Nerwica lękowa to podstępna choroba. Każdy etap leczenia nerwicy jest trudny. Niektórym pewne etapy przychodzą łatwiej, a inne trudniej. W poprzednim wpisie opisałam 32 etapy leczenia nerwicy – dla mnie najtrudniejszy etap nerwicy lękowej zaczął się w punkcie 16 czyli mniej więcej w połowie. Dopiero w wtedy nadeszła rewolucja, a ja tak na serio zabrałam się do walki z lękiem.

 

Najpierw pojawiały się drobne symptomy w postaci palpitacji serca, osłabienia i szumów w uszach. W związku z tym, że nigdy nawet nie słyszałam o czymś takim jak nerwica lękowa to nie kojarzyłam tych objawów z nerwicą. Myślałam że to kac. Po pierwszym ataku paniki był szok. Że co? Że nerwica? Że ja? Później wyparcie – może to jednak problemy z tarczycą? Jak już w końcu zrozumiałam, że mam nerwicę lękową to się załamałam.

 

Zaczęłam obsesyjnie czytać w Internecie o wszystkich objawach i oczywiście nie zapomniałam również o przypisywaniu ich do siebie. Jak tylko przeczytałam o bólach głowy, dostawałam bólu głowy. Jak tylko usłyszałam, że ktoś ma guza mózgu to byłam niemal pewna, że ja również go mam. Później nadszedł czas, aby zdecydować o sposobie leczenia. Wolałam umrzeć niż wziąć tabletki. I nie wzięłam (a żyję). Czasami wychodziłam się poruszać i włączyłam jakieś DVD z ćwiczeniami. Czasami piłam kawę, a czasami nie. Jakoś tak lepiej się zaczęłam odżywiać. No i czasami też poszłam na jakieś zajęcia. Objawy czasami słabły, a czasami nasilały się, pojawiały się też nowe. Myślałam, że umieram, a nerwica lękowa jak była tak była.

 

No właśnie. I tu mniej więcej byłam w tym punkcie 16 – Znalezienie inspiracji i początek prawdziwej walki z lękiem.

 

To właśnie tu zrozumiałam, że żadne 30 minutowe DVD dwa razy w tygodniu mi nic nie da. Nie dałoby komuś, kto chciałby zrzucić wagę i nie da komuś, kto zmaga się z czymś takim jak nerwica lękowa. Wiadomo, że kawa jest zabroniona, gdyż pobudza. A ja tą kawę piłam. Nie codziennie i bardzo słabą, ale piłam. Co z tego, że coś tam poskakałam przez telewizorem jak resztę dnia spędziłam na googlowaniu objawów nerwicy? A jak miałam lepszy dzień to moje myśli krążyły wokół tego czy przypadkiem nerwica lękowa nie wróci.

 

Otworzyłam oczy i zrozumiałam, że mój nakład pracy jest minimalny zatem jedyne czego mogę się spodziewać to minimalne efekty. Działałam chaotycznie i jedynie jak miałam chęci. Postanowiłam ułożyć solidny plan działania i każdego dnia dać z siebie 100 %, aby nerwica lękowa poszła w pizdu. Tak jak wszystkie te osoby o których czytałam 🙂 To właśnie dzięki regularności i konsekwencji w działaniu odnosiły sukcesy!

 

I tak się właśnie stało! Jak tylko zaczęłam naprawdę działać i pilnować się na każdym kroku to efekty były powalające. Miałam gotowy plan dnia na 7 dni z góry i uważnie go przestrzegałam. Plan uwzględniał zajęcia od momentu przebudzenia do pójścia spać.

 

Zaczęłam ćwiczyć regularnie i w sposób prawidłowy. Koniecznie przeczytaj jak ćwiczyć z nerwicą lekową. I nie było zmiłuj. Deszcz nie deszcz, a ja każdego dnia miałam buty na nogach i odhaczałam odbyty trening w planie dnia. I wcale nie lubiłam biegać. I wcale mi się nie chciało. A jednak trening odbywałam. Jak żołnierz na służbie. To było moje zadanie i koniec.

