Sorry, this entry is only available in Polish.

Leave a Reply

 

70 Comments

Sunday January 29th, 2017 09:40 PM

Czytając to człowiek zaczyna wierzyć w to, że są tacy ludzie jak Pani, którzy nie dla kasy, ale dla kogoś chcą coś zrobić. Jest Pani natchnieniem i pomocą dla innych i jest to niesamowite w dzisiejszym zwariowanym świecie. Cieszę się, że trafiłam na Pani bloga, zaglądam codziennie 🙂 Pozdrawiam

Sunday January 29th, 2017 09:42 PM

Zapraszam, inspiruj się i działaj 🙂

Monday January 30th, 2017 11:05 AM

Czytając to chce mi się śpiewać i tańczyć 😁 dobrą robotę robisz Sabi. Mnie też bardzo pomogłaś. Za co Ci serdecznie dziękuję 😊 dziś nawet jak wstaję znad drugiej pracy przy komputerze o 22.wskakuję na orbitrek i to jest moja chwila. Mój czas świętego spokoju. Relaksuję umysł spadając codzienną adrenalinę. Z Nowym Rokiem mam nowe postanowienie – studia podyplomowe 😀 trzymaj kciuki 😁pozdrawiam!

Monday January 30th, 2017 11:18 AM

Wow. Co za power. Co za postanowienia! Super. Gratulacje 🎆

Monday January 30th, 2017 01:31 PM

Szkoda, że nie wszystko da się przeczytać. Nam nerwicowcom najbardziej brakuje optymizmu i takich szczęśliwych zakończeń. Ja w czwartek od wielu lat w końcu miałam prawie normalny dzień :).Chodziłam z siostrzenicą gdzie chciałam i ile chciałam. Piękny czas 🙂 ale nadal ulotny.

Monday January 30th, 2017 07:57 PM

Czego nie da się przeczytać?

Monday January 30th, 2017 10:17 PM

Ostatnie wpisy są jakby za mgłą :/. Może to kwestia mojego telefonu.

Tuesday January 31st, 2017 01:48 PM

wpis “przemO” mnie jakoś tak rozczula… mi też bieganie b dużo dało 🙂

Tuesday January 31st, 2017 01:54 PM

🙂

Wednesday February 1st, 2017 10:37 AM

Po kilku dniach spokoju znowu kryzys eh :/ Te dni są mega dozujące. I trudne do zrozumienia.

Wednesday February 1st, 2017 12:54 PM

czemu trudne do zrozumienia? przecież chorujesz na nerwice, nie wyjdziesz z niej dzięki 3 dniom dobrym 🙂

ja wczoraj miałam mega kryzys , prawie ryczałam co u mnie sie nie zdarza , ale wstałam z łózka , poćwiczyłam, posłuchałam ulubionej muzyki i nastawiłam swoje mysli pozytywnie – i dzisiaj – czuję się dobrze , nawet porannych mdłości nie było ,a w pracy mam mega wyostrzony umysł , co tez sie rzadko u mnie zdarza, zazwyczaj jade na takim “autopilocie” – ale nie podniecam się tym za bardzo bo wiem ze jutro moze byc inaczej, aczkolwiek doceniam ten dzien i wypracowuje swoje metody na wyjscie z tego stanu emocjonalnego zwanego nerwicą :DDD

Sabi jak sobie radzisz ze smogiem w trakcie biegania?

Wednesday February 1st, 2017 09:15 PM

Smog już jest od dawna. Tyle, że teraz o tym zaczęli rozmawiać w TV (czy się mylę?). Teraz oram do jakiegoś ultra na wrzesień to biegam nawet w smogu :/ A Ty jak sobie radzisz?

Thursday February 2nd, 2017 12:44 PM

Trudne bo gdzie jest ten dzień kiedy nerwica powie, a idę sobie od Ciebie :).Też często mówię sobie, że poszłam gdzieś na autopilicie :). Też w te gorsze dni płaczę ale potem zakładam buty i gdzieś wychodzę nawet na pare metrów. Ale wiem jedno jestem tym juz Mega zmęczona.

