Brak komentarzy

29/10/14 00:46

test komentarza

30/10/14 15:20

To jest odpowiedź na komentarz 😉

30/10/14 15:32

Zagnieżdżenie 3

30/10/14 15:53

Zagnieżdżenie 4

30/10/14 15:45

Piszę jako zwykły użytkownik

30/10/14 15:50

Administrator odpowiada…

30/10/14 15:51

Komentarz o pojedynczym zagłębieniu

03/01/15 17:16

Raz udało mi się wylosować bilety. Niezwykłe wydarzenie. Serdecznie polecam i dziękuję za ciekawy artykuł. Będę tu wpadał częściej 🙂

03/01/15 17:20

Michał, trzymaj kciuki za mnie, za losowanie w tym roku!

06/01/15 15:10

Mam pytanie, czy osoba wylosowana płaci za bilet, czy go “wygrywa” ? Z góry dziękuję za odpowiedź.

06/01/15 23:30

W przypadku, gdy zostanie się wylosowanym, bilety należy opłacić zgodnie z zadeklarowaną preferowaną kategorią 🙂

03/01/15 17:20

Hej, jakiego blendera używasz bo mój ma problem z kruszeniem kostek lodu czy twoj jest jakiś specjalnie dostosowany do mielenia tego typu rzeczy? 🙂

03/01/15 17:25

Karolina, mój blender zmieli nawet kamienie. Nie pamiętam jakiej jest firmy, bo kupowałam go bardzo dawno temu, ale nie należy do najtańszych. Jedno jest pewne, na blenderach nie ma co oszczędzać!

03/01/15 17:28

Dzięki za szybką odpowiedź. W takim razie muszę się chyba wybrać na zakupy bo mój jest za słaby żeby skruszyć lód. Spróbuję się pojechać na zakupy. Dam znać jaki blender wybrałam i jak sie sprawuje. Pozdrawiam .

03/01/15 17:33

Powodzenia na zakupach. Jak oni śpiewają…”na na na na, włączone niskie ceny”. Na pewno upolujesz jakąś okazję!

03/01/15 17:37

Takiego artykułu mi było trzeba, by wytrwać w postanowieniach noworocznych 🙂 mamy dopiero 3 stycznia, a ja już dobieram się do szafki ze słodyczami:)

14/01/15 21:43

Ja również biegam wałem. Może kiedyś się spotkamy! 🙂

14/01/15 21:45

Na pewno! Krzycz NIEPANIKUJEEEEEEEEE 🙂

14/01/15 21:47

Ja tez tam biegam dziewczyny 🙂 🙂 🙂

14/01/15 21:49

LUBIĘ to!

17/01/15 20:30

I got his book! Is great!

26/01/15 18:44

Nieźle, A miałam takiego doła 🙁 Chętnie bym się wybrała! Co prawda lepiej już sobie radzę z lękiem, ale jak czytam Pani blog to czuje, że wracam do żywych. Czy Pani prowadzi jakieś warsztaty?

26/01/15 18:46

Super! Olać system. A można pograć z Tobą? (juice matter!)

26/01/15 18:47

hahahaha popłakałem się ze śmiechu!

30/01/15 15:32

Dziękuję za wpisy. Bardzo mi pomogły 🙂

01/02/15 15:50

Bardzo proszę 🙂 Trzymam kciuki!

02/02/15 08:41

Super! Tego szukałam. Mam nadzieję, że smakują lepiej niż te wszystkie inne power snacki!

02/02/15 08:53

No i masła już nie można zamówić! Brak w magazynie ;/ Są jakieś sklepy partnerskie w Poznaniu?

02/02/15 08:55

A mówiłam kupować 🙂 Jak narazie nie ma, tylko Wawa 🙁

W Poznaniu jest Natural Born Runners, a masła już są z powrotem w ofercie:)

02/02/15 08:58

A moje są już w drodze! Czemu nikt inny ich nie reklamuje? Gdyby nie Niepanikuj, to nawet bym nie wiedział, że coś takiego można kupić.

07/02/15 09:06

Hahah genialny festiwal! Amerykanie to umieją się bawić!

13/02/15 08:01

hahah 🙂

08/04/15 14:47

PYCHA!

17/04/15 14:48

Mam pytanie do autorki tekstu, może Ty będziesz wiedzieć, jeżeli udało mi się wylosować bilety i zostały one opłacone to kiedy mogę spodziewać się maila z potwierdzeniem, który należy okazać przy odbiorze biletów?

01/05/15 13:45

Cześć! Jak tylko płatność zostanie zaksięgowana to otrzymasz powiadomienie na swoim panelu oraz mailowo. Gratuluję biletów! Jesteś prawdziwą szczęściarą. Cały świat na nie poluje. Niektórzy nie mają szczęścia po 20 razy w loterii. A pochwal się na który dzień i jaka kategoria i miejsca?

02/05/15 12:14

Udało mi się wylosować bilety na 1 stycznia 🙂 miejsca stojące.
Hmm, za bilety zapłaciłam i w jednej zakładce na stronie filharmonii jest informacja, że płatność została przyjęta, a w kolejnej, że nie zakupiono biletów, maila z potwierdzeniem też nie dostałam. Nie bardzo wiem co w tej sytuacji zrobić.

21/04/15 12:51

witaj, ja tez walczę z tym dziadostwem. pierwszy atak miałam 4 lata temu, wychodziłam z tej nerwicy przez rok, sama bez niczyjej pomocy i udało mi sie, a właściwie myślałam ze mi sie udało. kolejny atak miałam 1 mc temu, oczywiscie juz miałam świadomość co to jest i z czym walcze, teraz po mc walki jestem w takim stanie jak po walce rocznej 4 lata temu, sa gorsze i lepsze dni ale sie nie poddaje. tylko nie potrafie zrozumieć dlaczego wróciła, i to właśnie teraz gdzie życie w końcu zaczeło mi się układać, może ktoś zna odp na to pytanie.

24/04/15 21:55

Cześć Marta, a co masz na myśli mówiąc “wróciła”?

28/04/15 15:25

Czesc mam na imie Aneta u mnie ataki paniki wrocily po 6 latach znienacka bez ostrzezenia lezalam w lozku i nagle myslalam ze trace przytomnosc nie moglam oddychac wiedzialam ze to atak paniki a jednak nie umialam go powstrzymac potem zaczelam sie trzasz zdretwialo mi cale cialo bylo mi bardzo duszno sama poprosilam mezazeby zadzwonil po karetke.Zostalam w szpitalu na noc bylo ok a dzien pozniej probowalam pojsc do pracy i dostalam ataku prowadzac samochod po nim dostalam nastepnego i nastepnego.Lekarz przepisal mi diazepam ale bylo tak zle ze za dwa dni poszlam do lekarza znowu i przepisal miantydeprasant nie chodze do pracy od paru dni i oczywiscie boje sie isc.Najgorzej ze boje sie wsiasc do samochodu a musze jezdzicjakies rady.?

01/05/15 13:41

Skop atakowi paniki tyłek! Jak Ci mówi padnij to Ty powstań. Jak Ci każe leżeć to Ty skacz. To tylko lęk przed lękiem, im bardziej się boisz Tym gorzej się czujesz. Biegaj co dzień co najmniej 60 min, by spalić adrenalinę. Po 2 tygodniach poczujesz ogromną różnicę. Jak czujesz, że nadchodzi atak to skacz i wymachuj rękami. Pokaż mu, że się go nie boisz. Jak tylko w to uwierzysz to on wcale nie przyjdzie! Do ataku!

04/10/16 19:47

Miesiąc temu trafiłam do szpitala atak nie wiadomo czego myślałam że umrę . Ból brzucha na gastroskopii wyszło że mam przewlekle zapalne żołądka / stres
Dali leki w tym tranxene który uzależnia więc go odstawiłam . 2 tyg spokoju i znów atak paniki będę brać po jednej tabletce sulpiryd ( 3 lara temu brałam miesiąc i był spokój 3 lata ) teraz jestem załamana

30/04/15 10:08

hmmmmm długo nad tym myślałam, co miałam na myśli że wróciła, może ona tak na prawdę nigdy nie odeszła, może była tylko w uśpieniu i nagle się pojawiła, może za bardzo byłam już pewna że już nigdy nie wróci,to się chyba przeliczyłam

01/05/15 13:35

Marta, ataki paniki to lęk przed lękiem. Nie bój się ich, bo to tylko twoja wyobraźnia podsuwa Ci najgorsze scenariusze. Jak atak paniki nadchodzi to zacznij jeszcze podskakiwać i wymachiwać rękami. Wyobraź sobie, że to worek treningowy i skop mu tyłek, żeby wiedział, że u Ciebie nie ma czego szukać <3

09/08/16 20:08

Ma to robic jak jest np. na mieście?

10/08/16 09:22

Tak samo jak w domu.

30/04/15 11:01

Ja też wylosowałam!!!!!! 2 bilety na koncert 31 grudnia!!! Jeszcze nie wiem czy uda mi się pójść, ale miałam szczęście w loterii
!!!! Aż nie wierzę!

01/05/15 13:47

Gratulacje!!! Czy wszyscy tu wylosowali bilety tylko nie ja? 🙂

01/05/15 07:48

ja zdecydowanie całuje ;-0

01/05/15 13:47

Ja czasem, a czasem nie 🙂

01/05/15 14:58

Zuch dziewczyna! Sport Rebel jak drugi dom. Ha!

01/05/15 19:46

Witam,ja też mam problem z tym okropieństwem. Mam ataki paniki w nocy jak jest ciemno w pokoju robi mi się duszno,serce wali tak mocno,boję się jak zrywa się silny wiatr i wszystko wskazuje na to ze może być burza (wyprowadziłam się z miasta na wieś) i zaraz mogą być przerwy w dostawie prądu. Nie mogę zapanować nad tymi cholernymi myślami zwłaszcza jak kładę się spać i ta cisza. Chodzę późno specjalnie spać żeby szybko nastał dzień i było widno. W dzień ńie mam tych “złych napadów”chociaż pojechaliśmy w tamtym roku na wakacje za granicę i weszliśmy do pokoju w którym mieliśmy tam spędzić 7 dni…któregoś dnia mąż z dziećmi poszli do sklepu i zostawili mnie w tym mieszkaniu ,nagle zrobiło mi się dziwnie duszno serce waliło jak szalone jakbym była w jakieś pułapce wybiegłam na balkonik i zaczęłam wołać córkę żeby wróciła ale chyba mnie nie słyszała,jakoś to minęło. Mąż wynają kiedyś pokój w Krakowie jak wracaliśmy z wypadu w górach ,jak zobaczyłam w oknach kraty i ze okna nie otwierają się szeroko tylko uchylenie…miałam noc z głowy,telewizor do rana grał. Boję się bardzo tych moich fobii. W tym roku znowu jedziemy za granicę w to samo miejsce i do tego samego domu…

02/05/15 08:53

dziękuje ci Sabino za nowy pomysł, na pewno to wykorzystam. ja ataku paniki dostałam jak szłam do pracy ale się nie cofnełam poszłam dalej, pożniej dostawałam ataków jak prowadziłam córkę do szkoły, ja najgorzej czuje się rano póżniej wszystko wraca do normy. gorzej też jest wieczorem bo już nachodzą mnie natrętnemyśli jak to będzie znowu rano, czy nadejdzie taki dzień że bede czuła się dobrze. w każdym bądz razie nie zamykam się w domu tylko idę dalej, bo mam świadomość tego że to tylko moja głowa i nic mi się nie stanie, i nigdy nic mi się nie stało, nie zemdlałam, nie udusiłam się i sie nie przewróciłam. są dni gdy czuje się wspaniale a są i gorsze, ale idę do przodu i staram się nie zatrzymywać

03/05/15 22:10

Mnie pierwszy raz tez to spotkalo w pracy. Zawiezli mnie do szpitala z podejrzeniem ataku serca, badania nic nie wykazaly. Kolejny atak po 2 dniach i powtorka z rozrywki. Przepisano mi xanax w razie ataku i tabletki szczescia na dluzsza mete. Poczytalam w interecie o objawach, leczeniu i radzeniu sobie. Bylam madrzejsza o tyle, ze nie umre w razie ataku i wszystko jest w mojej glowie. 2 tyg spokoju i znowu atak w pracy. Przelozeni wiedzieli, ze cos mi jest i zaproponowali szpital lub zebym poszla do domu. A ja nie! Usiadlam, wzielam tabletke, zaczelam myslec o innych rzeczach. Przeszlo, ale od 2 dni mysli i objawy nieustaja. Mam tak spiete miesnie, jakbym te 8 godz cwiczyla na silowni i miala zakwasy

06/05/15 20:33

Kopnij te ataki w tyłek! To uczucie jest tak straszne, że “koduje” się automatycznie. Człowiek zaczyna się bać, rozpamiętywać i to pogarsza sprawę. Uwierzcie mi, że jak tylko zaakceptujecie fakt, że kolejny atak może nadejść i nie ma się czego bać to będziecie zdrowi jak rybki!

07/05/15 23:14

A ja sie boje wysilku fizycznego, bo np dzis bylam na takim szybszym spacerze i gdy serce zaczelo mi szybciej bic, poczulam, ze robi mi sie slabo. Sabina, a czy sa jakies specjalistyczne badania, ktore dadza mi pewnosc, ze jestem zdrowa i to tylko jest w mojej glowie?

02/07/17 13:52

Ciężko jest się z tym uporac

04/05/15 15:48

Znam to uczucie doskonale, ale wiem, ze to wyłącznie wytwór mojej wyobraźni. Na razie zamknęłam się w domu, ale nie rozmyślajm tylko dzialam. Skakanie i machanie dziala. Mysle jednak, ze na dalszeą metę potrzebny jest wysiłek fizyczny. Najważniejsze to się nie załamać. Dzieki za to co piszesz, bo to daje mi poczucie, ze nie jestem sama i że nie zwariowałam. Potrzebna jest również kampania społeczna, bo ludzie nas szufladkują i wyrzucają poza margines. Mają nas za wariatów. Kto jest za?

06/05/15 20:29

Ja “wybiegałam” swoje ataki. I to dosłownie. Biegałam co dzień setki kilometrów. Jak tylko mnie dopadało….zakładałam buty i szuuuuuu. Mnie to szufladkują teraz 🙂 Bo wole jezdzić na rolkach niż żłopać pifko w barze. LOL

06/05/15 19:55

Witam,dokładnie takiego samego ataku doznałem jakieś 3 tyg. temu,będąc w pracy,objawiło się to w ten sposób,że nagle zaczęło robić mi się duszno i czułem,że każdy oddech staje się coraz trudniejszy,zaczęły mi drętwieć palce u rąk i nóg,później całe ciało i twarz tak,że z trudem było mi wykrztusić jakieś słowo a serce biło jak szalone,nim przybyło pogotowie zupełnie straciłem kontakt z rzeczywistością,w drodze do szpitala zacząłem dochodzić do siebie,lecz po jakimś czasie znowu poczułem to dziwne drętwienie i mrowienie w nogach,lekarz z pogotowia kazał mi spokojnie i powoli oddychać,po przybyciu na SOR dostałem zastrzyk ułatwiający oddychanie,zrobili mi EKG,RTG klatki piersiowej,zalecono inhalacje i w razie takiej sytuacji oddychać z pomocą torebki foliowej po czym odesłano mnie do domu,przez kilka kolejnych dni czułem się fatalnie a lekarz rodzinna przepisała mi lek Nebilenin spowalniający bicie serca,który nadal przyjmuje a po nast. wizycie dost.kolejny lek Preductal na tzw. ‘dławicę piersiową’ oraz skierowanie na badanie w kierunku tarczycy oraz do kardiologa,który ma zadecydować co dalej.. na chwilę obecną myślałem,że wszystko trochę się ustabilizowało,aż tu nagle dzisiaj,ni z tego ni z owego,spokojnie leżąc na kanapie znowu poczułem uderzenia gorąca,przyspieszoną akcję serca itd.,jednak dzisiejszy atak był łagodniejszy od tego pierwszego z przed 3 tyg.,obyło się bez interwencji służb ratunkowych ale sam już nie wiem co mi jest i co robić przy kolejnej takiej sytuacji i czy dalej przyjmować mam te cholerne medykamenty? 🙁

06/05/15 20:26

Skąd ja to znam 😉 Basti, to tylko atak paniki. Jak będzie Cię znów dopadał to zacznij skakać i robić pajacyki. Nie bój się kolejnego ataku, bo to właśnie wyczekiwanie napędza tą chorobę.

09/05/15 11:25

Milo mi czytac Twoje posty. Dodaja mi humoru.

14/05/15 22:52

A jak sobie radzić, jak jest się w Kościele lub na zajęciach na uczelni?

23/05/15 11:57

Armenia

23/05/15 14:40
30/05/15 09:51

To na prawdę działa. Śliniłam się jak mój pies na widok swojej miski.

30/05/15 09:52

Czy ten rower faktycznie jest wygodny? Właśnie przymierzam się do zakupu roweru i właśnie ten model wpadł mi w oko.

31/05/15 19:46

Bardzo, bardzo wygodny. Pierwszego dnia zrobiłam na nim 70 km i nie bolało mnie nawet siedzenie. Z ręką na sercu polecam. W bikeatelier poproś i jazdę próbną po sklepie, a sama sprawdzisz czy Ci odpowiada.

30/05/15 09:53

Ja trenuje wizualizacje przed każdymi zawodami. Wyobrażam sobie, jak wbiegam na metę a za mną długo długi nikt 🙂

30/05/15 09:54

To ja chyba takich tłumy mijam. Każdego dnia na wybieganiu.

30/05/15 09:55

Alllllleeeeee pycha. Robiłam wczoraj. Rewelacja. I samo zdrowie!

30/05/15 09:57

Pani Sabino, czy wydała Pani jakąś książkę? Lub czy prowadzi Pani jakieś zajęcia? Chętnie zasięgnę więcej informacji, bo zależy mi na pokonaniu choroby, a Pani blog jest jak na razie moją jedyną deską ratunku.

30/05/15 09:59

A ja zawsze tak łatwo się poddaję 🙁 Co zrobić by wytrwać? Ja nawet nie umiem przestać się spóźniać 🙁 Jak oni to robią, że się nie poddają?

31/05/15 19:43

Odpowiedz jest jedna: trenować wytrwałość i trwać w swoim postanowieniu. Zacząć od małych kroczków. Np. przez 14 dni spacerować co najmniej 15 min o tej samej porze. 15 dnia zrobisz to już automatycznie.

30/05/15 10:01

Moja mama ma Yorka i wszędzie z nim chodzi. Ma więcej praw w domu niż tata. Nawet jedzenie lepsze dostaje.

31/05/15 19:41

Go mama! 🙂

01/06/15 18:19

Cześć, Udało mi się wylosować 3 bilety na dzień 30.12.2015 – Parterre left side, 22nd row, seats 8,9,10 najlepsza dostępna kategoria. Cena za bilet € 550. Mojemu chłopakowi też się udało trochę tańsze, więc skorzystamy z tańszych. Jeśli są jacyś zainteresowani na bilety piszcie do soboty 6 czerwca, bo do tego czasu musimy wykupić bilety w Filharmonii (ankakow86@o2.pl)

01/06/15 18:22

Mi też! Mam 2 bilety do odsprzedania najtańszej kategorii na 31.12.2015 na parterze, 140 EUR za bilet. Ktoś chętny?

01/06/15 20:17

Wygląda smakowicie, muszę wypróbować!

01/06/15 20:24

🙂

19/06/15 12:15

Ja bez wody kokosowej nie przeżyłbym treningu! Ale o lodach nie słyszałem! Koniecznie muszę spróbować? Może jakiś przepis?

20/06/15 13:21

Będzie niedługo! 🙂

20/06/15 13:50

Ale pycha! Poproszę trochę do Poznania.

20/06/15 13:52

No a ja się właśnie zatanawiałam ostatnio co z tej bulgur zrobić. Kiedyś jadłam pierożki i były dobre, ale komu chce się lepić…A tu taki szybki i prosty przepisik. Zmykam do gotowania.

20/06/15 13:54

Ale świetne zdjęcia. A jak pysznie wygląda! A czy można spróbować z inną kaszą? Np. pęczak?

27/06/15 10:12

Raczej nie polecam, może się rozmamlać 🙂

10/07/15 14:32

cześć
chciałam ci powiedzieć ze bardzo dużo daje mi czytanie twojego bloga. jestem pod wrażeniem i w życiu bym nie powiedziała że cierpiałaś na nerwice. ja jak pojadę z 10 km od domu to już sie czuje niepewnie, a tak bym chciała żeby w końcu wróciła normalność, chciała bym być tą samą dziewczyną z przed 5 lat.

10/07/15 15:53

Go girl! Damy radę! Zaraz będzie dostępny dla was coaching i webinarium. Te 2 narzędzia pomogą Wam w walce z lękiem! Nikomu nie dam cierpieć na ataki paniki- to jest moja misja! 🙂

13/07/15 12:43

Ten blog postawił mnie na nogi i uwierzyła wkońcu po 4 latach, że z tym cholerstwem da się uporać i nauczyć żyć. Jeszcze niedawno nie byłam wstanie sama pójść do sklepu czy wyjść do baru ze znajomymi ale postanowiłam spróbować i jest coraz lepiej i coraz łatwiej. Jeszcze czasem coś próbuje mnie dopaść ale staram się temu nie poddawać i przynosi to skutek bo nie trwa to długo, mam nadzieję że wkońcu całkiem odpóści. Teraz wiem, że nie można się temu poddać! 🙂

13/07/15 15:14

Go NIKA! Jestem z Tobą!

13/07/15 18:16

Pięknie tam, trochę zazdroszczę, ale kiedyś będę w tym samym miejscu. Niech tylko mała trochę podrośnie jeszcze 🙂

13/07/15 23:12

Gorąco polecam! Dosłownie 🙂

18/07/15 23:44

Malutkie miasteczko Bagni San Filippo swoją nazwę zawdzięcza urodzonemu we Florencji w roku 1233 Filippo Benizi, który zamiast zostać lekarzem, jak to wymarzył sobie jego ojciec, został zakonnikiem. Podczas konklawe w roku 1269, które miało wyłonić następcę Klemensa IV rozważano kandydaturę Beniziego na papieża. Jak głosi legenda niezadowolony z obrotu spraw Filippo zniknął bez śladu i osiadł w lesie otaczającym gorące źródła wiodąc życie pustelnika. Został kanonizowany przez papieża Klemensa X, a powstała przy gorących źródłach osada przyjęła nazwę od imienia świętego – San Filippo.

18/07/15 23:52

Mamy zwyciężczynię! Gratulacje Kasia K. Upominek wędruje prosto w Twoje ręce!

24/07/15 22:43

Ja planuję podróż do Toskanii od kilku lat. Być może właśnie w tym roku dzięki Twoim postom się uda. Jak pokazałam zdjęcia mojemu mężowi to oszalał. Odpuścił swoją Chorwację. A robiliście postój po drodze? Ile godzin zajęła podróż?

24/07/15 22:45

Helka, jechaliśmy 16 godzin bez postoju. W drodze do Toskanii wyruszyliśmy o 5 rano ze Śląska, zrobiliśmy kilka postoi na lunch i siku. Dotarliśmy około 21.00 do hotelu- akurat na zachód słońca 🙂

24/07/15 22:47

Chcemy więcej zdjęć!

24/07/15 22:50

Uff, a już myślałam, że pospaliście się od tej sielanki toskańskiej 🙂

24/07/15 22:47

Jeszcze, jeszcze! A jakim aparatem robisz zdjęcia?

24/07/15 22:49

Canonem, jakiś model vintage 🙂 Stwierdziłam,że muszę kupić nowy, bo ten nie wyrabiał przy takich cudownych krajobrazach. Szczególnie przy intensywnym świetle dziennym.

26/07/15 23:26

Witajcie
W połowie 2012 roku siedząc sobie spokojnie w domu doznałem takiego ataku, ale zupełnie o tym zapomniałem. Dzisiaj (licząc że jeszcze jest niedziela) leżąc sobie w łóżku i oglądając telewizję zaczęło się.Leże,nagle czuje jak by moją klatkę piersiową od wewnątrz coś wypełniało,brakuje mi tchu,moje serce zaczyna pracować jak tłok,czuję jak po mojej głowie przechodzi coś jak by prądem mnie rażono,zaczyna robić się widno przed oczami,cholerna bezsilność,wybiegam na dwór żeby nabrać powietrza,pierwsza myśl że umieram (mam 32 lat).
mam 8 letnią córkę, ona i żona wystraszyły się,patrzą na mnie jak bym zwariował, i tak z resztą się czuję.Dużo ćwiczę,prowadzę dietę (czasem pozwolę sobię na coś niezdrowego).
Nikomu nie życzę takich doświadczeń ,tragedia , a co najgorsze nie wiem skąd to się wzięło .najgorsze jest to że jak już przeszło to do teraz gdy to piszę cały czas jak bym był na czuwaniu kiedy to znowu się stanie.
W momencie tego ataku odczułem straszny strach przed śmiercią.
Nie wiem czy iść do lekarza,czy ma to jakiś sens, ale nie zostawie tak tego,nie poddam się i muszę coś zrobić żeby tego się pozbyć bo albo oszaleję albo naprawdę zejdę.
Pozdrawiam i życzę udanej walki.

