Sorry, this entry is only available in Polish.

Leave a Reply

 

51 Comments

Saturday September 12th, 2015 12:16 PM

Pani Sabino, wpadłam na Pani bloga przypadkiem i siedziałam całe przedpołudnie czytając każdy wpis. Ja nie wiem skąd Pani czerpie tyle energii by pracować, biegać i pisać i jeszcze robić coachingi. Zaraża Pani swoją energią i dziękuję za To. Oby wszyscy ludzie byli tacy pogodni jak Pani.

Saturday September 12th, 2015 12:17 PM

Wzruszona.

Saturday September 12th, 2015 01:32 PM

Ja wyczuwam migrenę na tydzień przed. A podobne zwierzęta mają zdolność wyczuwania chorych miejsc. Mojej koleżanki kot cały czas liże ją po szwach po operacji wyrostka.

Saturday September 12th, 2015 01:36 PM

Mój tata ma psa, który go liże non stop. To jakiś rodzaj hobby chyba 🙂

Saturday September 12th, 2015 01:33 PM

A ja mam 4 z wyżej wymienionych znaków. Mam się bać? 🙂

Saturday September 12th, 2015 01:34 PM

Zawsze jak tu wchodzę to odrazu mam więcej energii do działania! Dzięki!

Saturday September 12th, 2015 01:35 PM

A jak się nauczyć słuchać takich sygnałów? Jest na to jakiś sposób?

Saturday September 12th, 2015 01:35 PM

Jak się nauczyć słuchać takich sygnałów? Jest na to jakiś sposób?

Saturday September 12th, 2015 01:38 PM

Tak. Jeśli coś przytrafia Ci się raz – to ok. Dwa – też ok. Ale jak już częściej to trzeba problem zbadać dokładniej.

Saturday September 12th, 2015 01:39 PM

Ale czy to oznacza, że nie da się na stałe pokonać uczucia odrealnienia i lęku pomimo, że mam to aż od 3 lat?

Saturday September 12th, 2015 05:24 PM

Da się! Skąd wywnioskowałeś, że się nie da?

Saturday September 12th, 2015 06:08 PM

Jakoś dzisiaj mam doła i miałem chwilę zwątpienia. 🙁

Saturday September 12th, 2015 06:09 PM

Myślę o przejściu na dietę, którą Pani zaproponowała w jednym ze wcześniejszych wpisów, bo gorzka czekolada jest pomocna. 😉

Saturday September 12th, 2015 06:13 PM

Oh bardzo pomocna. A jaka smaczna! A biegasz?

Saturday September 12th, 2015 06:12 PM

A widziałeś już Do utraty Sił? Polecam! Nie ma się co smutać, na pewne rzeczy nie mamy wpływu, czas i tak przeminie.

Saturday September 12th, 2015 06:30 PM

Może kiedyś obejrzę. 😉 Owszem, biegam regularnie. Po 30 minutowej przebieżce poczułem się lepiej, ale teraz znowu jest trochę gorzej. Chyba muszę znowu podnieść sobie poziom serotoniny poprzez czekoladę. 😉 Czasami jestem pewien, że derealizacja, jak i sporadyczne lęki przeminą na zawsze, a czasem mam chwile zwątpienia, czy cokolwiek jest w stanie pomóc. Zauważyłem ponadto, że bardzo pomocne jest spędzenie dnia poza domem – wtedy jakoś przestaje się skupiać na problemach, ale nie zawsze uda się wyrwać z czterech ścian.

Saturday September 12th, 2015 06:37 PM

Dokładnie tak! Powinieneś przygotować sobie plan dnia od rana do wieczora na co najmniej pół roku. Im mniej czasu będziesz mieć na myślenie, tym szybiej poczujesz się lepiej. Ja dzięki temu zrobiłam wiele ciekawych kursów. Np.gotowania, literacki, salsy itd.. :)Co dziennie byłam zajęta od 6 ranot do 24. Padałam na łóżko wykończona i nim się obejrzałam pół roku minęło, a ja zapomniałam, że miałam lęki! Derealizacja przejdzie. To ją właśnie najtrudniej pokonać, bo nakręcasz się myślami, a wychodzi w postaci uczucia derealizacji. Ale powiem Ci jedno. To można pokonać, nic nie wraca, nic nie popsuło. Także ciachnij jeszcze z 10 km, zjedz banana i czekoladę…a następnie ułóż plan dnia na następne kila miesięcy 🙂

Saturday September 12th, 2015 06:40 PM

Tak zaraz zrobię! 🙂 Aha, i dziękuję za Pani porady, bo kiedyś nie byłem pewien, czy to nie jakaś schizofrenia. 🙂

