Zmęczenie przez depresję/nerwicę jest prawdopodobnie jednym z najbardziej uciążliwych objawów. Na początku mojej przygody z lękami kompletnie nie rozumiałam jak można się czuć zmęczonym od nic nie robienia. Moje życie stało się niekończącą serią zadań, na które totalnie nie miałam energii. Chciałam, ale nie mogłam, bo nie miałam siły. Na szczęście ciągłe zmęczenie przez depresję można ogarnąć! Trzeba zakasać rękawy i działać. Szkoda życia na bycie wiecznie zmęczonym 🙂

 

Przez ciągłe zmęczenie przez nerwicę przerastało mnie wszystko! Założenie gaci na tyłek. Nalanie wody do szklanki. Kupienie chleba. Zaciągnięcie żaluzji. Klikanie pilotem. Nie wspominam już o zakupach spożywczych czy wyjściu do pracy. Wtedy to już był dramat. Im bardziej byłam zmęczona tym mniej robiłam. Im mniej robiłam tym bardziej zmęczona byłam.

 

Czasami bywało lepiej, a  czasami gorzej. Generalnie ciągłe zmęczenie przez depresję nie opuszczało mnie dłużej niż na 24 godziny. W dodatku ciągle mnie coś bolało. Jak nie głowa to szyja. Jak nie szyja to w plecach mi coś łupało. Kompletnie nie rozumiałam jak można czuć się totalnie wyczerpanym przez nerwicę. Zatem co robiłam? Googlowałam swoje objawy. Latałam po lekarzach. Starałam się jeszcze bardziej nic nie robić, żeby “oszczędzać” resztki energii. I co wtedy się działo? Czułam się jeszcze bardziej zmęczona 🙂

 

Wyniki badań nie wykazały „medycznego powodu” mojego zmęczenia.  Wszystkie poszlaki wskazywały na nerwicę lekową zatem zakasałam rękawy i postanowiłam zrozumieć ten proces od A do Z. Bo jak chce się wygrać wojnę to należy najpierw poznać swojego wroga – czyż nie?

 

<<<< Dalsza część tekstu dostępna jest w ramach Dostępu Premium. Przeczytaj Jak zamówić Dostęp Premium KLIK  Co to jest Dostęp Premium KLIK >>>>

 

Wykup Dostęp Premium i czytaj bez ograniczeń

Odblokuj dostęp premium »

Nielimitowany dostęp do
wszystkich treści na blogu

Koszt 39 pln za miesiąc
(bez umowy na rok)

Dodaj komentarz

 

17 komentarzy

05/04/19 10:19

Witam moi kochani 😁 przez parę dni starałam się myśleć pozytywnie, akceptować moja nerwice, olewać objawy itp aż wieczorem odczułam silne braki równowagi jak wstałam to wydawało mi się że nie utrzymam się na nogach i oczywiście wpadłam w panike totalną, miałam wcześniej sporadycznie takie zawroty ale teraz były mega i pojechałam na izbę przyjęć. Pan doktor hmmm jeśli można go tak nazwać popatrzył na mnie z politowaniem że mu przeszkadzam w nocy zapytał co się dzieje a ja opisałam swoje objawy po czym ppwiedzialam że miewam ataki paniki a on jakby dostał olśnienia ” kroplówką z relanium … Do widzenia ” na drugi dzień czułam takie silne zmęczenie że nie miałam siły iść do toalety i oczywiście mój system nerwowy dygota do dziś . . . Ale się nie poddaje chociaż jest cholernie ciężko.

05/04/19 14:57
05/04/19 15:26

Kasia ja tez miewam zawroty głowy , zapadanie i tracenie równowagi – wiesz co zauwazylam ze wtedy się system nerwowy jakby „rozładowuje” i jak to minie to jest oczyszczony – po tym jak to poczułam już nie boje się tych „wyładowań „ choć przyznam ze są nieprzyjemne – ale zawsze mijają !

09/04/19 18:16

😍 dziękuję

10/04/19 17:41

MAGGIE po jakim czasie u Ciebie te objawy (zapadnie i zawroty głowy) przechodzą? Bo ja aktualnie z tym walczę, staram się nie nakręcić i nie myśleć o tym jednak no jest to dość nieprzyjemne jak pisałaś i uciążliwe.
Pozdrawiam 🙂