28/07/15 21:29

Za chwilę ruszają coachingi online! Pojawi się infomracja na blogu, wypatruj! Głowa do góry, to da się pokonać.

27/07/15 11:48

No to już wiem, gdzie jadę!

27/07/15 11:50

A czy początkujący rowerzyści też dadzą radę? TZN ja jeżdzę na rowerze,. ale nie jakoś wyczynowo. Martwię się czy dam radę po te pagórki. A na jakim rowerze jezdziłaś? Jakimś MTB?

28/07/15 21:22

Pewnie! Zawsze można rower prowadzić,pchać i nosić 🙂 My zabraliśmy rowery ze sobą. Mój jest marki Merida model Juliett 100 d.

28/07/15 07:12

Gdzie kupić taki nożyk?

28/07/15 21:21

Mój jest marki Tescoma.

28/07/15 22:51

dzisiaj powtórksa…ale po przeczytaniu waszych doświadczeń zaczynam walczyć z tym na swój sposób…czasem działą lepiej ,czasem gorzej…ale ja nie chce z tym walczyć..ja po prostu nie chce tego mieć :/

29/07/15 20:30

To jest możliwe! Musisz uwierzyć, że nie ma się czego bać! To lęk przed lękiem napędza Twój stan. Następnym razem WSTAŃ, SKACZ, RÓB PAJACE i przywołuj celowo atak paniki do siebie! Pokaż mu, że może Ciebie straszyć, a TY i tak się go nie boisz. Wtedy nie przyjdzie, bo sam się wystraszy 🙂

20/09/15 14:02

Witam , ja sie zmagam z tym od kilku lat praktycznie codziennie , malo co wychodze juz od ponad roku probuje z lekami pomagal tylko alprazolam(xanax) ale to swinstwo uzaleznia strasznie jesli ktos moglby mi pomoc albo pogadac moje gg 19413076 Adam 28 lat

20/09/15 14:09

Cześć!Zapraszam na coachingi grupowe! Podczas webinariów omawiamy różne problemy związane z atakami paniki. https://niepanikuj.pl/shop/
Nie ma co gadać, tylko trzeba działać. Jak lęk każe leżeć to Ty wstań i zacznij skakać. To na prawdę działa!

30/07/15 08:59

podziwiam ciebie…….. twoje wpisy daja mi bardzo dużo……… na dzien dzisiejszy moge powiedziec ze wychodzę z domu już bez żadnego lęku, gorzej jest z wyjazdami gdzieś dalej……. codziennie staram sie pojechać gdzieś dalej, bywaja dni że zajade gdzieś daleko ( dla mnie 10 km w tej chwili to ogromna odległość) a bywaja dni gdzie się cofam, np wczoraj, nie dałam rady, boje się że przyjdzie atak i nikt mi nie pomoże…….. jak ja bym chciała żyć tak jak kiedyś, bez lęków bez obaw…….. chce mi się tylko płakać, za pierwszym razem jak dopadła mnie ta cholera nie miałam aż tak wielkich obaw jak teraz, bo teraz wiem że ona w każdej chwili może wrócić i to w najmniej odpowiedniej chwili i to mnie paraliżuje…… nie brałam leków i teraz też ich nie chce brać bo wiem że to nic nie da…… jak wyjść z tego kręgu…… jak żyć…

30/07/15 21:05

Nie smutaj! Zaraz będą coachingi dostępne na blogu! Nie spocznę póki każdy z Was nie będzie żył jak dawniej…a nawet lepiej. To tylko lęk przed lękiem, można go pokonać bez żadnej chemii. Tymczasem biegaj często w wolnym tempie, ale długo – spalisz adrenalinę i poczujesz ulgę.

31/07/15 12:14

Ja tak dzisiaj przebieglem mimo trudow i nawet czuje ulge. Troche mniej odrealniony. Chyba zaraz znow wyjde biegac!

31/07/15 12:36

RICO! Cześć, fajnie, że jesteś 🙂 Hi 5! Ja też idę zaraz. Dziś dłuższe wybieganie zgodnie z rozpiską treningową do #bmwpolmaratonwarszawski. Jak Ci idzie z biegniem?

31/07/15 12:42

Wczesniej biegalem krotko i efekty nie byly za bardzo widoczne. Dzis postanowilem dac z siebie wszystko i biec przez 45 minut i jest poprawa! 🙂

31/07/15 14:15

Brawo! Lepiej wolniej, a dłużej 🙂

01/08/15 12:38

To fakt. Przez ostatnie kilka miesięcy biegałem po 10 minut albo jeździłem na rowerze, ale to był błąd. 🙂

31/07/15 12:33

OMG! Ja chcę taki nożyk! Gdzie taki kupić? W całym Poznaniu nie znalazłam. A przecież w Tesco być powinien jak z Tescomy?

31/07/15 12:38
04/08/15 11:43

cukierkowy potwór dopadnie te ciasteczka jeszcze szybciej 🙂
Zrobię po urlopie hehe

04/08/15 18:50

Hah! Udanego urlopu!

06/08/15 15:56

Podziwiam i czekam na dalsze posty jak sobie radzić z nerwicą i atakami paniki.Mam pytanie czy miałaś oprócz tych wszystkich objawów szum w uszach?Pozdrawiam:)

06/08/15 16:13

Dzięki! Miałam 🙂 Dużo osób ma. Dzieje się tak dlatego, że z powodu nadmiaru adrenaliny wytęża się słuch i wyostrza wzrok. Jesteś bardziej “uważny”, zwracasz uwagę na szczegóły otoczenia, nasłuchujesz…Jak tygrys na polowaniu 🙂

06/08/15 16:24

Dziękuję za szybką odpowiedź:)Nawet nie wiesz jak się cieszę.Nigdy się nie udzielałam w żadnych blogach ale tutaj czuję jakby ktoś przeżył dokładnie to co ja.Tylko z tą różnicą że Ty masz już to za sobą:)

06/08/15 16:28

A i Dziękuję za wytłumaczenie tych szumów w uszach:)Mnie osobiście doprowadza to do szału no ale cóż.Może kiedyż minie jak i cała reszta.

06/08/15 16:41

Postaraj się spalać adrenalinę dzień w dzień. Nie pij niczego co zawiera kofeinę i teinę, biegaj długo w wolnym tempie. Za tydzień zobaczysz znaczna poprawę!

06/08/15 16:40

Proszę bardzo! Nawet nie wiesz jak się cieszę! Gdy ja byłam chora to szukałam właśnie takiego “małego” wsparcia. A tu nic nie było, ani bloga, ani pomocy ze strony lekarzy, ani informacji w książkach (oprócz tych ogólnych bzdur)! NIC! A ja tylko chciałam usłyszeć: TAK MOŻNA POKONAĆ ATAKI PANIKI.

06/08/15 16:57

Ja juz bzdur sie nasłuchałam u terapeutki i słuchałam tego dwa lata ale powiedziałam DOŚĆ o lekarzach to już nie wspomnę.Wiem że jestem zdrowa tylko te lęki strach i duża agorafobia.Ale co może wiedzieć ktoś kto tego nie przeżył a wiedzę czerpał z książek i teraz się tą wiedzą dzieli biorąc kasę.Oby więcej takich osób jak Ty które w jak najprostszy sposób opisują co i jak i dają MEGA WSPARCJE:)Co do kofeiny to piję mała kawkę z jedną płaską łyżeczką kawy i trudno mi z tego zrezygnować.Próbowałam ale źle się czułam a czarnej herbaty nie piję wcale.

06/08/15 17:02

Dokładnie. Ja pytałam wprost: Panie doktorze: Czy da się pokonać ataki paniki bez leków? Słyszałam tylko: to jest absolutnie niemożliwe! Byłam u 20 lekarzy. W Polsce i w UK. Mam nadzieje, że im te premie wypłacane od ilosci wypisanych recept utkną w gardle. Spróbuj kawy żołędziówki. Jest pyszna! Albo kawy bezkofeinowej.

06/08/15 17:12

He he dobre:)Ale doskonale to rozumiem.Jeden wielki biznes i nic poza tym:) Hmmm kawka żołędziówka?Pierwsze słyszę ale spróbuję :)Gdzie można ją dostać?Właśnie może jakiś wpis o takich drobnych rzeczach które mogą pomóc:)

06/08/15 17:17
06/08/15 17:30

To ja Dziękuję:)Znowu powróciła we mnie jakaś wiara choć miałam dzisiaj mega zwątpienie i właśnie dzisiaj przeżyłam taki atak paniki w domu jaki Ty przeżyłaś podczas biegania.Masakra.Nie wiem dlaczego ale cały czas podczas jego trwania myślałam o Twoim blogu i o tym co kilka dni temu przeczytałam właśnie tutaj.Gdy mnie złapało robiłam swoje zaczęłam sprzątać gotować a w duchu myślałam ze mam dość i to ostatni taki atak.Swoje zrobiłam ale byłam wykończona.Chwilę się położyłam ale miałam taką myśl ze muszę po prostu muszę do Ciebie napisać:)

06/08/15 17:36

Kawę bezkofeinową masz może na myśli kawę inkę czy coś innego dobrego?:)

06/08/15 17:41
15/09/15 13:13
15/09/15 16:56

Warto! Ja pijam chętnie, bardzo lubię. Jeszcze jest kawa żołędziówka. Też bez kofeiny i też pyszna.

06/08/15 17:44

Słuchaj, atak paniki to nic groznego. Serce popika i tyle. Natępnym razem przygotuj się do boju i nie bój się go. Jak Cię dopadnie zacznij robić pajacyki i przysiady (w szybkim tempie). Twój atak paniki zgłupieje i ucieknie. Ktoś kto się boi nie robi pajacyków…Jak Ci wyjdzie raz ta sztuka, to już każdy kolejny atak będzie mniejszy, aż w końcu nigdy nie wróci. Gwarantuję!

06/08/15 18:04

Świetnie to wszystko opisujesz i zapamiętam to choć w czasie ataku nie jest to wszystko takie łatwe ale już po uświadamiasz sobie jakie to głupie.U mnie najgorszy problem jest a agorafobią z kimś funkcjonuję w miarę normalnie sama nie funkcjonuję.

06/08/15 18:15

No właśnie w tym sęk, by robić na przekór temu co dyktuje Ci lęk. On mówi siadaj, to Ty wstań. On mówi uciekaj to Ty zostań. Boisz się zostać samej, bo boisz się, że coś Ci się stanie podczas ataku (zemdlejesz, udusisz się, stracisz przytomność…). Dodatkowo będąc samej jeszcze bardziej skupiasz się na myśleniu, a w towarzystwie zawsze ktoś odwraca Twoją uwagę.Też tak miałam. Ale uwierz mi, że nic Ci się nie stanie. Musisz w to uwierzyć i rzucać sobie wyzwania.

06/08/15 17:47

Dobre:)Smakosz powinien rozróżnić kawę z kofeiną i bez:)Choć pewnie ja też bym nie rozróżniła he he.Kawkę zamówię i czekam z niecierpliwością na nowe wpisy bo już marzę by żyć bez tego choler….go lęku:))))

06/08/15 18:20

Jest DOKŁADNIE tak jak piszesz.I trudno to pojąć pokonać zwalczyć ehhhh

06/08/15 19:14

Rób dokładnie na odwrót niż każe Ci lęk. Ot cały sekret! Spróbuj sama przywołać atak paniki- nigdy nie przyjdzie. Za niedługo będą dostępne na stronie pakiety coachingowe/ webinaria/ spotkania grupowe. Jestem na ostatniej prostej przygotowań. Będzie to na pewno duża dawka motywacji i wsparcia. Wypatruj informacji na blogu!

07/08/15 13:16

Czekam z niecierpliwością :)Bo naprawdę motywujesz i to bardzo:)))

25/08/15 13:26

@ANIA samo wykupienie leków antydepresyjnych i psychotropowych kosztuje więcej. Ja za jedną wizytę 20 min płaciłam 160 pln i jedyne co się dowiedziałam, to że musze wykupić receptę. Nie rozumiem sąd ten pomysł. To co? Jak chcesz iść na kurs fotografii to oczekujesz, że będzie nieodpłatny bo nie każdy może sobie pozwolić? A jak chcesz mieć stronę www to, że ktoś zrobi to free? No co za myślenie dziwne.

08/08/15 08:59

Mogłabyś jeszcze mi napisać jak radziłaś sobie z bólami głowy i z ogólnym zwątpieniem zniechęceniem.Jeśli oczywiście coś takiego miałaś.Ja zmagam sie z tym dziadostwem od 7lat i dopadają mnie mega kryzysy;/Z góry Dziękuję i Pozdrawiam:)

08/08/15 12:36

Miałam tak bardzo często, gdyż miałam stany depresyjne. Leżałam tygodniami, nie myłam włosów, nie odsłaniałam żaluzji i płakałam…Zauważyłam, że przechodzi mi, gdy jestem zajęta. Więc układałam sobie plan dnia tak, by nie mieć czasu na myślenie. Pomagałam chartytatywnie, zapisałam sie na zajęcia z gotowania, na taniec i wiele innych. Mój plan dnia był od godziny 7 rano do 23. A jak mi się nie chciało, to szłam z płaczem i w nieumytych włosach. Ludzie pytali co mi jest, odpowiadałam szczerze, że walczę z depresją. Otrzymywałam od wszytskich wielkie wsparcie i wyrazy uznania! Wielu z tych obcych ludzi zostało moimi przyjaciółmi 🙂

08/08/15 13:05

Oj aż mi się łzy kręcą w oczach.Aż trudno uwierzyć w to co piszesz bo teraz jesteś tak bardzo aktywna.Ja dzisiaj zresztą non stop walczę sama z sobą gadam do siebie że to tylko moja wyobraźnia często przeklinam na te lęki ale gdy dopada jest strasznie tylko robię wszystko by się nie położyć by nie zostawiać tego co zaczęłam robić ale w głowie wciąż są myśli jak ja mam to pokonać jak ja mam z tym żyć itp.Wiesz zresztą doskonale jak to jest.U mnie wiele rzeczy się tak potoczyło że nie mam znajomych pracy itp.Dobra nie ma co narzekać:)Wiem że tak się dzieje że zawsze znajduję coś co każe mi walczyć teraz jest Twój blog i Ty:)

08/08/15 13:18

Najlepszą metodą na lepsze samopoczucie jest długi trucht na świeżym powietrzu. Spróbuj, to działa! To musi Ci wejść w nawyk i załączać się jak automat: “mam doła TO idę biegać”. Na chwilę obecną martw się tylko o to, jak poczuć się dobrze. Reszte można szybko ogarnąć. Praca czy znajomi znajdą się jak będzie na to czas. Skoncentruj się na sobie i na danej chwili. Działaj i daj znać jak było. Przygotuj się na to, że na początku łatwo nie będzie (bo nie będzie). Ale tuż za rogiem czai się sukces.

08/08/15 13:43

Tak to dla mnie kluczowe co zrobić by poczuć się lepiej by nie cierpieć itp.U mnie najgorsze jest to ze sama nie wyjdę.Pomaga mi znajomy i z Nim jest mi łatwiej wszystko jestem w stanie załatwić no prawie wszystko i wiem że jest to na zasadzie poczucia bezpieczeństwa i tego odwrócenia uwagi.Podobnie mam z jazdą autem po prostu lubię jeździć i nawet jak czuję się fatalnie to ja kieruję.Od momentu gdy do Ciebie napisałam nawet byłam z nim już dwa razy na piwku:)A nie byłam od kilku lat:)

07/08/15 13:40

Jak Ty to robisz? Ja nie daje rady przebiec nawet 5 km 🙁

08/08/15 12:37

Zaczęłam od kilometra w żółwim tempie!

08/08/15 15:40

I pomyśleć że tak bardzo chciałam być psychologiem:)Jestem nim dla innych osób ale jak to znane powiedzenie mówi szewc w dziurawych butach chodzi;/

11/08/15 20:29

Jestem! Melduję się! Ja potwierdzam. Pisałam do Pani Sabiny już od dawna. Dzięki niej moje życie powróciło na normalne tory. Mogę znowu studiować, chodzić na randki i latać samolotem. Pani Sabino- życzę szczęścia i dziękuję za wszystkie rady. Gdyby nie Pani to prawdopodobnie dalej siedziałabym zamknięta w domu i płakała. Jest Pani moim aniołem. Cieszę się, że teraz będzie Pani dostępna dla każdego, kto takiej pomocy szuka! Mata

11/08/15 20:32

Hi 5!

11/08/15 20:32

Śledzę ten blog już od dawna, jak ja wyczeiwkałam na ten moment! Pani Sabino, a który pakiet Pani zaleca? Można kupić 2?

11/08/15 20:33

To zależy jaki rodzaj kontaktu preferujesz i w jakiej częstotliwości? Nie ma potrzeby zakupu 2 pakietów, wystarczy jeden 🙂

12/08/15 14:57

Nareszcie ktoś pomyślał o nas! Pani Sabino, a ja właśnie zakupiła pakiet i wysłałam maila, od kiedy obowiązuje?

12/08/15 14:59

Dostaniesz informacje na maila, że pakiet jest już aktywny 🙂

15/08/15 18:19

Łatwo powiedzieć. ,.

16/08/15 16:22

Kleo uszy do góry. Mi też nie zawsze wychodzi. Trzeba się starać mimo wszystko i nie poddawać <3

16/08/15 15:07

Ja mecze sie z tym od dwóch lat ataki paniki nerwy stres bóle serca żołądka i wiele innych

16/08/15 15:10

Jeśli ktoś chce popisać o nerwicy ze mną podaje gg54789632

16/08/15 16:21

Jeśli macie gadać to tylko o pozytywnych rzeczach! Książkach, filmach, teatrze, fajnych miejscach i swoich pasjach. Nie ma sensu narzekać i nakręcać się we dwoje, bo będzie Wam jeszcze gorzej 🙂 Pierwsza złota zasada depresji – Im mniej się na niej skupiasz tym mniej jesteś chory!

16/08/15 15:30

Straszna choroba dobija mnie mimo że biorę antydepresanty niezupełnie się lepiej czuje napewno psychoterapia pomogą lepiej

16/08/15 16:18

Witaj, nie poddawaj się! Zacznij biegać, wypełnij swój dzień aktywnościami, by nie mieć czasu na myślenie i powinno być lepiej. Jeśli potrzebujesz wsparcia zapraszam na coachingi https://niepanikuj.pl/produkt/pakiet-coachingowy-standard/ Mamy też spotkania online więc możesz zobaczyć jak inni radzą sobie z lękiem i jak do niego podchodzić. Zdrowia!

17/08/15 16:16

Super ze pokonała ta cholerne chorobę mnie juz meczy to dwa lata sama sobie coś wmawiać biorę antydepresanty na ta nerwice i wcale niezupełnie się lepiej pracuje wychowuje córkę ale są dni depresyjne załamuje się i to duszenie w klatce piersiowej bóle serca ze dostane zawał te myśli w głowie a ty to pokonalas

17/08/15 19:36

Nie łam się tylko walcz o zdrowie. Każda minuta, którą poświęcisz na zamartwianie oddala Cię od wyznaczonego celu. Kieruj swoją energię tam, gdzie obrałeś cel 🙂

24/08/15 17:59

Te pakiety może i fajna sprawa ale szkoda że nie jest to ogólnie na blogu i dostępne dla każdego.To tylko moje skromne zdanie.Pozdrawiam:)

24/08/15 20:14

Pakiety są dostępne dla każdego.

25/08/15 12:51

Są płatne i nie każdy może sobie na to pozwolić podobnie jak na wyjazd do Warszawy bo tam są spotkania.

25/08/15 13:10

Nie każdy może sobie również pozwolić, aby pracować nieodpłatnie. Aby przełożyć wiedzę na pracę, trzeba niestety na to zarobić. Trzeba utrzymywać stronę, domenę, hosting, finansować projekty graficzne oraz założenie sklepu, opłacać prowadzenie działalności, szkolić się, płacić za pakiety online, telefon itd…Nie wspominam już o nakładzie pracy jaki trzeba włożyć…Do tego dochodzą koszty życia i utrzymanie domu. Rozumiem, że oczekujesz od Pani sklepowej, że nie będzie pobierała wynagrodzenia za obsługę, a od dentysty że wyleczy zęba na koszt własny? Ceny są bardzo przystępne. Dla porówniania, jedna wizyta w gabinecie kosztuje 120 pln w małej miejscowości, a w dużej jeszcze więcej. Spotkania są tylko w pakietach Premium więc nie koniecznie trzeba z nich korzystać.

18/08/15 17:29

Ojejejej jaaaaaaakie pycha! Ja chce taką maszynkę do zoodli!

18/08/15 17:32

Już wiem co dziś na kolację 🙂

18/08/15 17:33

A jak smakuje tofu? Ja nigdy nie jadłam ;/ Gdzie to kupić?

18/08/15 17:34

Jest np. w Biedronce obok serów! PYCHA

20/08/15 18:13

czesc sabinko zazdroszcze Ci ze udalo Ci sie z tego wyjsc Lekarz przepisal mi kolejne juz piate leki i zadne nie pomagaja na moje ataki paniki Nie sa one juz tak silne jak kiedys ale jednak sa co bardzo uprzyksza mi zycie i malzenskie i macierzynskie Nie wiem jak mam zyc z tym dziadostwem…

20/08/15 21:22

Głowa do góry! Można, można! Więcej wiary w siebie, zakasaj rękawy i daj atakom paniki popalić 🙂 Pamiętaj, że im bardziej robisz to co każe atak paniki tym bardziej jesteś chora. Spróbuj przywołać atak paniki celowo…nie przyjdzie, bo będzie się bał 🙂

21/08/15 13:56

dziekuje Ci za odpowiedz Naprawde umiesz podtrzymac czlowieka na duchu Od wczoraj mam “kluche” w gardle mam nadzieje ze to kolejny objaw nerwicy Pozdrawiam serdecznie

21/08/15 17:11

Kolejny objaw, dokładnie. I jeszcze tysiące innych się pojawi. A Ty staw im czoło, i idz pobiegać, wyjdz na spacer, idz na cross fit – zobaczysz jak pomoże!

24/08/15 20:18

Ta jedna porada dała mi więcej niż 8 wizyt u Pani “psycholog” – Pani rozumie co przeżywam i wie jak na to radzić. Sam fakt, że ktoś rozumie przez co przechodzę sprawił, że czuję się lepiej. I jeszcze dostałam zadanie domowe 🙂 Dziękuję, dobrze, że Pani jest!

24/08/15 20:19

Już mówiłam NIE PANI 🙂 Po prostu Sabina. HI 5

25/08/15 13:27

@ANIA samo wykupienie leków antydepresyjnych i psychotropowych kosztuje więcej. Ja za jedną wizytę 20 min płaciłam 160 pln i jedyne co się dowiedziałam, to że musze wykupić receptę. Nie rozumiem sąd ten pomysł. To co? Jak chcesz iść na kurs fotografii to oczekujesz, że będzie nieodpłatny bo nie każdy może sobie pozwolić? A jak chcesz mieć stronę www to, że ktoś zrobi to free? No co za myślenie dziwne.

25/08/15 16:17

Chyba źle się zrozumiałyśmy no ale.Inaczej to wygląda z perspektywy osoby która ma to za sobą.Pozdrawiam.

25/08/15 16:19

Prawda jest taka że na ludziach z nerwicą można wiele zarobić:)

25/08/15 18:34

Można również zarobić na ludziach, którzy nie znają się na programowaniu, projektowaniu, makijażu i na tych co muszą koszystać z uług dentysty. Jak również na tych co nie znają języka angielskiego i tych co potrzebują prawo jazdy. A także na tych co nie znają się na księgowości i nie umieją rozliczać podatków oraz mają problemy z cerą lub problemy z kręgosłupem. Myślę, że Twoja opinia nie jest w porządku. Ja przez wiele lat pomagałam ludziom nieodpłatnie, a po latach było ich tyle, że zwyczajnie nie maiałam już na tyle czasu. Pakiety powstały w związku z ogromym zainteresowaniem tematem i wielu ludzi z nich korzysta. Poza tym ceny pakietów są bardzo przystępne w porównianiu z tym co oferuje rynek. Sama napisałaś, że korzystałaś przez wiele lat z terapii to zapewne wiesz, jaki jest tego koszt. Więc zupełnie nie rozumiem skąd te irracjonalne wnioski.

