Kołatanie serca a nerwica. Dlaczego serce tak mocno bije przy lęku?

Kołatanie serca a nerwica

Kołatanie serca a nerwica. Dlaczego serce tak mocno bije przy lęku?

 

Gdy miałam nerwicę lękową, moje serce było chyba jednym z najczęściej kontrolowanych organów świata. Mierzyłam obsesyjnie puls i ciśnienie. Przykładałam palce do szyi. Sprawdzałam, czy serce bije równo. Zastanawiałam się, czy nie bije za szybko. A kiedy na chwilę przestawałam je kontrolować, potrafiłam nagle poczuć jedno mocniejsze uderzenie i cała zabawa zaczynała się od początku. Kołatanie serca a nerwica to zresztą połączenie, które potrafi być wyjątkowo paskudne. Możesz racjonalnie wiedzieć, że lęk przyspiesza tętno i zrobić badania. Lub tak jak ja usłyszeć od kardiologa (a nawet kilku), że z sercem wszystko jest w porządku.

A potem serce robi: ŁUP. I zaczyna się jazda bez trzymanki.

Dzisiaj, po wielu latach bez zaburzeń lękowych, patrzę na reakcje swojego serca zupełnie inaczej. Co więcej, uczę się teraz o mechanizmach lęku również na studiach psychologicznych. I jedna z rzeczy, które chciałabym wiedzieć wtedy, jest bardzo prosta:

Serce nie musi być chore, żeby jego pracę można było bardzo mocno czuć. 

 

Kołatanie serca a nerwica – co właściwie oznacza?

Kołatanie serca nie jest nazwą jednej konkretnej choroby. To odczucie pracy własnego serca. Człowiek może opisywać je jako mocne bicie, trzepotanie, łomotanie, przyspieszenie, „przeskakiwanie”, dodatkowe uderzenie albo wrażenie, że serce na moment się zatrzymało. Niektórzy czują je w klatce piersiowej. Inni aż w szyi albo gardle. Ja czułam je na wiele różnych sposobów. Czasem miałam wrażenie, że moje serce żyje swoim życiem.

Warto wiedzieć, że kołatanie serca nie oznacza automatycznie, że serce jest chore. Ale nie oznacza też automatycznie, że przyczyną jest lęk.

Kołatania mogą mieć wiele przyczyn. Poza stresem i lękiem mogą wiązać się m.in. z wysiłkiem, kofeiną, alkoholem, niektórymi lekami, menopauzą, zaburzeniami tarczycy, anemią czy zaburzeniami rytmu serca.

Dlatego jeżeli kołatanie jest dla Ciebie nowym, niewyjaśnionym albo niepokojącym objawem, nie diagnozuj się na podstawie artykułów. Pierwsza linia frontu to zawsze Twój lekarz prowadzący.

 

Dlaczego serce bije szybciej przy lęku?

Bo dokładnie do tego zostało stworzone XD. I wcale nie żartuję!

Kiedy mózg interpretuje sytuację jako zagrożenie, uruchamia reakcję organizmu przygotowującą nas do działania. Aktywuje się autonomiczny układ nerwowy, zmienia się m.in. oddech, napięcie mięśni i praca serca. Przyspieszone albo mocniej odczuwane bicie serca może więc towarzyszyć lękowi. WHO również wymienia kołatanie serca wśród możliwych objawów zaburzeń lękowych.

Problem w tym, że układ alarmowy nie potrzebuje stojącego przed nami tygrysa. Wystarczy, że mózg rozpozna zagrożenie.

Mogłam siedzieć spokojnie na kanapie. Nic się nie działo. A serce nagle przyspieszało. Więc myślałam:

„Jak to może być lęk, skoro przed chwilą wcale się nie bałam?”.

 

„Ale ja najpierw poczułam serce, a dopiero później się przestraszyłam”.

Nie zawsze wygląda to tak: boję się → serce przyspiesza.