Thursday February 2nd, 2017 01:04 PM

MAGGIE ja byłam przekonana, że Tobie takie gorsze dni już się nie zdarzają, a jednak każdy z Nas pisze, że po tygodniu po miesiącu po pół roku po roku nagle bach :/.I chyba tylko Sabi tak w 200% jest od tego naprawdę wolna 🙂

Thursday February 2nd, 2017 06:49 PM

Aniu, ja dziś wyszłam sama na bardzo długi spacer wśród bloków, szerokich jezdni, wielu przejść dla pieszych. Zaraz po wyjściu z domu, podchodząc do pierwszego przejscia- pokonywałam tą trasę kilkukrotnie w ostatnich dniach- mimo to, lęk nakazywał zawrócić. Podpowiadał nie dasz rady, uciekaj. Po moim trupie – usłyszał w odpowiedzi 😊 Chodziłam ok. 1,5 godz. Były momenty, gdy skakałam, podbiegałam krzycząc (w myślach) 😊 nie boję się! Pod koniec trasy beczałam jak dziecko, że wszystko może być normalnie. Będzie bolało jeszcze chwilę, ale to wszystko minie i będzie normalnie. Uczę się nowych nawyków. Wierzę, ba, nawet wiem- że dam radę wyjść z tej choroby na 100% i nic mnie nie powstrzyma. Trzeba się tylko zaprzeć i iść na przekór naszym starym przyzwyczajeniom. Uwierz, że może być normalnie 😊

Thursday February 2nd, 2017 08:15 PM

KAROLINA Dzięki :).Ja dzisiaj też pokonałam mega lęk :).Tylko, że ja nie mam w sobie jeszcze takiego mocnego przekonania o którym Ty piszesz. W myślach bardzo często rozmawiam sama ze sobą :).Zresztą potrafię też głośno przeklinać na to dziadostwo.

Thursday February 2nd, 2017 09:15 PM

Aniu, ja naprawdę czuje się o niebo lepiej niż na początku jak się udzielałam tu na blogu, zrobiłam b duży progres . Mam chwile słabości , czasem nawet załamki ale nie straciłam nadzieji na wyzdrowienie. Może ten moment się lekko przesuwa w czasie ale nastąpi na pewno;D
Nie myśl o końcowym wyzdrowieniu, myśl bardziej o małych krokach w przód o lepszym samopoczuciu z dnia na dzień, bo ogarnięcie totalnego wyzdrowienia jest dla naszej wyobraźni czasem nie do zrobienia 🙂 małymi kroczkami… trzeba trochę zawęzić horyzont.
Aha , moje życie stało się dużo znosniejsze, a to juz cos! I mam przebłyski totalnego wyluzowania, wiec nie jest zle;)

Friday February 3rd, 2017 12:26 AM

A ja kolejny atak paniki mam na swoim koncie. Obudziłam się z wrażeniem że mam zdretwiala głowę. Pierwsze co to pomyślałam wylew! Potem zaczęła się jazda. Trzeslo mną pocenie serce lomotalo. A teraz leżę i piszę. Wzięłam nervomix. Może zasne. Jutro do pracy na 7 chce walczyć ale czasami jest tak właśnie. Sytuacja w pracy od dwóch dni bardzo napięta pewnie tu jest podłoże mojego ataku. Pozdrawiam wszystkich.

Friday February 3rd, 2017 01:16 PM

Ojej. Nie daj się! Moc Niepanikuj niechaj będzie z Tobą. Ściskam i pozdrawiam!

Friday February 3rd, 2017 06:13 PM

Dziękuję pozdrawiam. Tak sobie w nocy myślałam jak fajnie by było, gdyby pojawiło się coś w formie czatu tu. W nocy nie śpię bo mam atak i mogę z kimś o tym pogadać. Może warto o tym pomyśleć, fajnie by było pogadać z panikarzami! 🙂

Friday February 3rd, 2017 06:44 PM

Myślałam o tym, ale panikarz plus panikarz = katastrofa 🙂

Friday February 3rd, 2017 07:37 PM

Sabi chyba jednak nie zawsze panikarz plus panikarz = katastrofa. Dla mnie panikarz +panikarz=motywacja 🙂

Wednesday February 8th, 2017 11:49 AM

Niekoniecznie. Nawet my panikarze potrafimy innym przemowic do rozumu, sobie juz gorzej 🙂

Wednesday February 8th, 2017 09:15 PM

A to prawda XXella.Ja jestem w tym najlepsza, w pracy wszystkie dziewczyny podnoszę na duchu, a z sobą czasami mi nie wychodzi.

Friday February 3rd, 2017 10:08 PM

Świetny pomysł Magda! Ja też chętnie pogadałabym z Wami, bo już samo czytanie Waszych wpisów poprawia mi humor.