Saturday September 12th, 2015 06:44 PM

Wiesz jest taka fajna książka “Czy jesteś psychopatą” i dowiesz się z niej, że żaden psychopata nie myśli, że jest psychopatą, a każdy schizofernik uważa, że jest normalny i przez myśl mu nie przechodzi, że coś z nim jest nie tak. Także jeśli martwisz się o to czy nie jesteś szalony, to tylko objaw tego, że jesteś zupełnie zdrowy. Ja również się o to martwiłam i każdy kto cierpiał na ataki paniki również. Ostatnio na cochingu właśnie ten temat omawiałam i okazało się, że na grupę 25 osób, każdy się tego obawiał 🙂

Saturday September 12th, 2015 08:51 PM

Jeszcze raz dziękuję ślicznie za porady. Teraz trzeba będzie nad sobą ostro popracować! Czyli koniec z McDonaldem. 😀

Saturday September 12th, 2015 06:53 PM

Walczę ze 2 lata z tym gównem. Wpadłam tu przez całkowity przypadek, Sabinko podniosłaś mnie na duchu jak nie wiesz co! Ataki paniki mam tak silne chwilami, ale nie poddaje się, daje im przepłynąć, pozwalam sobie na płacz, derealizacja, w bani kręconko, kołatania serca, problemy z oddychaniem, cuda objawowe, a ja co? A ja bez leków walczę, czasami tracę nadzieję, dzisiaj mi ją podniosłaś…

Saturday September 12th, 2015 08:56 PM

Wiem co czujesz. Ale można to pokonać! Nie bój się lęku i ataków. Jak nadchodzą to skacz pajace i wymachuj rękami. W momencie jak pokażesz im, że się nie boisz, same sobie pójdą. Jakby co to zapraszam też na coaching https://niepanikuj.pl/shop/ Dzielna jesteś i trzymaj tak dalej!

Saturday September 12th, 2015 09:32 PM

Dziękuję Ci za dobre słowa, zamierzam właśnie skorzystać z Twojego coachingu, dobrej nocki 🙂

Saturday September 12th, 2015 09:34 PM

Serdecznie zapraszam! 🙂 Dobrej, spokojnej nocki.

Sunday September 13th, 2015 06:17 PM

Fajnie i bardzo rzeczowo Sabinko to wszystko opisałaś:)Pytanie tylko jak to wszystko zmienić?Jak dokonać trwałych zmian?Mi czasami wydaje sie że juz będzie ok a za kilka dni dopada mnie lęk zmęczenie i wszystkie te głupie stany.Pozdrawiam:)

Sunday September 13th, 2015 08:52 PM

To są właśnie te chwile, które możesz wykorzystać do ćwiczeń 🙂 Wiesz kiedy buduje się wytrzymałość biegacza? Jak już nie może, a biegnie dalej. I tak oto kolejnym razem jest w stanie przebiec o kilka km więcej. Ciesz się kiedy te chwile nadchodzą i wykorzystaj je umiejętnie. Każdy ma gorszy dzień, z atakami czy bez. Trzeba być dla siebie wtedy miłym, zjeść dużą miskę lodów, a trudne decyzje odłożyć na kiedy indziej. A ja, to im mam gorszy dzień tym więcej kilometrów biegam 🙂 Taki mi się nawyk już wyrobił: smutki – biegam, stres- biegam, relaks – biegam, zwątpienie – biegam, chłopak mnie wkurza – biegam.

Sunday September 13th, 2015 06:23 PM

A i może jakieś rady jak uchronić sie przed przeziębieniami.Bo wierzę w to że masz swoje sprawdzone sposoby by wzmocnić odporność:)Mam pytanko jakie jest Twoje zdanie na temat picia czystka?:) Dziękuję:)

Sunday September 13th, 2015 08:44 PM

Chyba muszę zrobić wpis o sokach wyciskanych. Zawsze na jesień i na wiosne pijam je litrami i dzięki temu mało choruję. Pamiętam jak miałam ataki paniki – masakra! Byłam chora 4 razy w miesiącu. Pomaga też bieganie, bo hartuje ogranizm i zdrowe odżywianie. Jeśli chodzi o czystek, to u mnie w domu zioła królują. Pije mięte, lipe, pokrzywe, melise, rumianek, czystek – mam mnóstwo mieszanek ziołowych, a ostatnio przywiozłam sobie z Armenii taką fajną herbatkę tymiankową. Najlepszym przykładem na moc ziół jest moja mama, która ma migrenę podstawną i odkąd zażywa złocień maruny nie musi jedzdzić na kroplówki do szpitala. Mieszanki ziołowe pomogły mi wyleczyć skórę i wzmonić włosy. Także pić ile wlezie 🙂

