Zarządzanie stresem jest kluczowe dla każdego kto pragnie cieszyć się zdrowiem przez długie lata. Większość z nas przeżywa stresy związane z pracą i życiem prywatnym. Na różnych etapach życia stres odczuwamy bardziej bądź mniej, ale prędzej czy później większość z nas pragnie się odstresować – prawda? Nadmierny stres uruchamia reakcje lękowe, dlatego warto wiedzieć jak odróżnić stres od lęku.

 

Nie wszystkie stresy są sobie równe. Stres jest często postrzegany jako negatywny i szkodliwy. I oczywiście zgadzamy się z tym, że stres może negatywnie wpłynąć na nasze zdrowie. W szczególności, gdy zmagamy się z nim przez długi okres czasu i w konsekwencji zaczyna się objawiać w postaci lęków, nerwicy i depresji.

 

Aby odróżnić stres od lęku warto wiedzieć, jak reagujemy na stres. Stres wpływa na nasz organizm na trzech płaszczyznach:

 

  • Fizjologicznej: przyśpieszony puls, rozbiegane myśli, kołatania serca, napięcia mięśniowe, suchość w jamie ustnej, ucisk w klatce piersiowej, napady gorąca, dreszcze, rozszerzone źrenice, wzmożona potliwość;

 

  • Psychologicznej: rozdrażnienie, agresja, odczuwanie lęku wolno płynącego, napady złości, przygnębienie, zniechęcenie, brak sensu życia, osamotnienie, trudności z podejmowaniem najprostszych decyzji, brak poczucia własnej wartości i wiary we własne siły;

 

  • Behawioralnej (zmiany w zachowaniu): nadpobudliwość, tiki nerwowe (np. pocieranie rąk), brak apetytu lub napady głodu, bezsenność lub nadmierne uczucie senności, nagłe wybuchy gniewu lub płaczu, nadmierna podatność na nałogi, wieczne zmęczenie, zniechęcenie do działania.

 

Nie wiem jak Wy, ale ja na duże dawki stresu reaguję nadpobudliwością ruchową, bezsennością, suchością w jamie ustnej, napadami gorąca, brakiem apetytu i zmęczeniem. Dokładnie to samo przeżywałam, gdy zmagałam się z nerwicą lękową. Tyle, że podczas nerwicy objawy towarzyszyły mi stale, a nie chwilowo. 

 

<<<< Dalsza część tekstu dostępna jest w ramach Dostępu Premium. Przeczytaj Jak zamówić Dostęp Premium KLIK  Co to jest Dostęp Premium KLIK >>>>

Wykup Dostęp Premium i czytaj bez ograniczeń

Odblokuj dostęp premium »

Nielimitowany dostęp do
wszystkich treści na blogu

Koszt 39 pln za miesiąc
(bez umowy na rok)

Dodaj komentarz

 

19 komentarzy

29/07/18 15:42

I tutaj nasuwa mi się pytanie, jak nauczyć się reagować prawidłowo , czy wykształcić w sobie takie reakcje?

31/07/18 06:45

Tutaj każdy ma swoje prawidłowe zachowania w zależności od osobowości i temperamentu. Warto sobie opisać sytuację, swoją reakcję w tamtej chwili i reakcję pożądaną. Jak byś chciała się zachować?

01/08/18 16:05

Hej. Czy zdarzyło Wam się mieć atak paniki na wyczekiwanym i upragnionym wyjeździe urlopowym z rodzinka? Bo mi tak:-(

08/08/18 09:25

No pewnie, urlop to stresujący okres dla panikowicza.

02/08/18 06:03

Sabinko a ja tak trochę z innej beczki. Ale też ważnej. Czy zdażyło Ci się w Twojej pracy nad sobą, atakami paniki, lękiem, że po dluższym okresie spokoju te wszystkie objawt wróciły? A jeżeli tak, to co wówczas robiłaś? Jak do tego podchodziłaś? Będę wdzięczns za odpowiedź. Pozdrawiam. K.