Saturday February 4th, 2017 02:27 PM

Też jestem jak najbardziej za 😉

Saturday February 4th, 2017 08:29 PM

Madziu czy w pracy też miewasz ataki, jak sobie radzisz?

Tuesday February 7th, 2017 10:32 PM

Uciekam do domu. To smutne, ale tak jest. Walczę, ale przegrywam.

Wednesday February 8th, 2017 07:18 AM

Nie smutaj. To zwykły nawyk. Tego można się oduczyć.

Friday February 10th, 2017 10:23 PM

Walczę, wczoraj miałam mszę za Tatę, kościół mnie przeraża strasznie, wiadomo, że zaraz stracę przytomność itd. Poszliśmy całą rodziną, trzęsło mną, nawet 2 razy chciałam zwiać, ale powiedziałam sobie nie! Walcz! to msza za Tatę masz tu siedzieć i koniec! oj ciężko mi było bardzo, ale wytrwałam do końca, pewnie i tez dla tego że obok był mąż wiedziałam, że w razie czego mnie “uratuje”. Ale w pewnym momencie to aż się uśmiechnęłam pod nosem i zaśmiałam się lękowi w twarz! Jestem dumna trochę z siebie, bo wolałabym tą mszę przeżyć w inny sposób, skupić się na tym co ważne, ale jakiś tam mały atak paniki mi niestety nie dał. Mam nadzieję, że następnym razem będzie lepiej.

Friday February 10th, 2017 10:58 PM

Moje kondolencje. Byłaś dzielna. Z każdym razem będzie lepiej!

Saturday February 4th, 2017 03:15 PM

Aniu czy Ty lubisz czytać książki?

Saturday February 4th, 2017 11:24 PM

KASIA nigdy nie lubiłam czytać książek i w szkole chętniej czytałam streszczenia albo książkę którą po prostu musiałam przeczytać ale gdy dopadła mnie nerwica chcąc nie chcąc musiałam czytać. Moja terapeutka non stop dawała mi coś do czytania, a gdy nie dawała to sama się o to prosiłam i nawet nie wiem kiedy czytanie mnie “wciągnęło ” do tego stopnia , że w przeciągu ostatniego roku przeczytałam więcej książek niż podczas mojej edukacji szkolnej ;). W postanowieniach noworocznych jeden z punktów to czytanie jeszcze więcej. Dzisiaj ktoś mnie zapytał czy mam pasje ? I odpowiedziałam, że moją pasją jest życie, a potem dodałam, że czytanie książek ;).Może to dziwne ale zrozumiałam dlaczego zaczęłam lubić to czytanie :).Bo odnalazłam dziedzinę książek które mnie interesują :). A dlaczego pytasz ?;)

Saturday February 4th, 2017 09:02 PM

Uwielbiam zaglądać na blog Sabinki, cudowna dziewczyna daje dużo motywacji do działania, nie przejmowania się , przecież wszyscy maja jakieś problemy mniejsze lub większe ale są. Ja generalnie daję sobie radę z moją nerwiczką, chyba nikt ze znajomych poza najbliższymi nie wie z czym się zmagam, ataki juz mnie nie przerażają, nie boję sie ich choć nadal mi sie zdarzają, najbardziej nie lubię tego uczucia kołatania i drzenia serca, ale staram się nie nakręcać i tlumacze sobie , ze to tylko potrwa chwilę i zaraz minie, przecież mialam to tysiąc razy i nic mi się nie stalo, ale nie jest to mile.Nerwiczka uczy mnie pewności siebie, walki ze swoim wrazliwym charakterem , który wszystko musi analizować i tygodniami przeżywać rozmaite sytuacje, nie poddawania się, uczy mnie innego spojrzenia na problemy, sortowania na ważne i nieistotne, ale przede wszystkim uczy miłości do samej siebie i za to jej jestem wdzięczna bo chyba tak naprawdę nigdy nie bylam dla siebie tak wazna jak teraz, dziewczynki trzymajcie sie cieplutko i walczcie o siebie😘😘😘

Saturday February 4th, 2017 10:00 PM

Oooooo super. Dzielna Ty! 🙂

Saturday February 4th, 2017 11:30 PM

OLIWIA hmm sporo Cię ta nerwica nauczyła :).Mi niestety odebrała pewność siebie, radość, spontaniczność. Nauczyła mnie natomiast jeszcze większej pokory do życia.

