Pokonałam ataki paniki. Nie dlatego, że jestem kimś wyjątkowym, miałam niezwykły talent czy wybitną inteligencję, lecz dlatego, że mój sposób myślenia zmieniłam ze sztywnego na rozwojowe. To właśnie rozwojowe myślenie odegrało kluczową rolę w leczeniu ataków paniki.

 

Ludzie dzielą się na takich ze sztywnym nastawieniem i nastawieniem rozwojowym. Po wielu latach konsultacji z osobami chorymi na nerwicę lękową, mogę śmiało powiedzieć, że osoby ze sztywnym nastawieniem mają ogromne trudności w przełamywaniu lęków. W leczeniu ataków paniki, sposób myślenia jest naprawdę bardzo ważny. Osobiście zmieniłam swój o 180 stopni i po dziś dzień nad nim pracuję.

 

Osoby ze sztywnym nastawieniem często mają tendencję, aby charakteryzować siebie jako osoby, którym się nie poszczęściło. Bo gdyby im się poszczęściło to by wyleczyli nerwicę – tak jak Ci inni szczęściarze. Sądzą, że nie są w stanie pogłębiać swojej wiedzy i rozwijać swoich zdolności ze względu na swoje predyspozycje. Każdy z nas jest inny – to ich ulubione zdanie. Jednocześnie uważają, że ponieważ są jacy są to nie mogą się zmienić. Takim osobom trudno jest podejmować ryzyko i znosić krytykę. Ponieważ są przekonani, że nie mogą się zmienić, każde, nawet najmniejsze wyzwanie zaczyna ich przytłaczać. Poddają się po pierwszej próbie i odpuszczają wszelkie działania, które konsekwentnie kontynuowane mogłyby pomóc w leczeniu ataków paniki.

 

Przeciwieństwem do myślenia sztywnego jest myślenie nastawione na rozwój.

<<<< Dalsza część tekstu oraz ćwiczenie dostępne jest w ramach Dostępu Premium. Przeczytaj Jak zamówić Dostęp Premium KLIK  Co to jest Dostęp Premium KLIK >>>>

Wykup Dostęp Premium i czytaj bez ograniczeń

Odblokuj dostęp premium »

Nielimitowany dostęp do
wszystkich treści na blogu

Koszt 39 pln za miesiąc
(bez umowy na rok)

Dodaj komentarz

 

16 komentarzy

17/07/18 07:34

Jak w nerwicy odróżnić stres od lęku ? Czemu stres daje takie same odczucia somatyczne jak lęk ? Czy jeżeli ktoś ma nerwice od sporej dawki stresu to poprostu unikać sytuacji stresujących czy się na nie uodparniać ?

18/07/18 07:09

Robię właśnie wpis 🙂

17/07/18 20:36

Sabinko największa ataki paniki nachodza mnie w momencie występów publicznych. Jak je pokonywać?Czy te ćwiczenia, które zaproponowalas będą skuteczne? POZDRAWIAM SERDECZNIE

18/07/18 07:09

Są różne metody, musiałabym bliżej poznać Twój przypadek. Ale na pewno możesz spróbować obniżyć poziom adrenaliny przed tym danym wydarzeniem. Żeby to zrobić, musiałabyś konsekwentnie np. biegać każdego dnia, na kilka tygodni przed wydarzeniem.

18/07/18 07:16

Kama ćwicz przed lustrem , przed rodziną jak najczęściej . Zwiększaj swoje poczucie wartości , kiedy występujesz i się stresujesz nie neguj tego , nie powstrzymuj bo wtedy ciało odpowie np w postaci trzęsącej nogi . Dużo daje jak wprost powiesz ze się denerwujesz i żeby ci wybaczyli pomyłki – wtedy cześć stresu rozładujesz .
Pamiętaj boimy się oceny innych i ich reakcji na nas – spróbuj sobie to przepracować

19/07/18 10:37

Dziękuję Maggie:*

20/07/18 11:33

Hej. Mam pytanie, Czy miałyście Wy lub Sabina taka sytuacje, że atak lęku/paniki pojawił się. kilka dni po przeżyciu baaardzo dużego stresu?

22/07/18 14:38

MAGGIE 2 to o czym piszesz to norma w nerwicy. Także luzik 🙂

20/07/18 11:40

I jeszcze mam jedno pytanie. Czy zauważacie (dziewczyny) jakiś związek pomiędzy atakami lęku, a cyklem miesiączkowym. Mam takie wrażenie, że już kilka razy mi się zdarzył atak paniki atak leku na kilka dni przed okresem. Nie w każdym miesiącu ale tak co kila miesięcy.

