Z góry uprzedzam – dzisiejsza lekcja może popsuć Ci humor…Leczenie nerwicy nie należy do łatwych zadań. Ba! Jest to najtrudniejsza rzecz z jaką przyszło mi się zmierzyć w życiu. Zwykle bardzo trudne zadania łatwiej ogarnąć z odpowiednią taktyką. Dziś dowiesz się co to jest taktyka leczenia nerwicy na atak.

 

Wiele osób jest przekonanych, że gdy zmniejszy się ilość obowiązków w pracy, będą więcej zarabiać, dzieci zaczną sprawiać mniej problemów, dostaną awans to właśnie wtedy wyleczą się z nerwicy lękowej. Wyobrażają sobie, że stres w magiczny sposób zniknie z ich życia, a oni będą wiedli sielankowe życie i w końcu będą mogli żyć szczęśliwie.

 

Niestety prawda jest zupełnie inna. To fakt, że mniejsza ilość problemów na głowie ma wpływ na leczenie nerwicy. Ale stres będzie Ci towarzyszył ZAWSZE. Właśnie po to zostałeś obdarowany systemem nerwowym. Gdyby nie stres, to system nerwowy nie miałby co robić 🙂  Nawet jeśli sprawisz, że wszystkie Twoje dotychczasowe problemy znikną…To zaraz pojawią się nowe. Z czasem nie będziesz już wiedzieć  jak odróżnić stres od lęku.

 

Stresujemy się wtedy, gdy coś jest dla nas ważne! A przecież zawsze jest coś dla nas ważne. Ważna będzie nawet chata na pustkowiu w której musisz przeżyć. I w tej chacie będziesz przecież mieszkać Ty sam. A Ty dla siebie jesteś ważny, prawda?

 

Leczenie nerwicy nie polega na eliminacji wszystkiego co nas stresuje i wprawia w dyskomfort. Jeśli by tak było to chcąc pozbyć się nerwicy musiałbyś wykreślić ze swojego życia wszystko co jest ważne: dzieci, rodziny, pracy, podróżowania, męża czy żony. I za chwilę okazało by się, że znowu Cię coś stresuje, dołuje, załamuje, dobija i wkurza.

 

Czy o to w życiu chodzi? Zdecydowanie nie!

<<<< Dalsza część tekstu dostępna jest w ramach Dostępu Premium. Przeczytaj Jak zamówić Dostęp Premium KLIK  Co to jest Dostęp Premium KLIK >>>>

Wykup Dostęp Premium i czytaj bez ograniczeń

Odblokuj dostęp premium »

Nielimitowany dostęp do
wszystkich treści na blogu

Koszt 39 pln za miesiąc
(bez umowy na rok)

 

Dodaj komentarz

 

