Każdy chce pokonać lęk, ale  tylko niewielu z nas wkłada odpowiedni nakład pracy, aby ten lęk pokonać. Ludzie myślą, że wystarczy 30 minutowy spacer 3 razy w tygodniu, aby zobaczyć efekty. Zresztą nie ma się co dziwić, że brakuje nam energii do walki, gdyż wielu z nas lęk najzwyczajniej paraliżuje. Co zrobić, aby pokonać lęk raz na zawsze?

 

Pierwszym krokiem, aby pokonać lęk jest samoświadomość. Jeśli chcesz zacząć czuć się dobrze to po pierwsze uświadom sobie czym jest toksyczne myślenie. Weź kartkę i rejestruj wszystkie swoje myśli przez 7 dni. Gwarantuję, że będziesz w szoku ile tego może się pojawić! Gdy sama stworzyłam swój pierwszy rejestr to nie mogłam uwierzyć w to co przeczytałam. W ciągu 7 dni zapisałam około 12 kartek A4!!! W tym 90 procent toksycznego myślenia, a tylko 10% jakiś podstawowych myśli typu jestem głodna czy zmęczona.

 

Każdą walkę należy rozpocząć od zbadania „przeciwnika”. Gdy już odkryłam, że mój przeciwnik jest bardzo silny to zdałam sobie sprawę, że wkładam zbyt mało pracy, aby go pokonać. Ba! Byłam święcie przekonana, że drogę do pracy mogę uznać za aktywność fizyczną. Skoro codziennie idę pieszo 15 min w jedną stronę to wręcz powinnam czuć się lepiej. A nie czułam się lepiej.  A skoro nie czułam się lepiej to co robiłam? Dodatkowo bombardowałam się czarnymi myślami (nigdy tego nie pokonam! jestem beznadziejnym przypadkiem! czemu nic na mnie nie działa!) i czułam się jeszcze gorzej.

 

Pokonać lęk raz na zawsze nie jest łatwo. Uwierzcie mi na słowo, że dziś jestem zupełnie zdrowa (bez leków) tylko i wyłącznie dzięki temu, że każdy mój dzień przez co najmniej trzy lata jak nie więcej kręcił się wokół wyleczenia nerwicy.

 

Każda czynność przesuwająca granice ludzkich możliwości jest niezwykle ekscytująca, ale i paraliżująca. I każdej towarzyszy dawka ekscytacji lub niepokoju. Wiecie co powiedział astronauta Tim Peake przed swoim spacerem kosmicznym? „Radziłem sobie z lękiem, starannie przygotowując się do tego co mnie czekało. Nic nie ma gorszego od czekania, na przykład na egzamin, rozmowę lub spacer kosmiczny. Podjęcie działania zawsze przynosiło  mi natychmiastowe ukojenie więc kiedy otworzył się właz prowadzący w przestrzeń, poczułem jak resztki strachu znikają. Pomyślałem sobie: „nareszcie, najwyższy czas wziąć się do roboty”.

 

Teraz już wiesz co należy robić, aby pokonać lęk raz na zawsze?

 

Faktem jest, że myślenie o diecie nie spowoduje, że schudniesz (a szkoda!). Nie poprawisz również swojej kondycji czytaniem o bieganiu. Nie nauczysz się angielskiego patrząc na słownik. Wszystkie te czynności wymagają zaangażowania i działania. Tak samo dzieje się w przypadku leczenia nerwicy lękowej. Jakąkolwiek metodę leczenia obierzemy to bez odpowiedniego wkładu pracy nie osiągniemy zmierzonych efektów.

 

<<<< Dalsza część tekstu oraz ćwiczenie dostępne jest w ramach Dostępu Premium. Przeczytaj Jak zamówić Dostęp Premium KLIK  Co to jest Dostęp Premium KLIK >>>>

Wykup Dostęp Premium i czytaj bez ograniczeń

Odblokuj dostęp premium »

Nielimitowany dostęp do
wszystkich treści na blogu

Koszt 39 pln za miesiąc
(bez umowy na rok)

Dodaj komentarz

 