 

Przestałam pić kawę, herbatę i alkohol na 7 lat. Ani kropelki! Piłam za to co najmniej 4 litry herbatek ziołowych i dużo wody. Moja dieta opierała się na warzywach, orzechach, ziarnach i pilnowałam, aby jadać regularnie. Wyeliminowałam wszystkie błędy jakie popełniałam.

 

Nie miałam nawet 2 minut na zamartwianie się, bo byłam zbyt zajęta. Chodziłam na różne kursy, pomagałam innym, zwiedziałam miasto – każdego dnia miałam bardzo dużo aktywności. I wcale mi one nie sprawiały przyjemności. Czasami szłam gdzieś z płaczem. Ale nakładając jedzenie w stołówce dla bezdomnych człowiek zaczyna się zastanawiać, kto tu ma bardziej przekichane.

 

Nerwica lękowa to podstępna choroba, a ja postanowiłam ją przechytrzyć. Każdego jednego dnia pytałam siebie: Ile procent dałam z siebie w dniu dzisiejszym, aby pokonać nerwicę lękową? I każdego jednego dnia moja odpowiedź brzmiała 100 %! Nic nie było dla mnie ważniejsze niż walka z nerwicą lękową! Nic! W nosie miałam wszystko inne co stawało mi na przeszkodzie. Oczekiwałam, że absolutnie każdy ma się dostosować do mojego planu i koniec.

 

Była to oczywista oczywistość, że 100 % wkładu pracy to 100 % efektów. Wystarczyło kilka tygodni, aby z płaczka w tłustych włosach stać się zajętym człowiekiem i powoli wracać na dobre tory. Za każdym razem, gdy nerwica lękowa próbowała mnie przechytrzyć i podsuwała myśli w stylu: jak długo potrwa jeszcze leczenie to ja dawałam jej tak popalić, że po 2 godzinach biegania uciekała, gdzie pieprz rośnie, a mój sposób myślenia wracał do normy.

 

Warto zapytać siebie szczerze – ile dziś zrobiłem/zrobiłam, aby pokonać nerwicę. Tak prawdziwie i od serca.

Dodaj komentarz

 

28 komentarzy

28/08/18 13:12

Ja dokładnie jestem w tym punkcie.. niby wiem niby się nie boję a atak dziś przyszedł i to w pracy . Rozbilo mnie to na maksa.. miałam wieczór stresu i dziś odreagowal organizm..

28/08/18 13:27

Nie wiem czemu ale ten post jest według mnie najlepszym ze wszystkich Twoich postów. Wstrząsnęło mną, pozytywnie wstrząsnęło. Dziękuję Ci 🙂

28/08/18 13:51

To się cieszę 🙂

29/08/18 14:49

Świetny post. Bardzo mnie poruszył i dał kopa do działania. Też chyba jestem na 16 punkcie. Mam charakter sportowca więc odpalam 6 bieg i konsekwentnie daję z siebie 100 %. Dziękuję:)

30/08/18 08:36

Super~! 6 bieg najlepszy!

29/08/18 18:19

3 lata temu nabawiłam się nerwicy tak stwierdził lekarz rodzinny jakoś próbowałam walczyć po trochu i jakoś pól roku temu udało mi się z tym wygrać (tak myślałam) bo ustąpiły wszystkie objawy żyłam jak dawniej nie zastanawiając się ciągle nad sensem życia po co jemy skoro umrzemy i tak, nie łapały mnie już ataki paniki i głupia ja zaczęłam popalać… nie paliłam już prawie rok, ale czułam się już tak super myślałam ze wygrałam z tym góXXX i pewnego dnia pierwszy atak paniki zaczął się po fajce.. od tamtej pory znów nie pale jakieś 2 miesiące możne góra 3 i ciągle czuje się odrealniona załamana z atakami paniki co jakiś czas. pracuje po 13 h nie daje już rady;/ dlaczego o wróciło skoro było już tak normalnie?