Saturday November 21st, 2015 01:24 PM

A podpowiesz czego używałas na wzmocnienie włosów i skory ? Walczę prawie 2 lata z lecącymi włosami a od pół roku doszły problemy skórne. dzieki piękne za tego bloga… Dajesz nadzieje…

Sunday November 22nd, 2015 09:43 AM

Cześć Olga.Kupowałam mieszankę ziołową na włosy w sklepie zielarskim. Piłam ją z 6 razy dziennie. Dodatkowo brałam tabletki na włosy Mertz Special i jakieś tam inne z apteki. Starałam się zmieniać cały czas. I jeszcze zażywałam Calcium Pantothenicum. Do tego olejowałam włosy i skórę olejkami na zmianę (awokado, araganowy). Na noc myłam włosy, podsuszałam i nakładałam i na skórę i na włosy z 5 minutowym masażem. Rano zmywałam. Włosy myłam szamponen z dziegciecia brzozowego. Dopiero półtorej roku włosy się wzmocniły. Musisz byś wytrwała. Nie wiem jak bardzo Twoje włosy ucierpiały, ale mój kucyk miał około 1cm objętości, a na skroniach miałam łysinkę 🙂 Może akurat kondycja Twoich włosów jest lepsza więc szybciej się zregenerują.

Sunday September 13th, 2015 07:24 PM

Wracać tam gdzie serce podpowiada bez względu na wszystko, , , nigdy nie ma tak żeby ,.. jakoś nie było, !

Sunday September 13th, 2015 08:29 PM

<3

Monday September 14th, 2015 11:53 AM

Dziękuję Sabinko za tak dokładną odpowiedz:) A mogłabyś podać nazwę firmy tego złocienia maruna bo wiem że są rózne firmy ale nie wszystkie są ok:)Właśnie się tak zastanawiałam jak udało Ci się wyleczyć cerę i poprawić stan włosów i zdradziłaś Nam sekret że to też zasługa ziół:)Więc czekamy na kolejną garść cennych informacji o sokach i o tych mieszankach ziołowych:)Pisałam już żę mnie zaskakujesz i jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej osoby:)Pozdrawiam i miłego dnia:)

Monday September 14th, 2015 05:43 PM
Monday September 14th, 2015 01:24 PM

najgorzej jest, kiedy te sygnały tłumimy , a później wielkie zdziwienie, że skąd mi się taka poważna dolegliwość rozwinęła, tak niepostrzeżenie.

Tuesday September 15th, 2015 12:12 PM

Nie wiem czy są to migreny Sabinko czy po prostu napięciowe bóle głowy.Jest dokładnie tak jak opisałaś to u siebie.Z tego co pamiętam to kiedyś brałam jakiś złocień maruna.Wzięłam jedno opakowanie ale nie zauważyłam poprawy może za słabe były;/Ogólnie to nie funkcjonuję jak kiedyś;/Ciągle brakuje jakby sił nie ten humor co dawniej i ogólnie jakby nie ja.Pozdrawiam:)

Wednesday September 16th, 2015 01:11 PM

Sabinko czy po piciu czystka zaobserwowałaś u siebie jakieś zmiany?Bo ja od kilku dni piję i mnie trochę wysypało na twarzy i jakbym zaczęła mocniej sie pocić;/I już sama nie wiem co o tym myśleć.Pozdrawiam:)

Wednesday September 16th, 2015 07:33 PM

Tak 🙂 Miałam to samo. Ale po kilku tygodniach przeszło i cera wróciła do normy. Pozdrawiam, S

Thursday September 17th, 2015 11:46 AM

Ufff no to mnie uspokoiłaś:)Dzięki:)

Friday September 25th, 2015 04:07 AM

Szanowna Pani
Bardzo ciekawie Pani opowiada o swoim stanie psychicznym (panika)
Pozwoli Pani,ze porady ktore Pani opisuje wezme sobie do serca,i postaram sie przyjac za wzor walke ktora Pani stoczyla z soba I przeciwnosciami losu,ktory nie latwo pokonac samemu,jestem
natchniony Pani determinacja i sila woli z walka jaka Pani podjela,wielki szacunek z mojej strony i podziw,ja znalazlem sie
w adekwatnej sytuacj mnie tez dopadla ta (zaraza) i bede walczyl
do konca,jestem pewny ,ze majac taka GURU wygram, mimo ze skonczylem 70 lat jestem optymista,ktory jak Pani mial podobne
przejscia ,przerabialem ten temat od O dwa razy (BRD 10 lat,a teraz
Canada 20 lat)w koncu peklem,ale zrobie raz jeszcze zryw i tak jak
Pani pokonam ten koszmar,Dziekuje Pani z publikacje zwiazane z tym tematem,jestem pelen szacunku i podziwu
Jacek Czastkiewicz

