Czy od nerwicy można oszaleć? Jak sobie z tym radzić?

StockSnap_FEM19MCA75-scaled

Informacja ze świata zewnętrznego dociera jednocześnie do obu mózgów, emocjonalnego i rozumnego. Od tego momentu mogą one ze sobą współpracować bądź rywalizować o kontrolę nad zachowaniem, myśleniem i emocjami. Wybór jednej z tych możliwości (współpraca lub rywalizacja) determinuje nasz stosunek do świata. Kiedy oba mózgi współpracują to mózg emocjonalny ukierunkowuje nas na to, co pragniemy przeżyć, a mózg rozumny kieruje nas do celu w sposób jak najbardziej umiejętny i inteligentny. Wtedy odczuwamy tak zwaną „harmonię”. Niektórzy nazywają to „swoim miejscem na świecie”. Natomiast przeciwstawne formy współzawodnictwa mózgów czynią nas nieszczęśliwymi. Człowiek czuje się wtedy jak w pułapce.

W praktyce wygląda to tak, że Ty wysyłasz informację o zagrożeniu (czarnymi myślami), a tego zagrożenia nie ma. Mózg nie zna różnicy między rzeczywistym zagrożeniem, a wyobraźnią. Mózg nie rozróżnia tygrysa od myślenia o tygrysie. Ciało migdałowate, znajdujące się w środkowej części płata skroniowego mózgu, jest tą jego częścią, która wykrywa lęk i reaguje na niego. Kiedy ciało migdałowate jest pobudzone przez sytuację, którą interpretuje jako potencjalne zagrożenie, a nawet jeśli po prostu czytamy coś nieprzyjemnego, inicjuje zmiany fizjologiczne, takie jak zwiększone napięcie mięśniowe oraz przyśpieszony oddech. Tego typu skojarzenie staje się na tyle silne, że traktujemy reakcję ciała jako dowód na niebezpieczeństwo. W rezultacie zaczyna tworzyć się dysonans między mózgiem emocjonalnym i rozumnym. I nie ma w tym nic dziwnego, gdyż Twój umysł ma za zadanie Ciebie słuchać. I robi dokładnie to co mu nakazujesz.

Matka natura znała swoje priorytety. Jej zasadniczym zadaniem była kwestia przeżycia i prokreacji gatunku. Dlatego w większości rządził nami mózg „racjonalny”.

Jeśli jednak emocje są zbyt gwałtowne, mózg emocjonalny przejmuje dominację nad mózgiem rozumnym. Zatracamy wówczas kontrolę nad napływem myśli i stajemy się niezdolni do działania prowadzącego do osiągnięcia najlepszych korzyści. Taka sytuacja zdarza się, gdy ktoś staje się „drażliwy” pod wpływem zmartwień, depresji czy szoku emocjonalnego.

W wyniku szoku (traumatyczne przeżycia) mózg emocjonalny niejako dał się zaskoczyć, nie ostrzegł o zbliżającym się niebezpieczeństwie – nie spełnił swojego obowiązku. Zatem teraz zachowuje się jak sumienny wartownik i uruchamia sygnały alarmowe jakby nie był pewien czy zagrożenie faktycznie istnieje. Jeśli zagrożenie nie istnieje to i tak woli bić na alarm, aby nie dopuścić ponownie do nie wypełnienia obowiązku.

Mózg przejmuje gwałtownie kontrolę nad wszystkimi funkcjami organizmu: serce bije jak szalone, drżą ręce i nogi, ciało oblewa pot. W tym samym czasie adrenalina wyłącza funkcje kognitywne. Mimo, iż mózg rozumny nie stwierdził żadnej przyczyny stanu alarmowego, do czasu kiedy zostanie wyłączony przez adrenalinę, będzie niezdolny do zorganizowania stosownej do sytuacji odpowiedzi.

W dodatku u panikowiczy poziom adrenaliny nigdy nie opada poniżej stanu krytycznego. Czarne myśli wciąż utrzymują jej stan na niemal maksymalnym poziomie.

I stąd właśnie bierze się złudne wrażenie „szaleństwa”.

Zresztą pomyśl sam…Gadasz ze znajomym, który ciągle powtarza, że w krzakach czai się tygrys i zaraz was zje. Drżycie ze strachu przez długi czas, a ten tygrys nigdy nie wyskakuje. Ale przecież Ty też na serio słyszałeś szelesty z tych krzaków…Prawda, że zaczniesz się zastanawiać – faktycznie coś słyszysz czy może jednak Ci się wydaje?

Poniżej znajdziesz kilka dowodów na to, że nie oszalałeś (i nie oszalejesz).

