W dzisiejszym świecie stres jest prawie nieunikniony. Czujemy się zestresowani przez różne czynniki – pracę, rodzinę i styl życia. Stres wpływa na nas fizycznie i emocjonalnie. Stres nie zawsze wpływa na nas negatywnie. Często poprawia naszą wydajność i mobilizuje do działania. Jednak, gdy jesteśmy stale zestresowani i nie wiemy, jak sobie z tym poradzić, to wtedy ten stres może faktycznie negatywnie wpłynąć na nasze zdrowie. Od czego więc zacząć zarządzanie stresem?

 

Stres jest jedną z głównych przyczyn wielu chorób 21 wieku. Wpływa negatywnie na trawienne, masę ciała, skórę, prowadzi do alergii, egzemy, zmęczenia, depresji i stanów lękowych. Zarządzanie stresem jest bardzo ważne dla zachowania zdrowia i dobrego samopoczucia. Stres to obszerny temat, ale na sam początek warto sobie uświadomić jedną, bardzo ważną rzecz…

 

Pierwszą rzeczą, którą musimy zrozumieć jest to, że to my sami tworzymy własny stres. Stres to nic innego, jak znaczenie jakie nadajemy wydarzeniom i towarzyszące temu emocje. Mamy wpływ na sposób myślenia i zarządzanie stresem warto zacząć od poszerzania swoich horyzontów, zmiany perspektyw i kierowania emocjami.

 

W praktyce oznacza to, że punkt leżenia zależy od punktu siedzenia, a punkt siedzenia od punktu leżenia. Otóż piszę do Was jako osoba, która leżała wiele dni i nocy w mrocznym pokoju w nieumytych włosach, bojąca się kąpać w 5 centymetrach ciepłej wody, totalnie zagubiona, zapłakana, wychudzona i przygnieciona lękiem i depresją. Po wielu miesiącach spędzonych na płaczu, walce z nerwicą, smutkiem i bólem wszystkiego co mogło boleć, nic nie jest mi straszne.

 

W mojej korporacyjnej pracy zarządzam działem od zadań niemożliwych. Stres towarzyszy nam w pracy na co dzień, a w dodatku pracujemy z klientami, którzy są milionerami, multimilionerami i bilionerami. Tacy ludzie nie uznają słowa nie i czasami potrafią być bardzo roszczeniowi. Żeby przytoczyć Wam skalę tego zjawiska to wyobraźcie sobie sytuację, gdy klient dzwoni ze zleceniem na rezerwację stolika na wieczór w prestiżowej restauracji w Berlinie. Jako najlepszy dział Concierge w Polsce, dzwonimy do restauracji, która oczywiście nie ma już wolnych stolików. Klient tak bardzo nie rozumie słowa nie, że jest w stanie zapłacić za dokupienie takiego samego stolika i krzeseł jakie są w restauracji oraz ich transport do knajpy, aby mógł spożyć kolację ze swoją ukochaną, dokładnie tam, gdzie sobie tego zażyczył.

 

I weź tu ogarnij z biura w Warszawie jakie stoliki i krzesła mają w tejże knajpie. Wynegocjuj możliwość przearanżowania układu sali restauracyjnej w taki sposób, aby dokupiony stolik się zmieścił, znajdź kuriera, który akurat ma czas, aby w ciągu 4 godzin przetransportować meble do restauracji i jeszcze nie zapłać za całą operację majątku. Bez zarządzania stresem ani rusz!

 

Wracając do roszczeniowych klientów…No właśnie. Roszczeniowi klienci nie robią na mnie żadnego wrażenia. Mogą krzyczeć, wyzywać, pluć i tupać, a na mnie to nie działa. Nie działają na mnie szantaże, presje, bo jak nie to…i tak dalej. Ze stoickim spokojem przyjmuję roszczenia, obelgi i niezadowolenie. Gdy inni płaczą z nerwów to ja skupiam się na robocie. Po czym wychodzę z pracy i rozmyślam o kolacji oraz ile kilometrów przebiegnę.

 

Dlaczego niektórzy reagują na ogromny stres bólem głowy, rozstrojem żołądka, roztrzęsieniem i złym samopoczuciem, a niektórzy pozostają niewzruszeni? Dlatego, że punkt leżenia zależy od punktu siedzenia. Po tym co przeżyłam podczas leczenia ataków paniki, każdy krzykacz kojarzy mi się z niedorozwiniętym emocjonalnie człowiekiem. Postrzegam go jako kogoś, kto jest wewnętrznie nieszczęśliwy i raczej traktuję z dozą empatii i zrozumienia, a nie złością. A poza tym mam zbyt wiele fajnych rzeczy do robienia, których nie mogłam robić, jak byłam chora. Nie chce marnować cennego czasu na jakiegoś imbecyla z milionem na koncie, którego nawet nie znam.

