mnie też ostatnio armagedon nerwicowy. Ale tyle co ostatnio miałam stresu to nie mialam przez 11 lat nerwicy. Do tego sporo kłótni, brak zrozumienia itp. Kilka wizyt u lekarza gdzie od tego co gadają idzie ogłupieć. Każdy co innego mówi. I teraz znowu praca nad sobą by wrócić do tego co było bo teraz jest beznadziejnie. Gdy ostatnio odpowiedziałam lekarzowi jak to wszystko u mnie wygląda gdy pytał się o moje życie to usłyszałam jak tak mozna żyć ?. Nie dziwię się, że jest Pani zmęczona życiem bo na Pani miejscu kazdy by był. Ja nawet się tym nie zdziwiłam i tylko się uśmiechnełam. Czasami sama się sobie dziwię jak ja to wszystko potrafię ukryć, a nawet jak nie ukrywam to już chyba takie teksty nie robią na mnie wrazenia. Raz odpuszczam raz walczę i zastanawiam się dokąd to doprowadzi.

23/06/18 14:03

Witam! Zmagam sie z nerwica juz 5 lat, przy czym mam baaardzo dlugie okresy dobrego samopoczucia, po którym wraca jak bumerang i nie umiem sie z tym pogodzic, zaakceptować. Teraz wlasnie mam taki okres …. i jak zwykle zalamuję się z powodu kazdej mysli i objawu. Mam dwójkę dzieci i własną działalność gospodarczą i czuję ze to stres, napięcie i poczucie odpowiedzialności wyzwalaja u mnie lęki.
Zapadam sie w sobie, nie mam energii i najchętniej zaszylabym się na koncu swiata. Mam poczucie winy wobec dzieci i męża z powodu mojego stanu… Mimo wszystko wychodzę do ludzi, duzo spaceruje, dwa razy w tygodniu uczeszczam na pilatess…duzo sie modlę…najlepiej czuję sie na wsi u rodziców ale nie mogę ciągle do nich uciekać…Mam caly dzien napiecie w srodku, czegos sie boje, ze nie dam rady ogarnac wszystkich obowiązków ….bez nerwicy jestem wulkanem energii.
Sabinko dopiero po paru latach odkrylam twojego bloga…co mi radzisz? Jak mogę sobie pomóc?

24/06/18 10:09

Pytanie czy dotarłaś do źródła lęku i czy przypadkiem nie zakopujesz problem pod dywan – do przemyślenia. Ataki paniki nie wracają. Jeśli pojawiają się epizodami, oznacza to, że źródło lęku jest maskowane 🙂 Ataki paniki to lęk przed lękiem. Jeśli zrozumiesz jak działa lęk i jak sobie z nim radzić, to nie ma się czego bać i nie ma co wracać. Robiłaś ćwiczenie Koło Życia z bloga?

24/06/18 14:33

Sabinko wydaje mi sie ze zrodlo moich leków to perfekcjonizm i branie na siebie zbyt wielu obowiązków… ostatnio odkrylam tez przekonanie ze abym zaslugiwala na czyjąś miłość to muszę cos osiągnąć, kocha sie za coś a nie tak po prostu. Moi rodzice byli dosc wymagający co do nauki i bycia “kims”, równocześnie czulam od nich miłość i presję. W czasie zlego samopoczucia bardzo brakuje mi u mego boku mamy (mieszka 200 km dalej) i chcialabym zeby zajmowala sie mną jak dzieckiem, przytulala mnie i mowila ze to minie, ze będę czula sie dobrze. Maz mnie wspiera ale jak to facet nie umie mi pomóc.
Za kazdym razem wydaje mi się ze juz wszystko uporzadkowalam w swojej głowie i ze lęki nie wrócą a one przychodzą i nie potrafię zrozumieć dlaczego…bardzo mnie boli kazdy nawrót. Izoluje sie wtedy od ludzi, unikam spotkan, wstydzę się problemu …chociaz moi znajomi wiedza ze mam lęki to glupio mi jest po jakims czasie znow narzekac ze sie czuję…chodzę na terapie behawioralno-poznawcza drugi raz…uprawiam sport…duzo spaceruje bo pomaga mi swieze powietrze. Kazdy dzien mnie oslabia …duzo płacze i wtedy jest jakby lżej.
Mam bardziej lęk uogolniony …dopiero wieczorem jest jakby lzej i myslenie sie rozjaśnia… Nie wiem co dalej…co mam robic…chce byc po prostu sobą czyli uśmiechnięta dziewczyną …