Jeśli choć raz przeszła Ci przez głowę myśl, że jesteś szaleńcem to znaczy, że nim nie jesteś. Wariaci uważają się za zupełnie normalnych. Co by się nie działo, to zawsze nie wariata wina. Dla nich to cały świat oszalał, a nie oni. Psychopata widzi nawet najdrobniejsze przewinienia innych, a kiedy sam nie dopilnuje czegoś naprawdę poważnego, zawsze znajdzie kogoś innego odpowiedzialnego za nieszczęście. Albo przejdzie nad problemem do porządku dziennego, jakby zupełnie nic się nie stało. Psychopaci zazwyczaj nie mają za grosz poczucia winy, ani poczucia odpowiedzialności.

Jeszcze raz powtórzę… Jeśli choć raz przeszła Ci przez głowę myśl, że jesteś szaleńcem to znaczy, że nim nie jesteś. Za to zmagasz się z lękami, depresją i traumą – może czas na nutkę wyrozumiałości dla samego siebie?

Osobiście tysiące razy obawiałam się choroby psychicznej, a nie oszalałam. Prowadziłam konsultacje z kilkoma tysiącami osób, które również się tego bały i również nie oszalały. Warto spojrzeć na uczucie „utraty kontroli” od wewnątrz. Spojrzeć na nie jak na proces. Zupełnie jak trawienie czy krążenie. Prawda, że wtedy jakoś łatwiej się z nim oswoić?

Najbardziej aktywnych czytelników zapamiętuję i nagradzam! Jak być aktywnym czytelnikiem?

Zostaw komentarz, udostępnij artykuł, dołącz do mnie na Instagramie, YouTube, Facebooku i koniecznie zapisz się na newsletter!

Newsletter

Bądź na bieżąco! Otrzymuj zniżki, zgarniaj gratisy i wygrywaj nagrody.

Co myślisz o tym wpisie?

Udostępnij

Zajrzyj do sklepu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

 

27 odpowiedzi

  1. W samo sedno! Tylko jak myśleć pozytywnie jak od lutego non stop człowiek się źle czuje?

  2. Trudna to sztuka w realnym zyciu., gdy tylko niuanse i przypadki o decydują mieszkańcy

    1. Często kiedy rodzic jest lękliwy lub np babcia to dziecko tez ma takie tendencje , ale to raczej kwestia wychowania i wpojonych przekonań 🙂 znam to z autopsji

  3. Tak sobie myśle , czy w lęku wolnoolynącym takie napinanie się i spinanie ciała to właśnie nie ucieczka ? Brak akceptacji lęku? Jak wypracować postawę żeby się nie napinać ? Najgorzej przy innych ludziach…

        1. Trzeba sobie zważyć dzień. Ile przyrostu adrenaliny, a ile spaliliśmy. Po jednej wszystko to co powoduje przyrost, a po drugiej to co spala. Jaki wynik?

          1. No właśnie zapisałam się na te studia a teraz się podświadomie przejmuje nimi … niestety wychodzi mój perfekcjonizm i obawa przed oceną innych :(. Ale chociaż mam wskazówkę ze nie pokonałam nerwicy tak jak myślałam tylko miałam spokojniejszy okres … ni cóż … 🙂

          2. Maggie, to dobra wiadomość. Skoro znamy przyczynę to można zacząć nad sobą pracować 🙂

    1. MAGGIE konieczny jest masaż … masaz potrafi zmeczyć jak wysiłek fizyczny wtedy mięsnie bedą sie mniej spinać

  4. Sabinko, mam pytanie odnośnie objawów fizycznych. Od jakiegoś czasu odczuwam taki dziwny ból w środku ciała, jakby w żyłach, rozchodzący się od klatki piersiowej. Czasami jest też w głowie, na szyi. Trudno mi to określić, ale to coś podobnego do bólu, gdy mocno napnie się mięśnie i te wszystkie ścięgna. Serce badane dwukrotnie w wakacje, wszystko dobrze. Myślisz, że to od napięcia mięśni? Miał ktoś z panikowiczów taki objaw? Napiszcie proszę, bo trochę mnie to martwi. Z góry dzięki. 🙂

  5. A czemu siedzę sobie w pracy, spokojnie pracuje i co chwila mam jakby zawrót głowy. Taki 1 sekundowy? teraz to i gorąco mi się zrobiło

    kurde już mam dość, codziennie ćwiczę, codziennie siódme poty wylewam i w kółko coś….