 

Dla kogoś, kto nie miał przykrych doświadczeń w życiu, sytuacja, gdy klient wylewa przez telefon morze złości i agresji, może być faktycznie bardzo stresująca. Prawdopodobnie, gdybym nadal była frywolnym ptaszkiem, który latał od imprezy do imprezy, również taki klient wyprowadziłby mnie z równowagi.

 

Dziś wiem, że mam tą moc, aby nadawać znaczenie wydarzeniom. Dzięki temu mogę wpływać na swoje emocje, sposób myślenia i prawidłowo zarządzać stresem. Pewnie w życiu jeszcze nie raz coś mnie zaskoczy, ale poszerzam horyzonty każdego dnia. Właśnie po to, aby się na te niespodzianki przygotować.

 

A teraz zobacz, jak różni ludzie nadają różne znaczenie różnym wydarzeniom. Jakiś czas temu na blogu pojawił się komentarz osoby, która bardzo zestresowała się tym, że nie chciał jej odpalić samochód. Sytuacja tak bardzo zrujnowała jej dzień, że rozbolała ją głowa, a resztę dnia przeleżała w łóżku. Komentująca osoba nadała negatywny wydźwięk temu wydarzeniu i źle zarządziła stresem. Ja w tej samej sytuacji najzwyczajniej założyłabym wygodne buty i skorzystała z taxi. Człowiek mieszkający w biednej wiosce w Ugandzie, byłby przeeeeeeszczęśliwy, że miał szansę dotknąć samochodu.

 

A Ty? Jaka byłaby Twoja reakcja? Podziel się z komentarzu i porównaj z innymi.

 

 

Dodaj komentarz

 

17 komentarzy

21/07/18 07:51

Sabinko , mam pytanie – czy miałaś wśród swoich podopiecznych osoby o ciężkiej przeszłości np alkoholowej , mówię o DDA i DDD i czy udało im się pozbyć napięcia ?

21/07/18 16:44

Miałam tylko z rodzin DDA. Generalnie choćby nie wiem co się działo, ale człowiek nad sobą pracuje to może osiągnąć wspaniałe efekty. Niezależnie od tego z jest z DDA czy czegokolwiek innego.

23/07/18 10:15

Ja jestem DDD i widzę u siebie duże postępy, jeśli chodzi o obniżenie napięcia. Bardzo ważna jest zmiana nastawienia do ludzi – stawianie granic, szacunek do samego siebie, nie przejmowanie się tym, co myślą o nas inni. Uświadomienie sobie, że nikt nie jest naszym właścicielem, żeby mówić nam co mamy robić. Dokładnie to, co napisała Sabina. Ja pracowałem nad tym sporo, ale przez długie miesiące to była jedynie teoria niepoparta praktyką – dawałem sobie wchodzić na głowę, chciałem, żeby każdy mnie lubił, byłem uległy, grzeczny, miły, robiłem rzeczy, których nie chciałem robić tylko dlatego, że ktoś mnie o to poprosił. Przełom nastąpił w związku z jedną sytuacją w pracy, kiedy ktoś, kogo lubiłem pokazał mi swoją prawdziwą twarz – z miejsca przestałem dostosowywać się do wymagań innych, zacząłem siebie zauważać. Widzę, że przynosi to kolosalne zmiany – lepiej śpię, potrafię rozluźnić mięśnie (przez długie miesiące byłem tak spięty, że wszystko mnie bolało). Polecam wszystkim!

24/07/18 06:45

Yeah! Aż mam dreszcze! bardzo, bardzo, bardzo gratuluję i trzymam kciuki!

24/07/18 08:39

Piotr super ! Ja chodzę na terapie dla DDA ale napięcie jest… ale masz racje we wszystkim . Tylko jak to w praktykę wdrożyć .. ale fajnie ze napisales

26/07/18 07:55

Maggie – normalnie. Przyjmujesz do wiadomości, że jesteś częścią tego świata, więc jesteś wartościowa. Koniec kropka. Nie czyni Cię wartościowym wypchany portfel czy niespotykane zdolności. Każdy człowiek, nawet najgłupszy i najbrzydszy, jest wartościowy z samego faktu, że żyje i zawsze stara się to robić najlepiej jak potrafi, radzić sobie jak umie z codziennymi problemami czy emocjami. Każdy człowiek powinien być traktowany z szacunkiem – a skoro każdy to także i Ty, bo przecież jesteś człowiekiem. To po pierwsze. Po drugie – nie ma co liczyć, że ktoś inny wyrówna deficyty, których doświadczyłaś w dzieciństwie. Pisze Ci to ktoś, kto przez 33 lata robił wszystko, żeby inni go akceptowali, zakładał tysiące masek, udawał kogoś kim nie jest. Cokolwiek nie zrobisz zawsze znajdzie się ktoś kto nie będzie Cię lubił, nawet z jakiejś błahej przyczyny (bo np. będzie go denerwowała Twoja twarz). Jedyną osobą, która może Cię zaakceptować bezgranicznie i otoczyć opieką jesteś…Ty. Nie szukaj potwierdzenia swojej wartości na zewnątrz, przede wszystkim Ty ją już masz i nic nie musisz potwierdzać! Naucz się też tego, że szczęście = maksymalne zaspokajanie swoich potrzeb, tych prawdziwych, a nie wypływających z pragnienia, żeby Cię wszyscy akceptowali 🙂 A jak to zrobić? Przede wszystkim nauczyć się mówić „nie”, nie angażować się w rzeczy, w które w głębi serca angażować się nie chcemy (a robimy to tylko po to, żeby inni nas lubili), nie zasypywać innych swoją „miłością” (która tak naprawdę jest żebraniem o akceptację), nie tracić czasu na osoby, które nas krytykują, próbują zmieniać i mówią nam jak mamy żyć. Z niczego się nie tłumaczyć! Nie jesteśmy niczyją własnością! Gwarantuję Ci, że jak pomalutku będziesz to wdrażać to nawet nie będziesz musiała biegać, bo nowe napięcia nie będą się u Ciebie nawarstwiać 😉

