Sorry, this entry is only available in Polish.

Leave a Reply

 

18 Comments

Thursday March 21st, 2019 04:55 PM

Dlaczego ja tego wcześniej nie przeczytałam???? Tyle nocy nie przespanych 🙂 Musze się pochwalić kolejnymi sukcesami. Jeżdżę samochodem bez ataku. Rozpisałam sobie ćwiczenie i tak długo jeżdziłam, aż zrozumiałam, że to moja głowa mnie szantażuje.

Friday March 22nd, 2019 07:51 AM

Taaaa daaaa 🙂 Brawo Judyta!

Tuesday April 9th, 2019 05:44 PM

Hej Judytamal, a możesz więcej napisać o jeździe samochodem? Jak to wyglądało na Twoim przykładzie? Jak rozpisalas ćwiczenie? 🙂

Friday March 22nd, 2019 08:38 AM

Fajnie napisane. Ja sobie to wydrukowałam i trzymam koło łóżka !!!! Nie zdawałam sobie sprawy, że lęk kumuluje się za dnia.

Friday March 22nd, 2019 02:50 PM

Te wszystkie objawy są takie trudne i mocne że ciężko się ich nie bać.

Sunday March 24th, 2019 04:29 PM

To prawda! Ale warto próbować.

Friday March 22nd, 2019 09:09 PM

Musze napisac pare slowo od siebie . Z Sabina mam kontakt od okolo 4 miesiecy ,kiedys napisalam maila poniewaz nie wiedzialam juz co robic . Kiedys miewalam ataki leku ale bralam wtedy leki,pozniej okazalo sie ,ze jestem w ciazy,przestalam je brac ,urodzilam i bylo ok przez okolo 2 lata,pozniej to wszystko wrocilo i niestety te nocne akcje-dramat . Powiem szczerze,ze ten blog jest cudowna terapia dla wszystkich ,ktorzy sie zmagaja z takim czyms a Ci co nigdy nie mieli z nim do czynienia nie maja prawa sie wypowiadac . Ja w porownaniu do Sabiny moglabym powiedziec,ze moje ataki leku to nie ataki a jakies dolegliwosci ale jednak sa i trzeba pracowac by je wyeliminowac . Naprawde jestem Ci Sabina ogromnie wdzieczna za to,ze tworzysz dla nas ,za to,ze zawsze mozna do Ciebie napisac a Ty odpowiesz w wolnej chwili . Choc glupio to moze zabrzmiec ale ja sie bardzo ciesze,ze tak duzo osob jest tutaj aktywnych poniewaz nie raz nie dwa a moze ze sto myslalam,ze jestem jedyna ,ze nikt procz mnie nie ma takich problemow i przez to czulam sie jeszcze gorzej a osoby z mojego otoczenia mowily mi : przestan ,przejdzie Ci a jak nie to idz do lekarza … na kazdy sukces trzeba pracowac a majac taka grupe wsparcia to jest przyjemnosc ,czesto wracam do tych wszystkich wpisow i z niecierpliwoscia czekam na kolejne . Pozdrawiam wszystkich panikowiczow i dziekuje,ze jestescie 🙂

Sunday March 24th, 2019 04:31 PM

Juliaaaaa dzięki!!!!! Trzymam kciuki za dalsze sukcesy.

Wednesday March 27th, 2019 10:08 AM

Witam jestem tu nowa… Nawet nie wiem od czego zacząć. Bralam leki chodzę na psychoterapię ale jedynie ten blog mi pomógł najbardziej…. Lecz wczoraj się posypalam.. wieczorem zaczęłam odczuwać zawroty głowy hmmm takie specyficzne braki równowagi wydawało mi się ze się przewroce, czarne mysli powodowały że zawroty głowy były większe i paraliżował mnie lęk. Bałam się ruszyć głową. Dziś od rana siedzę i płacze.

Friday March 29th, 2019 08:15 AM

Pani Sabino jest Pani najlepsza “rzeczą” jaka mnie mogła spotkać podczas nerwicy lękowej. Ja dopiero teraz czuję że dam rade. Gdy zaczęłam walczyć razem z Pani wpisami nerwica się wkurzyła i atakowała dużo bardziej , jest twardym przeciwnikiem ale ja dzięki Pani również stałam się jej godnym przeciwnikiem. Idę przed siebie i burze mur przeszkód. Czasem jest bardzo trudno przychodzi zwątpienie ale wciągam spiki i się podnoszę nie dam sobie odebrać życia nerwicy. Wiem że jeszcze dużo przede mną ale ” na szczescie już nie jestem tam gdzie byłam ” dziękuję

Friday March 29th, 2019 08:17 AM

Jak miłooooo 🙂 “Idę przed siebie i burze mur przeszkód” – to jest najlepsze hasło jakie słyszałam!!!! Trzymam za Ciebie mocno kciuki.