25/08/15 20:41

Akurat ten komentarz był do MIRIAM i był w takiej a nie innej formie i na końcu był uśmiech bo wiem jak to jest.I wiem jak to jest gdy ktoś zarabia na czymś na czym sie nie zna.Przerobiłam to.Też pomagałam i pomagam nieodpłatnie.A majac na myśli pakiety miałam na myśli to że nie kazdy będzie z tego mógł skorzystać ze wzgledu na wiele kwestii.Ja np nawet nie mam w domu internetu korzystam u kogoś innego.W moim przypadku w grę wchodzi tylko kontakt mailowy.Nikogo nie oceniam każdy robi to co uważa za słuszne.Irracjonalne wnioski?Nic takiego nie napisałam.Widzę że nie potrzebnie w ogóle to napisałam.Pozdrawiam.

25/08/15 20:59

Ania, ja się znam na tym co robię. I to bardzo dobrze. Jeśli nie masz możliwości korzystania z pakietów, to zachęcam do udziału w konkursach na blogu. Można w nich wygrać między innymi konsultacje. Nie gniewajmy się. Miriam Ty też. Make love not war. <3

25/08/15 21:12

Nie mam wątpliwości do tego że się znasz na tym co robisz bo to wynika z tego co piszesz i w jaki sposób to piszesz a wiedz że naprawdę potrafię ocenić fachowość osób:)I rób to dalej.Po prostu są różni ludzie róźne sytuacje po prostu życie.A ludzie zmagajacy się z nerwicą czasami nie wiedzą juz sami czego się złapać i Ty doskonale o tym wiesz.Nie chciałam tu nikogo urazić i nawet przez myśl nie przeszło mi gniewanie się:)Nauczyłam się że nie porozumienia trzeba wyjaśniać z ludźmi trzeba rozmawiać i ich słuchać a nie się gniewać.

25/08/15 21:18

I szczerze to Podziwiam Cię że udało Ci się tyle osiągnać z Twojej listy WIELKI SZACUN:)jestem nawet ciekawa jak udało Ci się zaleczyć cerę bo ja już rozkładam ręce.Moja lista z celami też już zrobiona i kilka rzeczy nie ukrywam są identyczne jak u Ciebie:)

25/08/15 21:40

I wiesz uśmiecham się do siebie bo nawet facet zostawił mnie dokładnie w taki sam sposób jak Ciebie ale dobrze że to zrobił bo nie był mnie wart:)A zresztą faceci nie są w życiu najważniejsi:)

26/08/15 07:02

Najważnejszy jest mój yorczek Suzi <3 <3

25/08/15 16:28

I to jest piękny wpis.Będę cenić ludzi którzy mają dobre serce.Ja tak mam i sama taką osobą jestem. Cóż może dzięki temu że wiem jaką osobą jestem wierzę w to że dobroć powraca.

26/08/15 14:19

A ile to ma mniej więcej kalorii ? :))

26/08/15 20:20

Nie za wiele. Poza tym to takie prawie raw food, więc danie zachowuje walory odżywcze. Jeśli chciałabyś przybrać na wadze zamiast komosy ryżowej możesz dać kaszę burglur. Albo dorzucić troszkę makaronu. Ja tak robię, gdy wychodzę na dłuuuugi wybieg i potrzebuję energii. W dniach bez wybiegu jem z samymi zoodlami. Daj znać czy robiłaś i jak smakuje 🙂

26/08/15 14:32

Hej! Tak czytam Twój post i z lekkim zdziwieniem stwierdzam, że Twoje postanowienia w 3/4 pokrywają się z moimi 🙂
Co daje mi dużo pozytywnej energii i nadziei, że skoro Tobie się udało to mnie też może 🙂

Mam jeszcze pytanie odnośnie jednego punktu z listy.
A mianowicie, zdrowego odżywiania się, aby przybrać na wadze.
Udało Ci się osiągnąć cel?
Jak tego dokonałaś? :))
ten punkt również znajduje się na mojej liście, ale ciężko mi uzyskać jakiekolwiek rezultaty.

Pozdrawiam serdecznie :))

26/08/15 20:17

Hej Gosia, No widzisz…my panikowicze mamy wiele wspólnego 🙂 Co do odżywiania- udało mi się przybrać na wadze, a nawet dorobić się oponki. Zaczęłam dużo biegać i dzięki temu organizm prosił się sam o pożywienie. Zawsze nosiłam ze sobą jakieś snacki w torebce i jadłam tony orzechów. W Waitrosie (taki agnielski supermarket) kupowałam taką smaczną mieszankę egzotycznych owoców i zjadałam z 3 paki dziennie. Poza tym miałam taką dietę “na poprawę nastroju” – były w niej banany, gorzka czekolada, czereśnie, chleb z ziarnami domowego wypieku. I do tego hektolitry smoothies i wyciskanych owoców. Trenowałam też na siłowni, dzięki czemu przybyło mi masy mięśniowej. Pozdrawiam! PS. A pieska masz?

26/08/15 20:32

Gosia ja mam podobnie:)Więc witaj w klubie:)

27/08/15 11:32

witaj
to ja się pochwale, zaczełam jezdzić na rowerze każdego dnia, i każdego dnia jeżdze co raz dalej, mimo lęku jaki czuje nie poddaje się a jak wracam jestem szczęśliwa że pokonuje te cholerne lęki, fakt że jezdzę z 6 letnią córką bo sama jakoś czuje się niepewnie a moja pociecha nie daje mi się skupiać na lękach bo musze uważać na nią. ale jestem z siebie dumna i zadowolona mam nadzieje że ta franca w końcu odpuści na dobre i nigdy już nie wróci

27/08/15 16:53

No brawo! I tak trzymać!

29/08/15 09:21

Hej!
Psa nie mam. Ale za to mam 2,5 letniego synka, który ostro daje mi popalić 🙂
Od 1 wrzesnia idzie do przedszkola, więc będę miała czas, żeby zorganizować na nowo swoje życie;) mam nadzieje, że to nie będzie kolejny słomiany zapał z mojej strony, ale mam zamiar rano chodzić na siłownie pod chmurką, żeby jakoś sie rozruszać. Może faktycznie przez to nawet jedzenie zacznie być przyjemnością 😉
Póki co we wtorek mam egzamin na prawo jazdy. Ale co będzie to będzie 🙂 W tym roku samo zapisanie sie na kurs to było duże osiągnięcie z mojej strony. A zdany egzamin byłby wisienką na torcie:) Jak nie teraz to kiedy indziej:)

Dzięki za rady z Twojej strony 🙂
Pozdrawiam Ciebie i Anie 🙂

30/08/15 17:50

Sabinko GRATULACJE:)Medal w maratonie Ci się należał:)

30/08/15 20:03

😉

30/08/15 20:54

Moze b3dziecie w stanie mi pomoc cierpie na napady od nie calego roku i ciaglensie boje przy napadach mam wrazenie ze nie czuje jezyka i dziwnie sciska mi sie szyja , szczeka nie wiem dokladnie boje sie wyksc z domu choc w domu tez sie boje moja psyxhika sie jakos zablokowala prosze o pomoc bo juz mam tego dosyc a rodzice wcsale nie pala sie do ppmocy

31/08/15 17:27
02/09/15 20:36

chcialabym bardzo wiedziec kim jestem….. :/

02/09/15 20:50

swietny wpis tak samo reaguje na moj lęk i jak narazie od jakichs 10 lat to on wygrywa i mna rzadzi:( :'(

03/09/15 10:59

Po prostu PIĘKNE.A NAJPIĘKNIEJ dojść do takiego momentu w życiu że właśnie będziemy wiedzieć kim jesteśmy co lubimy czego nie lubimy dokąd zmierzamy co jest dla nas ważne a co mniej ważne.Czuć się dobrze z samym sobą i ze swoimi poglądami.Czuć że to co robimy robimy dobrze i że nasze życie w dużej mierze zależy od nas samych a nie od innych.Zgadzam się Sabinko z wieloma Twoimi słowami.Też jestem po 30stce nie mam dzieci ani męża dziwne w naszym świecie jest to że społeczeństwo to tak bardzo dziwi:)Jak to w tym wieku nie masz rodziny?:)Więc w tym temacie nic się nie różnimy:) Podziwiam ludzi którzy coś osiągnęli ale swoimi oczami bardziej widzę ich ciężką drogę do tego sukcesu niż sam sukces.W życiu ważniejsze jest dla mnie to by pokochać siebie niż to by inni mnie pokochali.Mam swoje zdanie i czy to się komuś podoba czy nie wyrażę je nawet gdy jest ono inne niż większości nawet wtedy gdy wiem że stracę w oczach innych.Cóż taka jestem i jeśli się zmienię to też dla siebie a nie dla innych.Jestem w pewnym sensie indywidualnością i mam tego świadomość.Czego w sobie nie lubię to tego że jestem nie zdecydowana tego że mam za miękkie serce tego że czasami trudno mi odmówić tego że dojście do celu zajmuje mi bardzo dużo czasu tego że często nie wiem dokąd zmierzam tego że za bardzo chcę ufać ludziom.Tego że za łzy płyną ze smutku a nie ze szczęścia.Ale wiem że dużo można zmienić bo nikt nie jest doskonały:)

03/09/15 13:05

HI 5!

03/09/15 11:14

Sabinko a może kiedyś post o tym zdrowym żywieniu.Bo czasami te proste zmiany sporo dają.Ja Dziękuję za polecenie kawy bezkofeinowej niby nic ale to była dobra zmiana:) Teraz czas na kupienie batoników z nasionami chia i czekolady którą kiedyś tutaj polecałaś ale coś nie mogę jej znaleźć.Kobieto jesteś Wielka:)))

03/09/15 13:07
06/09/15 15:18

Blog jest suuuper! Cierpię na nerwice od 2 lat i każdy dzień jest dla mnie ciężki. . Chodziłam na psychoterapię przez rok ale nie miałam zaufania do sposobu jej prowadzenia przez moją psychoterapeute i zrezygnowałam. Zastanawiam się nad wykupieniem twoich coachingów. ..
Masz może sposób na lęk wolno płynący przez cały dzien? Pozdrawiam goraco

06/09/15 19:36

Dziękuję! Mam wiele sposobów na wszystko, tylko niestety nie da się ich przekazać w jednym komentarzu 🙁 Zapraszam serdecznie na coachingi! S

07/09/15 20:48

Gratulacje wytrwałości!

08/09/15 06:38

A Ty kiedy? 🙂

09/09/15 06:49

Mam pytanie- czy udało ci się wyjść z nerwicy bez pomocy psychologa i leków? Wystarczyło u ciebie zmienić sposób bycia i życia?

10/09/15 06:59

To był taki złożony proces…styl życia, odżywianie, metodą prób i błędów testowałam co mi pomaga, a co nie. Planowałam swój dzień od rana do wieczora w taki sposób, by jak najwięcej każdego dnia zrobić dla siebie i się wyleczyć. Na prawdę można! Nie jest łatwo lecz można!

09/09/15 17:04

Ale co kiedy? 😉

09/09/15 20:44

Kiedy dostanę od Ciebie zdjęcie z medalem? 🙂

12/09/15 12:16

Pani Sabino, wpadłam na Pani bloga przypadkiem i siedziałam całe przedpołudnie czytając każdy wpis. Ja nie wiem skąd Pani czerpie tyle energii by pracować, biegać i pisać i jeszcze robić coachingi. Zaraża Pani swoją energią i dziękuję za To. Oby wszyscy ludzie byli tacy pogodni jak Pani.

12/09/15 12:17

Wzruszona.

12/09/15 13:32

Ja wyczuwam migrenę na tydzień przed. A podobne zwierzęta mają zdolność wyczuwania chorych miejsc. Mojej koleżanki kot cały czas liże ją po szwach po operacji wyrostka.

12/09/15 13:36

Mój tata ma psa, który go liże non stop. To jakiś rodzaj hobby chyba 🙂

12/09/15 13:33

A ja mam 4 z wyżej wymienionych znaków. Mam się bać? 🙂

12/09/15 13:34

Zawsze jak tu wchodzę to odrazu mam więcej energii do działania! Dzięki!

12/09/15 13:35

A jak się nauczyć słuchać takich sygnałów? Jest na to jakiś sposób?

12/09/15 13:35

Jak się nauczyć słuchać takich sygnałów? Jest na to jakiś sposób?

12/09/15 13:38

Tak. Jeśli coś przytrafia Ci się raz – to ok. Dwa – też ok. Ale jak już częściej to trzeba problem zbadać dokładniej.

12/09/15 13:39

Ale czy to oznacza, że nie da się na stałe pokonać uczucia odrealnienia i lęku pomimo, że mam to aż od 3 lat?

12/09/15 17:24

Da się! Skąd wywnioskowałeś, że się nie da?

12/09/15 18:08

Jakoś dzisiaj mam doła i miałem chwilę zwątpienia. 🙁

12/09/15 18:09

Myślę o przejściu na dietę, którą Pani zaproponowała w jednym ze wcześniejszych wpisów, bo gorzka czekolada jest pomocna. 😉

12/09/15 18:13

Oh bardzo pomocna. A jaka smaczna! A biegasz?

12/09/15 18:12

A widziałeś już Do utraty Sił? Polecam! Nie ma się co smutać, na pewne rzeczy nie mamy wpływu, czas i tak przeminie.

12/09/15 18:30

Może kiedyś obejrzę. 😉 Owszem, biegam regularnie. Po 30 minutowej przebieżce poczułem się lepiej, ale teraz znowu jest trochę gorzej. Chyba muszę znowu podnieść sobie poziom serotoniny poprzez czekoladę. 😉 Czasami jestem pewien, że derealizacja, jak i sporadyczne lęki przeminą na zawsze, a czasem mam chwile zwątpienia, czy cokolwiek jest w stanie pomóc. Zauważyłem ponadto, że bardzo pomocne jest spędzenie dnia poza domem – wtedy jakoś przestaje się skupiać na problemach, ale nie zawsze uda się wyrwać z czterech ścian.

12/09/15 18:37

Dokładnie tak! Powinieneś przygotować sobie plan dnia od rana do wieczora na co najmniej pół roku. Im mniej czasu będziesz mieć na myślenie, tym szybiej poczujesz się lepiej. Ja dzięki temu zrobiłam wiele ciekawych kursów. Np.gotowania, literacki, salsy itd.. :)Co dziennie byłam zajęta od 6 ranot do 24. Padałam na łóżko wykończona i nim się obejrzałam pół roku minęło, a ja zapomniałam, że miałam lęki! Derealizacja przejdzie. To ją właśnie najtrudniej pokonać, bo nakręcasz się myślami, a wychodzi w postaci uczucia derealizacji. Ale powiem Ci jedno. To można pokonać, nic nie wraca, nic nie popsuło. Także ciachnij jeszcze z 10 km, zjedz banana i czekoladę…a następnie ułóż plan dnia na następne kila miesięcy 🙂

12/09/15 18:40

Tak zaraz zrobię! 🙂 Aha, i dziękuję za Pani porady, bo kiedyś nie byłem pewien, czy to nie jakaś schizofrenia. 🙂

12/09/15 18:44

Wiesz jest taka fajna książka “Czy jesteś psychopatą” i dowiesz się z niej, że żaden psychopata nie myśli, że jest psychopatą, a każdy schizofernik uważa, że jest normalny i przez myśl mu nie przechodzi, że coś z nim jest nie tak. Także jeśli martwisz się o to czy nie jesteś szalony, to tylko objaw tego, że jesteś zupełnie zdrowy. Ja również się o to martwiłam i każdy kto cierpiał na ataki paniki również. Ostatnio na cochingu właśnie ten temat omawiałam i okazało się, że na grupę 25 osób, każdy się tego obawiał 🙂

12/09/15 20:51

Jeszcze raz dziękuję ślicznie za porady. Teraz trzeba będzie nad sobą ostro popracować! Czyli koniec z McDonaldem. 😀

12/09/15 18:53

Walczę ze 2 lata z tym gównem. Wpadłam tu przez całkowity przypadek, Sabinko podniosłaś mnie na duchu jak nie wiesz co! Ataki paniki mam tak silne chwilami, ale nie poddaje się, daje im przepłynąć, pozwalam sobie na płacz, derealizacja, w bani kręconko, kołatania serca, problemy z oddychaniem, cuda objawowe, a ja co? A ja bez leków walczę, czasami tracę nadzieję, dzisiaj mi ją podniosłaś…

12/09/15 20:56

Wiem co czujesz. Ale można to pokonać! Nie bój się lęku i ataków. Jak nadchodzą to skacz pajace i wymachuj rękami. W momencie jak pokażesz im, że się nie boisz, same sobie pójdą. Jakby co to zapraszam też na coaching https://niepanikuj.pl/shop/ Dzielna jesteś i trzymaj tak dalej!

12/09/15 21:32

Dziękuję Ci za dobre słowa, zamierzam właśnie skorzystać z Twojego coachingu, dobrej nocki 🙂

12/09/15 21:34

Serdecznie zapraszam! 🙂 Dobrej, spokojnej nocki.

13/09/15 18:17

Fajnie i bardzo rzeczowo Sabinko to wszystko opisałaś:)Pytanie tylko jak to wszystko zmienić?Jak dokonać trwałych zmian?Mi czasami wydaje sie że juz będzie ok a za kilka dni dopada mnie lęk zmęczenie i wszystkie te głupie stany.Pozdrawiam:)

13/09/15 20:52

To są właśnie te chwile, które możesz wykorzystać do ćwiczeń 🙂 Wiesz kiedy buduje się wytrzymałość biegacza? Jak już nie może, a biegnie dalej. I tak oto kolejnym razem jest w stanie przebiec o kilka km więcej. Ciesz się kiedy te chwile nadchodzą i wykorzystaj je umiejętnie. Każdy ma gorszy dzień, z atakami czy bez. Trzeba być dla siebie wtedy miłym, zjeść dużą miskę lodów, a trudne decyzje odłożyć na kiedy indziej. A ja, to im mam gorszy dzień tym więcej kilometrów biegam 🙂 Taki mi się nawyk już wyrobił: smutki – biegam, stres- biegam, relaks – biegam, zwątpienie – biegam, chłopak mnie wkurza – biegam.

13/09/15 18:23

A i może jakieś rady jak uchronić sie przed przeziębieniami.Bo wierzę w to że masz swoje sprawdzone sposoby by wzmocnić odporność:)Mam pytanko jakie jest Twoje zdanie na temat picia czystka?:) Dziękuję:)

13/09/15 20:44

Chyba muszę zrobić wpis o sokach wyciskanych. Zawsze na jesień i na wiosne pijam je litrami i dzięki temu mało choruję. Pamiętam jak miałam ataki paniki – masakra! Byłam chora 4 razy w miesiącu. Pomaga też bieganie, bo hartuje ogranizm i zdrowe odżywianie. Jeśli chodzi o czystek, to u mnie w domu zioła królują. Pije mięte, lipe, pokrzywe, melise, rumianek, czystek – mam mnóstwo mieszanek ziołowych, a ostatnio przywiozłam sobie z Armenii taką fajną herbatkę tymiankową. Najlepszym przykładem na moc ziół jest moja mama, która ma migrenę podstawną i odkąd zażywa złocień maruny nie musi jedzdzić na kroplówki do szpitala. Mieszanki ziołowe pomogły mi wyleczyć skórę i wzmonić włosy. Także pić ile wlezie 🙂

21/11/15 13:24

A podpowiesz czego używałas na wzmocnienie włosów i skory ? Walczę prawie 2 lata z lecącymi włosami a od pół roku doszły problemy skórne. dzieki piękne za tego bloga… Dajesz nadzieje…

22/11/15 09:43

Cześć Olga.Kupowałam mieszankę ziołową na włosy w sklepie zielarskim. Piłam ją z 6 razy dziennie. Dodatkowo brałam tabletki na włosy Mertz Special i jakieś tam inne z apteki. Starałam się zmieniać cały czas. I jeszcze zażywałam Calcium Pantothenicum. Do tego olejowałam włosy i skórę olejkami na zmianę (awokado, araganowy). Na noc myłam włosy, podsuszałam i nakładałam i na skórę i na włosy z 5 minutowym masażem. Rano zmywałam. Włosy myłam szamponen z dziegciecia brzozowego. Dopiero półtorej roku włosy się wzmocniły. Musisz byś wytrwała. Nie wiem jak bardzo Twoje włosy ucierpiały, ale mój kucyk miał około 1cm objętości, a na skroniach miałam łysinkę 🙂 Może akurat kondycja Twoich włosów jest lepsza więc szybciej się zregenerują.

13/09/15 19:24

Wracać tam gdzie serce podpowiada bez względu na wszystko, , , nigdy nie ma tak żeby ,.. jakoś nie było, !

13/09/15 20:29

<3

14/09/15 11:53

Dziękuję Sabinko za tak dokładną odpowiedz:) A mogłabyś podać nazwę firmy tego złocienia maruna bo wiem że są rózne firmy ale nie wszystkie są ok:)Właśnie się tak zastanawiałam jak udało Ci się wyleczyć cerę i poprawić stan włosów i zdradziłaś Nam sekret że to też zasługa ziół:)Więc czekamy na kolejną garść cennych informacji o sokach i o tych mieszankach ziołowych:)Pisałam już żę mnie zaskakujesz i jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej osoby:)Pozdrawiam i miłego dnia:)

14/09/15 17:43
14/09/15 13:23

gratuluję 🙂

14/09/15 17:35

Dzięki! W pazdzierniki następny, tym razem Śląsk 🙂

14/09/15 13:24

najgorzej jest, kiedy te sygnały tłumimy , a później wielkie zdziwienie, że skąd mi się taka poważna dolegliwość rozwinęła, tak niepostrzeżenie.

15/09/15 12:12

Nie wiem czy są to migreny Sabinko czy po prostu napięciowe bóle głowy.Jest dokładnie tak jak opisałaś to u siebie.Z tego co pamiętam to kiedyś brałam jakiś złocień maruna.Wzięłam jedno opakowanie ale nie zauważyłam poprawy może za słabe były;/Ogólnie to nie funkcjonuję jak kiedyś;/Ciągle brakuje jakby sił nie ten humor co dawniej i ogólnie jakby nie ja.Pozdrawiam:)

16/09/15 13:11

Sabinko czy po piciu czystka zaobserwowałaś u siebie jakieś zmiany?Bo ja od kilku dni piję i mnie trochę wysypało na twarzy i jakbym zaczęła mocniej sie pocić;/I już sama nie wiem co o tym myśleć.Pozdrawiam:)

16/09/15 19:33

Tak 🙂 Miałam to samo. Ale po kilku tygodniach przeszło i cera wróciła do normy. Pozdrawiam, S

17/09/15 11:46

Ufff no to mnie uspokoiłaś:)Dzięki:)

17/09/15 19:09

Ja też chcę na Florence!

17/09/15 19:57

I know! I wez tu #niepanikuj LOL

18/09/15 12:31

Wow ten festiwal baloniarstwa wymiata! mega

18/09/15 12:32

Ale te bilety drogie, dobrze, że to rąbanie drewna chociaż ma normalną cenę 🙂

18/09/15 12:33

A Ty na co się wybierasz? Co polecasz? Kupiłaś na coś bilety?

18/09/15 12:34

Dobry pomysł z takim wpisem, już wiem gdzie zabrać narzeczoną 🙂

22/09/15 16:12

No nie to jakaś telepatia:)Dzisiaj a właściwie od wczoraj mam ból glowy i tak wlasnie myślałam by do Ciebie Sabinko napisać bys może napisała jakiś post motywacyjny no i proszę:)Pozdrawiam:)

22/09/15 18:04

Ania, na ból głowy, dużo świeżego powietrza. Pogoda jest cudowna, w sam raz na spacery!

23/09/15 11:55

Świeże powietrze Sabinko to na pewno:)Wiem że u mnie go zdecydowanie za mało:/Jeśli już wyjdę z domu to zaraz do auta i tylko tak się przemieszczam:( Możesz mi doradzić bo wczoraj tak się zastanawiałam nad tym złocieniem maruna i ja brałam ten https://www.doz.pl/apteka/p66153-Zlocien_Maruna_feverfew_kapsulki_60_szt ale tak jak pisałam nie zadziałał i tak się zastanawiam czy nie zamówić tego co Ty polecałaś.Być może tutaj faktycznie była za mała dawka;/A i nie obawiasz się zamawiać takich suplementów z allegro?Ja nigdy nie zamawiałam i dlatego się pytam:)Będę wdzięczna za doradzenie:)Miłego dnia:)Pozdrawiam:)

23/09/15 12:03

Ania, spróbuj zacząć biegać lub uprawiać nordic walking. Teraz jest dobry czas, jak wyjdziesz wcześnie rano, to zastaniesz cudowne jesienne widoki…zamglone polany i nieśmiałe promyki słońca. Cudo!Ja nie korzystałam z tego produktu, który wskazałaś, ale faktycznie ma mniejszą dawkę. Jeśli chodzi o dawkowanie, to przynajmniej po jednej tabletce rano, wieczorem i w południe przez 3 miesiące. A pózniej profilaktycznie rano i wieczorem po jednej. Odstaw kawę i alkohol, pij 2 litry wody dziennie i po migrenie będzie. Można bez obaw zamawiać z allegro, zawsze możesz produkt zwrócić jeśli uznasz, że coś z nim jest nie tak. Wiele sklepów zielarskich i aptek również wystawia na allegro. Ja osobiście nigdy nie spotkałam się z jakimiś problemami zamawiając na allegro 🙂 Miłego! <3

23/09/15 19:06

Właśnie wstawiłam do piekarnika to cudo, czas na zmiany chyba żeru

23/09/15 21:25

Są pyszne! I jeszcze takie chrupiące mmmmmm

23/09/15 19:28

mi kojarzy sie z depresja zaraz pewnie ja bede miala od takiej szaro burej pogody:(

23/09/15 21:25

#niepanikuj 🙂 damy radę!