29/08/18 18:24

czekam na wizyte u psychiatry bo zeby isc na nfz do psychologga najpierw wymagaja psychiatry… ale to dopiero za 2 miesiace jzu nie daje rady.. wkurzam sie na siebie sama. ciagle czyutam w necie codziennie o nerwicy. czesto wchodze na twojego bloga. za wszelka cene chce by to minelo i nawet dzis udalo mis ie powstrzymac przed atakiem.. zaczelam sobie mowic ze ogarnij sie to minie zobaczysz to tylko glupia nerwica.. i uczucie napiecia przeszlo ale czasami ataki sa tak silne ze wygrywaja. czy mozna jakos sie uchronic przed napieciem? i glupimi myslami?

30/08/18 13:08

Ja dziś mam swój kolejny sukces. JAZDA AUTEM SŁUŻBOWYM. Ataki mnie nachodzą ale staram się je gonić w cholerę. Najważniejsze to pewność siebie, nie dać się czarnym myślom, być dla siebie dobrym , Nie bać się lęków nie poprzez unikanie ale stawianie im czoła i ostatecznie stawianie sobie wyzwań pozdrawiam

04/09/18 09:45

Brawo, brawo, brawo!

30/08/18 21:07

Mam pytanie jeszcze jedno:) czy można brać odżywki przedterminowe i spalacz przed siłownią?? Czy jakoś mi to bawili nerwice ??

04/09/18 09:44

Ojej. Żadnych takich 🙁 Po pierwsze sama chemia, po drugie większość z nich ma kofeinę i tym podobne. Lepiej zrobić sobie jakiś wspomagacz domowy. Próbowałaś wodę z octem jabłkowym, pieprzem cayene, imbirem i miodem?

31/08/18 07:06

Ja może nie na temat Ale cały czas mam problem z brakiem leków. Czy wy też tak macie?
Wyszły mi kiepsko badania moczu mam dużo bakterii na bank będzie antybiotyk…. I juz od wczoraj panika I mnie mdli na samą myśl
Czekam właśnie do lekarza ☹

04/09/18 09:42

Monia, a próbowałaś może się czymś wzmocnić? Ja zapobiegam spadkowi formy na jesień, bo zwykle na jesień brak mi energii. Zrobiłam kiszone ogórki i kimchi. Zajadam od 2 tygodni. Może spróbuj domowymi sposobami zadziałać…

04/09/18 20:13

Gorzej jak ktoś ma tak zjechaną florę bakteryjną, że kiszonki ogórki równa się wc :/. U mnie niestety tak jest. Podobno w takiej sytacji trzeba próbować ale w bardzo minimalnej ilości.

01/09/18 10:53

Sabinko mi znów w pracy stoję z klientem i nagle serce wali jak szalone patrze w lustro blada twarz czerwony dekolt czuje ze robi mi się słabo nigdy w pracy nie było i nagle ja nie wiem jak funkcjonować jak sama jestem w pracy zaczynam się bać tu przychodzić bo jak mi się coś stanie jak będę sama? Ciężko jest dalej wykonywać czynności jak ja ręce się trzęsą a klienci to wodzą. Oczywiście przeszło po 5minutacg przy oknie i wróciłam do zajęć.

04/09/18 09:37

Taktyka powinna polegać na ataku. To atak paniki ma się bać, a nie Ty 🙂

02/09/18 14:20

Czyli generalnie to jest tak iż trzeba się zorganizować i nie dać lękowi czasu ? Mi się wydaje ze u mnie duży wpływ na dzieciństwo i to jak ja siebie traktuje i wypieranie emocji nawykowe … i jakoś kurczę nie mogę się przekonać ze poprostu stawianie wyzwań lękowi i pełny grafik spowodują ze wyzdrowieje w 100 % .

04/09/18 09:36

Maggie, prawda jest taka, że większość zależy on naszego nastawienia, bo tak na prawdę można wszystko. Zobacz ile jest ludzi, którzy mieli trudne dzieciństwo, jakieś nieprzepracowane tematy (w tym ja) i cieszą się zdrowiem. Postanowiłam cieszyć się tym co jest, co sama buduję i na co mam wpływ. A co było to było – tego już nie zmienię. Praktycznie 80 % społeczeństwa wynosi jakieś rany z dzieciństwa. Czasami nawet traumy. A to jak sobie z tym poradzimy zależy tylko od nas samych.

04/09/18 19:48

No tak… a jak to jest jak się osiąga ten stan ? Nie bałaś się ze go stracisz , ze pojawi się jakaś sytuacja która znów cie w to wpuści ..