25/06/18 07:53

Justi, z doświadczenia wiem, że większość osób uważa, że robi wszystko jak należy żeby pokonać lęki, ale tak na prawdę to im się wydaje, że robi. Trzeba dotrzeć do źródła i zmienić to co wymaga zmiany. Jeśli to perfekcjonizm to co zrobiłaś, aby to zmienić? Jeśli ćwiczysz to w jakim trybie, jak często, jak szybko? Jak wygląda Twój dzień? Co robisz jak nadchodzi lęk? Dlaczego pozwalasz sobie na długie płakanie? Przecież to podstawa w leczeniu lęku – wszystko na co pracujesz zostaje zrujnowane płaczem. Z Twojego komentarza wynika, że warto by było popracować nad podstawowymi informacjami o atakach paniki. Mogą Ci ułatwić zarządzanie “kryzysami”. Nie ma czegoś takiego jak nawrót lęku. Ataki paniki to lęk przed lękiem. Jak się człowiek nie boi to jest koniec choroby. Być może nadal boisz się uczucia lęku? Generalnie to nie martw się, że coś wraca. Po prostu musisz spróbować z trochę innej strony 🙂

25/06/18 11:00

Justi to tak jak bym siebie widziała…Mamy bardzo podobne objawy i sytuacje z tym że Ty masz dobre momenty a ja mam wolnoplynoacy lęk codziennie bez przerwy i kiedy posiedzę i wataje to zjazdy z nóg mam straszne dlatego decyduje się na leczenie bo muszę próbować wszystkich metod zawiesze działalność żeby na spokojnie odciążyć się od opłat….i mam nadzieję że leki choć trochę postawią mnie na nogi żebym wprowadzała śmielsze zmiany i odwróciła myśli od choroby tu nie ma sprawiedliwości jedni chwalą drudzy nie ale muszę się przemóc bo chce funkcjonować normalnie nie mogę chodzić odrealniona cały czas już nie daję rady czuje że to znowu na jesień doprowadziło by mnie pod kołdrę.Nie wiem czy dobrze robię ale walczę o siebie i to mnie trzyma muszę to przeleczyc terapią i farmako.i zmianą myślenia kiedy otępienie odpuści.

25/06/18 18:11

🙁

25/06/18 20:20

MAJA też czasami.mam takie myśli może jednak leki, ale potem druga myśl przecież już to przerabiałaś i to był totalny kosmos. A było tylko chyba 3 tabletki :/. Ale tak jak piszesz są ludzie którym tabletki pomogły więc nie mam pojęcia od czego to zależy. Powodzenia.

25/06/18 20:37

Gdzie są Ci ludzie? Bo ja nie znam ani jednej osoby. A prowadzę konsultacje od 5 lat, a w kręgu panikowiczy poruszam się od 10 lat.

25/06/18 22:39

Tabletki tylko maskują objawy niestety .

