Jeszcze nie tak dawno temu głównymi wskaźnikami sukcesu były pieniądze, dobra materialne i wykształcenie. Jak ktoś jeździł dobrym samochodem lub pracował jako lekarz, automatycznie uznawany był za człowieka sukcesu.

Dzisiaj ludzie poszukują głębszego sensu życia. Człowiek, aby funkcjonować sprawnie, potrzebuje zbalansowanego i spójnego działania umysłu, ciała i ducha.

Wellbeing jest nowym wyznacznikiem sukcesu. W dzisiejszych czasach podziwiamy tych, którzy wiedzą jak żyć w zgodzie z własną naturą, gdy świat wokół pędzi. Na to pytanie prędzej czy później każdy zaczyna poszukiwać odpowiedzi. Ciągły pośpiech, stres i codzienne wyzwania sprawiają, że odczuwamy silną potrzebę odnalezienia równowagi. 

Mahatma Gandhi powiedział: Twoje myśli stają się Twoimi słowami. Twoje słowa stają się Twoimi działaniami. Twoje działania stają się nawykami. Twoje nawyki stają się Twoimi wartościami. A Twoje wartości stają się Twoim przeznaczeniem.

Tak więc wszystko zaczyna się od naszych myśli i przekonań.

Ci, którzy zmagają się z nerwicą lękową dokładnie wiedzą o czym mówię. Ostatnio jedna z moich podopiecznych powiedziała mi, że nie ma już ataków paniki, ale wciąż zmaga się z lękiem, który pojawia się i znika. Twierdziła, że nie rozumie skąd ten lęk się bierze i że stosuje się do zaleceń z konsultacji w 100 procentach. Umówiłyśmy się na spotkanie w ramach konsultacji na żywo, aby zbadać temat. Okazało się, że problem zaczyna się właśnie w sposobie myślenia. 

Nasze emocje połączone są z naszym umysłem i ciałem. Jeśli nasze myśli nie funkcjonują w harmonii z ciałem, będzie nam ciężej wykonać daną czynność. Więc drogi panikowiczu jeśli mimo lęku wychodzisz na spacer, a podczas spaceru skupiasz się jedynie na tym, że jesteś już chory od dłuższego czasu i masz tego dosyć, to równie dobrze możesz sobie darować ten spacer.

Oto 2 wskazówki jak nauczyć się przejmować kontrolę nad sposobem myślenia i zastąpić negatywne myślenie pozytywnym:

 

Zaprzyjaźnij się ze swoimi emocjami

Załóżmy, że masz cukrzycę. Spada Ci poziom cukru i zaczynasz odczuwać osłabienie oraz senność. Co wtedy robisz? Badasz poziom cukru, bierzesz leki oraz zjadasz coś słodkiego. Krótko mówiąc, słuchasz swojego organizmu. A co jeśli nadciąga fala lęku i odczuwasz palpitacje serca bądź kolana jak z waty? Zaczynasz siać panikę, dzwonisz do brata/mamy/siostry, zaczynasz płakać i lamentować lub pogrążasz się w smutku. A przecież lęk przychodzi do Ciebie z ważną informacją. Pragnie Ci powiedzieć, że coś w Twoim życiu wymaga uwagi. Zamiast siać panikę, po prostu się go nie bój. Postaraj się dostrzec informację, którą dla Ciebie przygotował. Jeśli ją usłyszysz to pójdzie do domu i nigdy więcej nie będzie Ciebie nachodził.

Faktem jest, że wojna z atakami paniki nie jest łatwa. Jeśli kolejny raz ponosisz porażkę to naprawdę bardzo trudno jest się podnieść. Wiem, byłam tam. Jeśli w takiej sytuacji będziesz dobijać się myślami w stylu: kolejna porażka, jak mam żyć normalnie, moje życie do wielka porażka to właśnie z nich narodzi się Twoje nastawienie na dzień kolejny i jeszcze następny. Im częściej takie myślenie będziesz praktykować tym szybciej przerodzi się ono w przekonanie i tym trudniej będzie je zmienić.

