Sorry, this entry is only available in Polish.

Leave a Reply

 

19 Comments

Sunday January 8th, 2017 05:39 PM

Świetny i co najważniejsze – prawdziwy wpis. Ostatnio miałam trudniejszy okres i skupiłam się tylko na tym, jak z tego wyjść, jak to szybko rozwiązać. I nowe objawy tylko się nawalały i mnie paraliżowały. Powoli muszę odnaleźć ten cel i tylko na nim się skupić, a nie rozstrząsać każdy problem. 🙂

Sunday January 8th, 2017 06:40 PM

🙂 Powodzenia!

Sunday January 8th, 2017 08:48 PM

100% racji, niestety gorzej wykonać. Sama walczę z nerwicą i lękami rok, raz jest lepiej, raz gorzej. W porównaniu z tym co było przed rokiem jest poprawa, bo jestem świadoma z czym walcze, chodzę do psychologa i z lepszym czy gorszym skutkiem staram się zapanować nad atakami. Niestety strach przed atakiem jeszcze jest i negatywne myśli gdy coś zaboli, zakłuje także…Może faktycznie za bardzo skupiłam się na szybkim wyjściu z tego stanu, przez co ciągle mam to z tyłu głowy… Moi bliscy też chyba myśleli, że to “zniknie” odrazu. Postaram się zastosować Sabinko 🙂

Sunday January 8th, 2017 08:50 PM

Ja jestem właśnie taką żaglówką. No bo jaki ja mogę mieć cel ? W moim wieku? Potem odpycham te myśli, ganię się za nie itp… Mam wrażenie, że marzeń i celów miałam tysiące ale żadnego nie zrealizowałam 🙁 Jestem leniwa? Mało konsekwentna ? Za mało od siebie wymagam? Pewnie coś w tym jest… Skupiam się bardzo często na tym czego mi się nie udało osiągnąć, zazdroszczę wszystkim wokół sukcesów i radości, mam pretensje do losu….
Dziękuję Sabino za ten artykuł, jutro na pewno chętniej wstanę do pracy 🙂 Sęk w tym żeby takie podejście utrzymać jak najdłużej…
Pozdrawiam wszystkich tutaj zaglądających 🙂

Sunday January 8th, 2017 09:57 PM

Aniu chyba faktycznie coś w tym jest, że większość z nas tutaj skupia się bardziej na tym co nam się nie udało, jesteśmy rozżaleni i z zazdrością patrzymy na “szczęście” innych, a to zupełnie nam nie pomaga. Twój wpis dał mi dużo do myślenia…Trzymaj się!

Monday January 9th, 2017 07:48 AM

Konsekwencji i wytrwałości również trzeba się nauczyć (i nie zapominaj, że masz mało sprzyjające warunki, bo ataki paniki wcale sprawy nie ułatwiają). Spróbuj zacząć od małego celu i małymi kroczkami go realizuj. To na prawdę działa i to najlepsza droga do pokonywania własnych słabości. Czyżby to właśnie była Twoja wiadomość od ataków paniki?

Thursday January 12th, 2017 08:22 AM

No właśnie. ..cały czas się zastanawiam , czy moje cele w nerwicy nie są zbyt wygórowane. Czy nie wymagam od siebie zbyt duzo: wrócić na lekcje języka obcego, skończyć kolejne studia…
Chce tego i cały czas o tym myślę a jednocześnie się boje ze nie dam rady i podupadne na zdrowiu jeszcze bardziej…

Thursday January 12th, 2017 08:25 AM

Hmmm jeśli nie wiesz, którą drogę wybrać, czy A czy B to rzuć monetą i idź w tą, którą wskaże moneta. Jeśli będzie to niewłaściwa droga to od razu to poczujesz. Wtedy już zostanie tylko jedna 🙂