24/09/15 15:50

Dziękuję Sabinko za odpowiedz:)Alkoholu i kawy nie piję.Wodę staram się uzupelniać:)A spacery to tak jak juz pisałam Strach Lęk Panika.Muszę to wszystko ogarnąć.U mnie jak nie głowa to te trudne dni kobiece raz w miesiacu które skutecznie przykuwają mnie do łóżka na dwa dni;/ Pozdrawiam:)

24/09/15 16:21

O nie nie nie nie, to Ty masz rządzić lękiem! Jak mówi nie idz na spacer, to Ty idz na godzinny. Kobiece sprawy – OMG dlaczego to faceci nie mogą tego mieć 🙂

25/09/15 19:35

Niestety lęk rządzi;/ Nawet gdy pójdę na spacer z kimś to i tak wracam z bólem głowy;/Beznadzieja;/

25/09/15 21:05

Czas pokazać mu kto tu rządzi 🙂 Idz sama i specjalnie go przywołaj. Gwarantuję, że nie przyjdzie!

26/09/15 16:27

Jestem na to za słaba;/

26/09/15 22:13

Ania, atakuj! Nie daj się! Pokaż kto tu rządzi. Nawet z płaczem, ale rusz się. Płacz po chwili minie, a humor się poprawi. Szybki spacer, bieg, trucht, jogging na świeżym powietrzu- godzina dziennie obowiązkowo!

24/09/15 19:21

Ja już nią tak nacieszyłem, że nabawiłem się grypy! 😀 Ale to oczywiście nie oznacza, że przestałem biegać. 😉

24/09/15 19:27

No pięknie. Ja też. Moja szkoła. Ja zaczęłam terapię uodparniającą sokami z sokowirówki. Zeszłej zimy cały wrześień i pazdziernik piłam 2 szklanki dziennie i nie chorowałam całą zimę. Mam nadzieję, że w tym roku będzie to samo!

25/09/15 04:07

Szanowna Pani
Bardzo ciekawie Pani opowiada o swoim stanie psychicznym (panika)
Pozwoli Pani,ze porady ktore Pani opisuje wezme sobie do serca,i postaram sie przyjac za wzor walke ktora Pani stoczyla z soba I przeciwnosciami losu,ktory nie latwo pokonac samemu,jestem
natchniony Pani determinacja i sila woli z walka jaka Pani podjela,wielki szacunek z mojej strony i podziw,ja znalazlem sie
w adekwatnej sytuacj mnie tez dopadla ta (zaraza) i bede walczyl
do konca,jestem pewny ,ze majac taka GURU wygram, mimo ze skonczylem 70 lat jestem optymista,ktory jak Pani mial podobne
przejscia ,przerabialem ten temat od O dwa razy (BRD 10 lat,a teraz
Canada 20 lat)w koncu peklem,ale zrobie raz jeszcze zryw i tak jak
Pani pokonam ten koszmar,Dziekuje Pani z publikacje zwiazane z tym tematem,jestem pelen szacunku i podziwu
Jacek Czastkiewicz

25/09/15 06:45

Panie Jacku, bardzo dziękuję. Przecież właśnie od inspiracji wszystko się zaczyna. Prosze pamiętać, że im niżej upadamy tym wyżej się wznosimy! Jeśli potrzebuje Pan dodatkowej motywacji zapraszam na coachingi ze mną https://niepanikuj.pl/shop/. Planuję też w najbliższej przyszłości webinarium (takie spotkanie internetowe dla grupy) – będzie ogłoszenie na blogu- proszę wypatrywać na które również serdecznie zapraszam.

25/09/15 06:50

A może być zwykła cebula?

25/09/15 12:22

Może, ale zdecydowanie lepiej pasuje szalotka.

25/09/15 06:52

Zrobiłam wczoraj – niebo w gębie, co prawda dałam za dużo imbiru, ale jest boska! mąż się zajadał jak szalony! Kiedyś zrobiłam też taką z ziemniaków i była okropna. I faktycznie to mleczko kokosowe nadaje super smak i zupa staje się lekka! Dzięki za super przepis!

25/09/15 06:53

Zamierzam w weekend zrobić tą zupę. Na ile porcji starcza ten przepis?

25/09/15 12:21

Na 6 miseczek

25/09/15 19:33

Sabinko ale z Ciebie Śliczna kobieta:) Pozdrawiam:)

25/09/15 22:33

Wygodne te Nimbusy?polecasz?

25/09/15 22:43

Wygodne i mega amortyzuja. Na asfalt idealne.

25/09/15 22:35

Mam te same lecz w ròżowe. Sa piekne!

25/09/15 22:41

Hi5!

25/09/15 22:37

Ja bym dodał jeszcze osteopate.

25/09/15 22:39

A dla poczatkujacych te Nimbus dobre? Ale te stare dziurawe

25/09/15 22:40

Dobre na beton i dlugie wybiegania. Tylko troszke drogie

26/09/15 07:03

Masz naprawdę bardzo mądre spostrzeżenia. To wszystko co piszesz odnajduje na codzień u siebie…
U mnie najgorsze są poranki kiedy budzę się z zaciśniętym żołądkiem i czarnymi myślami. .i jak dobrze się nastroic na cały dzień? ?

26/09/15 08:39

Maggie, to jest bardzo popularny problem wśród panikowiczów. Ja również się z nim zmagałam. Najlepiej mieć gotowy plan na cały tydzień. Jak wstajesz rano powinnaś już wiedzieć, że na godzinę 7:00 robisz to i to, na 8:00 to i to i tak cały dzień. Wstaniesz z niechęcią, ale mając plan, automatycznie zaprogramujesz się na działanie. Im więcej zajęć tym mniej czasu na zmartwienia. Odkryj świat i zobacz jaki jest piękny. Ja zanim zachorowałam nigdy nie miałam na to czasu. Dziś w Toruniu jest Weekend za pół ceny http://wiadomosci.onet.pl/kujawsko-pomorskie/jesien-2015-w-weekend-akcja-torun-za-pol-ceny/w335ve Może zjadziesz coś dla siebie? No i zawsze możesz napisać przecież do mnie to zaradzimy coś więcej 🙂

26/09/15 18:47

Dziękuję za słowa otuchy;)
Właśnie mam zamiar skorzystać z tej akcji w Toruniu i mam nadzieje ze nie poddam się swoim lękom..
Pozdrawiam ciepło

26/09/15 22:14

A proszę bardzo. Pamiętaj, że będą próbować Cię dopaść. Ty przywitaj je z uśmiechem i pokaż kto tu rządzi. Maggie rządzi.

27/09/15 08:53

Jak dla mnie najtrudniejsze jest wytrzymanie z tymi wszystkimi objawami podczas ataku. Ma się wtedy ochotę wyjść ze swojego ciała i stanąć obok. Nieraz gdy mnie to dopadło to błagałam swojego chłopaka żeby mi jakoś pomógł bo już nie mogłam wytrzymać. Nie wiem czy wy też tak macie, ale ja mam wrażenie że mój organizm stał się przez to strasznie wyczulony na jakiekolwiek bodźce. Wystarczy jakiś mały stres, jakaś myśl i zaraz czuję napływ lęku i falę ciepła. W związku z tym mam pytanie do Ciebie Sabina – jak udało Ci się “odwrażliwić” układ nerwowy żeby nie reagował tak intensywnie na cokolwiek? Czy stosowałaś jakieś metody relaksacyjne, medytacje itp.?

27/09/15 16:07

No pewnie, że jest przewrażliwiony. Przecież pracuje na obrotach 300 procent dzień w dzień. To tak jakby człowiek chory na grype przerzucał dzień w dzień po 100 kg ciężkich worków – nie byłby zachwycony, prawda? Pamiętasz co pisałam o adrenalinie? U Ciebie dzień w dzień jest 100 % – wystarczy malutki bodziec i już wykracza poza maximum. U niepanikującego jest 40 % – mały stres i ma spory zapas. Jak ataki przejdą, poziom adrenaliny spadnie i system nerwowy powróci do normy 🙂

27/09/15 16:41

Ok, zgadzam się. Ale wydaje mi się, że trzeba zadziałać jakoś zapobiegawczo żeby jednak te ataki nie przeszkadzały tak często. Skoro w organizmie szaleje adrenalina to trzeba ją przystopować. Sama zmiana myślenia chyba tu nie pomoże? PS dzięki za odp 🙂

27/09/15 16:44

No właśnie sęk w tym, że to myślami nakręcamy ten cały proces. Adrenalinę możesz “spalać”, ale to nic nie da jeśli będziesz się dalej nakręcać. Jeśli przestaniesz się bać ataków to nie będą już przeszkadzać. Będą się Ciebie bały i do Ciebie nie przyjdą 🙂

30/09/15 14:25

Ehh, gdyby to było tak proste jak mówisz… Tym bardziej Cię podziwiam , że dałaś radę to przezwyciężyć. Dla mnie na ten moment to jest krok nie do przeskoczenia. Chociaż nie powiem, próbuję zgodnie z Twoimi radami nie bać się lęku, czasem to się uda a czasem nie. Dzisiaj np w miarę normalnie udało mi się zrobić zakupy, ale w drodze powrotnej pojawiły się jakieś lękowe myśli a potem objawy. Niestety przestraszyłam się tego i uciekłam jak najszybciej do domu. Pewnie w tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem by było usiąść gdzieś i próbować się uspokoić, ale to właśnie jest strasznie trudne-nie uciekać od lęku …

30/09/15 20:35

No wiem 🙁 Trudne. Ale jak się udało raz to uda się i kolejne! Im częściej będziesz to robić i wystawiać się na próbę tym szybciej nauczysz się nie bać <3

27/09/15 21:19

Ja nawet to czytając mam łzy w oczach bo wiem jakie to trudne:(Ale wiem po prostu wiem że muszę jakoś to przełamać.Dziękuję za motywujące słowa.

01/10/15 10:53

Sabinko znowu trafiony wpis:)))

01/10/15 14:58

Którą czytasz w pierwszej kolejności? 🙂

03/10/15 21:38

Piękny ten twój las:)
Ja wchodząc do lasu odrazu czuje napływ pozytywnych myśli, nasz zwykły polski las jest niedoceniany.

04/10/15 20:21

Każdy las piękny 🙂 w Toruniu masz jakiś lasek blisko do spacerowania?

04/10/15 15:40

Jak przestać sie martwić i zacząć żyć:)zdecydowanie:)

05/10/15 06:57

W Toruniu i okolicach tez są lasy i parki wiec jest gdzie spacerować.
Ja słuchając twoich rad staram się codziennie spacerować , jeździć na rowerze lub na rolkach 🙂 chociaż wracając z pracy najchętniej bym się położyła do łóżka ale wiem ze nie tedy droga…
Chodziłam rok do psychoterapeuty i to nic w porównaniu z twoim blogiem.
Dopiero ty otworzyłas mi oczy..

05/10/15 07:39

Trzymam kciuki za Ciebie i za resztę 🙂

06/10/15 20:36

Apropos ostatniego postu PAULI mi się udało nie czuć strachu przed lękiem dlatego chyba nie mam takich typowych ataków paniki, tylko lęk wolnopłynący , złe samopoczucie i napięcie.
Jeżeli tylko pojawia się atak paniki – przyjmuje go z otwartymi ramionami gdziekolwiek jestem i on odchodzi tak samo szybko jak przyszedł…pozostaje tylko dołek psychiczny że znów się pojawił..
Nie mogę sobie jedynie poradzić z codziennym napięciem i czarnymi myślami, chociaż coachingi Sabiny dają mi naprawdę dużo:)
Życzę wszystkim wytrwałości!:)

06/10/15 20:40

<3 Powiało optymizmem Maggie, brawo!

07/10/15 06:55

Ja też biegłam 🙂

07/10/15 06:57

Dobrze zorganizowana impreza. W tym roku nie biegłem, ale w przyszłym już się skuszę. Moi znajomi biegli i mówili, że faktycznie dużo podbiegów jest.

07/10/15 06:57

Józek najlepszy!

07/10/15 06:58

A co robią tam Ci spartanie? O co chodzi?

07/10/15 15:36

Czytam i aż trudno w to wszystko uwierzyć.Ja takie objawy mam po minucie biegania.Ty Sabinko po prostu wybiegałaś swoje marzenia:) I faktycznie w Twoim przypadku można powiedzieć że to co złe przyniosło bardzo dużo dobrego:)PODZIWIAM.Ps.Pytanie nie związane z tematem.Chcę sobie kupić jagody goji i w sklepie mam dostęp do takich z firmy Sante albo Intenson myślisz że będą ok?Powoli wdrażam się w to wszystko i wolę podpytać się kogoś kto już wdrażanie ma dawno za sobą:) Dziękuję:)

07/10/15 17:13

Dokłanie tak 🙂 Gdyby nie te ataki paniki, to ja nie wiem co bym ze sobą zobiła LOL Ja kupuję też te jagody goji z Sante i są OK. Jem je garściami i jadła bym więcej tylko szkoda, że są takie drogie! Obowiązkowo dodaję do owsianki i jaglanki. Jedz też dużo płatków owsianych i orzechów – mają działanie antydepresyjne i wzmacniają siły witalne.

07/10/15 17:32

Ok zastosuję:)I już wiem co kupić.Nawet nie wiedzialam że te jagody są takie zdrowe.Muszę trochę wzmocnić organizm.Ps.Te z tej firmy intenson sa sporo tańsze ale ciekawe czy dobre:).Z tej firmy mam czystek i jest ok.

07/10/15 17:44

Akurat mi się skończyły to spróbuję 🙂

07/10/15 21:33

Spróbuj i daj znać:)))ja jeszcze myślałam o nasionach chia.Ty chyba też ich używasz?:)

07/10/15 21:43

Tak jest 🙂 Chia i goji górą 🙂

07/10/15 16:09

Gratulacje!!! 🙂

07/10/15 17:08

To nic takiego, ale dziękuję 🙂 Iron – to jest coś!

07/10/15 23:04

Chia goji i Sabinka góra chyba to tak miało być:))) A do czego te chia dodawać ?:)

08/10/15 06:52

Najlepszy jest pudding z chia (puszka mleka kokosowego, 2 łyżki chia i 2 łyżki wiórek kokosowych:: mieszasz i zostawiasz w lodówce na kilka godzin – do tego owoce). Ja dodaje je też do płatków owsianych, posypuje zupy, salatki, ziemniaki. Jest też taki power drink, który piją Indianie Tarahumara ISKATE (woda z chia, łyżką miodu, cytryną i miętą).

08/10/15 12:40

O SUPER Dziękuję Sabinko:)Zanotowane:) Ps.Te jagody goji firmy Sante i Intenson są jednak w podobnej cenie gdy pisałam że Intenson są sporo tańsze to akurat były w promocji za 7zł:) Pozdrawiam:)

08/10/15 19:22

Kupuję 🙂

07/10/15 21:28

Te 4 minuty to chyba ja:)a nawet i więcej:) Trzeba przeczytać wszystko uważnie przeanalizować pomyśleć i zapamietać.Ja też niebawem wykupię pakiety zrobię sobie taki prezent urodzinowy:)Pozdrawiam:)

07/10/15 21:30

Którego masz urodziny Ania?

07/10/15 23:02

23 października 🙂

08/10/15 06:53

Tuż tuż 🙂

08/10/15 12:36

Tak masz rację tuż tuż 🙂

08/10/15 17:27

Ja wchodzę mega często i czytam posty po kilka razy;) przyznaje się !

08/10/15 19:22

<3

09/10/15 13:38

Sabinko pisałam jeszcze do Ciebie pod postem o dziurawcu ale coś sie chyba nie wysłało:/ Nadal polecasz pijesz? Bo ostatnio i ja o tym myślałam co prawda nalewki nie zrobię ale może coś takiego https://www.doz.pl/apteka/p4564-Intractum_Hyperici_wyciag_z_dziurawca_100_ml ?czy lepiej jednak ziołowa herbatka?:) A i jeszcze czy Tobie szum w uszach tak po prostu minął? bo ja nie ukrywam że dla mnie jest to bardzo męczące i mam wrażenie że przez to nie odpoczywam tak jak powinnam;/ Pozdrawiam:)

09/10/15 18:06

Dziurawca już nie piję, choć bardzo lubię. Jeśli kupisz herbatkę, to pamiętaj, że trzeba ją często pić. Jedna herbatka świata nie zawojuje – za słabe działanie. Preparat super, warto spróbować. Ale pamiętaj, że najlepsze na zły nastrój jest bieganie. Ja właśnie się zbieram na jakiś mały trening. Torchę nie mam siły, ale mam zły nastrój więc, albo kogoś uduszę, albo się wybiegam 🙂 🙂 🙂 Szum minął wraz z atakami. Wszystko minęło. Organizm powrócił do normy to i reszta wróciła do normy. Tym się nie martw. Samo zniknie.

09/10/15 19:06

Dziękuję za odpowiedź:) Jakoś to uduszenie mi do Ciebie nie pasuje:) Za dobra dusza z Ciebie:)

09/10/15 15:54

Hehe, ja też się przyznaję że wchodzę bardzo często. Czytam i czytam i czytam dopóki do głowy mi się nie wbije. 😉

09/10/15 17:58

No właśnie statystyki nie kłamią. Mamy tu sporą grupę fajnych, zmotywowanych ludzi. Chyba trzeba będzie jakieś party urządzić 🙂

08/10/15 18:49

A ja się zastanawiałam czy kupić komosę ryżową:)teraz już wiem że trzeba kupić:)

08/10/15 19:22

Koniecznie czarną, pycha!

08/10/15 21:21

O Dziękuję za podpowiedź myślałam że to nie ma znaczenia a jednak ma:) Jak dobrze Sabinko że jest ktoś taki jak Ty:)

09/10/15 06:48

Dobrze, że jest ktoś taki jak TY i WY. To właśnie TY i WY wszyscy jesteście bohaterami tego bloga. To właśnie TY i WY zamiast siedzieć pod kołderką wychodzicie poza swoje granice komfortu i walczycie o swoje. Dla Ciebie moje ukłony, uzanie, starania i to właśnie Tobie i reszcie należą się ogromne brawa :):):)

09/10/15 11:33

O ja aż mi łzy napłynęły do oczu.Bo wczoraj myślałam że może za dużo pytam i że jestem upierdliwa;/ Ale się cieszę za te słowa teraz każdego dnia jeszcze śmielej będę korzystała z tej ogromnej skarbnicy wiedzy:) Ps. jednak się popłakałam:p Pięknie piszesz i dajesz dużo wiary że w końcu zaświeci słońce:)

08/10/15 21:16

🙂 U mnie już po promocji;/

09/10/15 13:26

Powiem więcej po tych słowach wyszłam z domu wsiadłam do auta i pojechałam zrobić zakupy.Fakt umierałam był lęk ale dla mnie ważne że wytrwałam.Jest smutek że nie jest normalnie że muszę jechać autem że zachowuję się trochę dziwnie że nie do końca jestem wstanie w sklepie wszystko dokładnie obejrzeć bo włącza się myślenie bierz do koszyka i uciekaj no ale może z czasem to się zmieni.Dziękuję za dzisiejszą motywację:)I to BARDZO DZIĘKUJĘ.

09/10/15 18:00

No brawo, dałaś radę! Jak lęk próbuje Ciebie wystraszyć i każe uciekać to Ty mu powiedz: Taki jesteś cwaniak? To ja właśnie będę tu robić zakupy godzinę, albo jeszcze dłużej 🙂

09/10/15 19:03

Godzina zakupów to marzenie Sabinko :)Ja na razie łapię co najbardziej potrzebne i zmykam.Niby rozmawiam z lękiem ale on robi swoje;/

10/10/15 08:20

Gdy tylko stawisz mu czoła, to on zacznie się bać 🙂 Idz na godzinne zakupy i zaproś go, by poszedł z Tobą 🙂

10/10/15 12:15

Nierealne 🙁

10/10/15 12:25

Mocno w to uwierz. Nic Ci się nie stanie. Byłam w slepie milion razy i milion razy bałam się, że coś się stanie. Ani razu nic się nie stało. Tak często o tym myśl, aż Twoja wiara zacznie przybierać na sile i zdominuje niewiarę 🙂

10/10/15 14:58

Dzisiaj mam jakiś dzień zwątpienia;/ Byłam z kolega na spacerze ale po powrocie jakoś mi źle było;/ Myślę że w to wszystko wkładam dużo energii i tak się dzieje;/ a potem jeszcze dopadły mnie jakieś smutne myśli że nie jest normalnie.Strasznie tęsknię za tą normalnością;/

10/10/15 16:43

Pamiętaj zasadę: Im więcej myśli skupisz na atakach paniki tym gorzej będziesz się czuć. Skupiaj się na czymś innym. Ugotuj coś, poczytaj, idz do kina, poćwicz. Daj swojemu umysłowi więcej pozytywnych myśli niż negatywnych. On swtorzy z nich piękne obrazy i dobre samopoczucie.

09/10/15 19:08

mi pomaga preparat stress control – ma bardzo fajny skład. Dzięki niemu mam taki “czystszy umysł” i mogę normalnie pracować…
Zgadzam się z Sabiną w 100 procentach ,że najlepszy sport, ale czasem nie ma siły badź czasu:(

10/10/15 08:22

Najlepsze jest to, że im bardziej człowiek szczęśliwy tym więcej czasu wygospodaruje na ćwiczenia i tym więcej ma siły. A przecież powinno być odwrotnie. Im mniej szczęśliwy tym więcej powinien mieć czasu na ćwiczenia i więcej siły – żeby mu się humor poprawił. Prawda?

10/10/15 12:12

Ładnie napisane czystszy umysł:) Zerknę na ten preparat:) Dziękuję:P

12/10/15 07:48

A masz jakieś porównanie do tabletek uspokajających z labofarmu takie z niebieskim wieczkiem zwane śmierdziuchami?:)

12/10/15 19:27

tak mam, bo te też zażywałam – rzeczywiście śmierdzące:)
to jest troszkę inne działanie ponieważ te z labofarmu są z melisy , szyszki chmielu itd..czyli typowo uspokajające,
natomiast te drugie zawierają w sobie adaptogeny czyli wyciągi z roślin, które podnoszą odporność i pomagają radzić sobie ze stresem – z tego co wiem to regulują wydzielanie hormonów dlatego są pomocne w walce z tym przewlekłym stresem.
To tak pokrótce – w internecie jest więcej informacji na ten temat.
Reasumując – uspokajacze – usypiają i otumaniają lekko, a adaptogeny poprawiają nastrój i wspierają w pokonywaniu stresu

13/10/15 12:58

Dziękuję MAGGIE za odpowiedź:) Sporo poczytałam w necie o tych tabletkach i ludzie sobie chwalą więc je kupiłam:)Dostałam je w aptece od ręki:) I jak na razie po zażyciu jednej tabletki wiem jedno że mnie usypiają:)Wzięłam jedna na noc a pół godziny później już spałam a rano myślalam że nie wstanę:)Dziwne nawet bardzo:)

13/10/15 16:34

Biegać mi tam, a nie spać 🙂

13/10/15 19:12

Oj to rzeczywiście dziwne, na mnie działają odwrotnie:) ale i tak dopiero po miesiącu można poczuć prawdziwa różnice!
Podtrzymuje nadal teze sabiny- sport sport i jeszcze raz sport !
Ja mam teraz sporo problemów osobistych do tego pogoda okropna….jak zyc???:)

13/10/15 19:24

Mi żelek wyskoczył 🙂 I teraz szyją nie mogę ruszać (już nie wspominam o bieganiu). Pan rehabilitant tak mnie wytarmosił, że chyba siniaki będę miała 🙂 Pogoda niesamowicie dobija, ale można coś zaradzić na to…ja cały sezon jesienno- zimowy wypalam tonę tea-lightsów i zjadam tonę czekolady gorzkiej. Jadłaś nową gorzką z kokosem z lindt? Wymiata! Jest najlepsza ze wszystkich jakie jadłam! A chłopa to wałkiem po głowie jak niegrzeczny 🙂

10/10/15 09:25

Tak tak teraz wiem ze trzeba czasem się zmusić i wyjść z domu żeby lepiej się poczuć, nikt za nas tego nie zrobi;)

14/10/15 14:36

Chyba wszystkich coś dopada jesienna chandra;/ Ale trzeba sobie radzić:) Sabinko MAGGIE Pozdrawiam:)))

14/10/15 14:37

Ja też wcinam gorzką z lindt ale tej z kokosem jeszcze w sklepie nie widziałam:)

10/10/15 09:57

Nie miałam pomysłu co zrobić z kaszą jaglaną, więc przepis z chęcią wypróbuję. Dzięki 🙂

10/10/15 11:12

Koniecznie wanila w lasce. MMMMMM pychotka!