11 komentarzy

26/08/19 14:55

Hej,Sabinka powiedz mi w nerwicy lękowej pojawia się nerwica jelit lub jelito drażliwe ? Był u mnie klient dzisiaj rano.. tak mnie zdenerwowal,że aż wyprowadził mnie z równowagi.. zaczęłam się wewnętrzne telepać. Potem poczułam ból brzucha i gdy poszedł klient musiałam lecieć do toalety. Często też kłuje mnie lewa strona jelita koło pępka,biodra. Mam gazy,wzdęcia, zagage,czasem źle się czuje,mam zaparcia jak mam dużo stresu.
Mam też do Ciebie jeszcze inne pytanie. Czy to prawda,że jak my wpadamy w panikę i zaczynamy myśleć o jakiejś chorobie. To ja przyciągamy do Sobie ?? I będziemy chorzy ? Boje się tak tego strasznie.. że dziś zastanawiać się nad tym.. stwierdziłam,że od dziś zaczynam myśleć tylko pozytywne.. żeby wygonić ten natłok złych myśli. Boje sie,że przez moje mysli związane z chorobami spodowuja,że będę ciężko chorować. Chcę myśleć pozytywnie. Ale czy to mi się uda ?? Uda mi się .. myśleć jestem zdrowa, wszystko okej?? Chyba będę musiała to codziennie mówić sobie.. żeby wypędzić te źle myśli.. koleżanka mnie przestraszyła.. mówi ty tylko mówisz o chorobach.. nie da się Ciebie słuchać. Ty przyciągasz do do siebie będziesz chora albo już jesteś ! To tak strasznie wpłynęło na mnie.. siedzę w pracy nie mogę przestac myśleć o tym chce mi się płakać tylko. Ale jak to w pracy nie wypada xD czasem się mi zdarzy… Uronić jedna łezkę.. żeby było lżej mi. Czytam twojego Sabi bloga.. porad, ćwiczeń. Kurde.. i coś ostanio mi nie wychodzi nic.

28/08/19 11:16

Luśka, Nie da się przyciągać do siebie choroby myślami. Gdyby tak było to można by też leczyć raka przyciągając myślami zdrowie 🙂 Oczywiście ciało i umysł to jedność więc myśląc pozytywnie będzie nam łatwiej mierzyć się z czymkolwiek. Poprzednie zdania to klasyczny przykład neutralizowania negatywnych myśli. Ćwiczysz w ten sposób z zeszytem? Ile swojego czasu każdego dnia poświęcasz na leczenie nerwicy? Warto również zmienić podejście do stresu tak, aby niegrzeczni klienci nie wpływali na nas aż w takim stopniu.

07/09/19 21:53

Dziękuję Ci Sabinko za odpowiedź. Próbuje ” rozmawiać” że sobą. Oczywiście w ciszy. Ostatnio nawróciły mi się objawy które już miałam. Teraz mam “kluskę w gardle”,”hiperwentylacje” denerwuje mnie to. Ale miałam napięty okres. Więcej stresu niz zwykłe. Tłumacze to sobie tak. I wiem,że muszę wrzucić na luuuz.. Na szczęście będę miała za niedługo urlop.. i wciąż będę odpędzać od siebie Nerwicę,czarne myśli.. bo martwię się,że w wolne dni mogę nie odpocząć psychicznie.. i będę wiecznie padnięta.

28/08/19 12:17

Dzień dobry. Z lękami, atakami paniki i zamartwianiem się walczę od urodzenia córki czyli 10 lat! Raz było lepiej, raz gorzej. Byly leki przepisane przez psychiatrę, które brałam 3lata! I wcale nie czułam się rewelacyjnie. Postanowiłam z udziałem lekarza odstawić leki i sama się z tym uporać. Jakiś czas dawałam radę. Nigdy nie pozbyłam się ataków w 100%. Pojawiały sie rzadziej ale się pojawiały. Ostatnio od około 3 tyg. mam wrażenie, że przechodzę jakąś kumulację ataków. Dzień jest ok ale noce fatalne. Zdarza sie, że zasypiam dopiero nad ranem ok. 4-5 godz. Chwilowo nie pracuję więc nie upośledza to zbytnio mojego funkcjonowania w dzień gdyż zawsze mogę pospać do 9-10. Najbardziej zlości mnie to, że dzień jest ok. Np: Pojadę z “towarzyszem lękiem” do oddalonego 100km Szczecina i daję radę, zrobię zakupy i daję radę, idę na 2h spacer czy rower i daję radę itp. a noc to zupełnie inny biegun. Jak sobie z tym radzić w nocy, kiedy ataki odbierają Ci sen. Pozdrawiam serdecznie.

29/08/19 07:32

Olomi, A co robi nasza głowa kładąc się do łóżka? Analizuje zebrane informacje. To o czym myślisz cały dzień, będzie się “kodować” nocą. Warto zwrócić uwagę na swój plan dnia (czy jest aktywność, czy jest czas na pasję, czy aktywujesz zmysły) oraz definitywne wdrożyć aktywność w godzinach wieczornych, aby spalić trochę “stresu” z całego dnia. Zapiszę do w tematach do wpisów, aby rozwinąć temat szerzej. A tymczasem trzymaj się dzielnie 🙂 Ps. Jeśli ostatnio lęk się nasilił to musi gdzieś leżeć przyczyna – zmiana otoczenia? stresujące sytuacje? pms? przeprowadzka?