Friday January 13th, 2017 08:58 AM

Czyli nie bać się i poprostu spróbować? 🙂

Friday January 13th, 2017 09:34 AM

Si 🙂

Monday January 9th, 2017 02:48 PM

Moja przygoda z atakami paniki zaczęła się w 2010 roku. Jechałam wtedy samochodem. Nagle poczułam, że robi mi się słabo. Zatrzymałam się żeby zaczerpnąć świeżego powietrza. Moje nogi zrobiły się jak z waty.Czarne myśli jeszcze bardziej podsycały mój lęk.Pojawiły się duszności i zawroty głowy. Byłam tak przerażona, że sama sobie dodawałam “do pieca”. Moje cialo było tak przepełnione adrenaliną do takiego stopnia,że pojawił się mega atak paniki. Od tego dnia moje życie się zmieniło. Zaczełam się bać obsesyjnie o swoje zdrowie. Zrobiłam przeróżne badania.Wszystkie wyniki wyszły ok. Z jednej strony byłam szczęśliwa z drugiej caly czas zastanawialam się co mi jest. W końcu lekarz postawił diagnozę. Nie chciałam brać leków więc zapisał mnie na terapię, która nic mi nie pomogła. Byłam załamana.Żyłam z dnia na dzień bojąc się kolejnych ataków paniki. Nie zdawałam sobie sprawy,że myśląc i bojac sie ich sama je do siebie przyciagam.Nie musiałam dlugo czekać aż do tego doszła u mnie agrofobia. Moje życie ograniczone było do minimum do dnia w ktorym uswiadomiłam sobie,że takim podejściem do życia niszczę nie tylko siebie, ale i moich bliskich ale nadal nie wiedziałam jak sobie z tym poradzić. Wtedy poznałam Sabinę,która uswiadomiła mi, że atak paniki mnie nie zabije i jak sobie z nim radzić. Ja bałam się najbardziej jazdy samochodem i miejsc w ktorych bylo duzo ludzi dlatego unikałam takich sytuacji. Sabina nauczyła mnie że zamiast bać się leku stawiać mu czoła a wtedy on powoli odpuści.Powiedziała, że z lękiem jest z nauką wiersza.Chcąc się go nauczyc musisz go powtarzać tak długo aż sie nauczysz.Jeśli przeczytasz go raz i się poddasz to nic z tego nie będzie.Tak samo jest z pokonywaniem leków. Posluchałam się jej.Zaczęłam stawiać czoła moim lękom.Moja myśl “nie wychodz z domu bo w razie ataku nie dasz sobie rady”zamieniłam w myśl “wychodze atak paniki mi nic nie zrobi”.ta metoda działa .Początki nie sa łatwe ale im wiecej podjetych prób tym lęk staje sie coraz słabszy. Uzdrowieniem jest stawianie czoła własnym lękom.Dziękuje Sabi🌹

Monday January 9th, 2017 03:10 PM

Moja zdolna studentka lęku 🙂

Monday January 9th, 2017 06:01 PM

Pokazałaś mi drogę którą powinnam iść. Wytłumaczyłaś mi że zamykajac się w czterech scianach niczego nie osiągnę. Bardzo małymi krokami szłam do przodu. Gdy upadłam podniosłam się żeby próbować dalej. Lęk jest cześcią naszego życia. Moje lęki nadal dają o sobie znać tylko teraz nie uciekam przed nimi nie dodaje sobie dodatkowej dawki leku negatywnymi myslami wtedy moje cialo sie uspokaja zanim rospeta sie burza. Długo to praktykowałam az zaczęło działac ale warto było dzięki temu dziś wyszłam z dziećmi na sanki😃 Gdy lek ogranicza nas np do wyjscia choćby na krótki spacer i mowi Ci nie idź to weź go “pod pache” i niech idzie z Toba jak chce ale nie poddawaj sie tylko idź do przodu a on powoli odusci. Pokaz mu ze sie go nie boisz a z czasem zrozumiesz że swoim straszeniem chcial Ci coś powiedziec …

Monday January 9th, 2017 08:14 PM

Kasiu, aż łezka się w oku kroi jak pięknie sobie z tym radzisz. Miło patrzeć jak wdrażasz w życie coś o czym rozmawiałyśmy na konsultacjach. Gdybyśmy były w szkole to dałabym Ci 6 z plusem za zaangażowanie i pracowitość. Pamiętaj jednak, że to Twoja zasługa. To Ty znalazłaś w sobie moc 🙂

Monday January 9th, 2017 09:15 PM

Kasiu, gratulacje za odnalezienie w sobie tej mocy.
Uwiezcie, każdy ja ma tylko trzeba się odważyc żeby po nią sięgnąć.
I się nie zniechęcać jak po tygodniu nie wychodzi.
Sabi jesteś niesamowita z ta swoją pracowitoscią i osiąganiem celów. Jesteś fantastycznym przykładem z którego czerpiemy pełnymi garściami 🙂

Monday January 9th, 2017 10:22 PM

Oł yeeeee!

Wednesday January 11th, 2017 03:47 PM

A co zrobic z lekiem ktory mowi ze moge zrobic sobie krzywde i swojej corce kurcze nie moge sobie tego wytłumaczyc jak temu stawic czoła .
Jak sie wsłuchac w te leki co mi chca przekazac?
Dziewczyny moze w poratujecie lub Sabi
Jak wy sobie radzicie z takimi myslami wiem ze mam tego nie analizwac nie myslec o tym jest mi troszke z tym ciezko mam to juz od roku i nie moge z tym wygrac dodam ze jeste panikara i nerwusem co mi w tej grze z lekiem nie pomaga wszystko przezwycięrzylam zostało tylko to 😏

Thursday January 12th, 2017 12:10 PM

Miałam to samo. Jakoś sobie z tym poradziłam. Zaczęłam te myśli wyśmiewać i z czasem minęło 🙂

Thursday January 12th, 2017 11:57 PM

Dzieki monia za wskazowke 😉