Czasem człowiek najpierw zauważa sygnał z ciała. Mocniejsze uderzenie. Przyspieszenie tętna. Dziwne uczucie w klatce.

Dopiero potem pojawia się interpretacja: „Ja pier… co to było?”.

I lęk zaczyna rosnąć.

W praktyce może więc powstać pętla:

Czuję serce → interpretuję to jako zagrożenie → rośnie lęk → organizm reaguje → serce bije mocniej → jeszcze bardziej skupiam się na sercu.

I po kilku minutach trudno już powiedzieć, co było pierwsze. A jedyne o czym człowiek myśli, to SOR 😂

 

Dlaczego przy nerwicy tak bardzo czułam własne serce?

Dzisiaj rozumiem to znacznie lepiej. Nasze ciało przez cały dzień produkuje ogromną liczbę sygnałów. Serce zmienia tempo. Oddech przyspiesza i zwalnia. Coś zaburczy w brzuchu. Mięsień się napnie. Zakręci się lekko w głowie. Większości z tego normalnie nie analizujemy.

Ale kiedy jakiś sygnał zostanie uznany za potencjalnie niebezpieczny, uwaga zaczyna go szukać.

I ja właśnie tak miałam z sercem. Inni siedzieli w restauracji i zastanawiali się, co zamówić. Ja potrafiłam siedzieć w restauracji i zastanawiać się: „Czy moje serce zawsze tak bije?”. A im bardziej go słuchałam, tym więcej zauważałam.

 

Mierzenie pulsu czyli jak próbowałam odzyskać poczucie bezpieczeństwa

Oczywiście wymyśliłam rozwiązanie. Będę mierzyć puls i ciśnienie.

Genialne? No pewnie! Tak mi się wydawało…

Jeżeli puls będzie prawidłowy, uspokoję się i problem rozwiązany. I rzeczywiście czasem się uspokajałam. Na chwilę. Tylko że później pojawiał się kolejny objaw. Więc mierzyłam ponownie. Albo wynik był trochę wyższy niż poprzednio. Więc mierzyłam jeszcze raz. A potem chciałam sprawdzić, czy już spadł. I w pewnym momencie urządzenie, które miało mnie uspokajać, stało się kolejnym elementem całego rytuału kontrolowania.

Sprawdzenie czegoś może przynieść ulgę, ale ulga nie zawsze oznacza, że długofalowo zmniejszamy lęk.

Czasem mózg uczy się czegoś zupełnie odwrotnego:

 

Bałam się → sprawdziłam → dopiero wtedy poczułam się bezpieczna.

Więc następnym razem znowu chce sprawdzać. Bez tego nie będzie potrafił się uspokoić.

 

A ciśnieniomierz? O, z nim miałam szczególną relację

Miałam okres, kiedy mierzenie ciśnienia było dla mnie właściwie sposobem sprawdzania, czy wszystko jest w porządku.

Bałam się wyniku pomiaru, więc organizm reagował napięciem. A potem patrzyłam na wynik i jeszcze bardziej się bałam.

I znowu mierzyłam.

Raz.

Drugi.

Trzeci.

Zamiast odzyskiwać spokój, coraz bardziej obserwowałam własne ciało.

Ostatecznie pozbyłam się ciśnieniomierza. I nie dlatego, że ciśnieniomierze są złe. Są przydatnym narzędziem medycznym, kiedy pomiar jest potrzebny. Problemem było to, do czego ja go używałam. Nie mierzyłam ciśnienia dlatego, że lekarz zalecił mi regularne pomiary. Lekarz wyraźnie mi zaznaczył, żebym przestała się wygłupiać z pomiarami, bo równie dobrze mogę sprawdzać ciśnienie na Marsie 🫠.

Mierzyłam je po to, żeby zmniejszyć lęk.