Friday September 25th, 2015 06:45 AM

Panie Jacku, bardzo dziękuję. Przecież właśnie od inspiracji wszystko się zaczyna. Prosze pamiętać, że im niżej upadamy tym wyżej się wznosimy! Jeśli potrzebuje Pan dodatkowej motywacji zapraszam na coachingi ze mną https://niepanikuj.pl/shop/. Planuję też w najbliższej przyszłości webinarium (takie spotkanie internetowe dla grupy) – będzie ogłoszenie na blogu- proszę wypatrywać na które również serdecznie zapraszam.

Thursday February 4th, 2016 09:33 PM

Walczę z nerwicą dopiero od dwóch miesięcy, dzisiaj zajrzałam tu po raz pierwszy tak czytam i czytam te posty i dochodzę do wniosku, że jednak jest to uleczalne 😛 Żałuję tylko, że ignorowałam te sygnały, a pojawiały się już przez kilka miesięcy przed pierwszym atakiem. Dziękuję za motywację do działania :* Mam nadzieję, że uda mi się to pokonać tak jak Pani się udało 🙂 Dzięki!

Friday February 5th, 2016 07:48 AM

No pewnie, że jest uleczalne! Życzę dużo wytrwałości, a w trydnych chwilach wpadaj do nas na bloda 🙂

Monday December 12th, 2016 05:48 PM

Nie wiem czy ja miałam jakieś sygnały przed pierwszym atakiem paniki, może miałam może nie, może zapomniałam. Pamiętam jeden jakby objaw serce mi jakiś czas przed atakiem paniki tak bardzo mocno biło, nie szybko, ale mocno, że aż cała jakby podskakiwałam w rytm. Oprócz tego rok przed atakiem paniki buczało mi w jednym uchu i buczy nadal już ponad 3 lata…….. prawie zawsze jak leżę, czasami nawet w dzień.

Monday December 12th, 2016 05:59 PM

A jakieś sygnały psychiczne? W sensie bóle głowy lub uczucie wyczerpania?

Tuesday December 13th, 2016 02:58 PM

Nie, głowa boli mnie bardzo rzadko. Wyczerpana też się nie czuję. Czasem może ciężko mi się ruszyć z miejsca, ale też może to być od niedoczynności tarczycy. A dlaczego o to pytasz? 😉

Thursday December 15th, 2016 08:05 PM

Jeszcze raz się spytam: dlaczego pytasz? 😉 Bo mnie to ciekawi 😉 czy przed każdym pierwszym atakiem paniki musi boleć głowa i jest się od jakiegoś czasu wyczerpanym? Czy różnie to bywa? Przed atakami paniki też bóli głowy nie miałam. Może mnie czasem leciutko głowa przez chwilę pobolała, ale to baaardzo rzadko. Czy byłam wyczerpana?… raczej nie. Wtedy tylko studiowałam. W prawdzie dojeżdżałam do szkoły pociągiem o 5 musiałam rano wstawać i wracałam często późno, ale tak samo miały też moje niektóre koleżanki 😉 ale to raczej nie było aż tak ciężkie, aby być wyczerpanym. Nie miałam łatwych studiów, ale to były tylko studia. Nie miałam studiów razem z gromadką dzieci, mężem i pracą na głowie hehe. Ja już przed pierwszym atakiem paniki i nawet w ten dzień przed atakiem paniki miałam czarne myśli i negatywne myśli i tego samego dnia miałam pierwszy atak paniki. To może być chyba ze sobą powiązane. Może tak być?

Thursday December 15th, 2016 09:59 PM

To były pytania, które musisz sobie zadać. Zawsze są jakieś sygnały tylko po prostu czasem można ich nie widzieć.

Thursday December 15th, 2016 10:33 PM

No i ja mam właśnie chyba problem, żeby znaleźć te sygnały i nie wiem też co chce mi powiedzieć mój lęk. Jestem dla siebie zagadką…

Friday March 6th, 2020 08:33 AM

Mam pytanie co zrobic z tymi sygnałami które wysyła ciało? Badania były, wysypianie jest, soki, dieta są, sport,medytacja, czas dla siebie np na książkę jest…A somaty jak były tak są…I każdy dzień to może już nie bitwa…bo jest ciut lepiej…Ale sygnały ciało dalej wysyła…

Friday March 6th, 2020 10:21 AM

Odpowiedź jest zawsze tylko jedna: regularna aktywność fizyczna na świeżym powietrzu, która spali adrenalinę. A brak adrenaliny = brak somatów.