04/08/18 21:25

MAGGI2 ja tak miałam często 😉 czasami jeszcze mam 😉 chyba po prostu organizm przed okresem jest osłabiony… dodatkowo dochodzi burza hormonów iiii pms 🙂 także wszystko norma 😉

03/08/18 13:28

Hej Sabino, Jak ja się cieszę, że tu trafiłam. Od około 7 lat cierpię na ataki paniki. Od czasu, gdy staraliśmy się z mężem o drugie dziecko i poroniłam 3 razy. Kiedyś zdarzały się one 2-3 razy w miesiącu, potem 2-3 razy w tygodniu.. Teraz jestem na etapie kilku ataków dziennie. Przez te ataki wpędziłam się w agorafobię. Jedynym bezpiecznym dla mnie miejscem, gdzie ataki nie są tak silne i potrafię nad nimi zapanować – jest dom. To trochę trudne ponieważ jestem kobietą aktywną zawodowo, mamą dwójki dzieci i żoną męża który jest często w delegacji, czyli jestem Alfą i Omegą domu mojego. Moje ataki są książkowymi przypadkami. Duszność, problemy z oddychaniem, ból w klatce piersiowej, uczucie globusa w gardle, zimne dłonie, poty, nudności, zaburzenia widzenia itd. Dodatkowo jeśli mam jakieś zaplanowane wcześniej wyjście z domu, na długo przez nim miewam wymioty i biegunki. Bardzo komplikuje mi to życie. Zażywam milion doraźnych leków na niestrawność, na ból, na biegunki… Coraz częściej unikam sytuacji, w których mogę dostać ataku, a pozostałe konieczne punkty dnia są codziennie takie same i mimo , że staram się oswajać, to nie potrafię sobie poradzić. Miałam jeden okres zrywu, gdzie zmieniłam pracę, zapisałam specjalnie dzieci na basen, by mieć pretekst do dodatkowego wyjścia z domu, ale teraz zaczęły się wakacje i zajęć na basenie nie ma.. Żeby jeszcze tego było mało, jutro wyjeżdżamy na urlop, a ja od dwóch tygodni mam jeden wielki atak z tym związany. Nie widzę siebie na tym wyjeździe. Nie potrafię sobie tego pozytywnie wyobrazić. Widzę siebie tylko zamkniętą w łazience hotelowej i czekającą aż tydzień urlopu minie. Na pewno umrę i osiwieję.. albo w odwrotnej kolejności… Jak sobie z tym wszystkim poradzić? jak nie zawieźć rodziny i aktywnie spędzić urlop? Byłam u lekarza. Dostałam na czas wyjazdu lekko uspokajające leki. Dodatkowo kazał mi koniecznie uprawiać jakąś aktywność fizyczną.. (inną niż gotowanie, sprzątanie, pranie i prasowanie) i koniecznie zapisać się po powrocie na terapię. Zapomniałam dodać, że nabawiłam się też silnej anemii z tego wszystkiego i mam jakieś problemy ze szpikiem kostnym.. (czekam na konsultację, bo lekarz na urlopie)…

02/09/18 20:23

Sabinko najgorszy jest dla mnie lęk wolno płynący, który mi towarzyszy od rana do wieczora. Jako takich typowych ataków paniki to nie mam, czasem zdarza się, że drętwieją mi ręce, kark, nogi mam jak z waty. Ale najbardziej dokucza mi ten lęk wolno płynący. Jak mogę sobie z tym poradzić u czy też przeżywałaś taki lęk? Pomagają mi ćwiczenia,ale na krótko.

04/09/18 09:32
01/11/18 11:54

Sabina postanowiłam zrealizować zadanie. Przez 21 dni jazda na rowerku stacjonarnym. I po 3 dniach było ok. Stan uspokojenia nawet mnie samą zadziwił na maxa. Po 3 dniach złapała mnie jelitówka. I wiadomo osłabienie organizmu ale co myśli moja głowa – osłabienie – panika – pewnie serce albo jeszcze coś innego. Powiedz jak zmienić ten obsesyjny sposób myślenia. A jaka byłam dumna z siebie, że co wieczór siadam na ten rower i jadę.

02/11/18 19:52

Nie musisz robić nic więcej…Jedynie kontunuuj ćwiczenie 🙂 Jeśli jelitówka daje popalić to zrób dzień przerwy i ruszaj dalej. Trzymaj się zasady, że zaczynasz się martwić po 21 dniach utrzymywania się objawu (ciągu). Gratulacje za pierwsze 3 dni – początki są najgorsze!