 

Celebruj sukcesy

Nie przegap okazji, aby docenić małe sukcesy, które przyczyniają się do Twojego wyzdrowienia. Udało Ci się wyjść na spacer? Pogratuluj sobie. Zrobić zakupy? Pogratuluj sobie! Choćby w biegu i tylko po jeden produkt, ale przecież jeszcze nie tak dawno nawet to nie było możliwe. Każdy mały krok do przodu powinieneś celebrować butelką szampana (oczywiście bezalkoholowego). Taki mały krok dla panikowicza jest niczym kolejny target osiągnięty przez globalną organizację. I wcale nie żartuję. Wątpisz w moje słowa? Wiele milionów ludzi cierpi na dolegliwości związane ze stresem i lękiem na całym świecie. Wielu z nich zmaga się z nimi przez wiele lat. Jeśli Tobie udało się założyć choćby portki na tyłek jesteś wielkim człowiekiem. Uświadom to sobie.

Tu dowiesz się co to  znaczy mieć ataki paniki jeśli jeszcze tego nie wiesz.

Powyższe dwa sposoby pozwolą Ci nauczyć się pracować ze swoimi myślami i emocjami. Rozpoznać je, odpowiednio na nie reagować i łączyć je z pozytywnymi wydarzeniami. Zasiane ziarenko będzie kiełkować w Twoim umyśle jeśli tylko będziesz je często podlewać.

 

Jeśli ciężko Ci zacząć samemu zapraszam na konsultacje dostępne w sklepie internetowym. Zaczniemy razem. Będzie łatwiej. Będzie raźniej. Będzie wesoło! U mnie na konsultacjach nie przerabiamy smutów. U mnie jest inspirująco!

 

Przypominam również o ankiecie dla tych, którzy korzystają z konsultacji i dla użytkowników bloga. Ci, którzy uzupełniając ankietę zostawią adresy mailowe otrzymają miłe niespodzianki związane z urodzinami Niepanikuj.

 

 

Dodaj komentarz

 

84 komentarze

21/10/16 08:06

Sabina dzięki Tobie wczoraj po 4 latach wyszłam do sklepu!!!! Od razu po konsultacjach ubrałam buty i poszłam. Mało tego zrobiłam całą listę zakupów, a nie tylko 1 rzecz. Jak wróciłam to się popłakałam ze szczęścia (zresztą to też przewidziałaś). Po prostu nie wierzę. 2 lata na terapii i byłam jeszcze gorzej zdołowana (już nie wspominam ile wydałam na to, żeby sobie popłakać na kanapie) Jeden miesiąc z Tobą i robię zakupy! Jak to dobrze, że na Ciebie trafiłam. Dziękuję za to, że pokazałaś mi właściwą drogę. Uwierzyłam, że można znów żyć normalnie.

21/10/16 08:07

A nie mówiłam, że dasz radę 🙂

21/10/16 11:00

ANGELA też pamiętam ten dzień po konsultacji :).Zrobiłam dokładnie to samo co Ty. Sklep, a potem łzy radości. Gratulacje.

21/10/16 12:18

ANGELA funkcjonujesz już normalnie ?;). Swoją drogą to naszła mnie dzisiaj myśl dlaczego dla terapeutów tak ważne jest nasze dzieciństwo, nasi rodzice, rodzeństwo, związek czy praca. Spędzamy dwa lata na terapii rozmawiając o tym, a tymczasem lęki nadal krążą i robią sobie co chcą. Nie mam poczucia zmarnowanego czasu bo nauczyłam się przynajmniej po trochu jak być asertywną jak przebaczyć jak żyć w rodzinie itp. Tylko, że to wszystko staje się mało ważne gdy Twoim życiem rządzi lęk. Dla Sabiny nie jest ważne kim jesteś jak się wychowałeś czy jakich masz rodziców. Liczy się problem który istnieje i cel. Ubolewam, że w mojej okolicy nie ma gabinetu gdzie przyjmuje Sabina M….:) bo już dawno bym tam była. Pewnie zamiast siedzieć wygodnie w fotelu i babrać się w przeszłości śmigalybysmy po mieście by zrozumieć lęki, a nie to co jest już dla Nas przeszłością, której nie możemy zmienić.

