Ogrodzony teren świadczy o tym, że jest czyjąś własnością. Poza terytorium w sensie fizycznym i namacalnym, posiadamy również terytorium w sensie psychologicznym – nasze potrzeby, pragnienia, zasady, poglądy czy oczekiwania. Wielu z nas potrafi zadbać o ogrodzenie wokół domu i starannie maluje płoty, a całkowicie zapomina o ogrodzeniu terytorium psychologicznego. Wytyczać granice oznacza możliwość wpływania na charakter naszych relacji z innymi ludźmi – o ten płot również powinniśmy dbać 🙂

 

Osoby, które zmagają się z nerwicą czy depresją mają ogromne trudności z wytyczaniem swoich granic. W związku z czym podejmowanie jakichkolwiek decyzji nie jest ich mocną stroną.

 

Powtarzam to wielokrotnie, ale powtórzę raz jeszcze. Nerwica lękowa nauczyła mnie wielu rzeczy. Również wytyczać granice. Kiedyś byłam ciepłą kluchą, a słowa i czyny osób trzecich dogłębnie mnie raniły – zawsze szukałam winy w sobie. Dziś doskonale wiem jak wytyczać granice w sposób asertywny.

 

O co chodzi z tym asertywnym wytyczaniem granic?

 

Jestem zwierzem terytorialnym. Stawiam stówkę, że Ty także. Pewnie Ty też nie lubisz, gdy ktoś wkracza w Twoją przestrzeń – nie zachowuje dystansu, siada za blisko, gapi się w Twoim kierunku…

 

Ogrodzony teren jest zwykle czyjąś własnością. Skoro jest czyjąś własnością to można na niego wchodzić na zasadach określonych przez właściciela. To właściciel terytorium wytycza odpowiedni termin, czas i warunki korzystania z terenu. Logiczne, prawda?

 

Każdy z nas posiada również terytorium w sensie psychologicznym – świat wewnętrzny. Terytorium psychologiczne to nasze pragnienia, upodobania, preferencje, potrzeby, poglądy, zasady postępowania i oczekiwania.

<<<< Dalsza część tekstu dostępna jest w ramach Dostępu Premium. Przeczytaj Jak zamówić Dostęp Premium KLIK  Co to jest Dostęp Premium KLIK >>>>

Wykup Dostęp Premium i czytaj bez ograniczeń

Odblokuj dostęp premium »

Nielimitowany dostęp do
wszystkich treści na blogu

Koszt 39 pln za miesiąc
(bez umowy na rok)

Odpowiedz na „SabinaAnuluj pisanie odpowiedzi

 

17 komentarzy

11/08/18 14:13

Właśnie jestem dokładnie na tym etapie :). Głośno o tym mówię i chyba powoli wszyscy się do tego przyzwyczajają. Nie jest to łatwe ale wiedziałam, że w tej całej dobroci dla innych muszę też mieć swój własny świat.

11/08/18 20:45

Sabinko kiedy wpis o omdleniach? wiele osób się ich boi w tym ja i nadal nie wiem jak sobie radzić z tym strachem…przydałoby się kilka faktów, które uspokoją.

12/08/18 10:21

Sabina, a kiedy przeszedł moment kiedy zdałaś sobie sprawę, że jestes w 100procentach odburzona, pewna siebie i że masz to juz za soba? 🙂

13/08/18 07:15

Jak wyszłam pierwszy raz pobiegać to już wiedziałam, że to jest właściwa droga.

13/08/18 18:24

Gdy ja wyszłam pierwszy i kolejny raz zupełnie nie miałam takiego przekonania i zupełnie nie wiedziałam dlaczego :/. No właśnie dlaczego tak się stało ?

13/08/18 13:40

To chyba nie będzie tak ze to jest jakiś jeden moment… to jest proces , ale wyobrażam sobie to tak ze wiem ze jestem na dobrej drodze , ze będą turbulencje ale i tak wiem dokąd zmierzam .

14/08/18 10:30

No właśnie problem w tym, że ja tego przekonania nie miałam.

13/08/18 09:27

Asertywność jest teraz tematem bardzo na czasie. Dużo się o tym mówi. dla mnie problemem jest jednak fakt, że wytyczanie tych granic jednak powodujeczasem większe konflikty niż przynosi korzyść bo taka mama, koleżanka z pracy czy babcia się obrażą, nabzdyczą potem człowiek czuje się żle bo atmosferę można nożem kroić. I w takiej atmosferze człowiek czuje się żle i co z tego że zaznaczył że nie życzy sobie porad jak tu teraz się już nikt nie odzywa ,,bo skoro sobie nie życzysz to już nic nie będę mówić najlepiej” i zamiast odetchnąć pełną piersią że człowiekowi na głowę nie wchodzą to jest nieprzyjemnie. Nie da się grzecznie powiedzieć zrobię po swojemu albo nie pytaj o to to są moje prywatne sprawy- choćby najgrzeczniej powiedziane i tak się obrażą.

