Sorry, this entry is only available in Polish.

Leave a Reply

 

26 Comments

Thursday February 11th, 2016 02:28 PM

Dziękuje Pani Sabino, za wszystko o czym Pani pisze. Dzięki Pani zaczęłam biegać po mimo lęku.Staram się żyć tak jak wcześniej, a nawet lepiej. Czytam rady i próbuje się do nich stosować, chociaż czasami to trudne bo gdy mam gorszy dzień, to aż korci by wejść na forum i sprawdzić jak “radzą” sobie inni. Jeszcze raz dziękuję. Robi Pani niesamowitą robotę :*

Thursday February 11th, 2016 02:31 PM

Dzięki za miłe słowa i trzymam mocno kciuki za Ciebie. Miło wiedzieć, że Niepanikuj inspiruje <3

Thursday February 11th, 2016 04:04 PM

Ja też właśnie tak robię jak zaczynam panikować to zaraz wchodzę na nie panikuj i jakos od razu mi lepiej.Sabinko to co robisz dla nas nerwicowcow i panikarzy jest najlepsze na świecie człowiek nie musi iść do psychologa który wygrzebuje to co najgorsze bylo w naszym życiu bo nie należy to do najmilszych rzeczy.Cieszę się bardzo ze jesteś Ty i Wy wszyscy którzy się razem wspieramy w uzdrowieniu naszych zszarganych nerwów

Thursday February 11th, 2016 06:15 PM

Niezmiernie się cieszę. Moje serce jest właśnie tu. Na Niepanikuj <3

Thursday February 11th, 2016 04:16 PM

Hmm czy żyję świadomie? Pierwsza myśl, że nie a druga, że żyję bardziej świadomie niż kiedyś. Sabino ja myślę, że do Ciebie bardzo mocno uśmiechnął się los. Są rzeczy zależne od Nas ale są też takie na które nie mamy wpływu. Czasami przed czymś uciekam ale i tak nie ucieknę przed tym co ma dla mnie los. Ps. Ale Ci ten schabowy zawinił:) a on naprawdę nie musi być tłusty i ociekajacy tłuszczem; ). I jest jeszcze coś dwa dni temu w sklepie słyszałam rozmowę kobiety której córka miała straszną depresję i było z nią bardzo źle jak się potem okazało miała tasiemca i gdy się go pozbyła depresja minęła jak ręką odjął. Pozdrawiam; )

Thursday February 11th, 2016 06:19 PM

Aniu los to mi dupę skopał podwójnie. Zostałam sama, bez pieniędzy i jakiejkolwiek opieki w obcym kraju. Za nieobecność w pracy nikt mi nie płacił, nikt też nie dbał czy mam co jeść czy nie. Owszem są sytuacje na które nie mamy wpływu lecz na ataki paniki mamy wpływ tylko i wyłącznie my. Tyle ile dasz od siebie tyle dostaniesz w zamian. Pamięaj, że tabeleczka czeka. Ile prób wykonasz tak szybko zobaczysz efekty. Jestem z Tobą. Schabowych nie cierpię. Fuj. Suzi też nie. Woli paprykę 🙂

Thursday February 11th, 2016 05:05 PM

<3<3<3

Thursday February 11th, 2016 06:20 PM

Aż trzy serca? Dziękujemy!

Thursday February 11th, 2016 06:05 PM

Droga Sabino nie każdy ma tę odwagę aby zaufać swojemu wewnetrznemu głosowi! Ja słyszę go często lecz nie potrafię mu uwierzyć, nie potrafię oddać życia w”jego ” ręce! Kiedy go ignoruję uderza we mnie atakiem paniki, kiedy jestem o krok aby mu ulec pojawia się zwątpienie : a co gdy on nie ma racji, a co kiedy problem nie tkwi w tym jak i z kim żyje lecz tym kim jestem, a co gdy zostawię wszystko i i tak nic się nie zmieni? Pozdrawiam!

Thursday February 11th, 2016 06:26 PM

No wiem 🙁 Ja się zbierałam na odwagę z 8 lat. Mój wewnętrzny głos miał zawsze rację i choćbym nie wiem jak go próbowała zakrzyczeć to zawsze powracał dziad jeden 🙂 Może warto małymi kroczkami próbować? Albo zrobić listę za i przeciw? Albo zapisywać co Ci szepta i zobaczyć czy zawsze to samo?