21/10/16 09:18

Czekam do 18 tej jak nigdy na nic 😉

21/10/16 09:46

Super. Ja też. Mamy randewu.

21/10/16 10:28

U nas nerwicowców zmiana sposobu myślenia jest bardzo ważna, jeśli nie najważniejsza. .u mnie to wygląda tak, że bieganiem spałam hormony stresu i wtedy mam siłę uczyć się na nowo żyć 🙂 czyli inaczej myśleć , zmieniać swoje przekonania na takie które pomogą mi żyć ze spokojem wewnętrznym. .
Zmiana myślenia jest bardzo trudna , ale konieczna do pokonania lęków.

21/10/16 10:40

Kiedy biegniemy w jakimś półmaratonie? 🙂

22/10/16 07:36

Biegam raczej rekreacyjnie, ale tobie z przyjemnością pokibicuję:)

21/10/16 20:46

Mam ochotę wydrukować sobie te twoje wpisy i zabindowac… może napisz jakaś książkę czy ebooka, będziemy czytać wszyscy do poduszki co wieczór <3

21/10/16 21:05

<3 Czytaj i działaj. Oby każdy mógł pokonać to cholerstwo!

22/10/16 19:42

Witam 🙂 Odnalazłam Twój blog jakiś tydzień temu i dokładnie już przestudiowałam każdy post. Jesteś dla mnie nadzieją, że to dziadostwo da się pokonać. Narazie wychodzi mi to z różnym efektem. Bywa, że i miesiąc mam bez ataków. Obecnie jest trochę średnio, a chwilami nawet ciężko.Najgorzej jest gdy już się o tym zapomina, a to powraca znienacka.Czasem już mam takie chwile zwątpienia. Ale musze walczyć dla mojego synka. Początkowo brałam troche farmaceutyków, teraz chodzę na terapię. Muszę jakoś się pozbierać. Pozdrawiam wszystkich.

22/10/16 21:41

Hej. Rozgość się 😁

23/10/16 13:10

Sabinko! Jak myślisz, dlaczego sercem u nerwicowców wstrząsają jakby prądy? Czy jest to związane z nadmiarem adrenaliny?

23/10/16 13:41

Dokładnie tak! Też takie miałam 😁

23/10/16 13:50

No, to jest dobra ikonka do tego zjawiska…:). Sercowe prądy działają bardzo deprymująco…

24/10/16 09:52

halo dziewczyny, mam do was wszystkich pytanie:) :
czy w trakcie pms i jajeczkowania macie palpitacje serca i uczucie jakby serce miało wam wyskoczyc z klatki? pytam, bo nie wiem czy zrzucic to na karb nerwicy i podleczyc sie ziółkami czy moze mam problem z hormonami…
pozdrawiam Was :*

p.s.robię się trochę hipohondryczna przez tą nerwicę:P

24/10/16 10:04

MAGGIE mi się tak robi od czasu do czasu ale nie jest to związane z psm. Najczęściej mam tak rano albo jak już się położę spać. Ja przez nerwicę tracę chęci do życia :/

24/10/16 15:33

He he pms miało być 🙂

24/10/16 20:01

U mnie dokładnie tak samo.najgorsze poranki i wieczory.W ciągu dnia człowiek czymś się zajmie i jest mniej czasu na rozmyślanie. Najgorsze to ciągłe wsłuchiwanie się w swój organizm.