10/10/15 12:22

Daj znać jak wyszło i czy smakowało 🙂

10/10/15 12:08

Idealnie:)Sabinko mam znowu kilka pytań:) Gdzie kupujesz komosę ryżową czarną?Bo Sante jest biala kupiłam Intenson i też biała;/ I może głupie pytanie ale czy mleko ryżowe zawiera laktozę?Ja nie piję w ogóle mleka ponieważ mam nietolerancję laktozy;/ Pozdrawiam:)

10/10/15 12:22

Mleko ryżowe nie zawiera laktozy. To się raczej nazywa mleko, a tak naprawdę to napój. Możesz też użyć innego mleka roślinnego np. kokosowe lub z orzechów. A komosę ryżową ostatnio kupowałam z Bio Planet tu: https://dodomku.pl/produkt/38782/5907814661098/Bio_planet_Quinoa_komosa_ryzowa_czarna.html Tą z Sante też kupiłam chyba w biedronce i robie ją czasem na śniadanie z orzechami. Do dań głównych jakoś mi lepiej pasuje ta czarna.

10/10/15 14:53

O Dziękuję:) Tak smacznie napisałaś o tej czarnej komosie że muszę ją kupić a ta białą też jakoś wykorzystam:) A mleko gdzie kupujesz? 🙂

11/10/15 16:52

Sabinko kupiłam dzisiaj jagody goji Intenson i niestety mi to nie smakuje;/ i dopiero w domu zauważyłam że kraj pochodzenia to ChRL;/ Ogólnie tak poczytałam o tych jagodach goji i jedni polecaja a inni uważają że są wręcz szkodliwe bo zawieraja coś szkodliwego.I bądź tu człowieku madry:)

12/10/15 07:23

Właśnie siedzę w pracy i jem jaglankę z tego przepisu – niebo w gębie. A drugi pojemniczek czeka w lodówce.

12/10/15 07:26

Genialny pomysł. Tylko gdzie tu kupić wanilię? A może być cukier waniliowy?

12/10/15 17:32

Ja widziałam w Tesco:)

12/10/15 07:28

Dzięki kaszy jaglanej zgubiłam 10 kg! Bardzo fajny przepis, który dopełni moją książkę z przepisami. A syropk klonowy jest taki słodki, że wystarczy dać 1 łyżeczkę i jest super.

12/10/15 07:46

Ja zawsze robię sobie kaszę jaglaną przed bieganiem. Jest lekkostrawna i daje kopa.

12/10/15 08:20

Piersze dobre ciastka z przepisu z internetu. Chrupiące z zewnątrz, a miekkie w środku. Rewelacja.

17/11/15 14:32

Jeszcze żurawinę można dodać:)

12/10/15 08:22

To ja chyba wszystkich używam 🙂

12/10/15 08:25

Ja nie lubię siłowni. Wolę cross fit na dworze.

12/10/15 08:26

Ja chodze z dziećmi 🙂

12/10/15 17:30

Ty normalnie czytasz mi w myślach Sabinko bo pod ostatnim postem miałam napisać że z utęsknieniem czekam na jakiś wpis o tym jak poprawić kondycję włosów i cery:) Mi niestety ale olejek arganowy nie służy podobnie jak olejek tamanu olejek z kiełków pszenicy i jeszcze kilka juź nawet nie pamiętam jakie to były:) Z olejkami to trochę jak z facetem musi trafić swój na swojego:) Ja najczęściej kupuję ze zrób sobie krem bo mają małe pojemności i można sobie wypróbować:) Pozdrawiam:)

12/10/15 23:10
14/10/15 18:33

Też bym nie pomyślała, że zanim wskoczę do łóżka będę się oliwić od stóp do głów 🙂

13/10/15 10:17

Hej Sabi, wprawdzie jeszcze nie korzystałam z pakietów ale wcześniejsze rozmowy i porady na facebooku bardzo mi pomogły i teraz nawet jak odczuwam, że coś się może dziać czy gorzej się czuję to się nie daje jak to miało miejsce kiedyś. Zawsze obawiałam się jesieni bo wtedy było najgorzej ale teraz jakoś chyba mniej o tym myślę i aż tak się już nie boję. Ja na szczęście trafiłam na dobrą panią psycholog, która też mi dużo pomogła, ale tak naprawdę dopiero ten blog i Ty postawiłaś mnie na nogi :). Jeszcze nie jest do końca tak jak bym chciała, ale jestem na dobrej drodze.

13/10/15 12:00

Serdecznie dziękuję za ten komentarz i będę mocno trzymać kciuki za to, żebyś do końca pokonała ataki paniki! 🙂

13/10/15 12:57

Dzięki mam nadzieję, że w końcu tak się stanie 🙂 I kiedyś, też będę mogła pomagać innym wyjść z tego bagna 😉

13/10/15 21:42

Życzę zdrówka! A ja na pewno dam sobie radę między innymi dzięki twojemu blogowi:)
Świeczek nie pale ze względu na mojego kocura ale czekolady napewno spróbuję! ! Dziękuję

14/10/15 14:40

Dziękuję za odpowiedz MAGGIE:) Więc trzeba brać i tyle:) zobaczymy po miesiącu:) U mnie sport to spacerki i to też nie zawsze;/

14/10/15 17:32

Nie ma za co , życzę Ci wytrwałości i siły:)
Ja smakuje życie od nowa , dziś po pracy był taniec do ulubionej muzyki w domu i długi spacer z mężem po lesie.
Pomimo sporych problemów i do tego nerwicy w calej okazalosci czuje ze wracam powoli do zywych;)
Sabino dziękuję za motywacje!!!

14/10/15 18:17

Yeah! Brawo! Tak trzymac!A jaka to ulubiona muzyka?

14/10/15 19:34

Oj jest jej wiele:) tym razem florence and the machine!

14/10/15 19:38

Florence! I love! I like! Na koncert idziesz? 🙂

14/10/15 21:25

Może kiedyś też napiszę że czuje że żyję:) I że mam się WSPANIALE:)

15/10/15 07:15

Na pewno tak będzie! Biorę je 3 razy dziennie. Ale te leki to tylko dodatek, staram się myśleć pozytywnie i walczę o siebie:) pozdrawiam Cię ANIU

14/10/15 21:26

MAGGIE ile razy dziennie bierzesz te tabletki?:)

14/10/15 13:33

Jadłem, polecam 🙂

14/10/15 18:31

Misiu Ty jadłeś owsiankę z syropem klonowym, a to nie jaglanka 🙂 te chłopy ollllaboga 🙂 <3 <3 <3

14/10/15 18:57

Święte słowa! Ja to zawsze żałuję, że się denerwuje, bo na końcu okazuje się, że wszystko kończy się dobrze i niepotrzebnie się denerwowałam.

14/10/15 18:58

U mnie to tsunami, huragan i trąba powietrzna w jednym. Muszę się nauczyć spokojniej podchodzić do tematów.

14/10/15 19:00

Jak Ty dałaś radę sama? Przecież to jakiś koszmar zostać samemu w takiej sytuacji. I jak Ty się z tego podniosłaś? Przecież na Instagramie to Ty jesteś jak wulkan energii i uśmiechu. Jak mi się nie chce i znów mam doła to wchodzę na Insta i odrazu mi lepiej! Pozdrawiam i dzięki że jesteś, Monia

14/10/15 19:02

Bieganie najlepsze 🙂 Cieszę się, że motywacja dociera, aż do Szkocji ! Pozdrawiam, S

14/10/15 19:52

hehe nawet nie wiem czy grają, gdzie i kiedy:) ale poszukam w necie!
tzn że mamy podobny gust muzyczny:)

14/10/15 20:11

W Łodzi jest koncert 12.12.2015 i od czerwca nie ma już biletów 🙂

14/10/15 21:22

Juz pisałam mi też posypało się wszystko ale mimo to trzeba stanąć na nogi:) W Twoim przypadku to Pasja +Wizja +Działanie= Sukces:) Ale było jeszcze to coś co pozwoliło ruszyć z miejsca:)

15/10/15 21:59

Potwierdzam jako brat że ta historia to nie fikcja.
Bez żadnych medykamentów oszukujących umysł stanęła na nogi.
Nie była to prosta droga albowiem wymagała poświęcenia.
Dzięki temu stała się energiczną cieszącą z życia kobietą 🙂

16/10/15 07:49

<3 <3 <3

16/10/15 11:59

Masz Kochającego brata:) ale fajnie że to napisał:)

16/10/15 12:15

Brat to mi się udał 🙂 A najlepsze jest to, że mam 2 przyjaciółki, które są siostrami. A młodsza siostra to dziewczyna mojego brata. Żyć nie umierać 🙂

16/10/15 17:29

No to faktycznie idealnie:) Ja mam brata ale mam średni z Nim kontakt a przyjaciółek brak zresztą koleżanek też;/

16/10/15 18:41

Ja szukałam 28 lat 🙂 Także bez obaw, lepiej jedna – a na całe życie 🙂

16/10/15 14:53

Brawo brat!:) masz silna i wspaniala siostrę , która pomaga innym..

16/10/15 14:55

🙂

16/10/15 18:12

A nie powoli koleżanki blogowe się znajdują:)

16/10/15 12:02

Dzięki MAAGIE:) Tak wiem że tabletki to tylko dodatek ale sama wiesz trzeba się czymś wesprzeć:) Pozdrawiam:)

16/10/15 16:42

Ojejku jak pięknie wygląda to sushi. Moje ulubione <3 <3 <3 Ps. Bardzo fotogeniczna ta Twoja "modelka" 😉

16/10/15 18:44

Ja dopiero się przekonałam od niedawna 🙂

16/10/15 17:27

Chyba czas założyć instagram:) Bo była promocja dobre to z tymi puszkami:)

16/10/15 19:03

Przystojne jesteście :)) Ty i Suzi

16/10/15 19:08

W zasadzie to nawet jesteśmy do siebie podobne 🙂 Obie takie rozczochrane 🙂

17/10/15 14:40

Buty mega! Ten seledyn i fiolet! Zapragnęłam!

17/10/15 14:45

Chyba jakiś wypadek był :):):)

17/10/15 14:46

Rosół na wynos do Poznania rad dwa trzy!

17/10/15 14:46

Gdzie takie piękne łódki? Jak z obrazka malowane!

17/10/15 14:49

Moje najpiękniejsze Marianki! woj.Śląskie

17/10/15 14:47

Strach wyspuścić na zakupy 🙂 Promocja była 🙂

17/10/15 14:49

Cicho tam! Było po 4,99!

17/10/15 14:48

Przepis na kaszę będzie na blogu?

17/10/15 14:48

Tak.

17/10/15 15:07

Pani Sabino, właśnie dokonałam zamówienia, ale nie dostałam żadnego maila. Proszę o kontakt na wiola.wrona@wp.pl

17/10/15 20:28

Proszę sprawdzić spam Wiolu.

20/10/15 14:10

Hej 🙂 No ja właśnie jestem po ataku paniki jaki miał miejsce wczoraj….dostałam go przez to, że moje serce się przewróciło kilka razy pod rząd w klatce i wpadłam w mega strach. Pokonałam panikę w pół minuty! Mój mąż mnie trzymał bo już chciałam dzwonić po pogotowie. Tak bardzo chciałabym zacząć biegać 🙂 Ten lęk przed wybieganiem dalej niż mój blok mnie dobija. Cierpię na objawową nerwicę około 10 lat. Ataki paniki miałam ze trzy, reszta to lęk przed kolejnym atakiem i tak w kółko. Objawy somatyczne jakie mam codzienne nie pozwalają mi normalnie się cieszyć życiem. Zaczęłam terapię, pewne rzeczy do mnie dotarły, poczułam wielką ulgę, mniej lęku, czasem dni bez lęku i bólu – nie mogłam ich zrozumieć, przyjąć ich, cały czas czekałam na złe samopoczucie.

20/10/15 22:06

Kasia pogoń ten atak paniki! Pokaż mu kto tu rządzi.

23/10/15 17:19

Hej. Ja też zmagam się z atakami paniki, ostatnio biegałem i poczulem się fatalnie ale biegłem i pomogło. Natomiast za drugim razem juz nie, co prawda nie byłem tak zmeczony jak po pierwszym bieganiu i chyba to była moja wina bo nie spalilem do konca adrenaliny. Moj najwiekszy lęk to że się uduszę podczas ataku paniki. Nie wiem jak to pokonać i ostatnimi czasy ten lęk co chwilę siedzi mi w glowie 🙁 Najgorzej jest wieczorem nie wiem czemu. Co poradzisz kochana ?

23/10/15 21:47

Prędzej wygrasz w totka niż się udusisz. Głowa do góry i keep running

30/10/15 01:33

:*

24/10/15 22:07

No wiedziałam, że coś tu nie gra! Ja nawet nie potrafię się ogarnąć jak mam zrobić obiad!

24/10/15 22:09

O mamo! A ja do tej pory winię się o wakacje. W tym roku nie byliśmy, bo nie dałam rady! Tak bardzo się bałam. To Ty też tak miałaś?

24/10/15 22:10

Wow, ale fajny prezent! Ania sto lat! Zdrowia, szczęścia, spełnienia marzeń i kochającego faceta! Przyłączam się do życzeń!

24/10/15 22:12

Anka Sto lat!

24/10/15 22:13

No a ja godzinami siedzę w tym necie na tych forach 🙁 Co za głupek ze mnie 🙁

24/10/15 22:14

Jak tu żyć normalnie? Jak tu nie można nawet się nie wyspać 🙂

24/10/15 22:17

101 dalmatyńczyków, 1001 upojnych nocy, 1001 drobiazgów, 100% pewności, 7 wspaniałych, 4 pancernych, 2 setek i zakąski, Strzału w 10, 1000000 Buziaków! Magda z Kielc

25/10/15 10:26

Aniu – wszystkiego co najlepsze oraz duuuuuzo milosci;)

25/10/15 13:11

Zjadłem dziś sporo gorzkiej czekolady, pojeździłem na rowerze i… nic. Czuję się tylko minimalnie mniej odrealniony. Wczoraj tak się źle czułem, że zrezygnowałem z wyjazdu do ulubionego centrum handlowego. Nadzieja na wyzdrowienie coraz bardziej zanika… Pomyśleć tylko, że moja derealizacja zaczęła się od nadmiernego stresu… Jeśli chodzi o sygnały, to coraz bardziej jestem utwierdzony w tym, że mój mózg próbuje przekazać tylko tyle, że jest zaburzony. Najgorzej jest, gdy przypominam sobie czasy, kiedy wszystko było OK. Jeszcze jakieś 2 miesiące temu nie było tak źle. To chyba schizofrenia, bo podobno przy niej uczucie odrealnienia bardzo trudno pokonać. Nie wiem, co robić… Tracę wiarę, czy ten coaching coś zmieni…

25/10/15 14:15

Rico, przecież Ty nie masz ze mną coachingu! Czy masz go z kimś innym? Na pewno musiała nastąpić jakaś sytuacja, która spowodowała Twoje złe samopoczucie. Na to jak się czujesz ma wpływ wszystko – nawet pogoda. Musiałabym z Tobą pogdać, żeby to wybadać (gdyby co, to coachingi dostępne są tu https://niepanikuj.pl/shop/). Gdybyś miał schizofrenię to uważałbyś się za najnormalniejeszego człowieka na świecie 🙂 A jeśli chodzi o jazdę na rowerze to co mówiłam? – to relaks, a nie spalanie adrenaliny. No chyba, że jezdziłeś 4 godziny w szybkim tempie. Nie ma co się poddawać. Przeanalizuj co mogłeś zrobić nie tak i wprowadzaj korekty. Trzymaj się mocno!

25/10/15 14:32

Wiem, przepraszam – z tą wątpliwością odnośnie coachingu to się mocno zagalopowałem. Dziś spałem tylko dwie godziny i za oknem strasznie pochmurno, więc to być może od tego. 🙂 Jeśli chodzi o to odrealnienie, to zasugerowałem się tym, że schizofrenicy też je nierzadko mają. Jeśli chodzi o coaching, to od dawna się nad nim zastanawiam.

25/10/15 14:36

No nie wiem z kim masz swoje coachingi, ale na pewno nie ze mną 🙂 Chyba, że o czymś nie wiem 🙂 Aż przejrzałam listę 3 razy czy oby przypadkiem się nie pomyliłam. No, mój drogi, po dwóch godzinach snu to nawet najzdrowszy człowiek nie byłby w dobrej kondycji. Sugeruję porządną dawkę biegania, dobrą herbatkę ziołową i książkę pod kocykiem. Po 10 minutach uśniesz jak dziecko i wstaniesz z lepszym nastrojem.

25/10/15 14:51

Akurat mam w zapasach herbatę z rumianku, więc pewnie zaraz z niej skorzystam. 😉 Zauważyłem, że jak mam głęboki sen, to i uczucie odrealnienia mniejsze. Dziś sen był niestety płytki i przerywany. 🙁 Nie będę jednak odsypiał w dzień, bo nie będę mógł spać w nocy, a jutro trzeba wstać o 7. 😀

25/10/15 13:21

Wszystkiego najlepszego Aniu! 🙂

25/10/15 15:23

Aniu dołączam się do życzeń, wszystkiego Naj Naj Naj!!! 🙂

25/10/15 20:56

EVE bardzo DZIĘKUJĘ:)

25/10/15 15:33

Boże Sabinko ja nie wiem co napisać:) Łzy mi lecą bo NIKT NIGDY NIE ZROBIŁ MI TAKIEGO PREZENTU.To na szczęście łzy szczęścia które u mnie są od wielu lat zapomniane:) To jest nie do opisania, że Ty w ogóle o tym pamiętałaś a, że o tym napisałaś to już w ogóle.I to jak napisałaś. Jesteś PRZECUDOWNĄ KOBIETĄ z sercem na dłoni ale o tym pisałam już nie raz :). Kochani KAMSON, MARIUSZW, MAGDALENKA, MAGGIE, PAULA Wam też z całego serducha bardzo DZIĘKUJĘ za PIĘKNE życzenia nawet nie macie pojęcia jakie to miłe:). Jak się ma takie mega wsparcie to nie pozostaje nic innego jak walczyć o swoją normalność i o swoje marzenia:) Jeszcze raz DZIĘKUJĘ ze jesteście:)

25/10/15 20:59

Z tego wszystkiego nie napisałam WIELKIE DZIĘKUJĘ dla Ciebie Sabinko 🙂

25/10/15 21:00

Przyjemność z mojej strony. A raczej z NASZEJ 🙂

25/10/15 21:59

Sto lat Ania! Kurde, ale tu miło na tym blogu. Jakaś sekta chyba 🙂 Wy się wszyscy znacie?

26/10/15 08:32

Dziękuję CAROLINE za życzenia:) No fakt tutaj się robi coraz fajniej:)

25/10/15 22:00

A czy przed okresem też?

25/10/15 22:01

Też!

25/10/15 22:01

A jak ja nie mogę spać? To co zrobić? PS. Sto lat Ania!

25/10/15 22:02

Biegać, aż się zmęczy 🙂 Będzie spał jak małe bejbi!

26/10/15 08:31

Dziękuję TOMEK za życzenia:)

26/10/15 07:38

Musze się pochwalić – zaczęłam biegać, tzn.truchtac;) narazie non stop mnie łapią kolki. ..ale uwierzcie mi – Sabina wie co mówi! !! Starajcie się korzystać na maxa z coachingów i zmiencie swoje myślenie..wiem ze przede mną długa droga, ale chociaż zauważyłam światełko w tym tunelu 🙂 pozdrawiam wszystkich panikujacych i oczywiście Sabino ciebie

26/10/15 08:24

Yeaaaaah! Go girl!

26/10/15 08:29

Super:)))

26/10/15 19:02

To jest dziwne, ale kiedy nie mam objawów w ciągu dnia (czasem tak sie zdarzy:) to łapię sie na tym ze nie wiem co ze sobą zrobić i czym się zająć. .wydaje mi się tez ze sama podświadomie próbuje w sobie te objawy wzbudzić. .Sabino czy ty tak miałaś? Czy to normalne??

26/10/15 19:24

Jasne. To bardzo dobry sygnał! 🙂 A co robi palacz jak rzuci nawyk palenia? Albo ktoś kto zrzuca wagę? Ty też rzucasz nawyk. Nawyk ciągłego martwienia się i wyczekiwania na atak. Już się nie boisz to nic nie będzie przychodzić. Teraz atak paniki będzie się bał Ciebie 🙂

26/10/15 22:08

Hmm… sam tak dzisiaj miałem. 😉

27/10/15 11:43

Normalność po atakach paniki i wiecznym strachu będzie pewnie na początku też czymś dziwnym ale szybko to pewnie pokochamy:)

28/10/15 22:07

Ano, jakiś miesiąc temu były takie dni, że praktycznie w ogóle nie czułem odrealnienia. Świetne uczucie. Akurat bardzo dużo wtedy biegałem, bo pogoda była rewelacyjna. 😉

28/10/15 22:20

Na bieganie zawsze jest rewelacyjna pogoda…spójrz na to tak…jesień, mgły, światła lamp wieczorami – niczym z jakiejś czarodziejskiej krainy 🙂

28/10/15 14:41

No to jak to cała Ania jakie nasionka chia kupujesz ?Nie chcę popełnić gafy jak z nasionami goji:)Ależ to smacznie wygląda:)Mniam.

28/10/15 17:49

Akurat ostatnio znajoma mi przywiozła z UK. Jakieś takie sypane na wagę. Mam z 2 kg 🙂

28/10/15 18:11

Szalona kobieta:)

28/10/15 15:36

Cholercia, muszę się w końcu zmotywować, aby wykorzystać któryś z przepisów, bo strasznie apetycznie to wygląda. :O

28/10/15 17:48

Smakuje wybornie!

01/11/15 14:35

Wpadam na zaporszenie! :):)

01/11/15 14:35

O jeny, jakie to dooooooobrreeeee! Nie miałam pojęcia, że taka mała i prosta rzecz może być taka dobra!

01/11/15 14:37

Niedawno trafiłam na Twój blog. Spędziłam tu kilka godzin. W końcu jakieś normalne podejście do życia ktoś ma, a nie tylko dzieci i kredyty i szmaty. Uwielbiam Cię i dziekuję za to co robisz!

01/11/15 14:38

Twoja pewność siebie i energia bije nawet z tego tekstu. Co za kobieta! 🙂

01/11/15 14:39

No właśnie. Ja mam teraz 36 lat i boruję zęby. Wcale nie chcialam być dentystką. Rodzice mnie zmusili. Teraz jak idę do pracy to płakać mi się chce i nie mogę uwierzyć jak ja mogłam do tego dopuścić. Już jest za pózno na zmiany!

01/11/15 15:36

Nigdy nie jest za późno!

01/11/15 14:41

A jak doczytałam, że Pani jest również Consierge. Jak zostać Consierge? Jakie studia trzeba skończyć? Nigdzie nie mogę o tym znaleźć żadnych informacji. Może Pani coś doradzi?

01/11/15 15:35

Trzeba mieć oczy i uszy wszędzie 🙂 Studia nic nie dają. Trzeba być komunikatywnym i pchać się dwrzwiami i oknami wszędzie. Przydają się języki. U nas w kraju to bardzo młody zawód, zatem działaj w tym kierunku póki jeszcze nie rynek nie został nasycony.

01/11/15 18:58

Tak tak tak !! Żałuję, że nie wiedziałam o tym wcześniej, że zdrowie to też dbanie o umysł 🙂 jak jest się młodym to człowiek myśli ,że wszystko zniesie, a potem solidnie płaci za swoje błędy nerwicą albo depresją.
Mam nadzieję, że po tym wszystkim też będę lepszym człowiekiem.

01/11/15 21:33

I powiedz kobieto,że Ty nie czytasz w moich myślach:) Post trafiony w 100%.