26 komentarzy

04/09/18 18:03

Moje leczenie nerwicy jest coraz bardziej dla mnie dziwne. Moją historię spokojnie mogłabym opisać w książce, a i tak non stop dowiaduję się czegoś innego. 3 miesiące temu stwierdziłam, że rozprawię się po raz kolejny z moją cerą w tym celu udałam się nawet do Warszawy do podobno bardzo dobrej kosmetolog. Miałam porobione wszelkie badania. U mnie trądzik występuje nie tylko na twarzy, ale także szyja, dekolt, plecy i ramiona i tak od okresu dojrzewania, a już dawno jestem po 30stce. Kosmetolog stwierdziła, że badania ok, a to wygląda na pozapychane pory i stwierdziła, że dwa zabiegi i będzie po problemie. Było optymistycznie. Niestety po dwóch zabiegach efektu nie było i w sumie po 4 zabiegach zrezygnowałam bo moja twarz wyglądała gorzej niż przed zabiegami. Doszło do wymiany zdań itp. Mi szkoda było wydanych pieniędzy, poświęconego czasu itp. Ale nie poddałam się i pewnego dnia znajoma znajomej podała mi namiary na inną kosmetolog los chciał, że też z Warszawy i właśnie dzisiaj u Niej byłam. Obejrzała twarz plecy bardzo dokładnie i powiedziała, że u mnie wszelkie zabiegi to wyrzucanie kasy w błoto bo to i tak nie przyniesie rezultatu. Dla Niej to typowe problemy z przysadką mozgową plus reakcja alergiczna na produkty spożywcze. Badania na nietolerancję robiłam ale nic szczególnego nie wynikło, ale od lat mam nietolerancję na laktoze i jak się okazało gdy ona występuje trzeba wyeliminować też inne produkty bo jest coś takiego jak reakcja alergiczna krzyżowa o czym nie miałam pojęcia. Potem obejrzała wszelkie badania. Wszystko w normie i dopiero na końcu powiedziałam, że cierpię na nerwicę z agorafobią i tak od słowa do słowa padło, że wszystko by się zgadzało. Rozmowa trwała 3 godziny. Ta kobieta też zmagała się ze stresem pourazowym i próbowała wszystkiego w pewnym momencie uznała, a raczej ktoś jej powiedział, że musi podnieść poziom serotoniny bo inaczej się nie da. To trochę jak z żelazem czy z witaminą D jak poziom jest niski to mozemy starać się podnieś ten poziom jedzeniem, ale gdy poziom jest już bardzo niski potrzebne są tabletki z żelazem i suplement wit D. Nie wiem dało mi to do myślenia. Tym bardziej, że ona też się wzbraniała przed lekami. Trudno było znaleźć ten właściwy ale w końcu po 5 próbie się udało. Poczatek czyli tradycyjne dwa tygodnie myślała, że zejdzie z tego świata ale po tem zaczęła żyć. Brała tabletki przez 4 miesiące po tym czasie normalnie odstawiła i żyje bez lęku. Pracuje i funkcjonuje. Ja kiedyś przygdę bardzo krótką z lekami miałam ale nigdy nie doszłam chyba do 3 tabletki bo to co się ze mną działo było nie do opisania. Ona to potwierdziła. Dwa tygodnie przespała, nie jadła nie funkcjonowała itp.ale wiedziała, że musi to przetrwać. Rozmawiając ze mną stwierdziła, że ja faktycznie mam psychicznie wszystko poukładane. Jestem uśmiechniętą kobietą ale fizycznie jestem po prostu wyczerpana, o czym mówiłam. Najgorzej mam z agorafobią. I non stop powtarzała, że mój mózg potrzebuje serotoniny bo inaczej się nie da. Że to przyczyna moich objawów somatycznych, trądziku, wypadania włosów, bólów głowy itp. Wyszłam i zaczęłam o tym wszystkim myśleć i się zastanawiać. Kurcze może faktycznie tak jest, ale czy ja mam ochotę i siłę by przez to przebrnać, a z drugiej strony ile można żyć na wdechu….Sabi jak to jest z tą serotoniną Plisss bo zgłupiałam :/

05/09/18 06:45

Nie ma ani jednego dowodu na to, że ludzie cierpiący na depresję mają niski poziom serotoniny. Czołowi psychiatrzy świata odrzucili tą teorię tysiące razy. Jeśli masz ochotę pogłębić temat proszę: The Emperor’s New Drugs: Exploding the Antidepressant Myth, Irving Kirsch, Basic Books, 2010.; Anatomy of an Epidemic: Magic Bullets, Psychiatric Drugs, and the Astonishing Rise of Mental Illness in America, Robert Whitaker, Unhinged: The Trouble with Psychiatry—A Doctor’s Revelations About a Profession in Crisis, Daniel Carlat. A na koniec przeczytaj esej Marcii Angell „The Epidemic of Mental Ilness: Why?” oraz „The Illusion of Psychiatry”. Wszystkie te osoby to czołowi psychiatrzy, matematycy i chemicy. A ja, jako były panikowicz podpisuję się po tym rękami i nogami. Nie bez przyczyny nie znam ani jednej osoby, która pokonała nerwicę dzięki lekom. A znam tysiące, które dzięki zaangażowaniu i systematyczności pokonały.

