Warto potrafić radzić sobie z lękiem wolno płynącym. Mimo, iż lęk wolno płynący jest niegroźny, to jednak bardzo nieprzyjemny. Nie wspominając już o tym, że bardzo utrudnia funkcjonowanie w życiu codziennym. Zmagałam się z nim przez długi czas. Nabycie umiejętności radzenia sobie z nim, bardzo ułatwiło mi życie.

 

Jak radzić sobie z lękiem wolno płynącym? Poznaj swojego wroga

Na początek warto mieć świadomość skąd się bierze, jak się objawia oraz kiedy lęk wolno płynący się nasila. W naszym mózgu żyją dwa gangi, które biorą udział w wyściugu. Jeden odpowiada za toksyczne myślenie, a drugi za pozytywne. Oba, każdego dnia ścigają się do mety. Gangi biorą energię do biegu z tego o czym myślimy. Jeśli myślimy o czymś przyjemnym to dobry gang ma siłę, by biec. Jeśli natomiast toksyczne myślenie dominuje, to energię zabiera zły gang. Ten, który pierwszy dobiegnie do mety, zdobędzie pożywienie, rozmnoży się i następnego dnia stawi się na linię startu liczniejszą grupą.

Lęk wolno płynący objawia się wzmożonym uczuciem niepokoju, które trwa przez długi czas. W moim przypadku ciągnął się całymi dniami, a nawet tygodniami. Podczas wzmożonych okresów niepokoju ciągle miałam wrażenie jakbym grała w filmie, czułam się odrealniona i często przychodziło mi do głowy, że być może mam jakąś chorobę psychiczną.

 

Podświadomy umysł zbiera i magazynuje wszystkie nasze przeżycia i doznania

Czym częściej powielamy pewne wzorce myślenia, tym szybciej podświadomość uzna je za automatyczne. W poprzednim wpisie wyjaśniłam dokładniej kiedy lęk wolno płynący się nasila. W skrócie lęk w dniu dzisiejszym jest informacją o tym, co robiliśmy w dniu wczorajszym. Powstaje na skutek tego co robiliśmy i o czym myśleliśmy.

 

Jak radzić sobie z lękiem wolno płynącym? Zdobądź wiedzę: jak to się dzieje?

<<<< Dalsza część tekstu dostępna jest w ramach Dostępu Premium. Przeczytaj Jak zamówić Dostęp Premium KLIK  Co to jest Dostęp Premium KLIK >>>>

 

Wykup Dostęp Premium i czytaj bez ograniczeń

Odblokuj dostęp premium »

Nielimitowany dostęp do
wszystkich treści na blogu

Koszt 39 pln za miesiąc
(bez umowy na rok)

Dodaj komentarz

 

7 komentarzy

15/05/21 18:05

Cześć! Cieszę się, że tu trafiłam. Dziękuję za każdy wpis. Jestem na początku drogi walki z nerwicą, która jest ze mną ponad rok. Przez ten czas zauważyłam, że ataki paniki mam w czasie kiedy występują wybuchy geomagnetyczna na słońcu, oddziaływanie planet, a nawet rezonans Schumanna. Tylko wtedy mam ataki. Nie sprawdzam tego nigdy wcześniej. Zawsze po ataku paniki okazuje się, że coś takiego wystąpiło. Jak to wytłumaczyć? Czy ktoś ma podobnie?

16/05/21 13:49

Wow. A skąd wiesz kiedy występują wybuchy geomagnetyczne na słońcu i rezonans Schumanna? Zajmujesz się czymś takim zawodowo?

16/05/21 16:42

Haha po takiej ilości przyswojonej wiedzy na ten temat to w sumie mogłabym się zatrudnić w jakimś instytucie badań😂 Takie dane można sprawdzić w Internecie, są na bieżąco aktualizowane. Nawet na stronie NASA można sprawdzić aktywność słońca na przykład. Swoją drogą to badzo ciekawe zjawiska, ale właśnie mają wpływ na ludzi, szczególnie tych obciążonych chorobami.

17/05/21 08:40

Myślałam, że jesteś astronautką czy coś ;0)

18/05/21 13:17

Hej, też tak miałam i przypisywałam to burzom geomagnetycznym i wybuchom na słońcu. W pewnym momencie zorientowałam się, że moje ataki pojawiają się jak czytam intensywnie portale typu losyziemi i nakręcam się że zaraz coś się wydarzy. Przestałam czytać i ataki zaczęły pojawiać się w zupełnie innym czasie. Na tym portalu jest tak, że właściciel witryny informuje wcześniej kiedy spodziewane są zaburzenia geomagnetyczne na ziemi. Mnie nakręcała sama myśl, że takie zaburzenia się pojawią, ale nie miały na mnie faktycznego wpływu, choć właściciel witryny twierdzi, że wybuchy wpływają na układ hormonalny. Dziwię się tylko że nikt inny nie pokusił się o badania na ten temat.

23/05/21 12:49

Właśnie wcześniej też czytałam co jakiś czas i się nakręcałam jak Ty. W końcu przestałam czytać, a ataki i tak się pojawiają. Muszę przestać w ogóle się tym interesować, choć zawsze po ataku jak okazuje się, że coś na słońcu się działo to jestem spokojniejsza, bo nie umieram na zawał tylko to te wybuchy 🤪 Rzeczywiście jest to ciekawy temat i mało informacji na ten temat.

27/05/21 10:56

Faktycznie pamiętam że mnie też to uspakajało 🙂 Ja zauważyłam że kiedy wyjechałam na urlop i nie miałam czasu na czytanie o słońcu, wróciłam weszłam na losyziemi i się zdziwiłam bo właśnie trwały burze magnetyczne a ja się czułam dobrze 🙂 Polecam Ci oderwać się na trochę i po pewnym czasie zweryfikować wstecz czy faktycznie to miało na Ciebie wpływ czy może coś innego.