Friday March 29th, 2019 08:49 AM

Powiem szczerze,że jak rozmawiałam z Sabiną i usłyszałam,że aktywność fizyczna zajmie mi głowę to myślałam … Hmmm ok to prawda ale czy aby aż na tyle ? jestem w sumie mamą w ciągłym biegu ale kiedy to Sabina właśnie mi uświadomiła a póżniej i ja sama przed sobą ,że mimo wszystko mam czas na to,żeby myśleć zbyt intensywnie to chyba był ten punkt kulminacyjny . Od prawie 2 tyg nie jem słodyczy,jem zdrowo i co najważniejsze ruszam się ,znowu zaczęłam biegać . Mimo iż moje ataki nigdy nie były takie mocne jak innych ale naprawde uciążliwe … Od nieprzespanych nocy ,po codzienne wstawanie i myślenie nad sensem życia ,nad śmiercią i czy aby nic się nie stanie mnie bądź moim bliskim … z takimi myślami wstawałam przez ponad 3 miesiące,nadal nad tym pracuję bo wiem,że granica jest dość cienka ale teraz jestem na etapie 24 punktu na 32 ,choć czasem bywa i chwila zwątpienia ale staram się poprostu pomyśleć o czymś innym .Niejednokrotnie byłam na tyle zrezygnowana i czułam wewnętrznie,że to co mowię to naprawdę tego nie myślę, te pozytywne myśli wybijało moje samopoczucie wewnątrz i byłam wtedy skołowana ale ważne to naprawdę skupić się na czymś innym chociaż w przypadku panikowicza jest to ciężkie bo nawet brzydka pogoda potrafi wybić z rytmu ale trzeba . Nie można przejmować się tym co będzie kiedyś bo prawdopodobieństwo,że coś się naprawde stanie jest takie jak to ,że wygramy w lotka . Trzeba się cieszyć i przede wszystkim żyć !

A Ty Sabinko pomyśl kiedyś o jakimś weekendzie dla swoich wszystkich panikowiczów w formie takiej terapii grupowej 😀 ja pisałabym się z marszu ,ściskam mocno wszystkich ! 🙂

Friday March 29th, 2019 11:11 AM

Yeahhhhh!! Najlepszy prezent na urodziny jaki mogłam dostać 🙂

Friday March 29th, 2019 11:16 AM

Ja też to odczuwam że jak staram się myśleć pozytywnie to czuje że toczę walkę bo jakiś głos wewnętrzny mi mówi “przestań pieprzyć o pozytywach bo jest źle ” wtedy czuję się mega skołowana …. Ale wiem że ten głos wewnętrzny to właśnie nerwica z którą się tak zżyłam ….

Monday April 1st, 2019 12:41 PM

Ja już pisałam wcześniej właśnie do Sabinki, że było tak dobrze u mnie… Skupialam uwagę na czymś innym aż znowu coś się zadziałalo i dupa, że tak powiem… Od 4 dni chodzę wytrzepana jakbym zaliczyła tygodniowa imprezę… Czuję się taka właśnie nie do życia i bez chęci… Przyszło to znowu nagle nie wiadomo kiedy po co to wiem, aby mi uświadomić, że muszę walczyć ale to jest takie trudne, czasem siedzę odrealniona i mam ochote usiąść i płakać albo np uciec gdzieś gdzie będę totalnie sama bo najbardziej ze wszystkich rzeczy boję się tego uczucia, że zwariuje albo coś mi się stanie a u lekarza byłam u wszystko z moim zdrowiem gra… Jak dla mnie nie ma gorszego schorzenia jak nerwica lekowa… Oczywiście mam zeszyt panikowicza i robię według zaleceń ale jak pisała gdzieś Sabina nawet jeśli lekarze mi mówia, że wszystko gra to mi ciężko w to uwierzyć…

Wednesday June 5th, 2019 08:30 PM

Dla mnie najgorsze noce to te przed jakimiś nowymi wydarzeniami. W przyszły weekend czeka mnie wyjazd z pracy na 3 dni. Od czasu rozpoczęcia terapii nigdzie bez męża czy rodziny nie wyjeżdżałam. Na co dzień czuję sie zdecydowanie lepiej i wiem, ze ta sprawa wyjazdów to jedna z ostatnich kwestii jakie zostały mi do “przerobienia”. Z jednej strony rozum krzyczy nie jedz, z drugiej jedz i walcz. Jak nastawić sie pozytywnie? Bardziej obawiam się samopoczucia przed wyjazdem niż już w trakcie (duża ilość zajęć).

Monday June 10th, 2019 07:40 AM