24/10/16 20:23

Maggie mam tak samo 🙂 Nie dość, że PMS to i jajeczkowanie też odczuwam, nawet i wtedy lęk i rozdrażnienie wzrasta 🙂 Ja też zwracam uwagę na to choć nie powinnam 🙂

24/10/16 20:24

Ja też mam palpitacje i takie dziwne prądy przebiegające przez serce. Niekoniecznie jest to związane z pms, bo występuje w różnych odstępach – nieraz codziennie, a czasami raz na tydzień. Denerwujące to już jest i to chyba jeden z mniej przyjemnych odczuć. 🙁

24/10/16 11:04

Hej jetem tu nowa z nerwica zmagam sie od 6 lat bralam leki ktore pomagaly tylko jak je bralam po odstawieniu wszystko wracalo. Lekow nie biore 8 miesiecy i chodze na psychoterapie.Raz jest lepiej raz jest gorzej.Chciałabym wkoncu miec to juz za soba ale niestety jak juz jest w miare dobrze to wraca i tak w kołko. Czytam twojego bloga bo jest tu wiele ciekawych informacji i wiele dotyczy tez mnie. Pozdrawiam

24/10/16 12:23

Hej, trzymaj się dzielnie. Pozdrawiam!

24/10/16 15:35

MAGDAB ja też miałam raz lepiej raz gorzej ale nigdy nie było tak jak powinno być więc to oznacza, że coś robię źle pewnie czegoś nie rozumiem itp.

24/10/16 20:06

Najważniejsze że są takie osoby jak p. Sabina, którym udało sie z tym wygrać. To daje nam nadzieje. Wspierajmy sie wzajemnie! Starajmy sie widzieć jakieś pozytywy i dzielmy się tym. Z checią poznałabym Wasze sposoby jak radzicie sobie z tym dziadostwem.

25/10/16 06:58

Takich osób jak ja jest dużo więcej. Z różnych przyczyn nie ujawniają się. Czasami wstydzą się swojej choroby, czasami są zbyt zajęci cieszeniem się swoim życiem na nowo. Znam ich osobiście. Zresztą nawet na tym blogu jest bardzo dużo osób, które zaczynają sprawnie funkcjonować. Już nie wspominam o tych, którzy korzystają z konsultacji i mam możliwość pracować z nimi indywidualnie. Jeśli stosują się do zaleceń to w trzy miesiące zmieniają swoje życie o 100 %!

25/10/16 09:03

No właśnie mi brakuje takich osób które to pokonały. Nawet tutaj na blogu. Może jestem ślepa ale ja ich nie widzę. Myślę, że to one by wiele mogły pomoc. Gdy chodziłam na terapię terapeutce nawet powiedziałam, że powinno być takie spotkanie z kimś kto pokonał to samo. Ja nawet w gazecie ostatnio przeczytałam beznadziejny artykuł na temat nerwicy.

25/10/16 09:57

Aniu moja psycholog mówi, że takich ludzi jest pełno, nerwica to znak naszych czasów. Z mojego otoczenia nie znam żadnej, która by się z tym zmagała. Z drugiej strony ja też o tym nieopowiadam, jest garstka osób która wie z czym się borykam. Ja unikam takich artykułów, wogóle postanowiłam że będę selekcjonować to co oglądam w tv, w necie, czytam w prasie. Po co dodatkowo dać się bombardować złymi wiadomościami, negatywnymi emocjami. O tych ważnych i tak napewno się dowiem. Próbuje jak mogę, choć ostatnie noce są ciężki, budzę się ciągle. Ciągle szukam sposobu jak to pokonać.