Sunday February 5th, 2017 07:44 PM

Super podejście Oliwia. Czasem też tak sobie myśle że z nas prawdziwe fighterki. Jak dla mnie nerwica jest tak destrukcyjna, tak straszna, że jak uda nam się z tego wyjść to już chyba damy rade ze wszystkim. U mnie raz lepiej, raz gorzej. Wydaje mi się, że nerwica żeruje własnie na takich wrażliwych charakterach jak piszesz. Na ludziach którzy wszystko rozkminiają tygodniami, analizują, są bardzo empatyczni…

Sunday February 5th, 2017 12:50 PM

łezka mi się w oku zakręciła, Sabi…
taką mam niesamowitą Przyjaciółkę!:):*

Sunday February 5th, 2017 12:57 PM

Ewutka <3

Sunday February 5th, 2017 08:11 PM

A czytałaś jakieś książki na temat leków? Ja przecztalam ich sporo.Niektore polecila mi Sabina a inne kupilam sama i musze Ci przyznac że sporo mozna sie dowiedziec na ten temat. Czytajac Twoje komentarze widze ze po udanym dniu dopada Cie kryzys i sie zniechecasz. Znam to uczucie i wiedz ze jesli sie poddasz bedziesz stala w miejscu i nic sie nie zmieni.Po kazdym upadku trzeba sie podniesc i isc do przodu.

Sunday February 5th, 2017 09:33 PM

KASIA ja czytam same psychologiczne książki i w dużej mierze o lęku. To, że danego dnia mam kryzys nie oznacza, że się poddaję. Dzisiaj też miałam kryzys i byłam sobie pobiegać 🙂

Sunday February 5th, 2017 09:36 PM

I jestem zdania, że jednak myślenie myśleniem ale warto badać poziom witamin i pierwiastków .

Wednesday February 8th, 2017 11:53 AM

I kiedys sie na pewno zdarzy, ze podniesiesz sie o jeden raz wiecej niz upadniesz i zycie nabierze kolorow teczy 🙂

Sunday February 5th, 2017 10:06 PM

Chcialabym Ci jakoś pomóc.Czego najbarddziej sie boisz?co sprawia Ci najwieksza trudnosc?Ciesze sie ze pomimo dzisiejszego kryzysu bylas pobiegac wlasnie tak trzymaj 😃

Sunday February 5th, 2017 11:43 PM

Tak jak pisałam nie raz u mnie najgorszym problemem jest agorafobia. Kiedyś wychodziłam tylko z kolegą teraz staram się wychodzić sama. O dziwo trudno mi było też wyjść z mamą ale w tamtym tygodniu się udało. Gdy wychodzę boję się zwrotów głowy i tego, że upadnę. Boję się, że nie dojdę do celu i trudno mi będzie wrócić do domu. Choć właściwie ostatnio coraz częściej sama sobie zadaję sobie pytanie czego Ty się boisz i teoretycznie odpowiadam niczego, a praktycznie wygląda na to, że wszystkiego :).

Sunday February 5th, 2017 11:37 PM

Dziękuję Ewelinka za mile słowa, zgadzam sie z Tobą, ze nasza choroba atakuje osoby wrażliwe, empatyczne, które najchętniej zajęły by sie kazdym innym byle nie soba, ktore przezywaja problemy innych tak samo jak swoje, z jednego zdania my zrozumiemy trzy .Ja mam dwójkę dzieci synka i coreczke.Gdy moje dzieci byly male zamartwialam sie calymi dniami o ich zdrowie, przyszlosc, samodzielność, najpierw jak pojda do przedszkola, a później do szkoły, jak sobie dadzą radę, jak to wsxystko będzie, juz wtedy wiedziałam, ze nie powinnam tak myśleć ale inaczej sie nie dało.teraz gdy maja lat 13 i 10 noi kiedy pojawila sie nerwiczka, trwa to 2 lata zaczęłam rozumieć, ze na pewne rzeczy nie mam wplywu, nauczylam sie cieszyc kazdym dniem lepszym lub gorszym, moja choroba jeszcze mnie nie opuściła ale jestem swiadoma jak to dziala i jak sama potrafię sie wkręcić.W kazdym dniu szukam jakiegoś pozytywu, gdy mi zle przytulam moje kochane skarby , ide pobiegać lub czytam ulubioną książkę “Potęga podświadomości ” albo dzwonie lub jade do mojej najlepszej przyjaciółki mojej kochaNej mamusi sie wyplakac i od razu mi lepiej.Zrozumialam jeszcze jedno, po bardzo dlugich przemysleniach dlaczego wlasnie mnie to spotkało,ta choroba i doszlam do wniosku, ze poprzez swoj problem ja musze dac przyklad moim dzieciom , zeby nie byly takie jak ja bo przeciez widzac mamę wiecznie martwiacą sie czymś, one tez w przyszłości a nawet teraz beda tak postepowac a sa bardzo wrazliwe i delikatne.Dlatego zawsze w zyciu jeśli cos nam sie przydarzy musimy zrozumiec, ze wszystko nie dzieje sie bez przyczyny i tez powoli zaczynam to rozumiec.Serdecznie pozdrawiam Was wszystkie piszące tutaj 😘😘😘