28/08/19 20:54

Hej, ja piszę komentarz po niespełna rocznej przerwie.Jak ostatnio pisalam do Sabiny i do Was drodzy użytkownicy bloga niepanikuj.pl , bylam na etapie szukania pracy (jako młoda matka ).Pracę zaczęłam od listopada zeszłego roku. Byłam pospinana ,spanikowana ,z lekką anemią i trzyletnią przerwą na rynku pracy. Po prawie roku ,jestem z siebie niewymownie dumna. Bałam się wszystkiego ,dalej sie boję, ale zaczęłam prace w międzynarodowej korporacji( po zwyklej pracy przed urodzeniem dziecka), wiec początek był kiepski. Samw mlode dziewczyny w pracy, zdolniejsze językowo itp.
Plus dziecko w żłobku, choroby ,i jeszcze wzięłam na siebie studia zaoczne i czasem udzielalam koreprtycje.
Bywalo ,że nie mialam wolnego przez 21 dni z rzędu .Czy panikowalam?oczywiscie,dalei to robię .Głównie dlatego,ze rano jestem dętka mam niskie ciśnienie i lekko odplywam, a mam fobie,ze boję się zemdleć.
Mimo to codziennie wchodzę na 10 ,piętro drapacza w mojej pracy ,robię jakieś 250 schodów.
Teraz mam większy kryzys ,wiem Sabina ,powiedzialabys za malo ruchu, ale szczerze nawet w wakacje wstake przed ,5 i rano odwoze córkę do zlobka na drugi koniec miasta ,a czesto jestem z nią sama do 22.30 wieczorem.
Nie mam gdzie spalic adrenaliny ,praca siedząca ,a ja mam z całego dnia po prawie godzinnym powrocie z pracy tylko dwie ,moze trzy godziny z dzieckiem , a trzeba jeszcze ugotować itp.
Karta multi sport bez szans na uzycie.Moglabym olać dokształcenie ,ale przez problemy zdrowotne i to przewlekle ,nie będę mogła wykonywać prac fizycznej, bo zwyczjenie nie dam rady.
Jestem dumna ,ale tez ostatnio wypalona , jednak wolę pracować niż siedzieć w domu z dzieckiem.
Sabina dziękuję za wsparcie wtedy i za podkreslenie ,ze spełnianie marzen i praca doda mi skrzydeł .Moze teraz lekko opadam ,ale mysle ,ze zycie to sinusoida i są lepsze i gorsze dni .

29/08/19 07:39

Anne, fajnie słyszeć, że rozwinęłaś skrzydła. Moje serdeczne gratulacje! Wiesz…mama która pracuje zasługuje na wypoczynek i brzmisz jakby Ci się należała porządna porcja relaksu. Każdy czasem ma gorsze dni. Nawet Ci, którzy nie mają nerwicy 🙂 Trzeba wtedy odpocząć, zregenerować się i robić dalej swoje.

29/08/19 17:36

Właśnie , my walczący z lękiem widzę ze mamy mega problem z pozwoleniem sobie na odpoczynek , myślimy ze się lenimy i ze to prze nerwice jesteśmy zmęczone a tak na prawdę „normalni” tez przecież bywają przemęczeni ! To jest mega ważny temat moim zdaniem

03/09/19 09:50

Prawda. Wszystko kojarzymy z lękiem i nerwicą. Zamiast po prostu pomyśleć: dużo zrobiłem to jestem zmęczony.

02/11/19 17:43

Hej, jestem tu nowa. Z nerwicą zmagam się od 2000r. Pojawia się co jakiś czas z coraz to mocniejszymi objawami. Nie raz zaleczane lekami i psychoterapią, hipnoterapią, jednak teraz jest mega nieznośnie. Kiedyś jeździłam po całej Europie, mieszkałam tu i tam, sama. Teraz nerwica podcięła mi skrzydła i boję się wyjechać poza miasto. Urlopów właściwie nie mam, nie biorę, bo nie czerpię z nich żadnych pozytywnych rzeczy. Kiedy mam jechać nad morze to tylko tam, gdzie jest szpital w razie W, hotele tylko z klimatyzacją, żeby mi duszno nie było. W aucie kilka ataków paniki, strach, niepokój. Teraz to już nawet w domu. Boję się, że mi się coś stanie, albo mojej córce. Oczywiście kilka razy zaliczony SOR łącznie z TK głowy, żeby się nie pojawiać za często na SOR to zahaczam też o szpital psychiatryczny. Przypisują SSRI i inne leki, których nie chcę brać nawet, jeśli jest ciężko – sporadycznie, kilka razy w roku biorę hydroksyzyne. Mam już dość, chcę odzyskać siebie. Chcę polecieć samolotem, pojechać gdzieś w ciepłe kraje na urlop i się nim cieszyć. Przede mną wielka szansa na lepsze życie, lepszą pracę, jednak przy nerwicy nie dam rady 🙁

04/11/19 09:06

Elu, na konsultacji wszystko omówimy. Nie możemy pozwolić, abyś straciła szansę na lepszą pracę 🙂