12/04/19 17:56

Jak sie przestaniesz ich bac to przejda 🙂 przeszlam prez nerwicę, calkiem dobrze sobie z nia poradzilam i wiele mnie nauczyla, a najwięcej o samej sobie 🙂 teraz kiedy czasami mam objawy, ale juz sie ich nie boje i inaczej do nich podchodze np. zawroty i chodzenie jakby po chmurce to automatycznie mój mózg wyhacza (bo go tego nauczylam) ze to nic groźnego i po chwili uczucie chodzenia po chmurce mija 🙂 pocwiczysz i tobie tez sie uda 🙂 lekkie objawy wracaja mi kiedy przez dluzszy czas nie zyje w zgodzie sama ze sobą tzn kloce sie wewnętrznie, po prostu mam wrazliwy uklad nerwowy i jak sie “zapuszcze” tzn przestaje dbac o swoja rownowage wewnetrzna i zycie w zgodzie samym z soba, daje mi sie we znaki :p ale wszystko jest do ogarnięcia 🙂

05/04/19 12:15

Jejku to jest takie wkurzające ze każdą sytuacje stresową człowiek odchorowuje dwa dni . To mnie chyba najbardziej męczy bo tak na codzień to ogarniam. Ale po stresie jestem nie do życia i nie potrafię wtedy myśleć ze to minie – bo wydaje się to nie możliwe żeby stres był normalnym stresem a nie „końcem świata” i momentem mega obciążającym .

05/04/19 14:58

Uffff ciężko wypracować sobie prawidłowe podejście do stresu, ale jak już się je wypracuje to zostaje na stałe 🙂

05/04/19 17:42

A czy to możliwe że czuje się ten strach napięcie przez cały dzień?

09/04/19 17:08

Tak, jak najbardziej.

05/04/19 18:17

Cześć dziewczyny 🙂 Kasia mogę Ci powiedzieć na pocieszenie lub nie,że ja od tamtego tygodnia odczuwam też takie zmęczenie … niestety również mam takie wahania może nie są one silne ale czasem czuję jakbym stąpała po chmurce,do tego dochodzą bóle głowy i czasem takie tępe kłócie w okolicach serca . Wiem,że jestem zdrowa bo przecież wyniki mam bardzo dobre a mimo wszystko nie czuję się najlepiej . W dalszym ciągu odczuwam takie odrealnienie tzn może nie cały dzień ale są momenty ,że się zastanawiam nad tym co mówię albo co robię … i mam to uczucie,że co by mnie nie zdenerwowało to zaraz się nakręcę i skończę na oddziale zamknietym … nie wiem już czy moja panika sięgnęła apogeum czy to stan przejściowy ale chyba jest najgorszy ze wszystkich . Jedyne co się poprawiło to to,że śpię dobrze ale kiedy tylko się budzę zaraz mam znowu te negatywne myśli czy znowu coś mnie nie będzie bolało itd … Mam wrażenie ,że to już jakiś nawyk …

09/04/19 18:24

Damy radę dziewczyny, jeśli chociaż jedna osoba sobie z tym poradzila to czemu my mamy sobie nie poradzić ? Mam córeczkę 4 latka która widziała mój atak paniki i mi powiedziała “mamusiu ja Cię potrzebuję ” i wtedy przypomniałam sobie jak ja patrzyłam na ataki paniki mojej mamy mając 6 lat i jak strasznie się o nią wtedy bałam. To jest piekło cierpimy ale odkąd czytam “nie panikuj” jest lepiej jeszcze długa droga przede mną ale wszystkie mamy w sobie siłę żeby to przetrwać !

10/04/19 12:42

Wiem co czujesz Kasia bo z kolei mój tata jak jeszcze chodziłam do liceum (było to 10 lat temu) też wychodził z domu i się przyznał dlaczego dopiero jak mnie to dopadło …Każda z Was ma inne doświadczenia z tym związane i powiem szczerze nic chyba nie motywuje aż tak jak świadomość ,że żadna z nas nie jest z tym sama … Cieszę się bardzo,że jesteście dziewczyny i że możemy się nawzajem wspierać ! :* Pamiętajcie,że tak jak Sabinka jest dla nas tak i ja jestem dla Was i Wy dla mnie ,jeśli macie gorsze dni piszcie śmiało tutaj lub możemy się nawet wymienić mailami jeśli chcecie 🙂 Ściskam mocno ! :*
P.s Sabinka ,gratuluję maratonu ! Ja zaczęłam również biegać a tak się bałam zacząć ,przy każdym pokonanym kilometrze przypominam sobie jak to lubię i dlatego mam nadzieje,że uda mi się znowu biegać po 10 km (obecnie jest 6 😀 )

11/04/19 08:49

Super! Brawo Julia!!!!

10/04/19 17:10

SabinkO… Jestem na etapie 2 dnia bez leków… na razie jest ok ale boję się, że zisci się to wszystko i znów popadne w depresję…
Co mam zrobić żeby nie bać się nawrotu?

11/04/19 08:49