Monday February 6th, 2017 08:28 AM

Oliwia super podejście. A wiesz, że zamartwianie to nawyk? I jak każdego nawyku można się go oduczyć. Tym bardziej z motywacją w postaci dzieciaków 🙂

Monday February 6th, 2017 09:57 AM

OLIWIA każdy się o coś martwi :/.Ja jakiś czas temu też martwiłam się dosłownie wszystkim :).Przygnębiało mnie nawet to ile mam lat 🙂 i że w tym wieku nie mam męża, dzieci czy pracy. Po długim czasie stwierdziłam, że to bez sensu bo nic mi nie da rozmyślanie o tym. Widocznie tak miało być. Jedni zakładają rodzinę w wieku 20 lat, a inni przed 40 ;). Z jednej strony domyślam się jak trudne jest wychowywanie dzieci mając nerwicę, ale z drugiej strony masz mocne wsparcie ;). No i z tego co piszesz możesz zawsze wygadać się mamie ;). Moja rodzina nie rozumie tej dolegliwości i nie chce mnie zrozumieć. Ostatnio stwierdzam, że ja nie muszę życia zrozumieć, a muszę je przeżyć ;). Pozdrawiam Was Dziewczynki 😉

Monday February 6th, 2017 11:42 AM

Sabinka jestes aniołem…dziekuje Ci za ten blog💕💕💕

Monday February 6th, 2017 02:20 PM

<3

Monday February 6th, 2017 02:32 PM

Aniu Sabina na ten temat prowadziła ze mną konsultacje. Powiedziala mi ze podczas ataku paniki nic mi sie nie stanie mimo przykrych dolegliwosci zawroty glowy dusznosci itp. Jak mialam gdzies wyjsc to zawsze balam sie ze zemdleje i to mnie powstrzymywalo zeby postawic krok do przodu.Balam od razu rzucic sie na gleboka wode i zaczelam wychodzic stopniowo powoli w chwilach zwatpienia powtarzalam sobie slowa Sabiny atak paniki Ci nic nie zrobi nie zemdlejesz.Gdy dotarlam do celu i wracalam do domu przychodzil atak.Myslalam sobie dlaczego ?przeciez postawilam sie lekowi. Dopiero po jakims czasie zauwazylam ze im czesciej wychodze tym czuje sie lepiej a ataki pojawialy sie coraz rzadziej i nie byly juz takie straszne.

Tuesday February 7th, 2017 10:22 AM

Dzięki KASIA ;). U mnie zawsze jest lęk przed wyjściem i faktycznie atak paniki jest po przyjściu do domu. I tez tego nie rozumiałam. Dzięki za wyjaśnienie. Widocznie to też jakiś etap. Jeszcze zapytam czy Wy w domu całkowicie nie macie objawów nerwicy ?.Bo ja w domutteż jestem spięta czasami nieobecna czasami boję się np. pojawia się lęk przed kąpielą :/.

Tuesday February 7th, 2017 10:43 AM

Ania odczuwasz lęk przed, w trakcie i po, ponieważ robisz dokładnie to czego nie powinnaś robić i nie działasz systematycznie. To nie jest żaden etap. To jest błędne postępowanie, które tylko utrwala koło lęku. Szkoda, że nie zrobiłaś ćwiczenia z webinarium. Zobaczyłabyś jaka jest różnica pomiędzy działaniem prawidłowym, a nie prawidłowym.

Tuesday February 7th, 2017 12:46 PM

Ćwiczenie robiłam ale totalnie mi nie szło. Ja już dawno zauważyłam, że nie mogę się spinać na coś bo wtedy mi nic nie wychodzi i mnie po prostu rozkłada. Eh chyba jestem mało pojętną uczennicą i trzeba mi młotkiem natłuc do głowy.