05/09/18 07:58

Dzięki Sabi :). Nie ukrywam, że wczoraj też broniłam Cię jak lwica mówiąc, że znam kogoś kto pokonał to bez podnoszenia serotoniny tabletkami. Usłyszałam, że to nie możliwe i ktoś zrobił to w inny sposób, a teraz oszukuje innych i zarabia na tym pieniądze. Wczoraj byłam jakaś zdezdorientowana bo tak się składa, że sporo osób poznałam , którym ktoś lub coś pomogło w różnych dolegliwościach, a ja mimo, że byłam u tych polecanych osób i stosowałam się do zaleceń to mi to nie pomogło. Co do tabletek to pragnienie normalnego życia jest ogromne ale tyle przerobiłam i nie wiem czy jest sens próbować z tymi prochami. Boję się ich dobrania i pierwszych dni ich brania bo wiem, że wtedy jest kosmos. Z drugiej strony agorafobia przybija. O ile z kimś( w sumie to tylko ze znajomym bo z każdą inną osobą też nie wyjdę) strefa bezpieczeństwa bardzo się rozszerzyła o tyle sama bardzo się zmniejszyła, a właściwie znowu mam etap, że nie wyjdę wcale. Ajjj…Jeszcze raz Dziękuję 😙

05/09/18 13:30

Nie trzeba mnie bronić. To się samo broni 🙂 Prawda jest prawdą 🙂

09/09/18 17:30

Witam Cie Aniu 🙂
Co do tej serotoniny…………, ja choruje juz 19ty rok , sporo co?
Przez te 19 lat bralam prochy i przez 19 lat ani nerwica lekowa , ani agorafobia nic a nic nie minely .Raz jest lepiej a raz gorzej .Totalna wegetacja , jak to napisalas ,, zycie na wdechu”.To jest koszmar!!!!!
Na ten moment wychodze z domu tylko po zakupy , z dziecmi na dwor albo zaprowadzam dzieciaki do szkoly i zabieram ze szkoly, wszystko to odbywa sie na terenie mojego osiedla, na ktorym mieszkam .TAK WYGLADA moje zycie !!!!.Moja stefa komfortu jeszcze nigdy, odkad zachorowalam nie byla tak zawezona- tu musze popracowac nad swoimi negatywnymi myslami , to moj ogromny problem.
Fakt jest taki , ze od jakiegos miesiaca nie zabieram ze soba telefonu do sklepu (to bylo dla mnie swoiste zabezpieczenie) , teraz tego nie robie . Na samym poczatku bylo ciezko , jednak po jakims tygodniu weszlo mi to w krew i nie biore go do tej pory .Sa dni , ze patrze na niego jak wychodze na zakupy , ale mowie sobie NIEEE I ide bez.
Przez chorobe bardzo wiele stracilam i nadal trace.
W lutym br. odsunela sie ode mnie ostatnia osoba , ktora jeszcze ze mna wytrzymywala , zaczela wysmiewac moje zachowania w chorobie a jej partner stwiedzil , ze nie bedzie sie zadawal z kims takim jak ja .Tak wiec zostalam calkiem sama .A wiadomo , ze wsparcie i zrozumienie ze strony bliskich jest bardzo wazne…i tu jeszcze bardziej sie zamknelam na ludzi , na wszystko co mnie otacza i w tym momencie zawezyla sie drastycznie moje strefa komfortu.
Tak wiec biorac prochy , nic sie nie zmienia!!!! Mysle i jestem pewna , ze to czas , doswiadczenie i nabyta wiedza na temat tego dziadostwa spowodowalo , ze nie jest az tak zle ,jak bylo na samym poczatku.
Dokladnie w polowie lipca postanowilam odstawic leki .Zmniejszalam dawke stopniowo , bo tak trzeba,bo efekty odstawienne sa chyba jeszcze gorsze niz na poczatku terapii farmakologicznej i na ten moment od miesiaca nie biore lekow i mam nadzieje nigdy do nich nie wrocic!!!One sa tylko wygluszaczem , plasterkiem na jatrzaca sie rane , to jest tak jak z tym zamiataniem pod dywan , jednak po jakims czasie w miejscu zamiatania zrobi sie gorka i tak czy inaczej trzeba bedzie to porzadnie posprzatac .
Tak samo jest z emocjami , przezyciami , jak sie tego nie przepracuje , to zadna tabletka nie bedzie w stanie tego uleczyc , bo powierzchownie bedzie ok, ale w srodku………..!
Teraz stawiam na ziola , relaksacje , probuje jogi , staram sie biegac .
Mnie bieganie dodaje energii na caly dzien 🙂 , szczegolnie ten o 5 rano -jak mi sie uda wstac:) , na ulicy jest wzgledny spokuj , dzieci jeszcze spia a ja spokojnie moge sie temu poddac i sie wyryczec ( wtedy nikt mnie nie widzi ) :), Wlasnie to bieganie , bynajmniej u mnie podnosi poziom serotoniny , wyglupy z dziecmi , czesto moja wnuczka doprowadza mnie do lez ze smiechu i wlasnie to wyzwala we mnie dawki serotoniny 🙂 , nie trzeba brac prochow , bo sa na to znacznie lepsze metody i sposoby , ale to jest tylko moje zdanie .
Wiem , ze na to wszystko potrzeba jest duzo sily , determinacji i konsekwencji , u mnie jest roznie , ale odkad jestem razem z Niepanikuj i czytam jeszcze inne blogi , ksiazki dla takich jak ja , jest mi latwiej wierzyc i przekonywac moj mozg 🙂 , ze bedzie jeszcze dobrze ,( choc czasem brak mi wiary) .
Wlasnie teraz po tylu latach dojrzalam do tego i doszlam do wniosku , ze tabletki psychotropowe , to nie jest rozwiazanie !!!!
Szczesliwi ci , ktorzy od razu stwierdzili , ze to rozwiazanie nie jest dobre .
Pozdrawiam serdecznie wszystkich panikowiczow:)