26/06/18 01:05

Maja odwiedzam stronę Sabiny od ponad roku, może dłużej, do tej pory nie udzielałam się w komentarzach, ale czytając Twoje wpisy poczułam, że moja historia może choć trochę Ci pomoże. Tak w ogromnym skrócie temat nerwicy dotyczy mnie już około 20 lat, to znaczy wpadam w koło lękowe przy każdym większym stresie w swoim życiu. Brałam rożne tabletki, chodziłam na terapie do różnych osób…Pewnie zapytałabyś czy tabletki mi pomogły – teraz po czasie stwierdzam, że to chyba świadomość potencjalnego cudownego ozdrowienia bardziej działała, po lekach miałam dużo działań niepożądanych więc zaraz zmieniałam na inne…decyzje o wzięciu pierwszych tabletek podjęli w sumie za mnie rodzice. Tabletki uzależniają – o tym przede wszystkim należy pamiętać, ja po tabletkach nie czułam się sobą, nie mogłam wykonywać precyzyjnych prac (jak to bywa przy pracach twórczych:) na pewno wiesz o czym mówię). W tamtym czasie nie było jeszcze tak dostępnego internetu a zatem informacji, ja po prostu nie wiedziałam co mi jest, a lekarze niewiele tłumaczyli. Po kolejnym wielkim stresie jakieś dwa lata temu trafiłam tu 🙂 Oczywiście wcześniej poszłam po tabletki do psychiatry, ale później je wyrzuciłam. Trafiłam na bardzo fajną Panią, która mimo przepisania leków w dwóch zdaniach powiedziała w czym problem, potem zdecydowałam się na konsultacje u Sabiny. Obecnie jestem w trakcie pracy nad sobą, ale szczęśliwa 🙂 Ale do rzeczy, jeżeli mogę Ci coś poradzić – czytaj wpisy po kilka razy, wyciągaj z nich to co do Ciebie przemawia, musisz odbudować poczucie własnej wartości, odzyskać wiarę w siebie, przestać pisać czarne scenariusze, nie nakładać na siebie presji (wyłączyć wewnętrznego krytyka – Sabina dużo o tym pisze), a przede wszystkim być świadoma tego o czym myślisz i zaakceptować to co się z Tobą dzieje. Oczywiście nie odradzę Ci pójścia do lekarza, każdy z nas musi przejść własną drogę i znaleźć swój sposób na odzyskanie szczęścia i spokoju…ale nie poddawaj się, mamy przecież tyle możliwości. Pamiętaj, że to co złe też mija. Zrób plan, jeżeli zdecydujesz się zawiesić działalność, może zacznij pisać bloga o fryzjerstwie, otwórz sklep z kosmetykami do włosów, działaj, twórz bo to jest ważne. Zwróć uwagę na to jakie masz osoby w swoim otoczeniu, piszesz, że koleżanki gadają, może idź do nich i opowiedz jaki masz problem, jeżeli dalej będą gadały będziesz miała jasność, że takich osób w życiu nie potrzebujesz, a może okażą Ci zrozumienie i pomoc, wiele rzeczy analizujemy w swojej głowie na swoją niekorzyść, a przecież mając fach w ręku możesz poszukać innego miejsca z innymi osobami, nerwica doskonale weryfikuje przyjaciół. Czytaj książki, mi to bardzo pomaga, zaprogramuj swoją głowę po swojemu, tak jak pisze Sabina, wyznaczaj sobie misje jak żołnierz, jak dzisiaj się nie uda, może uda się jutro, ważne, że będziesz próbować, chwal i nagradzaj się za to. Takie głupie i banalne wydaje nam się powtarzanie we własnej głowie słów pochwały, tymczasem nie zwracamy uwagi na to jak myślami potrafimy się ranić. Słuchaj muzyki, którą lubisz i ćwicz cokolwiek, ja zaczęłam ćwiczyć jogę i chodzę na długie spacery z czworonożnym przyjacielem, bieganie przede mną, nigdy nie byłam typem sportowca, a może byłam po prostu zbyt leniwa…a przecież to nic nie kosztuje. O swoich chorobach i złych doświadczeniach nie piszę, bo każdy ma swoje 🙂 Dzielmy się szczęściem i radością, bo tego nam brakuje. Maja i nie zastanawiaj się kiedy to minie, ćwicz, czytaj, zmuszaj się ze wszystkich sił do pozytywnego myślenia, a zobaczysz, że nawet nie zauważysz gdzie to zniknęło. Po raz kolejny powtórzę za Sabi – to wraca bo się boimy, myślimy o tym, zmysły stają się nadwrażliwe i koło się nakręca. Jakiś czas temu brałam ziołowe tabletki uspokajające, żeby trochę się wyciszyć, teraz nie piję nawet melisy, bo po prostu nie potrzebuję. Czekam również na wpisy o radzeniu sobie ze stresem i ogólnie o podejściu do stresu. Maja bądź dzielna:)

26/06/18 09:33

Dla takich panikowiczy chce się żyć 🙂 Jak się “robi” to efekty są. I nie ma siły, żeby nie było.