Tuesday February 7th, 2017 01:08 PM

Ania w ciągu 2 dni nikt z nas niczego się nie nauczy. Ani ja, ani Ty. Ja robiłam ćwiczenie z płaczem przez pierwsze 4 tygodnie i wykonałam około 200 powtórzeń samego pierwszego kroku, którym było dojście do drzwi wyjściowych 🙂 Zresztą to nie tylko w tym ćwiczeniu, ale w każdym innym (i w życiu) trzeba się napracować jak się chce zobaczyć efekty.

Wednesday February 8th, 2017 10:52 AM

A czego nie powinnam robić ? :/

Wednesday February 8th, 2017 10:57 AM

Przeczytaj wszystkie moje odpowiedzi na Twoje komentarze i przypomnij sobie o czym była mowa na webinarium. Znajdziesz wiele cennych informacji, które pomogą w walce z lękiem 🙂

Thursday February 9th, 2017 01:04 PM

Dzięki :*

Wednesday February 8th, 2017 10:09 PM

Sabi, czy przewidujesz w najbliższym czasie jakieś webinarium?

Wednesday February 8th, 2017 10:27 PM

Narazie nie. Brak czasu. Ale może już niedługo będzie go więcej;)

Monday February 6th, 2017 06:23 PM

Dzisiaj pierwszy raz poczułam wdzięczność za nerwice…taką szczerą wdzięczność! Teraz wiem ze dzięki niej naprawiam moje życie 🙂
A więc można !! 🙂

Monday February 6th, 2017 06:56 PM

Łiiiiiiiii 🙂

Monday February 6th, 2017 09:01 PM

MAGGIE aż jestem ciekawa tej sytuacji ;). Pięknie to napisałaś i te słowa to już chyba ostatni etap nerwicy 🙂

Tuesday February 7th, 2017 09:56 AM

Aniu, dobijały sie do mnie wypierane uczucia i lęki którym postanowiłam stawić czoło. Miałam poważna rozmowę z mężem , której się obawiałam a po wszystkim on przyznał mi rację. Walczę o siebie i o nas 😉 nie zamiatam problemów pod dywan , wchodzę w nie i przeżywam i próbuje rozwiązywać.
Pozdrawiam!

Monday February 6th, 2017 07:52 PM

Brawo! Maggie 😃 Sabi miala racje mówiąc ze nerwica ma nam cos do powiedzenia

Wednesday February 8th, 2017 04:38 PM

Ja czuję, że już też pokonuje 😉 w dużej mierze dzięki Sabinie 😉 jeszcze tylko jeszcze więcej wiary w siebie i więcej sytuacji w których się “sprawdzę” i będzie ok. Chociaż mało mam tych sytuacji, bo praca w domu i nawet mam rzadko potrzebę, aby wyjść… tym bardziej, że w moim małym mieście nie ma zbytnio gdzie iść… a jak gdzieś jadę to z kimś, a chciałabym sama gdzieś się przejść czy coś…

Thursday February 9th, 2017 01:03 PM

PAULA super ;). Mogę wiedzieć jaką masz pracę w domu ?;)

Tuesday February 14th, 2017 12:04 AM

Witam, widzę wyżej swoje komentarze i tak potwierdzam da się z tego wyjść 🙂 Właśnie dodałam komentarz na ten temat pod nowym postem więc tutaj się już nie będę rozpisywać, ale się da 🙂 Pozdrawiam

Saturday March 4th, 2017 07:50 PM

Walczę z atakami od tygodnia, dziś miałam kolejny. Ja z kolei boję się ataku serca, moja mama zmarła na zawał dwa i pół roku temu i mam objawy jej chorób… Nie byłam jeszcze u lekarza bi dostaje napadu paniki jak widzę karetkę na sygnale. Jestem załamana, pije piwo żeby się uspokoić. Jak widzę, długa droga przede mną, mam nadzieję że jakoś dam radę. Mam dwuletnią córeczkę, kochającego męża a jestem tak nieszczęśliwa, że chce mi się rzygać. I rzygam. Tym wszystkim.
Czytam. Czytam Was i staram się nabrać nadziei. Pozdrawiam.

Wednesday March 15th, 2017 06:52 PM

Mel ja też rzygalam 🙂 ale jest coraz lepiej , u ciebie tez będzie -pomoże świadoma ciężka praca nad soba;) nad kondycją psychiczną i fizyczną.