05/09/18 06:24

Banie się, że ataki paniki powrócą to również czarne myśli, które nakręcają lęk. A ja zrozumiałam zasady działania choroby więc nie miałam się czego bać 🙂 Ataki paniki nie wracają. Jak pojawiają się i znikają to oznacza, że nie do końca zostały wyleczone. No tak na logikę…Atak paniki to lęk przed lękiem. A jak człowiek się nie boi to nie ma choroby.

05/09/18 08:28

Dziękuje . Zasady to lęk przed lękiem czyli czarne myśli… hmmm ja mam czarne myśli na swój temat a nie choroby często. Najlepiej jak jest chwila spokoju to umysł wynajdzie takie rzeczy ze wooow . Sama jestem ostatnio w szoku. Może dlatego ze już mi było lepiej ubieganiem się przestraszył i nie chciał puścić . Nie wiem . Ale zasady możesz przypomnieć krótko w poście 😘

05/09/18 11:13

A lęk wolnoplynacy to tez lęk przed lękiem ?

04/09/18 20:24

Dla mnie przeszłość nie ma już żadnego znaczenia. Zrozumiałam, że liczy się tu i teraz i gdyby faktycznie przeszlość miała takie fundamentalne znaczenie to większość ludzi zmagała by się z nerwicą czy depresją, a jak wiemy tak nie jest.

08/09/18 19:08

Dziewczyny ja doskonale radzę sobie z nerwica praktycznie zapomniałam prawie o niej … ale pojawiał się u mnie nowy objaw , skoki ciśnienia 😢co kilka dni mam podniesione ciśnienie i złe się czuje , gorąco mi serce wali 140/100 plus ból głowy .. zrobiłam rezonanse głowy, byłam u kardiologa i twierdzą ze to od stresu .. czy ktoś tak miał ? Co robić mierzyć czy nie mierzyć .. martwię się tym bardzo i znów zapętlam myśląc w kółko o tym ciśnieniu .. Sabinka poradź 🙏😘

09/09/18 19:20

Maja, pamiętaj, że nerwica to podstępna choroba…Takie zamartwianie o to co dzieje się z naszym ciałem to troszkę pułapka. Napędza adrenalinę itd. Na oko mogę potwierdzić, że często skoki ciśnienia mogą być powiązane z nerwicą. Warto sprawdzić czy prawidłowo reagujesz na stres. No i skoro masz diagnozę od lekarza to chyba warto się jej trzymać? Dłuuuuugi spacer na świeżym powietrzu powinien załatwić problem 🙂

10/09/18 07:28

Dzięki kochana ❤️ Mam całkowita świadomość na temat błędnego koła leku akceptacji objawów itd ..tyle ze skoki ciśnienia powodują wewnętrzne rozdarcie o ile to choroba o ile nerwica .. ogolem jestem niskocisnieniowcem i mocno odczuwam zmiany ciśnienia a ze każdego dnia złe się czuje w jakim momencie dnia to łącze to teraz ze skokiem ciśnienia 😲 babcia moja zmarła na udar co dodatkowo potęguje stres .. lekarz rodzinny twierdzi ze to nerwica wyrzucić ciśnieniomierz zapomnieć .. wytrzymałam tydzień poczym złe się poczułam i nie wytrzymałam zmierzyłam a tu znów wysokie ciśnienie które przeszło po ziołowych tabletkach i melisie .. straszny mam z tym dyskomfort nie wiem co robić .. co do stresu jak sprawdzić jak reaguje na stres? Techniki oddechowe prace z umysłem sport wszystko stosuje … ale emocjonalne reakcje są bardzo intensywne na wszystko .. Jam mam normalne ciśnienie czuje ze mogę zmieniać świat a jak skoczy to czuje się fatalnie i glupieje wewnętrznie co z tym począć …. 😏😘😘😘

11/09/18 06:51

Zmiana nawyków to trudna sztuka i wiele lat ciężkiej pracy. Ale na pewno warto posłuchać lekarza i wyrzucić ciśnieniomierz. Od samego myślenia o wysokim ciśnieniu może skoczyć ciśnienie 🙂