Etapy leczenia nerwicy – dziś skończyłam pisać taki podrozdział poradnika o pokonywaniu nerwicy, nad którym pracuje już od stycznia. To był rozdział, który zajął mi bardzo dużo czasu i mam nadzieje, że rozwieje wszelkie wątpliwości, że nerwicę można pokonać bez leków. Opisałam w nim trzy etapy leczenia nerwicy: fazę pierwszą o powolnych początkach, której fragment znajduje się poniżej, fazę drugą o skumulowanych efektach i fazę trzecią o szlifowaniu progresu.

 

Podzieliłam etapy leczenia nerwicy na trzy fazy. Wyodrębniłam je na podstawie swoich własnych doświadczeń w walce z nerwicą. Wiem, że u wielu osób sprawa wygląda podobnie. Oczywiście cytowany niżej fragment jest jeszcze przed redakcją i korektą, także wciąż mogę coś dopisać lub zmienić.

Etapy leczenia nerwicy – faza pierwsza

 

POWOLNY POSTĘP

Wyodrębniłam trzy etapy leczenia nerwicy. Początkowa faza pokonywania lęków była najdłuższa i najbardziej męcząca. Miałam już plan działania, ale zwykle początki wszystkich rzeczy wymagają chwili na rozmach. W pierwszym rzucie zabrałam się za pokonywanie lęków, które utrudniały mi normalne funkcjonowanie np. wychodzenie z domu i poruszanie się po nie tylko znanych ścieżkach, wchodzenie do sklepów spożywczych czy stanie w kolejkach.

Pozbycie się nawyku lęku jest niczym pielęgnowanie zarośniętego chwastami ogrodu. Trzeba wyzbyć się złych nawyków czyli chwastów, a pielęgnować dobre nawyki czyli piękne kwiaty. Potrzebowałam czasu, aby nauczyć się sztuki ogrodnictwa. Poza tym chwastów było bardzo dużo i na początku nowe kwiaty nie miały szansy się przebić, mimo moich usilnych starań w postaci podlewania, nawożenia i odżywiania.

Każdego dnia dawałam z siebie sto procent i bardzo się irytowałam, gdy mimo wysiłków mój progres był ledwo co zauważalny. Oczekiwałam natychmiastowych postępów i byłam bardzo zawiedziona, gdy ich nie widziałam. Obawiałam się, że przechodząc przez etapy leczenia nerwicy w tak wolnym tempie, może mi zająć całe życie. 

ROZPISAŁAM SOBIE ĆWICZENIE NA WCHODZENIE DO JEDNEGO KONKRETNEGO SKLEPU

No i trenowałam do upadłego. Czasami udawało mi się zrobić zakupy bez problemu, a czasami musiałam prowadzić sama ze sobą dialog, aby nie rzucić koszyka i nie uciekać w popłochu. Nie przejmowałam się niepowodzeniami. Starałam się z całych sił skupić na tym, aby po prostu wykonać jak największą ilość powtórzeń. Czasami zdarzały się dni, że do jednego sklepu wchodziłam 10 razy dziennie czyli 70 razy w tygodniu i nadal miałam opory, aby swobodnie zrobić zakupy. Gdy tylko udało mi się opanować sklep, rozpisywałam sobie ćwiczenie na kolejny lęk, na przykład stanie w kolejkach i postępowałam dokładnie w ten sam sposób.

 

<<<< Dalsza część tekstu dostępna jest w ramach Dostępu Premium. Przeczytaj Jak zamówić Dostęp Premium KLIK  Co to jest Dostęp Premium KLIK >>>>

 

Wykup Dostęp Premium i czytaj bez ograniczeń

Odblokuj dostęp premium »

Nielimitowany dostęp do
wszystkich treści na blogu

Koszt 39 pln za miesiąc
(bez umowy na rok)

Może jest jeszcze coś co Was interesuje w temacie pierwszej fazy pokonywania nerwicy? Piszcie śmiało w komentarzach, albo na Instagramie (Instagram KLIK).

 

Dodaj komentarz

 

13 komentarzy

29/06/21 20:28

Ja od długiego czasu jestem na tym etapie. Też zaczynałam od samego wyjścia z domu do auta jako pasażer, albo zostania w ogóle sama w mieszkaniu z małym dzieckiem- zawsze musiał być ktoś obok.
Ale mam problem z wyczuciem ile z siebie dać, żeby nie przegiąć.
Lęk powoduje u mnie problem z szyją i żuchwą. Muszę przez to chodzić do osteopaty i często bardzo boli mnie od tego głowa itp. I wiem, że muszę pchać się do przodu, ale nie wiem na ile to robić żeby były efekty ale nie było zajechania się fizycznie, bo jednak pokonywanie ataków paniki wymęcza totalnie.

30/06/21 12:02

A próbowałaś jogi?