03/11/15 18:39

Dziękuje za te stronę właśnie przechodzę nerwice lekowa to już jakiś 9 miesiąc już jest lepiej ale szału nie ma ale walczę blog p szaffera książka claire weekes a teraz ten blog i psychoterapia to mnie wspiera leków nie biorę Walczę Twoje pozytywne podejście bardzo motywuje wierze ze można z tym wygrać bo umysł i ciało to jedno mam 35 Lat i dopiero teraz to wiem , nigdy nie dbałam o siebie potrafiłam nie jeść nie uprawiałam żadnego sportu i doszły to tego problemy w rodzinie które mnie podłamały już się wszystko ułożyło a ja cierpię dlatego cieszę się ze jest ten blog uwierz mi nawet samo czytanie pomaga … Bardzo pomaga

03/11/15 18:53

Bardzo się cieszę i dziękuję za feedback! Taki ma cel 🙂

03/11/15 19:21

Wiem ze cierpią na To jedynie osoby wrażliwe ale wierze tez ze nic się nie dzieje na nic analizując te powiedzmy dolegliwość doszłam do wniosku ze to nasz organizm zarówno ciało i umysł krzyczą o pomoc i nie wolno zagłuszać ich lekami .Wiem jak żyłam do tej pory i wiem ze pora na zmiany choć to bardzo trudne . Nie myśli się ze nawet jak się przeżyło trudną traumatyczna sytuacje i się przeżyło wyszło cało to się tego nie odchoruje pózniej ja osobiście żyłam w stresie przez jakieś 9 lat chodząc do pracy płakałam w pracy wyglądałam idealnie i wracając płakałam jak już ja zmieniłam i teraz mogłabym żyć spokojnie i szcześliwie to mnie teraz po 5 latach złapało i chyba muszę to wszystko teraz “wyrzygac” i skoro trwała ta trauma 9 lat to w ciagu roku nie wyzdrowieje Ale zaczynam zmieniać życie cieżko mi to idzie ale zaczęłam od suplementacji kiedyś tylko 4 kawy i batonik a teraz magnez omega 3 witb ziółka melisa kawa ale zbożowa ( kawy to mi bardzo brakuje;( i zero alkoholu i Jest Lepiej kupiłam bieżnie i raz już na nią weszłam może się przekonam do biegania dzięki tobie Ważne aby walczyć nie dać się i wiedzieć cały czas ze to tylko nasza psychika płata figle …a moc jest w Nas Ps Jestem osoba wierząca i wierze ze Bóg nie ześle na nas czegoś z czym byśmy sobie nie poradzili Dziękuje za te stronę

04/11/15 07:44

Wow, daj znać jak bieżnia się sprawuje! Zawsze marzyłam o bieżni w domu 🙂

04/11/15 07:47

Lista zakupowa najlepsza!

04/11/15 08:19

Ja po nasyzch konsultacjach bez grafiku ma cały dzień się nie ruszam 🙂

04/11/15 08:19

Ja mam w sumie sporo czasu wolnego , który zazwyczaj marnuję na myślenie i analizowanie swojej nerwicy..zapewne źle robię i powinnam zająć się czymś konstruktywnym. Tylko jeszcze nie mam pojęcia czym 🙂

04/11/15 11:48

MAGGIE mam podobnie:)

04/11/15 13:14

Szukaj inspiracji 🙂 Na pewno coś znajdziesz!

04/11/15 08:20

A mi wszystko w kwadracie wyszło WAŻNE. Chyba muszę jeszcze raz to przeanalizować 🙂

04/11/15 08:31

Tylko 20 procent tego tekstu pozwoli Wam zrozumieć 80 procent jego treści. Jak mój mąż mówi do mnie to zapamiętuje tylko 1% haha

04/11/15 22:22

To bieżnia mojego męża i to on biega a ja byłam na niej raz i podchodzę jak do jeża

04/11/15 22:46

Tez mam jak Maggie

07/11/15 08:54

A ja ostatnio kupiłam i zostawiłam na kilka dni i powysychały. Dopiero pózniej doczytałam, że najlepiej trzymać je w lodówce.

07/11/15 08:55

Właśnie robię listę zakupową. Pozycja dodana. Będzie jak znalazł do wieczornego filmu 🙂

07/11/15 09:04

Ja przez tą pogodę to od 3 dni mam jakiegoś doła. Chyba będę musiała zakupić z 3 kilogramy. Czy w weekendy też można konsultacje zamówić?

07/11/15 09:05

Można 🙂

09/11/15 11:37

Dziękuje i chyba tez skorzystam z coachingu ,tyle tu prawdy o mnie..

09/11/15 12:45

O nasz wszystkich 🙂 Tak nas uczą od małego. Zapraszam serdecznie!

09/11/15 18:43

KATE BARDZO BARDZO BARDZO polecam konsultacje:)

09/11/15 12:32

Genialny wpis. Trzeba stawiać swoje potrzeby na pierwszym miejscu. 10 lat robiłam za sprzątaczkę, praczkę, kucharkę. Mi nikt śniadania nie zrobił nawet jak byłam chora. I zostałam sama. Odszedł do innej. Ona mu koszul nie prasuje. Dziewczyny trzeba wierzyć w siebie!

09/11/15 12:47

Teraz świat stoi przed Tobą otworem! Pomyśl ile rzeczy możesz zobić zamiast pełnienia roli domowej służki 🙂 A taki typ prędzej czy pózniej nauczy się dzielić obowiązki domowe. Tyle, że już nie u boki takiej fantastycznej Danki jak Ty! Kto ma cycki ten ma władze.

09/11/15 14:07

Cisza jest czasem najlepszą odpowiedzią. A mój szef dzisiaj do mnie – Pani Weroniko Pani dziś taka milcząca 🙂

09/11/15 14:13

Inspiracja na cały dzień! Kiedyś byłem chudy i pryszczaty. Najmniejszy z całej klasy. Koledzy nabijali się ze mnie i dokuczali mi. Na studiach postanowiłem zadbać o siebie i zacząłem ćwiczyć i inwestować w fajne ciuchy. Trochę to trwało zanim nabrałem wagi. Nawet nikomu nie mówiłem, że chodzę na siłownię, bo jak tylko coś nabąknołem, to znowu było że chyba głupi jestem i że kości mi się połamią od sztangi. Więc tak sobie w tajemnicy ćwiczyłem. Po 2 latach, gdy przyszło lato, a ja wyglądałem jak Beckham z reklamy….Wszystkim kolegom jadaczki pozamykało w sekundę! Mają szczęście, że nie jestem takim kretynem jak oni i teraz nie naśmiewam się z ich brzuchów piwnych 🙂

09/11/15 18:41

Dziękuję Sabinko za ten wpis:) Chyba jesteś moimi myślami:)

09/11/15 19:47

Twoimi i z Tobą 🙂

09/11/15 19:05

ja dopiero niedawno zrozumiałam że życie polega na odkrywaniu i na polubieniu siebie:)
Jeżeli tylko uda nam się tego dokonać to już jesteśmy wygrani!
poznaję siebie i pozbywam się strachu każdego dnia – jest to okropnie trudne ale kiedyś na pewno odczuję efekty..
Wpis mega prawdziwy.
miejmy odwagę żyć po swojemu 🙂

09/11/15 19:49

Dokładnie tak! Tak jak lubimy i każdy w swoim stylu 🙂

09/11/15 22:12

Hi. Jestem tu nowa i od dwóch tygodni stosuję się do porad Sabiny. No nie wiedziałam wcześniej, że to nie jest takie trudne. Rzeczywiście wieżę w wyleczenie i wszystko co pisze to najszczersza prawda. Pomyślałam sobie, że te 4 km to o mnie i jeszcze bardziej mnie podbudowało ale czytałam również o rodzajach biegaczy ( i tych co po 10 km biegają hehe a co dopiero 4) ale jestem dobrej myśli i jest mi duuuuuuuuużo duuuuuuuużo lepiej już po 3,4-ech dniach. Sabina jesteś wielka. Proszę również o posta na temat biegania jak zaczynać w co się ubrać jakie gadżety najlepsze żeby nie być “gadżeciażem. Myślałam że 4 km to dużo już dziś wiem, że niewiele i mogę więcej i więcej. Pozdrawiam i proszę o więcej takich postów. 🙂

10/11/15 08:28

Jestem zachwycona Twoją motywacją i entuzjazmem! Gratuluję wytrwałości i konsekwencji w działaniu. Specjalnie dla Ciebie będzie post o tym co na siebie wrzucić, by biegać wygodnie 🙂

10/11/15 13:06

🙂 🙂

10/11/15 18:00

w takim razie ja też czekam na posta o bieganiu… ja truchtam co drugi dzień, ale bolą mnie stawy skokowe 🙁 nie ma pojęcia czemu…

09/11/15 22:14

O matko!!!!!!! Wierzę a nie wieżę. Ups wstyd\

10/11/15 08:22

Właśnie trafiłam na tą stronę przez przypadek. Pochłonęła mnie na 5 godzin! Dziekuję za tyle motywacji i za to co Pani robi.

10/11/15 08:24

Pani Sabino. Trafiłam na blog jakiś czas temu. Poleciła mi koleżanka. Jestem zachwycona sposobem w jaki Pani do mnie dociera. Zaczęłam biegać! Przebiegam już 4 kilometry z truchtem. Czuję, że energia życiowa do mnie powraca. To wszystko dzięki Niepanikuj!

11/11/15 08:58

Dzięki za wczorajsza konsultacje . Jestem od 2 godżin w pracy i 4 razy już atak leku chciał mnie podejść ,ale wziąłem go na klatę i mówię “chodź cwaniaczku ,nie boje się ciebie” . Póki co działa .jest ciężko ale da rade. Ograniczam tez palenie . Pozdrawiam

11/11/15 10:35

Yeay! Pokaż mu kto tu rządzi.

11/11/15 15:32

Fajnie jest czytać jak odnosicie sukcesy:) Też bym tak chciała.

11/11/15 21:35

Aniu świat stoi przed Tobą otworem. Próbuj tyle razy, aż się uda. Bo w końcu się uda!

11/11/15 21:45

Aniu trzymam za Ciebie mocno kciuki:)
Wierzę, że z pomocą Sabiny w końcu też zauważysz te drobne pozytywne zmiany….a potem może być tylko lepiej!
Ja walczę każdego dnia , nie odpuszczam, chociaż jest ciężko…ale wbrew pozorom walka daje mi siłę.

12/11/15 18:34

Sabinko, MAGGIE Dziękuję za wsparcie:) Aż mi się lepiej na sercu zrobiło:)

11/11/15 11:25

Zrobiłam! Bardzo mi smakowały. W smaku mi przypominają orzeszki ziemne w skorupce, bardzo chrupiące. Na pewno zrobię je jeszcze kiedyś. W sam raz do przegryzania zamiast chipsów, paluszków itp. Nie sądziłam, że można coś takiego zrobić z ciecierzycy 😉

11/11/15 14:32
11/11/15 22:36

To ja chyba trafiłam na rzeźnika

11/11/15 22:40

Ja bym w zyciu nie powiedział, że miałaś depresję. Jesteś najbardziej pozytywną osobą jaką znam. Z Tobą można gadać godzinami o wszystkim i każdy przy Tobie czuje się komfortowo. A teraz zagadka kto to mógł napisać

12/11/15 18:25

Zgadzam się z tym w 100%.

12/11/15 07:43

Mi moja lekarka wmawiała, że mi się wydaje, że mam kolana jak z waty i że mam zaburzone widzenie! Ja wychodziłam stamtąd i się sama zastanawiałam czy coś ze mną czy z nią jest nie halo.

12/11/15 07:44

Ja się dopiero na konsultacjach dowiedziałem, że uczucie głodu wzmaga lęk. A śniadania nie jadłem wcale od małego. teraz jadam regurlanie i czuję się znacznie lepeij.

12/11/15 08:35

Sabino ten blog moze pomóc wielu osobom!Więc pisz! Twoje wpisy są bardzo trafione od razu widać że ktoś miał z tym dziadostwem do czynienia tym bardziej fajnie ze widzisz same pozytywne strony i wyjście z sytuacji bo ja dopiero teraz znalazłam psychoterapeutkę która mi pomaga wczesniej to były chyba nieporozumienia, a najlepsza była p.psychiatra która posłuchała i mówi:ojej ,to co ?przepiszemy leki? A ja szukałam pomocy żeby ktoś mi wyjaśnił o co chodzi i dlaczego .Najpierw net(co mi w ogóle jest ), ksiazki, akupunktura zioła suplementy i powolutku wychodze na prostą BEZ LEKÓW to walka ale wiem ze warto

12/11/15 10:42

moja psychoterapeutka rozgrzebywała moje dzieciństwo przez rok a potem zaleciła urlop i kieliszek wina wieczorem 🙂

12/11/15 11:56

Jezzzzz! Jakby zaczęła kopać w moim to by chyba nakazała litra wódki

12/11/15 18:30

Nie rozumiem rozgrzebywania dzieciństwa przez psychoterapeutów. To było minęło i tyle.Nam zależy by wiedzieć jak sobie z tym radzić i jak mamy żyć teraz by było łatwiej.I tutaj właśnie się tego dowiadujemy:)

12/11/15 12:35

Dzień drugi walki .stawianie czoła atakom leku jest potwornie trudne ,ale daje rade. Bez xanaxu i bez zwalniania się z pracy. Fizycznie jestem wykończony ,ale psychicznie juz silniejszy

12/11/15 13:18

Wow. Tak trzymaj! Będzie każdego dnia lepiej.

12/11/15 18:35

SEBASTIAN też jestem pod wrażeniem i trzymam kciuki:)

12/11/15 13:54

😉

12/11/15 18:24

Jesteś NAJLEPSZA:) Wpis przeczytany ze wzruszeniem. Moje myśli ostatnio były właśnie w tym temacie i w temacie odżywiania:) Nie wiem jak Ty to robisz ale czytasz w myślach i to zapewne nie tylko moich:) Dziękuję:)

12/11/15 19:22

Jak idzie bieganie Aniu?

12/11/15 21:22

Niestety Sabinko sama nie biegam;( z kolegą też idzie mi średnio;/ Ale nie daje się.Biegnę tyle ile mogę mimo zadyszki.

12/11/15 21:23

Przyjdzie czas, że pobiegniesz i sama. Bądz cierpliwa i nie poddawaj się!

12/11/15 21:36

Nie poddaje się Sabinko czasami mam chwilę słabości, zwątpienia ale wtedy wchodzę na nie panikuj i jakoś doładowuję akumulatory.:) Cieszę się z tych drobnych kroczków i wiem, że daję z siebie tyle ile na dzień dzisiejszy jestem w stanie dać.

13/11/15 11:57

Jestem na etapie mega zakwasów, zmęczenia itp.:)

13/11/15 13:24

Go girl!

12/11/15 20:53

Dokładnie rok temu miałam pierwszy atak paniki a przez moje życie przeoczył się tajfun niszcząc mnie psychicznie i fizycznie .Z supermenki stałam się przelęknioną dziewczynką. Dziękuje Bogu że wertując internet trafiłam na Twojego bloga bo otworzyłaś mi oczy, Twoje wpisy motywują do działania ( biegam tylko systematyczność mnie zawodzi przy jesiennej szarudze, zwracam uwagę na to co jem). Z niecierpliwością czekam na nowe wpisy. BARDZO DZIĘKUJE że pomagasz wracać do równowagi, jesteś super kobietą.

12/11/15 21:05

Yeay! Dobrze wiedzieć, że ktoś tam po drugiej stronie czerpie z Niepanikuj inspiracje. Odrazu wiedziałam, że jak wyzdrowieje to będę motywować innych do działania. Ja uwielbiam biegać jesienią…jest tak romantycznie. Gwiezdziste niebo, mgły unoszące się nad polankami, ja i mój gaz pieprzowy w kieszeni :):):) Oczywiście, gdybyś potrzebowała pomocy- zapraszam do siebie na konsultacje https://niepanikuj.pl/shop/ Trzymaj się dzielnie i wpadaj do nas częściej! Tu tyle fajnych osób motywuje się wzajemnie, że zaczynam myśleć o założeniu sekty. Jakaś propozycja nazwy?

14/11/15 20:56

hehe i mój gaz też go zaczynam lubić w kieszeni chociaż ciąży

12/11/15 22:58

Oj jak dobrze że nie jeste z tym dzidostwem sama że ktoś tak jak ja zmaga się z tą choroba

13/11/15 08:04

Witaj w drużynie 🙂

13/11/15 11:59

Witam KISIA:) Nie jesteś sama:) Jest Nas pewnie dużo więcej niż Nam się wydaje. Mamy dobrą trenerkę w drużynie więc musimy dać radę 🙂

16/11/15 23:23

Ja niestety zmagam sie od jakiś 3 miesięcy z myślami natrętnymi i Lekmi daje sobie jakos radę choc nie kiedy jest naprawdę ciężko żeby pozytywnie myśleć ale nie daję im wygrać odstawiłam kawę bo po niej bylam bardziej nerwowa i myśli były częstsze staram się pic meliske i rumianek który mi pomaga się wyciszyć.Sabinko co byś mi doradziła w sprawie odżywiania.

17/11/15 07:49

Będzie post niedługo i jestem w trakcie układania planu dietetycznego.

17/11/15 14:11

ja też mam myśli natrętne – więc doskonale Cię rozumiem 🙂
mi pomagają komedie, bieganie i przytulanie męża 😉

18/11/15 20:33

Ja niestety nie biegam mieszkamy za granicą i trochę boje się biegac sama.Ale ja staram się inaczej postępować z myślami jak czuje ze one przychodzą wtedy myślę o czymś innym np.co będziemy dziś robic znajduje sobie jakieś zajęcie

18/11/15 22:13

A gdzie mieszkacie Kisia?

19/11/15 15:30

W Szkocji w Peterculter

13/11/15 13:30

Tylko czym zastąpić pieczywo i gumy do żucia? Czekam na przepisy

13/11/15 14:45
13/11/15 15:02

Sabinko ja też czekam z utęsknieniem na post o tym co najlepiej jeść? zamienniki itp. Bo odkąd staram się jeść zdrowiej mam wrażenie, że jestem non stop głodna i nie wiem co jeść:)

13/11/15 18:14

Masz rację. Koniecznie muszę o tym napisać.

13/11/15 15:05

Mi np nie służy jedzenie pieczywa pełnoziarnistego i niestety średnio się czuję po płatkach owsianych;/ więc brak mi pomysłów na śniadanie;/

13/11/15 15:10

No i oczywiście do tego nietolerancja laktozy;/

13/11/15 18:16

A płatki jaglane? Są mega pyszne. Zalej płatki jaglane mlekiem lub wodą (ja zalewam mlekiem roślinnym). Dodaj rozdziabanego banana i wymieszaj z łyżką miodu. Gotowe. Płatki jaglane w Biedronce ze Szczytna kosztują 3 pln.

13/11/15 18:41

Powiem szczerze że płatków jaglanych nie próbowałam bo ktoś kiedyś powiedział mi, że obniżają ciśnienie:) ale czy to prawda nie mam pojęcia he he. A moje ciśnienie jest bardzo niskie:)

13/11/15 20:31

Są super! I odkwaszają organizm. A ja też mam niskie ciśnienie i je jadam 🙂

14/11/15 18:43

Skoro tak mówisz to trzeba kupić i spróbować:)

13/11/15 16:09
13/11/15 18:19

Extra! Ja dziś padam z nóg. Jeszcze muszę deser “robaki w ziemi” przygotować dla 5 latka na spóznione Haloween i lecę na trasę, by nabrać energii. Czytam właśnie fajną książkę Komandos Richarda Morcinko. Może Ciebie zainteresować. Czytanie bardzo dobrze wpływa na system nerwowy.

13/11/15 18:43

Kurde Sabinko jak to jest, że jedni po bieganiu czują się świetnie a ja jestem zdechła, wypompowana, śpiąca;/

13/11/15 20:30

Na początku bieganie bardzo męczy. Dopiero z czasem człowiek się przyzwyczaja. Ja wystarczy, że miesiąc nie biegam służszych dystansów i odrazu czuję zmęczenie po biegu dłuższym. Trzeba troszkę pobiegać, żeby zaczęły się pojawiać te dobre strony biegania 🙂 Biegaj wolniej lub zmniejsz dystans.

13/11/15 22:01

Aniu może za bardzo się boisz tego biegania i się negatywnie do niego nastawiać i z takim nastawieniem ro wszystko męczy:)
Spróbuj biec i cieszyć się tym . Ja truchtajac myślę o samych przyjemnych rzeczach i czuje jak mi się trzewia relaksuja; ) doslownie:)
A Sabina ma rację to przyjdzie z czasem…tak jak wszystko:)

14/11/15 18:50

Dystansu nie mam co zmniejszać bo nie ma z czego:) MAGGIE masz rację, że trochę obawiam się biegania. Raczej nastawiam się pozytywnie ale nie cieszy mnie to tak jakbym chciała bo nie biegam sama;/ Doceniam, że w ogóle wychodzę z kimś biegać. Dziewczyny gdzie Wy kupujecie tą kokosową czekoladę bo ja jej nigdzie nie mogę znaleźć:/? Dzięki:)

14/11/15 20:58

Narazie nie masz z czego, ale już za moment będzie z czego 🙂 Bardzo ładnie, że biegasz choć z kolegą. Za jakiś czas postaraj się biegać obok lub zwiększać dystans między Wami. Ja z pierwszego biegu wróciłam mokra jakby mnie ktoś do rzeki wrzucił i blada jakbym zobaczyła ducha. W sumie nawet nie wiem ile km przebiegłam, ale to wydawało się, że trwał wieczność.

14/11/15 20:58

nie idzie 🙁

14/11/15 21:02

Co nie idzie Mag?

14/11/15 21:41

rzucanie palenie nie idzie a biegi na razie ok ale mam kryzys pewnie z powodu dolegliwości kobiecych od 29 października biegam i bylo ok a tera rano wstaję ledwo bo wszystko boli. Stawy , mięśnie i kręgosłup i trochę się boję. Piję od kilki dni ten fajny smoothie i mi smakuje a się bałam. No i mam kryzys 🙂

14/11/15 21:55

Każdy ma gorszy dzień! Właśnie w takich momentach trzeba wytrwać, bo to właśnie wtedy trenujemy silną wolę. Ja też mam kryzysy w te dni 🙂 Reguralnie co miesiąc 🙂 Mój chłopak wtedy ucieka z domu, a pies chowa się pod łóżko.

15/11/15 10:47

Sabinko właśnie tak robimy wychodzimy razem ale biegniemy tak, że często nawet się nie widzimy. Lepiej bym nie opisała tego jak się czułam po pierwszym czy drugim dniu biegania:) .Nie dziwię się , że tyle ludzi tu zagląda:) Sama też polecam ten blog:) Nawet kolega złapał bakcyla i kupił sobie dres he he. A z tą łezką to mi się kręci ona zawsze gdy tutaj zaglądam:)

17/11/15 23:27

Ania nie wiem czy każdy tak ma ale jak ja zaczęłam biegać po przeczytaniu wszystkiego na blogu Sabiny jak tylko go znalazłam to pierwszy dzień owszem było 3,5 km ale z 1000 cem przystanków zwolnień i nie tyle truchtu co spaceru. Na drugi dzień ta sama trasa już mniej przystanków. Na trzeci dzień krótsza trasa (bo czekałam na gości) ale bez przystanków. Czwarty i piąty dzień znów dłuższa trasa i już bez przystanków, i ostatnio właśnie przedobrzyłam i zrobiłam ponad 4 km bez przystanków i boli mnie kostka ale SABINA PORADZI 🙂 Od dwóch dni nie biegam bo boli ale mam nadzieję, że pobiegnę może jutro albo pojutrze bo mnie wciągnęło. Nie ma co się rozdrabniać jeśli trawią Cię lęki i niepokój to chyba taki ból mięśni w porównaniu to pikuś. Chętnie bym z Tobą pobiegła. Pozdrawiam

18/11/15 07:54

🙂

18/11/15 13:58

MAG Dziękuję:) Wiesz ja stwierdzam, że ból mięśni to pikuś ale ostatnio chyba z wysiłku mam bóle głowy i to nie jest fajne;/ale masz rację SABINA PORADZI:) No ja ostatnio myślałam o tym , że fajnie by było tak pobiegać z kimś z tego forum ale za pewne dzieli Nas tysiące km he he. Mogę wiedzieć skąd jesteś? Jakie województwo?:)

13/11/15 14:50

Powiem szczerze ,że nieźle .miałem gdzieś w szufladzie olejek do papierosa z zero nikotyny .kilka razy dziennie pociągam jak mnie bierze delira hehe. Co do tych gum to musze w Irlandii poszukać. Pieczywo wiem ze mi szkodzi i musze odstawić. Kocham gotowac ,piec itp wiec coś wymysle

13/11/15 18:10

UUUU to podziel się z nami przepisami 🙂

13/11/15 15:02

Czy mąka w pieczywie jest aż tak zła? Nawet ona może pogarszać samopoczucie? Nie będę owijał w bawełnę, że jestem w niezłym szoku… :O

13/11/15 18:13

Jedna kanapeczka dziennie to nie. Ale np. 2 kanapki rano, obiad makaronowy lub ziemniaki z tłustym sosem, kolacja znów kanapki to już powoduje, że człowiek zamienia się w jedną wielką kluskę i organizm nic innego nie robi tylko trawi. A przecież w tym samym czasie mógłby zając się czymś innym, np. naprawianiem systemu nerwowego 🙂 Najlepsza jest lekka, zdrowa dieta. Będzie o tym post niedługo.