Thursday February 11th, 2016 06:47 PM

Dziękuję za tak szybką odpowiedź! Już wiele małych kroczków zrobiłam (które mi na dobre wyszły i jestem z nich dumna), ale tego największego strasznie się boję! Mam męża, dom, rodzinę, psa, poświęcić wszystko dla swojego szczęścia? Czy nowe życie okaże się bardziej wartościowe niż te obecne? I jak ten “raj” ma wyglądać? Takie życie na rozstaju, zabija!

Thursday February 11th, 2016 07:24 PM

A może uda się znaleźć swoje szczęście nie rzucając wszystkiego? Może uda się zrobić “domowe rewolucje” :)?

Thursday February 11th, 2016 08:29 PM

Moc żyć świadomie i iść własną ścieżka to prawdziwy dar niebios. Niewiele osob zdaje sobie z tego sprawę..
i nie bać się , tak bardzo się nie bać – ludzi , opini, losu , zmian i siebie 😉
Poczuć ta swoją wewnętrzna MOC.
Tego życzę nam wszystkim !

Friday February 12th, 2016 09:24 AM

Hi5!

Thursday February 11th, 2016 08:43 PM

Te małe kroczki to właśnie rewolucje domowe, które wyniosły trochę respektu i szacunku, ale nie zastąpiły miłości. Bo co z tego że mąż po dwudziestu latach małżeństwa pod wpływem presji zaczął wynosić śmieci jak i tak nigdy nie zrobi sam od siebie, tak z uczucia “bułki z jedną laską papryki i dwoma ciękimi plasterkami rzodkiewki”…
PS. Jestem bardzo wdzięczna za to że jesteś tutaj dla nas cię potrzebujących! Pozdrawiam!

Friday February 12th, 2016 09:22 AM

A po co się zastanawiać czy mu pasuje wynoszenie śmieci czy nie? Lepiej skupić się na sobie 🙂 Poczytać coś fajnego, wybrać się na spacer, wybrać na kawkę z przyjaciółką. Facet to tylko dodatek do życia, a nie jego sens 🙂 Niech zauważy, że to właśnie Ty jesteś dla siebie najważniejsza – może skłoni go to do myślenia i zmiany postawy.

Thursday February 11th, 2016 09:07 PM

Myślę, że próbuję żyć świadomie. Każdego nowego dnia chcę żyć na nowo. Czasami to nie wychodzi i pojawiają się wątpliwości, czy to na pewno tylko moja psychika? Przedwczoraj złapał mnie jeden z większych ataków, a wszystko przez to, że ostatnio wydaje mi się, że serce mi się zatrzymuje i bije za wolno. Sabinko, czy masz jakiś szybki sposób, jak poradzić sobie z atakiem zwłaszcza wieczorem, gdy jest się już zmęczonym i sennym, a duszności i myśli nie pozwalają spać? Próbowałam już wielu sposobów, zasypianie w słuchawkach, wyobrażanie sobie czegoś miłego, ale nic… W zasadzie ataki mam tylko wieczorem i już na samą myśl, że zaraz muszę się położyć, jest mi ciężko. Bardzo dziękuję za wszystkie rady, od kilku miesięcy to dzięki Tobie zmieniam swoje życie, jesteś niesamowita, jednak te krótkie, lecz męczące ataki wieczorami utrudniają mi życie w dzień, gdy chodzę przytłumiona i wyczerpana.

Friday February 12th, 2016 09:11 AM

No pewnie. Dziś wieczorem, połóż się i nie czekaj, aż atak paniki przyjdzie do Ciebie. Ty rzuć mu wyzwanie pierwsza! Zaproś go do siebie i tym razem Ty go postrasz. Nie bój się – to tylko kilka niemiłych symptomów, które miną.

Friday February 12th, 2016 02:02 PM

No nareszcie! W końcu dotarłem do kroku trzeciego. Już myślałem, że się nie uda! To niesamowite i miałaś rację. Musiałem brać kluczyki i schodzić do klatki 128 razy 🙂 A ja po 10 chciałem dać sobie spokój! Sabina wielkie dzięki!