08/08/18 09:25

Pewnie, zrobię to tym wpis.

06/08/18 17:55

Witam, potrafie poradzic sobie juz w sytuacjach kiedy mam mozliwosc: wyjscia, pochodzenia, szybkiego marszu itp. Z kolei reakcje lekowe wyzwalaja sytuacje, gdzie nie moge wyjsc, czy tez nie chce. Przykladem jest kosciol, urząd itp. W najblizszym czasie mam zostac chrzestna – bardzo tego chce, ale boje sie strasznie ze reakcje lekowe uruchomia sie I bede siedziala jak na szpilkach, zle sie czula, a co najgorsze ze narosnie do takiego poziomu ze bede chciala wyjsc I wyjde. Jak sobie z tym poradzic?

08/08/18 09:18
08/08/18 20:33

Dziękuję! Musiałam ominąć akurat ten wpis. Prawdę mówiąc już nastawiłam się na skok poziomu lęku do jakiegoś poziomu I złe samopoczucie. Ale to odwracanie uwagi… to chyba będzie to 🙂 już robię listę rzeczy do przemyślenia I wybrałam kolory, które będę liczyć w trakcie 🙂

09/08/18 09:48

Najlepsze efekty będą jak sobie zaczniesz praktykować już teraz 🙂 Wiesz jak powiadają…praktyka czyni mistrza 🙂

15/08/18 20:02

Było super, mimo dwoch dni katorgi przed! 😁 W chwili grozy zaczęłam liczyć kwiatki na ołtarzu, potem poszło gładko ☺ jeszcze tylko musze popracowac nad samodzielną jazdą samochodem, mam nadzieje że pójdzie tak dobrze jak koleżance niżej oraz nad swobodnym wychodzeniem w pojedynke dalej od domu 😁 jestem pełna nadziei bo widze super efekty swojej pracy! 🙂 inspirację czerpię z tego bloga, za którego bardzo Ci dziékuje Sabina 🙂 moze w koncu tez wroce do biegania… ☺

16/08/18 07:05

Tak to właśnie jest z tym lękiem. Jak ktoś nad sobą pracuje to nie ma siły, żeby nie było poprawy 🙂 Brawo Kinga!

06/08/18 22:19

A ja muszę się Wam pochwalić ze w końcu przełamałam swój największy lęk tj jazda autem pomału najpierw samo ruszania zakręt itp potem zwątpienie rozpacz parę miesięcy bez prób, ostatnio znów zaczęłam najpierw małe odcinki na mało ruchliwej drodze, potem wykupiłam lekcje w godzinach szczytu potem jazdy wieczorem z mężem, bałam się bardzo ale wiedziałam że muszę to zrobić, kolejne rozczarowanie gdy wcześniej odpuszczam w ostatniej chwili że strachu było gorsze niż sama jazda. Teraz znów czuje ta przyjemność z jazdy , ta wolność i zadowolenie. Dodało mi to pewności siebie i wiary ze można wszystko jeśli bardzo tego pragniemy. Wiem ze sporo pracy przede mną, dam radę. Najważniejsze motto które wyniosłam z porad Sabiny to to by nie zamawiać się na zapas i stawiać czoła wyzwaniom, dziękuję Tobie , dzięki Twym poradom jestem teraz tu i mam swój sukces od wielu lat

08/08/18 09:16

Gratulacje Monika!