27/07/18 07:05

❤️❤️❤️❤️

27/07/18 17:04

Piotr mądre słowa.

21/07/18 13:32

Oj mnie tez już zwykle nie odpalenie samochodu nie wzrusza 😉 tyle przeżyłam różnych sytuacji i wiem ze właśnie ludzie którzy nie „żyją naprawdę „ takimi rzeczami się przejmują . Nie maja poprostu innych problemów ani nie łapią dobrej perspektywy 😁

22/07/18 14:19

Też już mnie wiele rzeczy nie wzrusza, a swoim spokojem w koncu zarażam innych 🙂

22/07/18 10:46

A ja jestem przeszczesliwa gdyż powoli zaczęłam oswajac lęki, strome schody. Przełamałam się i zaczynam jeździć autem, małe dystanse ale to juz cos. Jaka czuje się szczęśliwa gdy mi się uda, i nawet starałam się nie skupiać na negatywnych myślach serce mniej waliło. Co mi pomogło w tym najbardziej. . A no to ze wdrożyłm na całego zasadę aby nie martwić się na zapas i nie nakręcić, jeśli wiedziałam że przyjdzie mi się z czym zmierzyć myślałam o tym na parę godz przed a nie parę dni. Od tego zaczęłam acha i trzeba się przełamać bo każde wycofanie potęguje lęk

22/07/18 10:53

Warto też przeanalizować nasze relacje z bliskimi ze znajomymi z mężem koleżanką . Mi nerwica lękowa uświadomiła ze nie tylko relacja matka córka ale i zachowanie męża oraz to jak mnie traktuje jak próbuje wpływać na moje relacje z innymi itp tez nie była bez znaczenia. zdałam sobie z tego sprawę podczas ostatniego wyjazdu gdy go nie było a jaka czułam się wolna .

22/07/18 14:26

Mam wrażenie, że o tym aucie to mowa o mnie ale u mnie nie ma taxi :). I akurat tego dnia mimo przeciwności udało się załatwić co miałam do załatwienia.

22/07/18 14:35

Chyba dwa tygodnie temu byłam umówiona do specjalisty w Warszawie. Wizyta miała być miła i przyjemna bo z polecenia znajomej. Pojechałam ze znajomym prawie 200 km i na miejscu to jak zostałam potraktowana to zdarzyło mi się pierwszy raz. Pani w rejestracji nie wiedziała po co przyjechałam. Pani dr.myślałam, że jej jeszcze nie ma, a okazało się, że siedzi w gabinecie i nie wiadomo co robi. Gdy wyszła zachowała się beznadziejnie i kazała czekać 15 minut. Więc czekałam minut 15 potem 30 potem 40 i tak doszło do godziny i Pani nie raczyła się pojawić i powiedzieć o co chodzi. Ja siedząc na poczekalni stwierdziłam spoko można i tak i po chwili gdy pojawiła się Pani z recepcji grzecznie poprosiłam o moją kartę ona na to , a po co mi ?. A ja na to, że rezygnuje z wizyty i nie chcę zostawiać tu po sobie śladu. Karte oddała przy niej ją porwałam i wyszłam. Kiedyś pewnie ta sytuacja doprowadziła by mnie do szału, a teraz stwierdziłam, że są ludzie i parapety i widocznie tak miało być. Uśmiech i poszliśmy dalej załatwiać sprawy.

26/07/18 11:29

Co zrobic, gdy nawet pozytywne emocje, takie większego klaibru powoduja wszystkie nieprzyjemne objawy?Dlaczego tak się dzieje?

27/07/18 06:57

Zarówno pozytywne jak i negatywne emocje w nadmiarze powodują nasilenie objawów. Seks, zakochanie, nowina o ciąży – to wszystko jest również nadmiarem emocji (pozytywnych). A przecież nasz system nerwowy jest zmęczony i jedyne czego pragnie, żeby się mógł zregenerować to spokój 🙂 Dużo ruchu na świeżym powietrzu na pewno pomoże!

27/07/18 17:01

To prawda. W Naszym przypadku pozytywne emocje to też stres :/