Sunday February 14th, 2016 08:11 PM

brawo! Reszta powinna brać z Ciebie przykład, że się nie poddałeś 🙂

Friday February 12th, 2016 10:50 PM

To prawda !nerwica lęki ataki paniki to Znak ze musimy coś w swoim życiu zmienić i To jest Pewne !!to informacja od wewnątrz Ja np wiem ze długo dusiłam w sobie emocje tzn zaciskałam żęby milczałam z czasem nauczyłam sie nawet nie płakać i taka byłam dumna z siebie

Monday February 15th, 2016 01:13 PM

Kate – to 100 procentowa prawda!
Wierze w to że pokonanie nerwicy zrobi ze mnie o wiele lepszego człowieka. Gdy tylko mam dola bo np gorzej się poczuje zaraz myślę o tym ze to wszystko po to żeby mieć lepsze życie .. gdy zdamy sobie z tego sprawę to już nic nie będzie takie samo;)
Walka się opłaci..
Pozdrawiam wszystkich z wysokich gór i pięknie zasniezonych stoków!

Wednesday February 24th, 2016 09:10 PM

Witam, jestem nowa na forum i tez w sumie jestem laikiem w temacie ataków paniki. Tydzień temu miałam swój pierwszy atak. W nocy o 1 przed zaśnięciem zaatakował i tak trzymal jakiś czas. Najgorsze bylo to zapadanie i trudności w oddychaniu. W końcu w strachu i zwyczerpania zasnęłam przed 5. Od tego czasu ciągle zle się czuje, kolatanie serca, słabość, duszności takze w ciagu dnia. Najgorzej jednak jest przed zaśnięciem. Specjalnie kładę się późno, ale mimo ze juz padam z wyczerpania to co chwile mam wrażenie, że znowu mnie zlapie atak i nie mogę zasnąć. Probowalam juz rzucić mu wyzwanie, tak jak pisalas droga Sabino, próbuje sie skupiać na wszystkim innym ale to niestety jedyne o czym mysle. Wczesniej miałam juz inne objawy nerwicy ale to jest najgorsze i strasznie sie boje. Mam 28 lat i nie chce skończyć życia teraz, położyć sie i plakac. Pozdrawiam

Wednesday February 24th, 2016 09:57 PM

Ewka, nie kładź się specjalnie późno. To unikanie, a nie wyzwanie. Połóż się o standardowej porze i poproś atak paniki, aby poczytał Ci bajkę do snu 🙂 Gdyby coś, to zpraszam na konsultację – wypracujemy plan działania, żebyś się nie bała.

Sunday July 23rd, 2017 10:32 AM

Pani Sabino jestem Pani bardzo wdzięczna za wszystko, o czym pisze Pani na swoim blogu. Dzięki niemu znajduje sile aby wstać rano z łóżka, chodź jeszcze jakiś miesiąc temu uważałam, ze moja sytuacja jest beznadziejna.Stany lekowe i ataki paniki już od dawna dawały mi znać, ze powinnam zmienić coś w swoim życiu. Żyłam bez celu, nie potrafiłam być sobą, nie miałam własnego zdania, a swoją wrażliwość tłumilam alkoholem. Ataki paniki doprowadziły mnie do całkowitego wycofania się z życia towarzyskiego oraz uważam, ze w dużej mierze przyczyniły się do tego, ze 3 miesiące temu straciłam syna w 29 tygodniu ciąży. Doszłam w swoim życiu do takiego etapu, ze już gorzej być nie mogło, po początkowym załamaniu, wzięłam sie w garść, i jest w tym ogromna Pani zasługa. Dziś jestem na etapie poszukiwania siebie i chodź wiem, ze przede mną jeszcze długa droga, jestem dobrej myśli. Korzystając z Pani rad zaczęłam biegać, uczyć się medytacji, wróciłam na lekcje piosenki… Żałuje, ze dopiero utrata dziecka otworzyła mi oczy i sprawiła, ze znalazłam w sobie sile do walki z lekiem. Wiem, ze kiedyś sobie z nim poradzę, bo w końcu robie to dla mojego synka.Jeszcze raz bardzo dziękuje.

Monday July 24th, 2017 06:55 AM

Jaka Pani – Sabina jestem. Agni fajnie, że napisałaś. Czasami potrzebne są takie mocne upadki, bo wtedy można się mocno odbić od dna. Ważne, aby uczyć się na błędach. Pamiętaj, że w konfrontacji strumienia ze skałą, strumień zawsze wygrywa. Nie przez swoją siłę, ale przez wytrwałość. Będę trzymać kciuki za Ciebie 🙂