09/09/18 19:17

Jezu jaki cudowny komentarz! Brawo, brawo i jeszcze raz brawo!

09/09/18 22:22

IWONA ja cierpię na to 11 lat więc też nie mało. I w sumie nie wiem co napisać. Ogólnie to co napisałaś o emocjach to wszystko to mam przerobione i tak jak wcześniej napisałam nie zdecydowałabym się na kolejną terapię, a tabletek się boję. Z drugiej strony szkoda mi zmarnować tego wszystkiego nad czym pracowałam. Muszę tylko znaleźć dobry sposób na agorafobię i będzie z górki. Dzięki za komentarz 🙂

10/09/18 00:51

IWONA ja również po kilkunastu latach wreszcie stwierdziłam, że trzeba zacząć od pracy z emocjami, i pamiętaj jesteś ważna i wzmacniaj każdego dnia poczucie własnej wartości chwaląc siebie samą za małe rzeczy, również zaczęłam od jogi i szybkich spacerów, jest dobrze, a będzie lepiej, musimy w siebie wierzyć i słuchać rad Sabiny:) Mi bardzo pomogły wpisy o zmianie myślenia, nie przejmuj się innymi ludźmi, bo jak Sabi często pisze wszystkim nie dogodzisz, mi często ludzie zarzucali, że udaje, bo wyglądam normalnie:) Ale są ludzie, którzy zrozumieją i pomogą trzeba tylko ich poszukać, także nie poddawaj się i nie zamykaj się na ludzi, naprawdę warto próbować, przecież w gruncie rzeczy możemy tylko na tym zyskać. A jak Sabina pisze nie uda się dziś to trzeba spróbować jutro:)

05/09/18 16:56

Apropo tych pryszczy na twarzy i plecach to znam dziewczynę tez bardzo nerwową która takie miała i przeszło jak zaczęła systematycznie biegać . Serio ! Inna laska

07/09/18 17:49

MAGGIE tylko, że ja nie jestem nerwowa. Dzisiaj od dwóch osób usłyszałam, że zarażam optymizmem :). I kto by pomyślał, że Ja zmagam się z nerwicą i stanami depresyjnymi :). Taki paradoks :).U mnie to chyba jakaś alergia tylko kuźwa nie mam pojęcia na co :/