25/10/16 11:18

EWELINKO Dziękuję ; ) też szukam sposobu by się tego pozbyć. Szukam też kogoś z mojej okolicy by było raźniej. Kogoś z kim można pogadać i nie udawać, że nie jest się do końca sobą 😉

25/10/16 18:16

Chyba wszyscy mamy taka potrzebe, też mi raźniej od kiedy tu jestem z Wami.Ja jestem z okolic Częstochowy. Jak cos zawsze moge pogadać 😉

25/10/16 20:58

EWELINA ja Lublin :/

26/10/16 20:18

Witam,

ja również korzystałam ze spotkań terapeutycznych u psychologa. Szybko z nich zrezygnowałam bo miałam wrażenie, że to do niczego dobrego nie prowadzi. Zaczęło się “wyciąganie” przykrych wspomnień i zaczęłam się jeszcze bardziej zamartwiać. Poza tym mam wrażenie, że ludzie którzy nie przeszli tego, przez co ja przechodzę nie są w stanie mi pomóc, bo nie wiedzą co czuje taki człowiek.

Jestem z Wami !

27/10/16 17:28

A mnie ostatnio dobił tekst taty, że takie młode osoby jak ja nie mogą mieć nerwicy (mam 17lat) i żebym sobie nie wmawiała. Szkoda, że ludzie nie wiedzą, że takimi stwierdzeniami wcale nie pomagają i tylko dobijają. Tak samo jest z artykułami w internecie/gazetach. Omijam szerokim łukiem i szukam osób, które z tego wyszły. A takich wpisów jest niestety mało 🙁

27/10/16 18:15

Lepszy choć 1 dobry wpis niż żaden 🙂

27/10/16 21:05

O matko..a czemu nie mają? Przecież ten wiek tez bywa trudny w dzisiejszych czasach. Trzymaj się i nie poddawaj;)

25/10/16 19:19

Hejka 🙂 a ja się Wam muszę pochwalić. Dzisiaj dałam radę pójść do dentysty, mało tego, usunęłam zęba i to przetrwałam 🙂 oczywiście w poczekalni miałam chwilę zwątpienia i miałam ochotę uciekać, ale powiedziałam sobie że muszę to zrobić i się udało 🙂 jestem mega szczęśliwa 😊 pomimo tego że boli mnie dziąsło 🙁

25/10/16 20:19

Biedactwo. Trzymaj się! Nie cierpię dentystów 🙂

25/10/16 22:39

a ja niedaleko Lublina i Sabina mi naprawdę pomogła tylko że jak odpuściło to ja też odpuściłam chętnie pogadam bo wraca niestety zauważyłam jak co roku

26/10/16 16:49

MAGDA ja blisko Lubartowa. No właśnie najgorsze, że to wraca. Choć tak jak kiedyś pisałam mi nigdy nie odpuściło na 100%.Było raz lepiej raz gorzej. Teraz niestety znowu gorzej, a najgorsze, że poddaję się psychicznie :/

25/10/16 19:24

Powinnam to była zrobić już kilka miesięcy temu, ale nie miałam odwagi. Jednak można 🙂

25/10/16 20:56

Dentysta hmm czeka mnie tam wizyta od bardzo dawna :/

25/10/16 21:22

Podziwiam! Tez mam ciężko z dentystą.

26/10/16 07:19

Ewelina ja też z tych okolic 😉

26/10/16 10:05

O dobrze wiedzieć! Ja myszkowski, a Ty Justynko?

26/10/16 10:09

Jak dobrze że tu trafiłam, p. Sabino każdy Pani wpis jest w punkt! Tego potrzebowałam. Świetny blog.

26/10/16 10:25

<3

26/10/16 16:09

Ja klobuck jak cos to dawaj znak nie jest daleko.

26/10/16 18:34

👍

28/10/16 07:12

Sabina, nie uwierzysz! Byłem w kinie z żoną! Pamiętasz jak na konsultacjach mówiłaś, żeby nie zastanawiać się jak robię (czy źle, czy nie, czy siak, czy tak)? No to właśnie tak zrobiłem. 30 razy chodziłem do kina i do domu. Jak robot. I się udało! Wielki wielki sukces. Najlepiej wydane 500 zł w moim życiu! Aż trudno uwierzyć, że przez 10 lat błąkałem się jak głupi i czułem tylko o raz gorzej, a po miesiącu z Tobą poszedłem do kina!

