Sorry, this entry is only available in Polish.

Leave a Reply

 

18 Comments

Monday November 23rd, 2015 10:06 AM

Poruszający wpis! Zacząłem czytać Twojego bloga tydzień temu o oderwać sie nie mogę. Good work!

Monday November 23rd, 2015 11:39 AM

Hi5!

Monday November 23rd, 2015 11:46 AM

Poruszający, bo trafił do experta od Close Quarter Combat, który od lat toczy walkę w małych pomieszczeniach z wewnętrznym terrorystą, wrzucającym mu na barki worki z piaskiem. Dzieki wielkie za wspaniałą pracę!

Monday November 23rd, 2015 12:45 PM

Też je nosiłam. Były taaaaaakiiiieeeee ciężkie 🙂

Monday November 23rd, 2015 01:57 PM

Wow co za Święto:) Ja drinka nie wypiję, Facebooka nie mam więc lajka nie dam:) ale z okazji takiego święta dorzucę dzisiaj 5 minut biegu więcej a co:) w końcu jest co świętować. I myślę, że to Tobie należą się WIELKIE PODZIĘKOWANIA można wymieniać w nieskończoność za to że wspierasz, motywujesz, dajesz kopa do działania. Pokazujesz, że nie możliwe staje się możliwe, że marzenia trzeba spełniać, a nie zostawiać je tylko w sferze marzeń. I można by tak pisać i pisać… Ja osobiście DZIĘKUJĘ za to, że po prostu jesteś:)

Monday November 23rd, 2015 08:49 PM

Brawo, to ile już razem minut?

Tuesday November 24th, 2015 09:45 AM

20 minut:) dla innych pewnie to pestka ale dla mnie to sporo.

Wednesday November 25th, 2015 06:32 PM

Ja tez od tyłu zaczynalam:) teraz się staram te 50 min wytrzymać a jak już nie mogę to tak szybciej chodze

Monday November 23rd, 2015 07:43 PM

Sto lat sto lat…. i wszystkiego naj naj na kolejne rocznice:) Dziekuje za inspirujace i motywacje do rozwoju i walki. Twoja praca na blogu ma duży ładunek pozytywnej energi która leczy emocje. :)))

Monday November 23rd, 2015 08:49 PM

Yeaaaah! Go Justyna!

Monday November 23rd, 2015 08:39 PM

Sabino wielkie gratulacje i oby tak dalej!
Świetny wpis 😉

Monday November 23rd, 2015 08:49 PM

Muuuuah!

Monday November 23rd, 2015 09:57 PM

Razem 20 minut:)

Friday November 27th, 2015 09:17 AM

cześć, czytam ten blog od kilku miesięcy, pomaga mi przetrwać trudne chwile, na nerwicę lękową choruję od 8 lat, czasem pozwala mi o sobie zapomnieć a czasem jest naprawdę cięzko, ostatnio mnie powaliła, musiałam wziąć chorobowe w pracy… i tak już siedzę w domu drugi tydzień:( ale nie ma tego złego, codziennie 30 minut biegu na świeżym powietrzu, potem relaksik w domu, albo herbatka u koleżanki i tak jakoś pomału do przodu,…pozdrawiam wszystkich cieplutko -byle do wiosny 🙂

Friday November 27th, 2015 10:34 AM

Witaj w drużynie. Szkoda życia na robienie tego, co każe Ci lęk. Rób zawsze dokładnie to czego od nie chce! Oczywiście serdecznie zapraszam do siebie na szkolenia, gdyby była taka potrzeba.

Friday November 27th, 2015 05:32 PM

A ja niestety chora i z biegania nici:/

Friday November 27th, 2015 08:22 PM

Oj, to zdrowia!

Saturday November 28th, 2015 04:43 PM

Dzięki przyda się:) 4 dzień w łóżku i już mam dość:/ Tęskni mi się za bieganiem:)