24/06/18 20:27

Równiez dręczą mnie podobne myśli, a poza tym milion innych objawów. Najgorsze jest to, że kiedy juz mi się wydaje, że jest lepiej, żę zaczęłam panować nad tym wszystkim, czuję się spokojniejsza, nie mam atakó, to wystarczy jedna sytuacja stresująca( nie mówiąc juz o kilku, np 3 dni z rzędu) i wszystko znowu wraca, znowu zaczynam się nakręcać, powracają toksyczne myśli, etc. Powiedz prosze, czy miałąś taki objaw jak ściskanie w zoładku, podczas ataku, albo przed, albo bardzo czesto podczas lęku wolnopłynącego?

25/06/18 07:42

Kasia, miałam jak najbardziej. Reakcja na stress to ta sama reakcja co atak paniki. Tyle, że atak paniki jest tysiąc razy silniejszy. Więc to co się dzieje z naszym ciałem podczas stresu “przywołuje” atak paniki. Z tego co piszesz wynika, że musiałabyś popracować nad prawidłowym podejściem do stresu.

26/06/18 12:40

Lina bardzo dziękuję za to co napisałaś 20 lat to kawal czasu,ja jestem na początku drogi rok za mną w tym polowa w nie świadomości i strachu co się ze mną dzieje.Piszesz że leki brałaś jak jeszcze nie do końca wiedziałaś o co chodzi…wszystko ma wpływ ja się nie upieram muszę zawalczyć o siebie Sabinka jest zła kiedy widzi takie wpisy bo wiem że najlepsze rezultaty są własną pracą ja widzę efekty i czytam po kilka razy dziennie wpisy to motywuje inaczej nie wyszlibyśmy z łóżek.Na swojej drodze znam dwie osoby które brały rok lub pól roku i odstawily bez problemu pozwoliło im to odwrócić myślenie i funkcjonować normalnie.To bardzo ciężki temat i loteria .Sabinka w jednym z wpisów też wspomina że leczenie zależy od wielu czynników,myślę ze sam lęk jesli jest napadowy to można sobie radzić u mnie bardzo wkrada się depresja czasem maskowana bo do ludzi wychodzę bo chcę.W mojej pracy fryzjerki jest mi trudno strasznie jestem wychudzona oczy podkrążone ręce drżą nie zwracam już na to uwagi ale klientki tak i jest mi przykro bo widzę że nie wracają.Wczoraj rozmawiałam ze szwagierką ktora 4 lata zmaga się z depresją ale byl tez alkohol rozrywkowa dziewczyna leki nie działały zawsze dobrze teraz trafiła na lekarza który trzyma ją godzinę w gabinecie i leki są trafione ona oczywiście nie myśli o odstawianiu czuje się w pełni sobą i podcinanie się,myśli samobójcze to już dla niej nie istnieje.Ja nigdy takich myśli nie miałam tylko strach o dzieci,przed śmiercią,przed wylądowaniem w szpitalu psychiatrycznym.Błagała mnie żebym zaczęła to leczyć zawalczyć o siebie jak stane na nogi to działać i może uda się trafić i odstawić.Pisałam również z aktorką Jolantą Fraszynska ktora tez byla na terapi i lekach 2 lata nspisala ze odstawila i jest w porządku.Miałam próby z lekami i poddawalam się po 2 dniach ale nie wiedziałam wiele o tym wszystkim i się nakręcałam.Teraz wyobrażam sobie to tak żeby spróbować z tą wiedzą i działaniem które mam spróbować jeżeli będzie bardzo źle to trudno ale mam lęk wolnoplynacy i depresję zero ochoty na cokolwiek a w środku chce mnie roztargać z przygnębienia.Kochane jesteście wszystkie naprawdę staram się ale słysząc też od osób którym pomogły połączenie leczenia i powolne odstawienie chce spróbować zawalczyć tak czy tak jest cierpienie to jak rak duszy a czuję jak mocno chce się wybić tylko trochę niech popuści odrealnienie to najgorszy objaw nie mogę tak normalnie funkcjonować to jest codziennie.

25/06/18 12:03

Sabi a jak pracować nad odpowiednim podejściem do stresu? Jak się nie stresować ?

25/06/18 18:09

Będzie więcej wpisów o stresie.

26/06/18 12:59

Jupi!!!!