13/11/15 18:21

O matko…tego nie przeskocze- uwielbiam słodycze, chleb i makarony:(
Ale nie jem dużo. Mało, ale często.
I owoce! W nich też dużo cukrów. ..

13/11/15 18:26

No wiem. Ale to nie trzeba radykalnie rzucać. Wystarczy ograniczyć, a nie napychać się cały dzień glutenem i cukierkami.Dobrze jest wprowadzić kasze, kiszonki, produkty które mają właściwości oczyszczające, świeże warzywa i owoce. Ograniczyć mięso z tłustymi sosami itp. Łatwiej pokonać lęk niż rzucić cukierki :):):) Ja przechodząc koło alejki z gorzkimi czekoladami już jestem zgubiona.

13/11/15 18:48

Ja uwielbiam ziemniaki i z tego co wiem to nie jest to chyba najgorsze zło:)

13/11/15 20:28

Pewnie, że nie. Byle bez tłustych sosów.

13/11/15 18:51

Mi Sabinko łatwiej było rzucić cukierki niż pokonać lęki;/ no ale każdy z Nas jest inny:)

13/11/15 18:47

MAGGIE ja kiedyś nie wyobrażałam sobie dnia bez batonika:) ale jakoś się odzwyczaiłam:) i teraz doceniam smak gorzkiej czekolady:) Ostatnio zakochałam się w czekoladzie, którą kiedyś polecała Sabinka.Czekolada HEIDI z żurawiną no ciężko się od niej oderwać:) a ja jestem wybredną osobą:)

13/11/15 22:07

Hehe tylko jak zyc bez batonikow? !
No nic , trzeba być silnym;)
Ja wcinam w pracy czekolade gorzka z kokosem- za poleceniem naszej Sabiny oczywiscie:))

13/11/15 22:48

Ojezu jak ja ją kocham! Najlepsza czekolada na świecie!

13/11/15 23:05

Ja ostatnio wypijam 3 szklanki dziennie kakao 🙂 Mam nadzieję, że jest tak samo dobre, jak gorzka czekolada…

14/11/15 20:04

Kakaowe love <3

14/11/15 21:04

Ajj chyba mnie kryzys dopadł;/ Tak sobie czytam i Wy pracujecie, sami wychodzicie pobiegać i jakoś tak do przodu.U mnie to sfera marzeń. Spędziłam cały dzień w łóżku (te trudne dni kobiece) do tego zakwasy i może stąd ten podły nastrój;/

14/11/15 21:09

Każdy z nas jest inny i pracuje w swoim tempie. Ty również masz swoje. Uważam, że dobrze Ci idzie. Starsz się, narazie z kolegą, ale robisz swoje. Nadejdzie dzień, że pobiegniesz sama. A narazie korzystaj z dobrej energii innych. Korzystaj z ich rad i motywuj się ich osiągnięciami. Zobacz ile wspaniałych ludzi tu zagląda! Aż łezka się w oku kręci. Zakwasy od biegnia? Yeah!

14/11/15 22:13

Ajjjj. …dziś chyba każdy miał gorszy dzień, ja niestety tez. Miałam okropne zawroty glowy rano.
Ale po każdej burzy wychodzi słońce, no nie?? 🙂 🙂

13/11/15 23:29
15/11/15 10:54

MAGGIE zawroty głowy i uczucie ,że zaraz zemdleję jest dla mnie najgorsze.I momentami mam tak wszystkiego dosyć, że szkoda gadać ale co mamy zrobić? No musimy jakoś to pokonać eh

15/11/15 14:16

Oj masz rację to jest najgorsze uczucie…czasem mam wrażenie ze się nie pozbieram ale wstaje i walczę. .jak narazie to daje minimalne efekty..

15/11/15 14:26

Każdego dnia trzeba się szczerze zapytać: Ile dziś zrobiłam, by pokonać lęk. Ile procent planu zrealizowałam? Co mogłm zrobić lepiej. Ja często myślałam, że efekty są minimalne. Aż zrozumiałam, że mój wkład był również minimalny. Pierwsza podstawowa zasada to nigdy nie dać się wsysać w wir nieszczęścia. To jest ten moment, gdy trzeba atakować! Masz zły dzień? Ciężko zwlec się z łóżka? Łap za smycz i spaceruj z psem po lesie płacząc. Ugotuj coś dobrego, zrób coś dla innych, naucz się czegoś nowego, obejrzyj coś dobrego w kinie. To właśnie w takich momentach pokazujesz depresji kto tu rządzi. Go Maggie! Nie daj się! Otrzyj łezki i do walki.

15/11/15 15:05

Dokladnie tak Sabino. Ty mnie tego nauczyłas. Dlatego wstaje , ocieram łzy i walczę dalej.
Kiedyś bym leżała dalej i czekała na zbawienie. ..
Dlatego dziękuję ci z całego serca.

15/11/15 15:39

Ja dzisiaj rano po przeczytaniu wpisu też z bólem brzucha i ogólnym osłabieniem zwlekłam się z łóżka i ugotowałam obiad. Fakt łzy ciekły ze zmęczenia ale swoje zrobiłam:)

15/11/15 16:06

Wszyscy tak bardzo chcemy doczekać tego momentu ŻEGNAJ depresjo, nerwico, że gdy przychodzi ten gorszy dzień dostajemy szału, odechciewa Nam się wszystkiego itp.Przynajmniej ja tak mam.

15/11/15 06:22

jestes cudowna!
trafilam tutaj przypadkiem szukajac informacji w internecie i probujac utwierdzic sie w przekonaniu ze dzwonienie znowu na pogotowie z powodu dusznosci (i kolatania serca i bolow i zawrotow glowy i drgawek i ogromnego strachu) jest calkiem podstawne.
znowu pewnie zeby uslyszec w sluchawce “to nieprzyjemne ale to nie grozne, idz spac i przestan zajmowac nasza linie”.

bylam u wszystkich specjalistow, badania wszystkiego w normie – szkoda ze badania krwi nie sprawdzaja poziomu adrenaliny i kortyzolu!

wszystkie te glupie mysli, napedzanie spirali strachu i zmartwien – zapisane tutaj niemal slowo w slowo. ten blog dodal mi otuchy i pomogl mi sie uspokoic. czytam go od 3 w nocy..
dalas mi nadzieje na to ze bedzie lepiej.

dziekuje <3

15/11/15 08:34

Pewnie, że będzie lepiej!

20/02/17 18:45

Z tego co wiem jest badanie na poziom kortyzolu 🙂

15/11/15 10:20

Polecam do biegania Missy Elliott – WTF (Where They From) ft. Pharrell Williams

15/11/15 10:21

To jest dobra nuta! Właśnie zgrywam na słuchawki.

15/11/15 11:26

Jeszcze dodam, że czasami na dokładkę mam jogę.Coś tam znalazłam na necie jakieś filmiki dla początkujących:) Zawsze to coś. I chyba jestem tutaj jedyną osobą która chętnie przygarnie z 5kg na wadze ale nie mam pojęcia jak to zrobić;/

15/11/15 12:52

Oddam z brzucha 😉

15/11/15 15:41

Dawaj he he

17/11/15 00:03

A do Ani. Ja całe życie marzyłam żeby przytyć i nic. Nigdy się nie oszczędzałam w jedzeniu żadne diety ani nic takiego i co? i nic. Jest jeden sposób: bezpłatnie oczywiście poradzę – majonez duuuuuużo chleba i ziemniaków do tego przepyszne sosiki mięsne i w ogóle dużo dużo tłustego no i też bezwzględny odpoczynek na kanapie lub przed komputerem jak kto lubi. Nie powiem trochę pomogło ale przy 170 cm z 53 kg na 63 to i tak nie bardzo widać chociaż czułam się ociężale. Teraz znowu marzę żeby schudnąć więc biegam i stosuję się do porad Sabiny. Jak masz tak wyglądać to znaczy że masz tak wyglądać i już. No chyba że się z tym źle czujesz. To z ostatniego Newslettera. Oj chyba się rozpisałam ale energia mnie rozpiera dziś. Pozdrawiam nerwusów

17/11/15 07:53

Czyżby od biegania? 🙂

17/11/15 14:20

Dziękuję MAG szczerze to większość stosowałam:) Myślę, że uda mi się troszkę przytyć jak nerwica trochę odpuści. Bo chyba w tym cały sekret.Zawsze byłam szczupła ale przez ataki jednak parę kilo poszło w dół;/ Pozdrawiam:)

17/11/15 19:25

Aniu łączę się z tobą w bólu.
Ze mnie też chudzinka bo w stresie i nerwach nie potrafię jeść i nie mam poprostu ochoty:((
Wiec zgadzam się z toba- na początek trzeba się uporać z nerwica i nasze układy się wyreguluja same 😉

18/11/15 13:48

MAGGIE widzę sporo Nas łączy he he. No właśnie ja przed nerwicą nie byłam takim patyczakiem i czułam się dobrze w swoim ciele, a teraz co spojrzę na siebie to mam wrażenie, że jestem coraz chudsza i nie jest mi z tym dobrze. Mi najgorzej jest zjeść śniadanie, później się trochę rozkręcam ale i tak to wszystko gdzieś gubię. Niestety stres towarzyszy mi każdego dnia więc nie ma się co dziwić;/ Pozdrawiam:)

15/11/15 10:37

To ja już nie będę pisała w jakich ja butach biegałam he he o zgrozo! U mnie 10 minut to na razie max.Gdybym nie zaczęła nigdy bym nie uwierzyła, że to tak cholernie męczy:) Ps.A ja ostatnio znajomemu mówiłam o tym, że marzę by spotkać się z Tobą na żywo:)

15/11/15 12:14

Dziękuję Sabina za ten post. To pewnie dlatego, że ja zaczęłam z grubej rury od samego początku i codziennie a minęło już dwa tygodnie jak biegam. Ani rozgrzewki ani rozciągania masakra. Fakt, że zakwasy były tylko jakieś 4 dni ale teraz doszedł ból piszczeli i łydek. No i może rzeczywiście skrócić ten dystans hmm. Dzięki jeszcze raz.

15/11/15 12:51

Ładnie musisz dawać czadu, że aż Ciebie piszczele bolą. Jak trenowałam do półmaratonu to biegałam dużo przyśpieszeń i piszczele bolały mnie tak, że chodzić nie mogłam. Dopiero po 6 tygodniach się przyzwyczaiły i przestały boleć.

15/11/15 15:42

No dobra kobiety więc jak ta rozgrzewka ma wyglądać?:)

16/11/15 20:36

ja na razie nie stosuję rozgrzewki ani sie nie rozciągam…ale po tym poście zacznę 🙂

16/11/15 22:26

i ja chętnie się dowiem 🙂

15/11/15 18:45

Czekam na twoje przepisy.i wskazówki co jeść i pić

15/11/15 20:51

Ja zaczęłam na bieżni 10 minut codziennie już całe trzy dni ☺️Ni.c mnie nie boli hehe ale to początek pewnie dlatego spalam jakieś 70 kalorii za każdym razem to miłe i puls który się podnosi od biegania a nie z lęku mam nadzieje ze dam radę bo choć już nie mam napadów paniki jako takich to skoki nastroju ale mam nadzieje ze wrócę do normalności .. Kiedyś ..

15/11/15 22:23

Brawo! Powolutku do przodu.

16/11/15 12:40

Fajnie wiedzieć, że jest ktoś kto tak jak ja zaczyna od 10 minut:)

16/11/15 21:06

Hey, jak też zaczynałam pewnie od niewielu więcej. No dobra, może toszkę więcej, ale ja zawsze byłam aktywna i zanim zachorowałam trenowałam kickboxing 🙂 Trenuj, trenuj i daj znać jak osiągniesz pułap 21 km – przyjedziemy w dziewczynami i zrobimy razem jakiś półmaraton?

16/11/15 21:17

ja tez trenowałam kickboxing 😉
krótko i jak byłam bardzo młoda… ale jednak!

16/11/15 21:35

O wilku mowa 🙂 Właśnie witałam Cię ponownie i potwierdzałam dostępność zakupionego pakietu.

16/11/15 21:51

🙂 🙂

17/11/15 11:44

Sabinko ten pułap 21km to do mnie?:) he he.

17/11/15 13:19

Aniu, dla Ciebie!

16/11/15 23:54

Kate! Ja nie jestem znawcą ale kiedyś chodziłam na taką bieżnię specjalną gdzie mnie w jakąś gumę ubierali i się chodzilo a nie biegało (znaczy jak kto chciał można było szybciej) niby odchudzało. Powiedzmy. Teraz zaczęłam biegać z polecenia Sabiny i powiem Ci, że na bieżni nawet 10 min to była potworna nuda a jak się biegnie to krajobraz się zmienia i odległość widzisz i jakoś tak im dalej tym fajniej. Ja nie rozumiałam wcześniej o czym Sabina mówi a teraz POWTARZAM TO KTÓRYŚ RAZ Z KOLEI!!! To jest to wiatr, powietrze dystans i satysfakcja ile się przebiegło i tak ja z Forest Gamp i jeszcze i jeszcze i jeszcze. Dziękuję Sabina, że mnie tą chorobą zaraziłaś i mam kolejne pytanie ale to już next time 🙂

17/11/15 07:51

Mamy tu dużo Forestów na blogu w takim razie 🙂

16/11/15 23:26

A i dziekuje dziewczyny ze mi odp bo byłam na wielu forach na których zadawalam pytania ale niestety one zostawaly bez odp .Dziękuje wam bardzo ze jesteście

17/11/15 11:46

KISIA to forum jest inne i jedyne w swoim rodzaju:)))

17/11/15 14:08

dokładnie! 🙂
to już sekta, tak jak Sabina stwierdziła…tylko nazwę trzeba wymyślić:)

17/11/15 13:28

Oj tak Aniu zgadzam sie z tobą

17/11/15 13:08

Nieznosze biegac na biezni. Dla mnie tylko i wylacznie las. Drzewa mnie uspokajaja. Probowalem biegac w miescie ,ale to nie dla mnie.
Uzywam aplikacji endomondo, zeby “zapisywac” treningi a co do muzyki.. playlisty na spotify mi wystarczaja. Rozna muzyka na rozny nastroj. Od 6 dni bez xanaxu :)))

17/11/15 13:18

Woooooowwwww! Nieźle! Brawo!

17/11/15 14:06

widać że bieganie to choroba przenoszona drogą….hehehh
ja też odżyłam dzięki niemu 🙂
Forrest Gump to jeden z moich ulubionych filmów

17/11/15 14:14

No to niezły ten pułap he he .Mocno we mnie wierzysz:) ja jestem raczej realistką ale pomarzyć fajna rzecz:)

17/11/15 15:05
17/11/15 16:45

Dziękuję Sabinko fajnie poczytać ale to na razie nie dla mnie:) Po 10 minutach jestem padnięta i niestety ale pojawiły się bóle głowy i podejrzewam, że to od wysiłku. Niby te 10 minut to nic wielkiego ale dla mnie to jednak sporo. A myślałam, że już będzie z górki ale widocznie trochę potrwa jak organizm się rozluźni.

17/11/15 19:54

10 minut to całkiem nieźle jak na sam początek. Musisz koniecznie częściej siebie doceniać i chwalić. Większość społeczeństwa nigdy nie przebiegła 10 minut w całym swoim życiu!

17/11/15 22:39

Aniu głowa do góry! Trzeba uwierzyc;)
Ja właśnie obejrzałam fajny film i okazało się ze to o biegaczach:))
Mcfarland z Kevinem costnerem – polecam

18/11/15 07:55

Yeaaaah! Dobrze planujemy czas i się inspirujemy 🙂

17/11/15 14:24

Hej Sabina! A co polecasz na to niskie ciśnienie bo też takie mam i czasem mam wrażenie, że trochę może też to powoduje, że odczuwa się niektóre symptomy ataku i się nakręca.

17/11/15 14:59

Ja też mam niskie ciśnienie. Nie ma to wpływu na ataki paniki. Na ataki paniki mają wpływ tylko i wyłącznie Twoje czarne myśli.

18/11/15 12:13

Chodziło mi raczej o to, że np. możemy jak spada ciśnienie odczuwać czasem podobne objawy do tych przed atakiem typu lekkie zawroty głowy czy coś w tym stylu i przez to zaczynamy właśnie myśleć o ataku i się nakręcamy.

18/11/15 13:48

Aaaaaa w takim sensie. No tak, to jak najbardziej 🙂

17/11/15 18:07

Hmmm wstyd się przyznać ale jarmużu nigdy nie jadłam a do avokado miałam jedno nieudane podejście:) Pasta tahini? nic mi to nie mówi:) Ale całość wygląda apetycznie nawet bardzo:)

17/11/15 19:54

Zawsze musi być ten pierwszy raz 🙂

17/11/15 23:12

No właśnie o tym pisałam Ci Sabina w mailu. Mi tu nic nie pasuje i jeszcze nie spróbowałam a już nie smakuje. Nie lubię schabowych akurat ale inne mięsko i owszem nic z tych rzeczy podejrzewam nie dostanę w naszym miasteczku (a może rzeczywiście poszukać) przynajmniej spróbuję. Ale to mięsko!!!!!!

18/11/15 13:43

Temat zdrowego żywienia ostatnio jest tak bardzo mody, ze wszystkich stron bombardują Nas to nie zdrowe to trujące.Tego nie jeść, tamtego unikać i powiem szczerze, że idzie sfiksować:) Ostatnio oglądałam reportaż na temat jabłek o raju czym tego nie pryskają, banany też są czymś sypane.Mięso nie zdrowe, gluten nie zdrowy laktoza też zła:) I tak jak się człowiek nad tym wszystkim zastanowi zadaje sobie pytanie to co jeść?:) Chyba trzeba w tym wszystkim zachować zdrowy rozsądek bo kiedyś jadło się dużo gorzej a miało się więcej energii i nikomu nie przyszła na myśl jakaś nerwica czy depresja:) Pozdrawiam Dziewczyny:)

18/11/15 14:08

I wiem też, że czasami drobne zmiany mogą coś pomóc.Ja np za namową Sabiny zamieniłam kawę zwykłą na ta bezkofeinową i była to dobra zmiana. Nie piję czarnych herbat. A mięsko ograniczyłam i jeśli już je jem to gotowane albo pieczone.

18/11/15 17:06

Rzadko kiedy pożywienie w sklepach jest naprawdę eko.
Chyba ze ma się swój warzywniak, swinki j kury;)
Trzeba słuchać swojego organizmu po czym lepiej się czuje.
Ja tez nie pije kawy i staram się ograniczać cukier.

18/11/15 10:57

Dzięki Sabina za te wpisy, dają otuchy i to dużo, też chyba zacznę biegać moja kondycja nie jest w najlepszym stanie także powinno pomóc w obydwu przypadkach 🙂 dzięki

18/11/15 13:44

Tomek, bieganie jest bardzo pomocne. Tylko zacznij na miarę własnych sił. Powolutku, mały dystans, a dopiero stopniowo zwiększaj.

14/08/16 13:24

Cześć Sabino:) Po naszej rozmowie ( 1.08.16) pomyślałam o tym bieganiu. Mam skoliozę i bóle kręgosłupa i kolana bardzo często się pojawiają. Ale mimo to postanowiłam spróbować pracy nad spalaniem adrenaliny. Zaczęłam od marszobiegu po podwórku. Zataczam koła 50m( 100m biegu/100 m szybkiego marszu). 5.08.16r. przebiegłam/przeszłam około 1km, potem było 2/ 2,5/ 3/ 3,5/ 4/ 4,5/ i dzisiaj 14.08 zaatakowałam 5 km!!! Ja, która twierdziłam, że nawet lekkie bieganie nie dla mnie:) Fakt – to jest na razie marszobieg, czyli pół na pół ale stopniowo będę zmniejszać ilość marszu na rzecz biegania…. Pierwsze 3 dni – ból głowy, kręgosłupa i kolana ( tabletki przeciwbólowe plus maść i opaska na kolanko). Zrobiłam dzień przerwy i teraz po tym wysiłku oprócz cudownego zmęczenia po bólach głowy ani śladu! Staram się pracować nad atakowaniem negatywnych myśli ale tak jak powiedziałaś nie jest to łatwe…. Jutro też będzie 5 km. Jeśli wytrzymam tak jeszcze 2 tyg kupuję buty do biegania!!! 🙂 Uczucie niepokoju cały czas we mnie siedzi, myślę że ma to związek z wyjazdem do Zakopanego ( ha,ha,ha – no tak daleko od domu!!! – mam przerąbane.. 🙂 !!! ) Tam też mam zamiar biegać, nawet jeśli tylko wokół schroniska 🙂 Pozdrawiam w tym momencie i dzięki za inspirację. Ania “Psiara” P.S. Moje kółka “liczy” mój ukochany piesek TOBI, który na początku biegał i szczekał ze mną, po chwili stwierdził, że chyba coś ze mną ” nie tak” i usiadł sobie w połowie drogi bacznie obserwując 🙂

14/08/16 14:03

Wow! To mi się podoba – co za zaangażowanie :)! W 2 tygodnie 5 km? Gratuluję wytrwałości. Uczucie niepokoju zniknie na samym końcu, jak już zaczniesz wierzyć na 100 procent, że ta metoda ma sens. Potem będzie się pojawiać raz na czas, aż zniknie całkowicie. Ja właśnie wracam z Zakopanego. Powiem tak: przygotuj się na korki i kolejki 🙂 Ps. Wypad do Zakopanego potraktuj jako sposób na trening NIE nakręcania się. Za każdym razem jak pojawia się natrętna myśl – notuj i wyśmiewaj. Czytaj do poduszki po sto razy i powtarzaj te wyśmiane (tak jakbyś jedną myśl miała zastąpić drugą). Potem jak pojawi się znów na natrętna myśl to umysł automatycznie zacznie ją detronizować tą dobrą (tu kluczem do sukcesu jest powtarzalność). Mam takiego “panikowicza” co ma owczarka niemieckiego. Biegał z nim dzień w dzień. Teraz już biega po 20 km, a pies jak go widzi w butach do biegania, to chowa się do budy 🙂

18/11/15 13:50

MAGGIE ja widzę Ty idziesz jak burza w pokonywaniu lęków:) I optymizm Cię nie opuszcza:) Fajnie, fajnie:)

18/11/15 14:53

Ja chyba jestem jakimś dziwnym zjawiskiem;/ bo odkąd zaczęłam biegać dostaję jakiś dziwnych ataków paniki nawet w domu;/ Ajj zazdroszczę tym którzy czuja sie juz lepiej.

18/11/15 19:29

Doskonale. Powitaj je z uśmiechem i pokaż kto tu rządzi!

18/11/15 20:05

Sabino, co myślisz o medytacjach? Korzystałas z nich w swojej walce z nerwica?
Zastanawiam się czy je wdrożyć w swój plan; )

18/11/15 22:12

One są bardzo skuteczne, ale to na prawdę trudno ogarnąć. Ja np. medytuję jak biegam. W pewnym sensie. Po prostu mój umysł się wtedy wyłącza i szybuje sobie w krainie spokoju i radości. Jak wraca jest świeżutki i pełen optymizmu. Ale np. poprzez samą medytację nigdy tego stanu nie udało mi się jeszcze osiągnąć. Tylko uwaga! Jak ma się wysoki poziom adrenaliny to ciężko się wtedy wyciszyć.

18/11/15 15:35

Aniu, ja już sięgnęłam dna i chcę się z niego wydostać..
nie pozostaje nic innego jak wziąć się do walki ostatecznej z tym lękiem, strachem i stresem.
nie mam nic do stracenia, tak jak Sabina w którymś poście to opisała – teraz jest ten moment albo on albo ja.
walka jest baaaardzo ciężka ale nagrodą jest moje życie:)

19/11/15 13:22

MAGGIE doskonale Cię rozumiem i zgadzam się:)

19/11/15 22:54

I tu sie z tym zgadzam najgorzej jest jak człowiek analizuje te zle myśli i wtedy wpada w to kolo natręctwa

19/11/15 22:58

Faktycznie niewiele ci trzeba do szczęścia

20/11/15 08:09

Sabino ja ciebie tez sobie wyobrażam w takim domu 🙂 wiec mocno trzymam kciuki :))

20/11/15 09:30

Maggie, a Ty? Jaka jest Twoja wizualizacja?