01/07/21 08:14

Świetny wpis. Dzięki temu blogowi zrozumiałam na czym polega ta okropna choroba i teraz już nie ma, że boli. Jak mi się kręci w głowie to wchodzę tu, przypominam sobie wpis i nie uciekam. Nawet mój mąż zauważył postęp. I jeszcze do mnie mówi: a mówiłem, że przesadzasz 🙂

01/07/21 08:15

Ach te męże 🙂

07/07/21 19:19

Ja zauważyłam, że dawałam sobie radę z wszelkim lękiem, ale odkąd mój mąż ma poważne problemu zdrowotne i jest ciężko, (ja też starcilam w pandemii pracę,,to mam lęk, ze mam za mało środków i nawet zwykle zakupy mnie stresują).
Tyle rzeczy w życiu przeszlam,racjonalizuje lęk, jestem często na tej świetnej stronie i ogromnie mi to pomogło, ale ten stres ,jak się ma dziecko i trzeba utrzymać rodzinę, a mąż zawodzi lub nie umie utrzymać rodziny jest dla mnie nie do przejścia. Totalny regres w lęku,niby się go nie balam,ale znow musze napełnić swój zasob energetyczny. Moje drugie imię to narzekanie i zawroty głowy. Dlatego to ważne, by dobrze wybrać partnera ,bo ja chyba wielu rzeczy nie przemyślałam,a teraz musze z tym żyć.
Ostatnie 3 lata to praca, studia zaoczne, małe dziecko i dawalm rade ,teraz się zgubiłam i wątpię juz w zasadę nie bój się lęku.
Chyba musze jednak pomyśleć o jakimś psycholog, bo kiedyś byłam wsparciem dla rodziny po śmierci mamy,a teraz mam wspierać męża a sama się zajechać.Nie chce moze rad,wiem,ze sama męża wybrałam i musze podjąć decyzję, ale lęk ostanyo mnie wykańcza.

12/07/21 18:10

Ja też się zagubiłam …i lęk dosłownie mnie wykancza. Nasilił się gdy zostawił mnie facet po 11 latach i gdy usłyszałam, że przestał mnie kochać bo normalnie nie funkcjonuję. Nie dziwię się mu bo miał rację, a ja zadaję sobie pytanie co dalej. ..jak mam żyć….z lękami, bez pracy, bez faceta, bez wsparcia rodziny…I myślę sobie jak ta chol….nerwica zniszczyła mi życie i niszczy je nadal :(.

12/07/21 18:04

Nie potrafię przeskoczyć etapu swobodnego wyjścia do sklepu czy po prostu pójść na spacer i tak już 15 lat. Autem jeżdżę sama i mogę nim jechać nawet po północy jak to było ostatnio i czuję się komfortowo . Ale dzisiaj poległam by wyjść do sklepu kilka kroków od domu po ziemniaki i myślę sobie czy to się kiedyś skończy..

03/09/21 14:42

Ja jestem przerazona tymi atakami ale Wiem
Ze nie umre tylko nie nawidze tego uczaucia krecenia sie w Glowie I ze upadne mam 2 dzieci wiec wszytko dla
Nich ale czasem mam straszna dni nie wychodze , jutro mam
WiZyte u psychologa i chce zeby bylo dobrze nie chce zwariowac bo to zaczyna irytowac ….. chce moje zycie spowrotem widze ze nie jestem sama z tym problem

06/09/21 16:01

Trzymam kciuki za Ciebie! Jest nas wielu. Pamiętaj, że można te wstrętne ataki paniki pokonać.

10/09/21 11:56

Masz 2 dzieci? Jak ciążę/poród przeżyłaś z lękiem?
Ja jestem w etapie myślenia o ciąży, a z moimi lękami jest to dla mnie niewyobrażalne, bardzo się tego boję.

10/09/21 14:09

Tak jakby. Jedno moje i jedno pół moje (synek mojego męża, ale znam go od maleńkości) Ciąża to specyficzny stan. Można się popłakać na reklamie Volvo haha! Trzeba wziąć pod uwagę różne rzeczy: np. że trzeba przejść stresujące badania (czy bebe zdrowe), mało snu, że trzeba będzie dojechać do lekarza i nie ma zmiłuj. Poza tym na pewno dasz sobie świetnie radę. Mój syn jest taki wymagający, że jakbym nadal miała ataki paniki to nie miałabym czasu o nich myśleć 🙂 Ataki paniki to lęk przed lękiem. Jak się człowiek nie boi to nie ma choroby. Na blogu są różne ćwiczenia jak wychodzić ze strefy komfortu. Zapraszam również na konsultację.

10/09/21 11:51

Ja mam problem taki, że nie wszystko u mnie powoduje panikę, nigdy nie wiem kiedy ona nastanie.
Potrafię pojechać samochodem, do pracy czy sklepów, które znam, boje się nowości, boje się poruszać pieszo czy komunikacją miejska w nieznane. Pracuje w szpitalu i w innym miejscu związanym z medycyną, praca na oddziale powoduje, ze strasznie boje się że może ja jednak jestem na coś chora, może to guz mózgu, że mam takie lęki i fobie. Problem z lękami mam od 12/13 roku życia, a dopiero teraz się przełamałam i zaczęłam terapię u psychoterapeutki (jestem po 1 spotkaniu).
Świetny blog i taki świeży, a nie jakaś staroć na której nikt się nie udziela. Super czyta się wszystkie wpisy i daje mi to wiarę, jak wszystko może się zmienić na lepsze.

10/09/21 13:47

Cześć! Panika zawsze przychodzi jak wychodzisz poza Twoją strefę komfortu. Żeby się jej pozbyć to warto przełamywać lęki i robić dużo nowości 🙂 Oczywiście to nie jest proste, a wręcz przerażające, ale każdy kolejny raz będzie łatwiejszy – obiecuję! Właśnie dlatego postawiłam na dostęp premium. Blog żyje i zarabia, a przy okazji jak ktoś zechce kopiować moje treści i dawać jako swoje, to musi się postarać 🙂