14/09/18 12:41

ANIA. Ja właśnie też należę to tych optymistów co mają nerwicę lękową. Zastanawiałam się z kąd się mi ona wzieła. i w koncu doszłam do tego,że z nudów,lekka nudna praca, zero sportu ponieważ do pracy miałam 2 min. więc wracałam z niej obiad i siedzenie w domu.. ( Gdzie zawsze coś robiłam jakieś narty,rolki,rower wiecznie było mnie pełno. )Pewnego dnia zaczęłam z nudów czytać w internecie o chorobach.. no i oczywiście zawsze byłam panikara jak coś się działo + hipo. więc w tedy to juz wogole wszystko chłonęłam czytając. Powkręcałam sobie wszystko co się tylko dało. I potem zaczęła się nerwcia i wszystkie objawy z nia zwiazne ;/ wczoraj mialam malu ataczek. Bylam w pracy i znow mi wrocilo cos takiego,ze niby nie moge oddechu złapać. Ale zajełam sie czymś i przeszło. Potem wrocilam do domu to samo i jeszcze zachcialo mi sie płakać.

17/09/18 07:08

Pola, a masz gotowy plan dnia na każdy dzień z góry?

15/09/18 10:49

ANIA. Też mnie zastanawia to jak może optymista mieć nerwicę 🙂 Jestem osobą optymistyczną mam nerwicę.. Ale chyba odgadłam zagdakę z kąd ją mam. Zawsze byłam osobą ruchliwą sport był na 1 – miejscu. Pewnego dnia wkroczyłam w dorosłe życie i zaczęłam pracować. Po roku pracy zaczęło mi się nudzić bo była praca,dom itd.. Nawet na rower czy rolki nie wychodziłam. Zaczęłam czytać o chorobach i wkręcać sobie wszystko co było możliwe. Wyjechałam na wakacje bo już miałam dość pracy myślałam,ze moze to przez nią tak mam.. bałam sie przez cały pobyt na Wakacjach,ze tam umre i nie wroce do Polski.. ze bede tam leżała w szpitalu i nie dogadam się z nikim i wiele innych dziwnych mysli miałam. Gdy wrociłam do Polski dziękowałam Bogu,ze juz jestem.. ale dalej myśli byly tylko czarne.. Niestety objawy nerwicy byly rozne.. i mysli wiec sie nakrecałam co chwilę. Pewnego dnia stwierdziłam,ze musze wyluzować bo zwariuje.. ZMIENIŁAM PRACĘ ZACZEŁAM UPRAWIAĆ SPORT , lepiej mi z tym i mam mniejsze ataki i mniej glupich czarnych mysli.. zdarza mi się podczas stresującej pracy coś takiego,ze nie moge złapać oddechu bo sobie ubzduram,.ze nie umiem oddychać .. znasz to pewnie 🙂 ale gdy jestem zajęta czyms to zaczynam oddychac i normalnie funkcjoniować. Albo jak sie bardzo stresuje to mam „igiełki w ciele ” bol mięsni i szereg innych dolegliwosci. Wniosek z tego,ze brak sportu, nuda doprowadzaja do nerwicy i depresji 😀 czy nie mam racji ?

17/09/18 07:10

Masz!

17/09/18 13:26

Oj przepraszam napisałam 2x podobnego posta ! Ponieważ nie wyświetlił mi się odrazu i nie wiedziałam czy się dodał. Tak Sabi raczej mam plan na cały dzień 🤗 8h praca lub 12h zazwyczaj jak mam 8 h to idę po pracy na siłownię lub na rower,basen.. bo pomaga mi sport..no i wiecznie szukam nowych zajęć. Gdzieś wychodzę z domu tu coś tam coś .. bo nie mogę siedzieć na tyłku w 1-dnym miejscu.. od pewnego czasu obudziło się coś we mnie takiego. Może przez to,że zawsze byłam ruchliwa😅 Ostanio myślę,że jestem przemęczona.. i dlatego wróciły ataki.. typu nie mogę oddychać 👅 jak mnie klient zdenerwuje,albo coś się dzieje to odrazu mam w głowie oj nie mogę złapać powietrza i zaczyna się jazda..ale widzę,że bardziej świadoma jestem tego co że mną się dzieje.. i w tedy proboje zmienić myślenie na to bardziej Optymistyczne.. i odrazu myślę.. przecież sobie to wymyśliłaś.. i zajmuje się czymś innym.. i po jakiejś chwili oddycham normalnie. I zmieniając temat :Jeśli chodzi o ból miesni,leki i zostawianie samemu w domu to odrazu schizuje.. jak słyszę,że rodzice jadą gdzieś.. to odrazu szukam kogoś żeby ze mną został.. albo żeby mój chłopak spał u mnie. Potem jestem nieprzytomna.. bo nie śpię na codzien z nim.. tylko sama. I myślę sobie kurde..może lepiej samemu spac. Tylko nie potrafię przełamać tego w sobie.. żebym sama została i spala..żebym nie myślała o najgorszym.. tylko o tym najlepszym !☺️wogole nie umiem ostatnio myśleć pozytywnie.. wiecznie coś mi przeszkadza.. miałam dni takie fajnie,że nic mi nie dolegało miałam energię.. teraz ostanioveczona jestem i głupoty się mnie czymają bzamiast chodzić uśmiechnięta i radosna 😋