28/10/16 07:13

Że tak powiem… A NIE MÓWIŁAM 🙂 Gratuluję i trzymaj tak dalej!

28/10/16 11:16

TOMSON, a biegasz tak jak zaleca Sabina ?.Czy sukces zawdzięczasz swojej determinacji ?;). Ja wczoraj też nie zastanawiając się zalatwiłam sobie pewną sprawę .

29/10/16 09:43

Ja tez nie żałuję wydanych złotówek na konsultacje z Sabi. Każda konsultacja jest dla mnie taka pigułką wiedzy , że czytam ja codziennie i codziennie wyciągam nowe wnioski.
To daje wielkiego kopa energetycznego i podbudowuje psychikę, a chodzi o to żeby mieć sile walczyć dalej no nie?

29/10/16 14:34

MAGGIE jak czytasz konsultacje ? Nagrałaś je sobie czy notowałaś ?

29/10/16 15:03

Ja wykupiłam konsultacje mailowe, wiec dostaje je od Sabiny w formacie pdf 🙂

29/10/16 15:31

I wszystko jasne ;). Dzięki 🙂

28/10/16 13:30

Sabino a czy wysokie ciśnienie to tez objaw tego paskudztwa? bo ja pozbyłam sie dzieki Tobie innych moich wielu ztreszta dolegliwosci ale mam wysokie cisnienie i bóle głowy(tak na czubku ):(( CZy masz jakies Twoje sposoby na te dolegliwosci, bede wdzieczna jak odpiszesz.

28/10/16 13:43

Jeśli badania masz OK to polecam niepokalanek mnisi albo jakieś ziółka. Tyle że ziółka trzeba pić regularnie.

30/10/16 20:26

Pani Sabino, czy miała pani w trakcie swojej choroby różnego rodzaju natręctwa? Zauważyłam je u siebie od pewnego czasu, wszystko poprawiam, czasami muszę zrobić coś kilka razy, inaczej boję się, że coś złego się stanie. Było już coraz lepiej i znowu coś nowego się pojawiło i obawiam się, że tym razem tego sama nie pokonam i popadnę w jakieś obsesje czy schizy. Czy to tak ma być przy nerwicy? Jeśli Pani lub ktoś z czytelników to miał, to jak sobie z tym poradzić?

30/10/16 20:54

Karolina miałam jak najbardziej. To takie sztuczki umysłu.Skoro nic się nie dzieje, a umysł bije na alarm, to musi sobie coś wymyśleć.

31/10/16 06:16

Sabinko! A jak radziłaś sobie z lękowymi myślami? Czy one też Ciebie paraliżowały? W głowie rodziły się czarne scenariusze a ciało na nie od razu reagowało? Ja tak mam: myśl pełna lęku i mocniejsze bicie serca, ścisk w brzuchu, napięcie w ciele itp… Dramat jakiś…

31/10/16 07:35

K. Pamiętaj, że umysł i ciało to jedność. Jeśli głowa niespokojna to ciało na to reaguje. Wbrew pozorom jest to dobra nowina. Ta zależność działa w obie strony. Godzinka biegania i po nie przyjemnych objawach 🙂 (zakładając, że ćwiczysz regularnie).

31/10/16 06:05

Sabinko a jak sobie radziłaś z uczuciem lęku? Myślami lękowymi, które sprawiają wręcz paraliż w człowieku?