13/08/18 12:57

Obrażanie to szantaż emocjonalny. Celem obrażania jest zmuszenie kogoś do zrobienia tego czego nie chce robić (czyli to co piszesz…dla świętego spokoju zrobię) I to nie jest fair. Można wytyczać granice asertywnie i grzecznie. Jeśli ktoś mimo to się obrazi to już jego problem. Tym bardziej należy takiej osobie pokazać, że nie jesteśmy skłonni ulegać. Jak się taka mama czy babcia obrazi, a my nie ulegniemy to za którymś razem szybko się nauczy, że do nas nie tędy droga i przestanie się obrażać.

16/08/18 09:51

Monia – opowiem Ci jedną historię z życia. Matka mojej żony wzbudzała w żonie non stop poczucie winy (“Ty już całkowicie zapomniałaś o rodzinie!”, “Dlaczego ja zawsze muszę pierwsza dzwonić?”, “Czemu nie złożyłaś ojcu życzeń?”), wtrącała się do jej życia, dawała jej “dobre” rady, krytykowała ją. Moją żonę coraz bardziej zaczęło to denerwować. Początkowo łagodnie informowała swoją matkę, że nie ma zamiaru tak z nią rozmawiać. Nie skutkowało. Potem zaczęła kończyć rozmowę w jej połowie – “mamo, ostrzegałam, a Ty dalej swoje, więc się rozłączam”. Owszem, bunt było ogromny – matka wpadała w furię, płakała, żaliła się na żonę jej siostrom. Praktycznie za każdym razem rozmowa kończyła się w ten sam sposób, czasem po kilku sekundach. Ostatecznie żona stwierdziła, że ma tego dosyć i przestała od matki w ogóle odbierać telefon. Nie rozmawiały przez pół roku. Pierwsza zadzwoniła…matka. Łagodnie, cierpliwie, spokojnie pytała żonę co słychać itd. Teraz to anioł, a nie człowiek w kontaktach z żoną 🙂
Nie bój się, że ktoś się na Ciebie obrazi. Obrażają się dzieci, dorośli rozmawiają i potrafią słuchać. Dzieci trzeba wychować, żeby zachowywali się jak dorośli 😉 Dorosłe osoby nie mają problemu z szanowaniem granic wyznaczonych przez innych dorosłych.

20/08/18 10:55

Piotr potwierdzam :). Czasami tak trzeba. Ja już na szczęście potrafię stawiać granicę i dzięki temu inni darzą mnie większym szacunkiem, a mi jest po prostu lżej.

14/08/18 10:56

Sabinko, po pierwsze chciałam Wam pogratulować i życzyć fajnego wspólnego życia.
Po drugie, ja jak zawsze z pytaniem… do Ciebie i innych, którzy tu są obecni.
Czy komuś z Was zdarzyła się taka forma ataku paniki jak mi się ostatnio zdarza czy to cos co nie jest zwiazane z nerwicą.
Budzę się w nocy, czuję lekki niepokój a za chwilę serce rozpędza się do 150-160 uderzeń na minutę (nie mówię o lekkim podwyższwniu pulsu do 100, tylko o dużym skoku). Czuję wtedy duży lęk, ucisk w klatce i brak tchu.. Mija po paru minutach.
Niepokoi mnie to dosyć mocno.
Z góry dziekuję za odpowiedź.

16/08/18 07:12

Cześć Ania. To taki standardzik 🙂 Ja miałam takie lęki w nocy, że szczęka mi ze strachu skakała. Za każdym razem myślałam, że to mój ostatni dzień życia 🙂 Jest to oznaka nadmiaru adrenaliny. Zweryfikuj czy uprawiasz odpowiednią ilość sportu, nie pijesz przypadkiem kawy, pijesz odpowiednią ilość wody no i koniecznie wprowadź sobie jakieś ćwiczenie, które pomoże Ci zareagować odpowiednio następnym razem.

16/08/18 13:13

Dziękuję😘

16/08/18 07:00

Sabinko patrząc na Twoje zdjęcia w życiu bym nie pomyślała ze miałaś jakieś ataki paniki 🙂 gratuluję i życzę Wam jeszcze więcej szczęścia <3 wierzę cały czas ze nam ty wszystkim tez się uda. Ostatnio byłam 2tygodnie na urlopie i całe dnie spędziliśmy na powietrzu i było na prawdę dobrze jak kiedyś.. nie miałam czasu myśleć czy coś mi jest. Teraz wróciła szara rzeczywistość i ponownie stres atakuje.

16/08/18 07:16

Też bym się nie spodziewała, że mnie coś takiego dopadnie 🙂 Ale dzisiaj jestem na prawdę wdzięczna atakom paniki. Może życie jest milion razy lepsze. Z tymi atakami paniki już tak jest…Warto się czymś zająć po urlopie. I być takim zajętym, żeby nie mieć czasu myśleć o atakach paniki. No i koniecznie uczyć się podejścia do stresu. To wymaga pracy, ale jest warte każdej minuty!