09/09/18 21:42

Dziekuje Kochana Sabi ☺
Moj przypadek , tak mysle jest doskonalym dowodem na to ,ze
leki ,to nie jest rozwiazanie ani panaceum na leki ,depresje czy agorafobie.
Chcialabym jeszcze napisac ,ze jest bardzo swietny utwor spiewany przez Marte Podulke -Nieodkryty lad, slycham jej po kilka , kilkanascie razy dziennie ,szczegolnie jak biegam badz wychodze z domu ,na mnie
dziala i pomaga .Jest w niej mowa o naszych lekach ,wyborach
i o tym ,ze wszystko co nas ogranicza jest w naszych glowach.

10/09/18 06:54

wrzucam na słuchawki i hej do roboty 🙂

11/09/18 09:05

Pisałam już kiedyś o tej piosence :). Mi bardzo pomogła w przełamaniu lęku przed jazdą samochodem i też bardzo polecam 🙂

12/09/18 09:50

Jest tyle komentarzy ,ze nie sposob spamietac wszystkiego a i z moja pamiecia jest kiepsko ☺ a utworek naprawde swietny ,moze wykonawczyni tez borykala sie z tym cholerstwem?☺ .
Pozdrawiam wszystkich ☺❤

06/09/18 08:18

Sabinka masz jakiś pomysł jak pokonać stres związany z widywaniem codziennie osoby która stresuje? Była żona mojego faceta wprowadziła się z dziećmi kilka bloków od nas.. teraz codziennie widuje ja z dziećmi rano w tym samym autobusie.. nawet nie wiesz jak od rana to przeżywam. Dziwna sytuacja ze w weekend się tymi dziećmi zajmuje a w tygodniu musze ich unikać bo nie chce do nich podchodzić jak są z nią. . Spowodowala ta jej przeprowadzka kolejne załamanie u mnie. Jak można w tak dużym mieście zamieszkać akurat obok byłego męża? ? Masakra..

07/09/18 11:26

Tyle fajnych rzeczy na świecie – szkoda skupiać się akurat na niej.

07/09/18 17:51

NATALIA też bym miała olewę na to. W tej sytuacji to najlepsza broń. Potwierdzone w podobnej sytuacji ;).

09/09/18 18:56

Witajcie. Ja tak trochę z innej beczki. Wczoraj trafiłam na audiobooka „Dżozef” Jakuba Małeckiego. Polecam przesłuchać albo przeczytać. Nie chcę zdradzać fabuły, ale jeśli szukacie kopniaka w cztery litery 😉 do działania i opowieści, która daje do myślenia, właśnie nam nerwicowcom, to polecam. Pozdrawiam Was serdecznie.

09/09/18 19:15

Super. Dopisana na listę!

15/09/18 11:23

Ja mam największy problem z emocjami. Jak pozbyc sie wybuchow zlosci? Najpierw cos powiem, zezloszcze sie, a pozniej tego zaluje. Już nie wiem co robic..

17/09/18 07:11

Ciężka praca…Sama przez to przechodziłam. Zapiszę w tematach na wpisy.