31/10/16 07:36

Piotr ranny ptaszek 🙂

31/10/16 08:23

Przepraszam… Nie widziałam, że pierwszy komentarz został zapisany. No właśnie z tym bieganiem to mam do tyłu. Boję się ruszyć…Mam obawy, że nie dam rady, coś mi się stanie, coś będzie nie tak z sercem. A piszę już tak od rana bo obudziłam się z lękiem i ze spania nici…

31/10/16 08:38

Bieganie mocno wskazane. Z sercem nic się nie stanie 🙂 Ono zostało stworzone do tego żeby bić 🙂

31/10/16 08:51

Wiem, że serce do tego zostało stworzone. Oczywiście rozumiem to na poziomie racjonalnym. Ale lęk “odmóżdża” mnie całkowicie. Nie potrafię się przemóc i iść do przodu, np. biorąc się za bieganie. A to mi właśnie zaleciła moja Pani psycholog. To jest dla mnie zadanie domowe. Ale jak zacząć? Od czego? Ile minut dziennie? W jakim tempie?

31/10/16 09:14

Jeśli zleciła Pani psycholog to może warto zapytać właśnie jej?

04/11/16 08:19

No właśnie… Sabinko, dlaczego to bieganie jest tak mocno wskazane? Czy wiąże się to tylko ze zbiciem adrenaliny, wytworzeniem endorfin? Czy jest coś jeszcze? Pytam się, bo nie wiem jak zacząć, tym bardziej, że u nerwicowców każda aktywność fizyczna kojarzy się z zagrożeniem, towarzyszy jej mnóstwo obaw. Jak się przekonać, że warto i , że jest to w zasadzie konieczny krok do osiągnięcia zdrowia. Pozdrawiam – K.

04/11/16 10:47

Z bardzo wielu powodów. W skórcie działa jak tabletka szczęścia. A panikowiczom sport wskazany x 300 procent 🙂

31/10/16 08:27

Sabinko spójrz na adres e-mail. Pisze K. nie P.

31/10/16 08:37

Aaaaa! No tak.

31/10/16 08:54

No właśnie… Byłam u Ciebie na pierwszym webinarium. Do dzisiaj jest mi ono wsparciem.

31/10/16 09:13

Wiem, wiem. Kojarzę już 🙂

31/10/16 14:02

Sabinko Pani psycholog powiedziała, że mam zacząć. Spokojnie. Ile dam radę, w wolnym bardzo tempie. Takim slow jogging. Na przemian z truchtem. Więc tak będę robić. Ale samo to wyjść i się przemóc już stanowi problem… Dlatego zapytałam Ciebie, jako osobę, która zna to z autopsji.

31/10/16 16:15

K dla mnie 15 minut to max potem trudno mi złapać oddech.Serce wali jak szalone i robi się ciemno przed oczami.

05/11/16 20:49

Kochani, ja zmagam się z nerwicą lękową od 6 miesięcy. Robię postępy, poszłam do psycholożki na terapię behawioralną. To nie ma nic wspólnego z rozmawianiem o przeszłości, wyciąganiem brudów itp. Terapeutka daje mi do domu ćwiczenia, które musze wykonywać w sumie zajmują mi one 50 min dziennie. Robię codziennie mój stan się naprawdę znacznie poprawił. Praktycznie normalnie funkcjonuję. Lęki i lęki przed lękami jeszcze czasami wracają, ale umiem coraz lepiej sobie z nimi radzić. Polecam wam też konsultacje mailowe u Sabiny – mi bardzo pomogły, Sabina uświadomiła mi, że nie zwariowałam (Czego balam sie najbardziej, że zwariuję i mnie zamkną w psychiatryku) Zawsze jak mam wątpliwość piszę maila, pytam, Sabina odpowiada i naprawde wszelkie wątpliwości są rozwiane. Warto odżałować te 100zł na 4 konsultacje, można rozłożyć sobie 1 konsultację na tydzien. U psycholożki płacę 100 zł za JEDNĄ wizytę…
Co do technik jakie mi dała psycholog to:
-trening relaksacyjny Jackobsona (poszukajcie na necie, mi najlepiej robi się w słuchawkach, leżę w sypialni po pracy i się relaksuję)
-wizualizacja – leżysz w zaciemnionym pomieszczeniu i wyobrażasz sobie przez 20 min -najlepiej ze stoperem, same miłe rzeczy. Uruchamiasz wszystkie zmysły -węchu, smaku, dotyku, wzroku. Wyobrażasz sobie np. las, przyrodę, miłą sarenkę która liże cię w dłoń, wodospad, pływanie w głebinach oceanu z kolorowymi rybami, w lesie mogą być skrzaty leśne, pyszne owoce, które zjadasz. Organicza cię tylko twoja wyobraźnia. Nie może być w wizualizacji innych ludzi. Tylko ty i przyroda. Ja dodaję jeszcze muzykę relaksacyjną z telefonu, na słuchawkach. Relaks jest cudowny.
-Racjonalizacja myśli -tzn do znudzenia powtarzaj sobie, że to tylko moje emocje.
-Jak miałam problem z jazdą tramwajami, to robię 10 min wizualizację, że jadę tramwajem i wszystko jest dobrze, wszystko jest OK. Dojeżdzam do celu bez żadnego ataku paniki. Wizualizuję całą drogę do pracy.

