Jeżeli jesteś czytelnikiem bądź czytelniczką tego bloga to z dużym prawdopodobieństwem szukasz informacji, jakich zmian należy dokonać, aby osiągnąć jak najlepsze efekty w leczeniu ataków paniki.  Leczenie ataków paniki jest mocno uwarunkowane zmianą. To słowo klucz. Wprowadzając zmiany masz możliwość poprawić jakość życia.

Zmiana, czym ona by nie była, na pewno wzbudzi wątpliwości, wprowadzi element chwilowego niepokoju, potrzeby zainwestowania swojego czasu i przewartościowania kilku elementów. Może pojawić się zwątpienie i dojście do konkluzji, że jednak zmiana jest za trudna. Panikowicz zapewne pomyśli, że nie da rady lub, że leczenie ataków paniki wymaga zbyt dużych nakładów pracy.

Nie musi tak być, jeżeli zaczniemy od stopniowej poprawy naszych nawyków i przyzwyczajeń. Zmagając się z atakami paniki, bardzo trudno jest zmienić choćby jeden aspekt życia. I nie ma się co dziwić. Któż miałby ochotę do walki, targając na plecach worek cementu w postaci nerwicy. W leczeniu ataków paniki warto skoncentrować się na podejściu kompleksowym, które jest bardziej zjadliwe. Z własnego doświadczenia mogę potwierdzić, że działa ono motywująco i zachęca do dalszych działań.

 

Dlaczego zmiana jest trudna?

Zmiana sama w sobie charakteryzuje się dynamiką. Coś, co jest statyczne, wykute w codzienności dnia powszedniego, nie wymaga od nas wysiłku. Płynie sobie z prądem albo stoi w miejscu. Zgodnie z prawami fizyki, nie wymaga od nas użycia żadnej siły, ponieważ nie musi zwolnić, przyspieszyć ani zmienić kierunku. Zmiana, której chcemy dokonać to właśnie użycie siły na to coś. Praca musi zostać wykonana, a wysiłek włożony. Ale czym jest to coś? To właśnie nawyki i przyzwyczajenia, które powodują, że nasze życie wygląda tak jak wygląda.

Dlaczego jest to trudne w przypadku leczenia ataków paniki? Z bardzo prozaicznej przyczyny: nasz mózg wybiera to, co jest proste i przynosi szybkie zaspokojenie naszych potrzeb, które ukształtowały się przez wiele lat. Gdy dopada nas lęk, dużo łatwiej jest uciec. Ucieczka wymaga od nas minimum nakładu pracy i przynosi natychmiastową ulgę.

Nawyki, które musimy zmienić, to właśnie te zachowania, które są instynktowne i nie wymagają od nas wysiłku. Człowiek jest tak skonstruowany, że goniąc za zaspokojeniem potrzeby, bardzo często nie zwraca uwagi na konsekwencje w przyszłości.

Mając do wyboru ucieczkę, która przynosi natychmiastową ulgę, ale długofalowo pogłębi nasz lęk oraz atak, który wymaga wysiłku, ale praktykowany przyniesie wymierne efekty w leczeniu ataków paniki, często wybierzemy to pierwsze, bo jest łatwiejsze.

 

W jaki sposób podejść do zmiany mając ataki paniki?

 

<<<< Dalsza część tekstu dostępna jest w ramach Dostępu Premium. Przeczytaj Jak zamówić Dostęp Premium KLIK  Co to jest Dostęp Premium KLIK >>>>

Wykup Dostęp Premium i czytaj bez ograniczeń

Odblokuj dostęp premium »

Nielimitowany dostęp do
wszystkich treści na blogu

Koszt 39 pln za miesiąc
(bez umowy na rok)

Dodaj komentarz

 

2 komentarze

25/05/21 08:41

Od wielu lat działałam tak, że uciekałam do mojej strefy komfortu, nawet jak ćwiczyłam to nie za bardzo intensywnie, zawsze miałam mnóstwo całkiem mądrych argumentów i wymówek dlaczego czegoś nie robić, a trudno mi się było przyznać przed sobą samą że się po prostu ciągle czegoś bałam. I zamiast pokonywać ten lęk to zaczęłam się wycofywać z życia. I stało się, dopadła mnie nerwica lękowa, a ataki paniki spadły na mnie jak grom z jasnego nieba. Pierwsze moje kroki skierowałam do Pani psycholog, która kazała mi dbać o siebie i odpoczywać. Nie rozumiałam dlaczego im więcej odpoczywałam, brałam wolne w pracy to tym bardziej nasilały się ataki paniki. Kiedy zaproponowano mi leki wpadłam w jeszcze większą panikę bo nie czułam się jak psychicznie chora osoba. Nie chciałam brać leków ale bałam się że jak ich nie wezmę to będę się męczyć do końca życia. I wtedy trafiłam na Twojego bloga, który otworzył mi oczy. To było jak przebudzenie ze snu!. Bałam się iść biegać bo przecież umrę jak wyjdę na boisko, ale wyszłam, pierwszy, drugi, trzeci raz. Zmagałam się ze sobą bardzo, dwa kroki do przodu i gorszy dzień o krok do tyłu. podnosiłam się i szłam dalej. Zawzięlam się i przed dwa tygodnie biegałam codziennie, pomimo bólu mięśni i lęków …. i co! Po zaledwie dwóch tygodniach byłam w kościele i spokojnie siedziałam na całej Mszy Św.!!! Czuję ogromną różnicę w moim sposobie myślenia i ogromną motywację żeby trwać dalej!. Największą satysfakcję mam wtedy kiedy zaplanuję sobie bieganie i wychodzę pomimo brzydkiej pogody, okresu i wielu innych rzeczy! Pokonuje siebie i to wszystko DZIĘKI TOBIE SABINKO!!! DZIĘKUJĘ!!!

27/05/21 09:46

WOW!!!!! Ale super!Ogromne gratulacje