20/11/15 11:16

Moja wizualizacja – to bycie odważnym i zadowolonym na codzień.. chociaż nie wiem czy dobrze zrozumiałam zadanie, ale często sobie wyobrażam jak wchodzę do biura i nic mnie nie stresuje a wszystko cieszy;))

20/11/15 11:36

O super! Dokładnie tak. Podlewaj w biurze roślinki, zaparz kawusię, zjedz śniadanko, zerkaj na obrazy na ścianach…Poczuj zapach mebli. I cały czas się uśmiechaj.

20/11/15 11:45

Ja też mam taką wizualizacje, która uruchamia mi sie np. gdy jestem w gronie zupełnie obcych mi ludzi i czuje sie niekomfortowo, a Ci ludzie są rozpromienieni radościa, ja wtedy “przenosze się” na kort do squasha i zaczynam grać mecz życia, “widzę” wsród widowni moją byłą dziewczynę i wiem, że mógłbym obronić nawe 10 piłek meczowych w decydującym secie i wygrać cały mecz na przewagi:) I momentalnie czuje się wtedy tak jak po wygranym meczu:) Ci co grają w squasha wiedzą jakich stanów euforycznych doświadcza sie po intensywnej grze:)

20/11/15 13:00

Wow nieźle. Fajna wizualizacja.

20/11/15 13:17

działa za każdym razem:)

20/11/15 13:54

Też mocno wierzę w to, że spełni Ci się Twoja wizualizacja i to szybciej niż Ci się wydaje:) Moja wizualizacja trwa już od dłuższego czasu i jest to wizualizacja nowej mnie i nowego lepszego życia. Marzę by na nowo pokochać siebie i zakochać się w życiu . By żyć bez lęku, strachu czyli bez nerwicy i depresji. By mieć takie mocne przekonanie, że to co mnie spotkało było błogosławieństwem a nie przekleństwem.I tak zwyczajnie tak po prostu iść na samotny długi spacer i cieszyć się tym, że dałam radę, że WYGRAŁAM:) Tyle i aż tyle.Ps.Nie zapomnij Nas zaprosić to zasadzimy po symbolicznym drzewku w Twoim pięknym, magicznym ogrodzie :)))

20/11/15 15:33

Ania, to możesz już dziś! Wyjdź na specer i jak nadejdzie atak paniki to wizualizuj sobie mnie, jak go przeganiam 🙂

20/11/15 15:49

Dzisiaj wizualizując Ciebie z bólem głowy wstałam z łóżka i wyszłam pobiegać (niestety nadal nie sama) ale jednak. Dzisiaj miałam dzień pt.albo ja albo on (lęk). 15 minut biegu zaliczone:)

22/11/15 09:15

Aniu i jak po bieganiu? Ja wczoraj miałam natłok czarnych myśli i juz wiem skąd mam nerwicę. ..właśnie one są przyczyną – tak jak pisała Sabina. Teraz tylko pozostaje praca nad pozytywnym mysleniem:)

22/11/15 09:43

Dokładnie! Teraz to Ty atakuj!

23/11/15 09:15

MAGGIE zaczynam trzeci tydzień biegania:)ale szybko to zleciało:) Raz jest lepiej raz gorzej;/ A co do czarnych myśli to ja wiem, że one w głównej mierze są przyczyną nerwicy. Tworzymy obrazy w naszej głowie które ni jak się mają do rzeczywistości. Ja to nazywam natręctwem myśli. Oby ten wysiłek przyniósł rezultaty i oby powróciła radość życia:)

20/11/15 15:43

Sabina, czytam Twój blog od jakiegoś czasu. Dałaś mi nadzieję na lepsze jutro i zobaczyłem światełko w tunelu. Już trzy miesiące robię dokladnie to co omawialismy na coachingach. Początkowo byłem sceptyczny, ale za każdym razem jak mialem wątpliowści to Ty znów wyprowadzałaś mnie na prostą. Dziś już jestem na dobrej drodze i sam spokojnie sobie radzę z lękiem. Jak nadchodzi to wizualizuję sobie nasze coachingi i co wtedy do mnie mówisz. Ta wizualizacja ma niezwykłą moc! I uwielbiam Twój głos. Jest jak głos anioła 🙂 Wogóle jesteś jak anioł. I to w dodatku bardzo ładny anioł.

20/11/15 15:52

Ja własnie żałuję, że nie nagrałam sobie rozmowy z Sabiną na telefon bo też jestem zdania, że ten głos to jak plaster miodu na zranioną dusze:) W dni zwątpienia, w dni ataków było by jak znalazł:)

23/11/15 10:06

Poruszający wpis! Zacząłem czytać Twojego bloga tydzień temu o oderwać sie nie mogę. Good work!

23/11/15 11:39

Hi5!

23/11/15 11:46

Poruszający, bo trafił do experta od Close Quarter Combat, który od lat toczy walkę w małych pomieszczeniach z wewnętrznym terrorystą, wrzucającym mu na barki worki z piaskiem. Dzieki wielkie za wspaniałą pracę!

23/11/15 12:45

Też je nosiłam. Były taaaaaakiiiieeeee ciężkie 🙂

23/11/15 13:57

Wow co za Święto:) Ja drinka nie wypiję, Facebooka nie mam więc lajka nie dam:) ale z okazji takiego święta dorzucę dzisiaj 5 minut biegu więcej a co:) w końcu jest co świętować. I myślę, że to Tobie należą się WIELKIE PODZIĘKOWANIA można wymieniać w nieskończoność za to że wspierasz, motywujesz, dajesz kopa do działania. Pokazujesz, że nie możliwe staje się możliwe, że marzenia trzeba spełniać, a nie zostawiać je tylko w sferze marzeń. I można by tak pisać i pisać… Ja osobiście DZIĘKUJĘ za to, że po prostu jesteś:)

23/11/15 20:49

Brawo, to ile już razem minut?

24/11/15 09:45

20 minut:) dla innych pewnie to pestka ale dla mnie to sporo.

25/11/15 18:32

Ja tez od tyłu zaczynalam:) teraz się staram te 50 min wytrzymać a jak już nie mogę to tak szybciej chodze

23/11/15 19:43

Sto lat sto lat…. i wszystkiego naj naj na kolejne rocznice:) Dziekuje za inspirujace i motywacje do rozwoju i walki. Twoja praca na blogu ma duży ładunek pozytywnej energi która leczy emocje. :)))

23/11/15 20:49

Yeaaaah! Go Justyna!

23/11/15 20:31

A mnie nagle po długim czasie spokoju złapało

23/11/15 20:47

Świetnie, teraz TY atakuuujjjj! To jest najlepsza okazja.

03/11/16 11:39

Sabinka pozycz troszke Twojego myslenia 😉

03/11/16 12:59

A proszę bardzo, posyłam zdalnie 🙂

04/11/16 10:41

wpadlam tu przypadkowo i szczerze powiem czuje sie lepiej jak czytam Twoje rady. szkoda ze nie jest to takie proste…
ja mam nerwice lekowa a ostatnio popadam w hipohondrie jakby bylo malo. biore leki, chodze na terapie i raz jest lepiej a raz gorzej.nie bardzo potrafie uwierzyc ze mozna z tego wyjsc

04/11/16 10:44

Mam Ci posłać zdjęcia medali z maratonów ? 🙂 Można i nie ma cienia wątpliwości. Nie jest to proste, ale wykonalne. Trzymaj się dzielnie!

23/11/15 20:39

Sabino wielkie gratulacje i oby tak dalej!
Świetny wpis 😉

23/11/15 20:49

Muuuuah!

23/11/15 21:57

Razem 20 minut:)

26/11/15 10:03

Chyba muszę zrobić skok na hurtownię mleczka kokosowego. Lubię Twoje przepisy:)

26/11/15 10:22

Daj znać jak smakowało 🙂

26/11/15 10:38

W sumie to jedno mnie nurtuje w tych przepisach: jak przygotować bulion warzywny, tzn. żeby nie był z kostki:)

26/11/15 11:26

Można kupić wegetę bez glutaminianu i zalewać wrzątkiem lub gotować warzywa na wolnym ogniu na wodzie (marchew, pietruszka, seler, por, kapusta włoska). Tylko bulion gotowany długo nie postoi 🙁

08/12/15 21:55

No i zupa się udała, kolendra daje radę, do dodawania do wszystkiego mleczka kokosowego juz przywykłem:)

09/12/15 07:55

hah 🙂

26/11/15 10:22

Ale prosta zupka 🙂 Ja bym trochę pokombinowała z tym tofu, może potrzymać je w jakiejś marynacie, podsmażyć i wtedy wrzucić do zupy. Co do tych zmian w diecie to rzeczywiście wpływa to na samopoczucie. Od miesiąca jestem na diecie wegańskiej i zaczynam zauważać pierwsze efekty. To jest takie moje postanowienie na przyszły rok, żeby nadal się zdrowo odżywiać.

26/11/15 11:22

UUUU to daj znać poszło kombinowanie!

27/11/15 09:08

PAULA podziwiam ludzi na diecie wegańskiej:) Bierzesz jakieś suplementy? Sama kiedyś miałam taką myśl by na tą dietę przejść ale za małą mam wiedzę na ten temat i z tego co wiem jednym ona służy a innym nie. Pozdrawiam:)

27/11/15 17:46

Witaj Aniu! Wiesz, dopiero co zaczynam swoją przygodę z weganizmem. Na ten moment nie biorę żadnych suplementów, staram się po prostu dobrze komponować swój jadłospis żeby przede wszystkim było różnorodnie i nie jeść w kółko tego samego. Może w przyszłości zacznę suplementować witaminę B12, ale to też w zależności od tego jak się będę czuła. Już od dawna myślałam o zmianie diety( Sabina wspomniała o tym, że zdrowe odżywianie też jest pomocne na lęki i troszkę mnie zainspirowała aby podjąć jakieś kroki 😉 Pozdrawiam

28/11/15 16:42

Dzięki PAULA:) chodziło mi właśnie o witaminę B12:) U mnie jeśli chodzi o to zdrowe odżywianie to staram się ale są produkty które zupełnie nie są dla mnie:) Np: Avocado, mango, melon, tofu no jest tego trochę:) Robiłam kilka podejść i jednak nie. Pozdrawiam:)

26/11/15 22:50

Ja od kiedy zaczęłam czytać blog Sabiny stosuję się do jej rad i wykupiłam pakiet. Zaczęłam biegać i pić smoothie i ograniczyłam niezdrowe jedzenie. Przestałam pić kawę (zawsze myślałam, że bez kawy nie mogę żyć) piję inkę i to bez cukru od dwóch miesięcy, oprócz tego nagminnie herbatki ziołowe . I żyję bez lęków. Teraz nie mogę biegać z powodu kontuzji i jest mi źle. Lęków jeszcze nie ma ale mam alternatywę dzięki Sabinie : Basen.

27/11/15 08:21

Yeah!

27/11/15 09:17

cześć, czytam ten blog od kilku miesięcy, pomaga mi przetrwać trudne chwile, na nerwicę lękową choruję od 8 lat, czasem pozwala mi o sobie zapomnieć a czasem jest naprawdę cięzko, ostatnio mnie powaliła, musiałam wziąć chorobowe w pracy… i tak już siedzę w domu drugi tydzień:( ale nie ma tego złego, codziennie 30 minut biegu na świeżym powietrzu, potem relaksik w domu, albo herbatka u koleżanki i tak jakoś pomału do przodu,…pozdrawiam wszystkich cieplutko -byle do wiosny 🙂

27/11/15 10:34

Witaj w drużynie. Szkoda życia na robienie tego, co każe Ci lęk. Rób zawsze dokładnie to czego od nie chce! Oczywiście serdecznie zapraszam do siebie na szkolenia, gdyby była taka potrzeba.

27/11/15 17:32

A ja niestety chora i z biegania nici:/

27/11/15 20:22

Oj, to zdrowia!

28/11/15 16:43

Dzięki przyda się:) 4 dzień w łóżku i już mam dość:/ Tęskni mi się za bieganiem:)

29/11/15 13:29

Fajny wpis:) Ja chyba od zawsze szukam swojego szczęścia. Twoja historia jest jak dla mnie niesamowita. I jesteś typowym przykładem, że wszystko było po coś.

29/11/15 17:45

Aniu, jak zdrówko? Już lepiej?

29/11/15 17:58

Troszkę lepiej. W końcu wstałam z łóżka. Muszę nabrać trochę sił i do boju:)

29/11/15 18:26

Ja to po każdej chorobie to ledwo zipie na bieganiu 🙂

29/11/15 19:32

No szkoda, że mnie tak dopadło bo już miałam w planach 30 minut biegu no ale:/.

29/11/15 16:33

Codziennie zaglądam tutaj, bo Twoje wpisy przynoszą mi wielką ulgę, nawet wtedy gdy ulgi nie daje 9 km biegu:)

29/11/15 17:47

9 km no, no bardzo ładnie 🙂

29/11/15 17:59

Wow 9 km Podziwiam:)

29/11/15 19:14

Aniu zdrówka życzę!
Sabino świetny wpis jak zwykle;)
Najdziwniejsze jest to, ze raz wyzdrowienie wydaje się takie odległe ze aż nierealne, ale są też dni kiedy widać światełko w tunelu…
I chyba chodzi o to aby tych dni było coraz więcej i więcej. ..??

29/11/15 21:16

Dokładnie tak! Tak jak na coachingu mówiłyśmy. Jak będzie 50 % na 50 % to już będzie z górki.

29/11/15 22:48

MAGGIE Dziękuję:) i zgadzam się z tym co napisałaś.

29/11/15 22:43

No 9, taka petla, za nic nie chce wyjsc 10:) dopiero po 5 km zaczynam odczuwać euforie wiec krótsze trasy nie wchodzą w grę.

30/11/15 09:55

Ja mimo, że dużo mniej odczuwam mega zmęczenie i minimalną euforię:)

30/11/15 15:10

ja bym dodała jeszcze jedną wazną rzecz, Nie wyznaczaj sobie czasu na wyzdrowienie(ze rok, pół roku itd) po prostu pozwól aby sie to stało bez wyznaczania ram czasowych a kazdy mały krok traktuj jak sukces nawet jeśli TO wraca ( bo wraca),bo zawsze jestes ciut dalej, bliżej wyzdrowienia.Wiem bo sama przez to przechodzę i widzę ze z kazdym dniem jest troche lepiej mniej objawow chociaz coraz to inne (nawet juz mnie to śmieszy )nie dajcie się mnie trzymało 10 miesiecy ale bez leków i jestem DUMNA z siebie Dzięki takim ludziom jak Sabina czy ja możecie uwierzyć ze mozna z tego wyjść bądzcie tylko cierpliwi

30/11/15 19:47

KATE 10 miesięcy to bardzo krótko gorzej jak to trzyma ileś lat;/ a jest Nas tu sporo którzy męczą się z tym dziadostwem ok 10 lat;/. Zgadzam się z Tobą z tym wyznaczaniem czasu bo to jest bez sensu.Ja wierzę, że wszyscy z Sabiną damy radę:) Pozdrawiam:)

30/11/15 20:04

dokładnie KATE!! trzeba wierzyć i walczyć codziennie…
ja mam teraz tzw “nawrót” , a już było tak dobrze:(
ale to ze względu na stres w pracy – a tego niestety nie da się uniknąć.
Czuję jakbym miała zaczynac wszystko od nowa….no ale warto, no nie?:)

30/11/15 20:51

I to jest właśnie MAGGIE najgorsze;/ Ciekawe za którym razem nerwica powie DOŚĆ!

30/11/15 20:57

Kiedy zaczniecie atakować w takim momencie jak ten. Do boju!

30/11/15 21:29

Pytanie jak atakować? Ja wiem, że każdego dnia daje z siebie tyle ile mogę. Czasami po prostu człowiek ma dość i daje sobie luz.

01/12/15 08:02

Robić wszystko to czego lęk i smutek nie chce. W końcu tak go je umęczysz, że same zrezygnują 🙂

01/12/15 08:48

Jezuuuu jakie to się w teorii łatwe wydaje;)
Czyli z zwrotami głowy i mdlosciami mamy iść na spacer albo do znajomych? Hehheh easy;)

01/12/15 10:34

Tak 🙂 Po chwili lęk sam zniknie 🙂

01/12/15 08:44

Sabinko przez dwa tygodnie biegałam prawie codziennie po 10 minut. Z okazji urodzin bloga w poniedziałek przebiegłam 20 minut. Chciałam więcej ale ciało nie dało rady. Na drugi dzień zapalenie ucha potem przeziębienie kilka dni w łóżku. Wstałam funkcjonowałam całe dwa dni i znowu jestem chora. Głowa chce walczyć ale ciało się poddaje. Teraz nawet słyszę od innych, że bieganie wyszło mi bokiem. Fakt bieganie o tej porze roku nie jest łatwe ale kto powiedział, że będzie. Nie jest to wszystko takie łatwe i nie powiem nie jest mi lekko. Pozdrawiam.

01/12/15 12:28

Aniu współczuję! Głowa do góry , razem tu wszyscy musimy dać radę:)

01/12/15 18:44

Dzięki MAGGIE:) Wiem, że musimy i musi Nam się to udać:)

01/12/15 11:11

Ja jak mam zawroty głowy to trudno mi usiedzieć a co dopiero gdzieś iść ale wiem, że Sabina wie co pisze i chce dla Nas jak najlepiej:) Tak MAGGIE wiem jakie to trudne w praktyce:/

01/12/15 13:12

Zawroty biorą się z tego, że pragniesz coś zrobić ale nie robisz. Gdy tylko to zrobisz zawroty znikną. Gwarantuję

03/12/15 08:03

Sabino jak zwykle trafiasz w sedno . Jak ty do tego wszystkiego sama doszłas ?! 🙂 jesteś naprawdę wielka

04/12/15 14:52

Dokladnie. trzeba przezwyciezyc lęk. Jest to jednak strasznie trudne. Po konsultacji z Sabina przez 2 tyg bylo super i nagle sie popsulo. 2 tyg w domu bo nie bylo szans pojsc do pracy. dopiero od wczoraj przelamalem sie i powiedzialem dosc i … jest znow lepiej. Straszna to walka z samym soba.
Biegam codziennie po 5-7 km. Mialem takie dni ,ze w czasie biegu mialem atak paniki. To bylo najgorsze. Czlowiek sobie wmawia ,ze atak to tylko adrenalina i jesli ja spalisz bedzie lepiej, a kiedy masz atak spalajac ja …czlowiek wymieka i mysli o najgorszym.

05/12/15 11:41

Każdego dnia przezwyciężam lęk – taki jestem zajebisty gość. Po konsultacji było super. Teraz toszkę gorzej – najwyraźniej przydałaby się kolejna dawka motywacji, albo coś zrobiłem nie tak. Muszę się zastanowić co to było i wprowadzić poprawki. Podczas biegu serce pika szybciej, gdyż spala adrenalinę. Kurcze, ale się musiało jej naprodukować – niczym HULK (jeszcze trochę i będę mógł tonowe głazy przenosić).Nawet jeśli mam złe myśli to daję radę i dobiegam do domu cały i zdrowy. Poczuj moc tej wypowiedzi! Napisz jeszcze raz co chciałeś przekazać pod moim komentarzem 🙂

02/12/15 14:01

Jako nie-dziewczyna zajrzałem, bo może czegoś sie nauczę:)…..hmmm nawet spełniając cała tę listę można narazić się na “kijem w łeb”, bo “zupełnie nie myślisz o sobie” 🙂 Reasumując. można nosic kogoś na ekach od rana do nocy ale kij się zawsze znajdzie:)

02/12/15 15:12

Lepiej byś nas (kobiet) czegoś nauczył 🙂

02/12/15 16:26

hmmm, boje sie, że za przyjęcie mentorskiego tonu może być “kijem w łeb” 🙂

02/12/15 19:18
02/12/15 16:36

Ja stosuję kocią terapię, pokazałem Ci wczoraj moją ekipę na Instagramie:)

02/12/15 21:03

Edward najlepszy 🙂

03/12/15 10:46

Wszystko wydaje się jasne i oczywiste, wiem jak zmienić płytę, ale płyta czasem się zacina i żeby było trudniej to zacina się najbardziej bolącym miejscu. Taki nieudany sen jak w “Incepcji”:)

03/12/15 17:45

Użyje słów pt: wszystko przetrwam i nigdy się nie poddam, wierzę w wyleczenie , nie przestraszy mnie mój najgorszy stan bo wiem ze kiedyś będę się czuła normalnie:)

03/12/15 18:59

Ale moc!

03/12/15 20:41

MAGGIE jedym słowem cierpliwość jest gorzka ale jej owoce słodkie:)

03/12/15 19:28

Nigdy nie należy sie poddawać walczyć z tym przynajmniej ja tak twierdze mialam wszystkie objawy przy nerwicy i nie dalam sie jeszcze tylko zostały mi te natrętne myśli ale z tym sobie tez radzę.Trzeba wierzyć w siebie bo bez tego ani rusz chwalić sie za każdy maly kroczek dawać sobie jakies nagrody.Nie twierdze że zawsze bylo różowo ale wiara w siebie daje takiego kopniaka ze daje radę życzę tego każdemu kto choruje na to dziadostwo głowa do góry Dziewczęta i Chlopcy

03/12/15 19:36

To mi się podoba!

03/12/15 20:38

KISIA mnie jak dopadają natrętne myśli mówię do siebie JAKIE MYŚLI TAKIE ŻYCIE i jakoś automatycznie zaczynam myśleć o czymś przyjemnym:) Pozdrawiam 🙂

04/12/15 14:09

I robić tak dalej

05/12/15 15:31

Pomaga:)

07/12/15 16:24

No to się dzielę:
– przyłożyłem się do ćwiczeń oddechowych redukujących stres/napięcie (łatwo nie jest, bo cieżko sie skupić myślami na słowach “wdech/wydech” przez 20 minut i tylko na tym:)
– wystartowałem z nowym, biegowym planem treningowym (cel: Maraton Wrocławski wrzesień 2016),
– mój ortopeda powiedział mi dziś, że nie muszę przerywać treningów i żebym spróbował nart biegowych (zaskakujące prawda? ten doktor tak ponoć ma, że nie mówi, że jak boli to Pan siedzi w domu). Wkręcił mnie, teraz brakuje mi tylko śniegu żeby spróbować,
– zapisałem się na weekendową, klasztorną sesję medytacyjną, braciszkowie mnie przyjmą choć nigdy nie medytowałem a i modlić się nie za bardzo potrafię,
– wyedytowałem trochę zaległych zdjęć z podrózy, niestety w ciemnych tonacjach, ale dramatyczna czerń i biel ma też swój urok:),
– na koniec: jak przychodzi lęk to potrafię stanąć obok a on zmyka (szkoda że jeszcze nie umiem tak zawalczyć z tym co mnie wybudza ze snu, ale i z tym też kiedyś się uda).
Chyba dobrze, co?

Dzięki za fajne wpisy, są dla mnie jak piąty kilometr, po którym zawsze czuję przypływ euforii:)

07/12/15 19:38

Wow! Nieźle. A gdzie odbywa się klasztorna sesja medytacyjna? Brzmi ciekawie. Ja właśnie szukam słuchawek bezprzewodowych. Może biegasz też w takich i jakieś polecisz?

07/12/15 19:52

Wszystko o klasztornej medytacji: http://lubin-medytacje.pl/ . Duzo materiałów w czytelni.
Jeśli chodzi o słuchawki to biegam na kabelku ze sluchawkami iPhona, a nie mam mojego typu jesli chodzi o bezprzewodowe. Jak się zepsują te kablowe to zrobie rozeznanie i dam znac:)

07/12/15 21:06

Dzięki za link 🙂

07/12/15 22:21

A ja wyremontowałem sufit w salonie dla siebie 🙂
Zjadłem piekielnie chedarowe chipsy które były bardzo ostre a których nie polecam bo chemiczne.
Czytałem trochę Sitchina.
Widok i zapach palącego się drzewa w kominku:)
A co do muzy to nie wiem, chodzi mi po głowie nowy kawałek Imany.

08/12/15 17:01
08/12/15 21:16

A jaka jakość dzwięku?

08/12/15 21:17

Pięknie brat. Kontrola sufitowa za niedługo przyjeżdża. Kominek też przetestujemy 🙂

09/12/15 08:49

Czy Ty czasem na Sabat nie poleciałaś? Czarujesz nas więc coś w tym jest 🙂

09/12/15 08:52

Ja chodziłam po lesie 4 godziny z psem! Herbatę w termos zabrałam i delektowałam się zapachem lasu. Dziękuję, że zwracasz uwagę na uważne życie. Gdyby nie Ty to nigdy bym na to nie wpadła.

09/12/15 08:53