Dodam jeszcze, że na początku treningu relaksacyjnego miałam ogromny lęk, bo mój organizm miał tyle adrenaliny że nie potrafił się zrelaksować. Nie martwcie się tym. To minie. Na początku zróbcie chociaz 5 min treningu, potem 10,15, aż w końcu spokojnie będzie robić 30 min.
Mam nadzeję, że osobom tutaj się udzielającym te informację będą pomocne.
Pozdrawiam, Asia:)

06/11/16 19:14

Aniu! Brawo! To jest bardzo pozytywny wpis i takie są tu jak najbardziej potrzebne. Prosimy o więcej:).
Mam jeszcze pytanie. Na którym spotkaniu pani psycholog powiedziała Ci o tych technikach? Ja jutro jadę na 6 spotkanie i nic jeszcze mi o tym nie mówiła.
Pozdrawiam.

07/11/16 22:16

Mi o treningu Jacobsona już na pierwszej konsultacji powiedziała, a o wizualizacji już na 2gim. I musiałam robić najpierw przy niej, tzn głośno mówić jakie mam miłe myśli, ona zapisywała i weryfikowała, np. za mało zmysłu smaku, za mało dotyku, jak podeszła sarenka to mogła pani opisać jakiej struktury jest jest język, czy szkorstki, czy miły itp, im bardziej szczegółowa wizualizacja tym lepiej 🙂
Pozdrawiam

08/11/16 12:21

to na dobrą psycholog trafiłaś:)
moja się tylko patrzyła anielskim wzrokiem na mnie i potakiwała i po pół roku słuchania moich wynurzeń zaproponowała kieliszek wina wieczorem. chodziłam do niej rok. myślę że i tak długo wytrzymałam.
teraz robię sobie sama autoterapię i mam o wiele lepsze skutki 🙂

08/11/16 14:36

Ja się też nie czuję komfortowo. Nie uzyskuję odpowiedzi na moje pytania, zapada chwilami dziwna cisza, nie dostaję niczego szczególnego na tych wizytach. Mam wrażenie, że stoję w punkcie wyjścia. Jestem już po 6 spotkaniach i nie wiem czy to za wcześnie na wyciąganie wniosków i brnąć w to dalej, czy szukać kogoś innego…
Ponoć ta Pani ma osiągnięcia w dziedzinie terapii poznawczo-behawioralnej. Ale ja mało jakoś to wszystko czuję. Może to ze mną jest coś nie tak?

27/12/16 13:57

K.6 spotkań to bardzo mało. Ja miałam spotkania co tydzień przez dwa lata i dopiero wtedy uznałam, że dalej nic z tej terapii już nie wyciągnę.

14/03/17 18:53

Witam a można sie z Panią Sabiną umówić na skejpa? Proszę o odp

14/03/17 21:15