    1. Monika, ćwiczenia ćwiczeniami, ale czy pracujesz nad przyczyną lęku? Mam wrażenie, że u Ciebie jest dużo stresu w życiu, a Ty bardzo wszystko przeżywasz. Przy takiej dawce stresu to musiałabyś z 5 godzin dziennie ćwiczyć, żeby zobaczyć efekty 🙂

      1. Monika tez tak miałam …myślałam ze to sportem ogarnę , niestety sport plus praca nad swoimi przekonaniami i dążeniami ! Sam sport tylko spala adrenalinę , ale co z tego jeżeli ona non stop od nowa jest produkowana przez nasz umysł 🙁 Tez tak miewam , z tymi zawrotami i tez są sekundowe 🙂

        1. Dokładnie tak Maggie. Trzeba sobie każdy dzień zważyć. Ile mamy tego co spala, a tego co nakręca lęk.

      2. Robię Twoje ćwiczenia, rozpisuje dzień, rozpisuje sytuacje. Wiem ze przezywam i kumuluje ale juz niewiem co mogę jeszcze zrobić.

        1. Czy rozpisałaś sobie ten dzień o którym pisałaś w jednym z komentarzy, kiedy miałaś kulminacje stresu? Jak powinnaś wtedy zareagować? Jakie zmiany wprowadzić? Czy je wprowadzasz? Zważ swój dzień. Ile robisz każdego dnia, aby czuć się dobrze. A ile, by czuć się źle? Na którą stronę przechyla się waga?

        2. MONIKA i MAGGIE mam dokładnie tak jak Wy. Czasami wydaje mi się, że już mam nerwicę w garści. Czasami zupełnie o niej nie myślę, a nawet kiedyś miałam napisać, że już jej nie mam bo byłam w euforii po spacerze he he. Ale tak naprawdę to dziadostwo nadal mnie męczy, ogranicza, a to co udaje mi się zrobić to tylko moja mega motywacja. Wczoraj miałam urodziny i mimo, że totalnie nie chciało mi się wstawać to zmobilizowałam się i zrobiłam sporo rzeczy. Chyba najwięcej w kuchni :). Dzisiaj też były plany ale totalnie brak motywacji i już chyba dla odpoczynku odpuszczam.

  6. Mi się czasami wydaje ze mam wszystko pod kontrolą i nagle budzę się i odczuwam taki niepokój ze płakać mi się chce ze nie mogę w spokoju zacząć dnia tak jak dawniej.. jestem tak wkurzona na ten lek ze popołudniu wszystko przechodzi zostaje odrealnienie którego się boje które mnie przeraża i denerwuje jednocześnie. Gdyby nie to dałabym rade z tym wszystkim walczyć a tak.. nie czuję się sobą nie wiem jak mam działać jak mój umysł jedno a ciało drugie ..chce znów żyć normalnie.. nie myśleć o tym ze coś jest nie tak ze patrze jakoś na świat nie sobą i ciągły niepokój. . Proszę o jakiś artykuł o tym bo to jest dla mnie najgorsze. PS. Odkąd tu trafiłam nie miałam ataku robie to co mówisz i po prostu się go nie boję

  7. Mnie też najbardziej pomaga ruch. Ale co robicie jeśli z uwagi na przeziebienie i infekcje NIE MOZNA wykonac dziennej dawki ruchu? Pierwszy raz od dawna mam taka sytuacje, czuje ze z kazdym dniem robie sie coraz bardziej spieta i nalękowana ale na razie nie moge zrobic tego, co bym sobie normalnie “zaaplikowala”w takiej sytuacji, czyli nie moge sie zmeczyc cardio co mnie zawsze oczyszczalo.

    1. Aga, stwórz sobie listę awaryjną na takie właśnie sytuacje. Użyj w niej tego co ewidentnie dobrze na Ciebie działa i w tym czasie rób tego jak najwięcej. Np. Ja czytałam biografie ludzi, którzy wychodzili z trudności życiowych, spacerowałam, jadłam dużo pysznych rzeczy i piłam zielone koktajle i np. ćwiczyłam w domu ale pilates. Mam klientkę, która uwielbia zakupy i to właśnie zakupy ją cieszą więc jak ma kryzys to idzie na shopping lub szaleje na Zalando 🙂 A jeszcze inna klientka piecze pyszne ciasta 🙂

„Triki na ataki paniki”

Moja historia. Jak pokonałam nerwicę lękową?

O mnie

Podczas mojej przygody z nerwicą lękową inspirowałam się badaniami i wskazówkami z pism naukowych takich jak Science czy Nature oraz metodami treningowymi jednostek specjalnych. Nie brałam leków i nie korzystałam z terapii. Od 8 lat otaczam opieką mentorską swoich klientów i pomagam im rozwijać kompetencje niezbędne do walki z nerwicą lękową bez leków.

Newsletter

Informacja o Cookies

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zaakceptuj, by korzystać z serwisu.