17/08/18 18:24

A ja sama nie wiem co mi jest… Wszystko zaczęło się jakieś 3 lata temu gdy zmarł mi mój dziadek który był mi najbliższy w tym samym okresie dostałam się z chłopakiem zdawałam prawko ciągle byłam w pracy bo nie było ludzi okradli nas w międzyczasie i to chyba wszystko się skumulowalo bo myślałam że umieram straszne uczucie jakbym miała zaraz zemdlec straszny niepokój wszystko uplasowali serce kolatslo gorąco zawiedli mnie do szpitala zastrzyk i tabletki przepisami na uspokojenie ale przez kilka miesięcy chodziłam po tym jak struta taka jakbym była nacpana jakbym widziała wszystko z boku nie potrafiłam podjąć Drzycim zaczęłam się bać wszystkiego takie leki zaczęły łapać mnie często zrobiłam serię badań latała po lekarzach i badania idealne z czasem się przeprowadziłem w góry z daleko od mojego rodzinnego domu o prawie 300km do chłopaka i po czasie zaczęło trochę to przechodzić jakbym zapomniała o tym. I nagle zacWlo to wracać zmiana pracy kłótnie z chłopakiem wypadek samochodowy w międzyczasie… zaczęłam zauważać E po kawie i energetyki jest gorzej tak jak i po coli więc staram się to ograniczać. Ładuje w siebie dużo magnezu i witamin już nie wiem co robić. Mój chłopak i jego rodzina mówią że sobie wmawiaj że jestem czubkiem oni nie rozumienia ze naprawdę źle się czuje. Czekam na wizytę u psychologa dopiero po takim czasie zdecydowałam się to zrobić i tak robię to po kryjomu bo nikt by tego nie zrozumiał… nie wiem czy to nerwica czy przewlekły stres czy co to ?? Po prostu czasami się zastanawiam po co jestem dlaczego jem skoro u tak kiedyś umrę i mam 100 myśli w głowie na raz jakbym ytacika sens życia boję się że umrze mi ktoś bliski że ktoś zachowuje itp te leki strasznie utrudniają mi życie proszę mi pomóc powiedzieć co to może być i czy da się jakoś naturalnie z tym walczyć. Nie biorę leków jedyne co to czasami lekkie ziołowe kalms czy nervohel.

31/08/18 11:44

A ja się tak boję, że ten ciągły lęk, głownie w formie ucisku w klatce piersiowej doprowadzi mnie do jakiejś choroby somatycznej, uszkodzi ciało. Od dawna zmagam się z nasilonym lekiem o zdrowie, każdy objaw na ciele wnikliwie sprawdzam, czytam o nim (błąd) i nakręcam się sama. Co robić?

04/09/18 09:39
13/09/18 10:18

Witam wszystkich! Lęk powalił mnie ponad 3 mce temu. Nie wiedziałam co mi jest, ale szybka wizyta u psychiatry i rozmowa z zaprzyjaźnionym psychologiem nazwały to zjawisko. I co tu zrobić, żeby sobie pomóc bez psychotropów? Takie rozwiązanie dla mnie jest ostatecznością i dla mojego psychiatry na szczęście też. Bardzo pomógł mi w trudnym okresie na początku trening relaksacyjny Jacobsona- polecam 🙂 Ciężko było z jedzeniem, nie smakowały papierosy /to akurat dobrze/, a urlop nie był moim wymarzonym, jeśli chodzi o samopoczucie. Przetrwałam dzięki wsparciu męża. Zaczęłam uczęszczać na sesje z biorezonansu. I po nich moje samopoczucie także uległo poprawie. A ponieważ zrobiło mi się lepiej na duszy i ciele to wróciły papierosy i co nieco alko. Około miesiąc nie miałam napadu, aż w ostatnia sobotę mną rąbnęło nie wiem skąd. W miarę się ogarnęłam, ale samopoczucie już nie to. Nieznacznie pogorszył mi się wynik z tarczycy. Dziś umawiam się do psychologa, bo profesjonalne wsparcie też jest potrzebne. Mam charakter zamartwiacza, ale muszę się przeprogramować na pozytywy. Dużo się dowiedziałam na tym blogu od Was wszystkich! Dziękuję! Martwi mnie tyko, że jest nas dużo i mam świadomość, że takich osób będzie przybywać… Ale wiem, że dam radę, szczególnie, że mam przy boku mój największy Skarb- kochanego męża i dzieci. Pozdrawiam Ilona

14/09/18 07:55

Paradoks zamartwiacza: Martwi się nawet o to, że osób z nerwicą przybywa 🙂