Z czasem zrozumiałam, że mierzenie ciśnienia pogłębia mój lęk, ale nie potrafiłam przestać. O tym jakie sztuczki stosowałam, aby przestać mierzyć ciśnienie napisałam w “Triki na ataki paniki cz.2”. Napiszę tylko tyle, że dwa razy udało mi się wyciągnąć ciśnieniomierz ze śmietnika zanim przyjechała śmieciarka. Za trzecim już nie zdążyłam. I że w Trikach cz. 2 jest więcej praktycznych trików nie tylko ode mnie, ale również od kardiologa, neurologa i dwóch psychologów. Taka książka na serio by mi bardzo pomogła, gdybym dalej zmagała się z lękiem i jego objawami.

 

👉Tu przeczytaj fragment i listę pytań na którą odpowiadali specjaliści.

 

Dlaczego tętno rośnie jeszcze bardziej, kiedy je mierzymy?

Wyobraź sobie, że boisz się wysokiego pulsu. Zakładasz zegarek albo przykładasz palce do szyi.

Widzisz: 95.

Myślisz:

„O kurna. Za dużo”.

Sprawdzasz ponownie. Widzisz: 101.

„O faken. Rośnie:.

I teraz naprawdę zaczynasz się bać. A skoro rośnie pobudzenie organizmu, tętno również może wzrosnąć.

Patrzysz: 108.

I dostajesz coś, co wygląda jak dowód na katastroficzną myśl:

„Wiedziałam! Coś się dzieje”.

(No powiedz, że tak nie robisz 😂 Ja robiłam za każdym razem).

Tymczasem sam strach związany z pomiarem może wpływać na fizjologiczną reakcję organizmu. Lęk aktywuje autonomiczny układ nerwowy i może zwiększać częstość pracy serca. Dlatego w pewnym momencie zamiast sprawdzać, czy moje serce się uspokoiło, musiałam nauczyć się przestać robić z każdego jego przyspieszenia wydarzenie dnia.

 

Kołatanie serca przy nerwicy nie zawsze oznacza bardzo wysoki puls

To też warto rozdzielić. Kołatanie serca jest odczuciem. Tętno jest parametrem, który można zmierzyć. To nie jest dokładnie to samo. Możesz bardzo mocno odczuwać bicie serca, mimo że nie osiąga ono jakiejś spektakularnej wartości. Możesz też poczuć pojedyncze mocniejsze uderzenie, „przeskoczenie” albo trzepotanie. Cleveland Clinic zwraca uwagę, że niektóre osoby odczuwają kołatanie nawet przy prawidłowym rytmie serca.

Pewnie wielu z Was przeżyło to na własnej skórze. Serce szalało, a wyniki prawidłowe. A dla osoby, która boi się serca, jedno dziwne uderzenie potrafi wystarczyć. Mnie wystarczało.

 

„Kardiolog powiedział, że serce jest zdrowe. Dlaczego więc nadal się boję?”.

Oooo. To pytanie znam doskonale. Idziesz do lekarza. Badanie. EKG. Może kolejne badania, jeśli lekarz widzi do nich wskazania. Słyszysz: „Z sercem wszystko jest w porządku”.

Wychodzisz.

Ulga.

Wreszcie.

Koniec.

A potem mija dzień, tydzień albo godzina. Serce: ŁUP.

Myślisz: „A może jednak czegoś nie zauważyli?”.

I cały system rusza ponownie.

To pokazuje, że jeśli lekarz wykluczył przyczyny wymagające leczenia, a problemem stał się lęk przed sygnałami płynącymi z ciała, kolejne uspokajanie może nie rozwiązywać mechanizmu, który ten lęk podtrzymuje.

Wtedy problemem nie jest: „Czy moje serce jest zdrowe?” lecz  „Dlaczego nie potrafię znieść sytuacji, w której przez chwilę nie mam stuprocentowej pewności, że wszystko jest w porządku?”.

 

Czy kołatanie serca a nerwica – przy nerwicy jest niebezpieczne?

Tu trzeba bardzo uważać na proste internetowe odpowiedzi. Nie da się powiedzieć każdej osobie czytającej artykuł: „To na pewno nerwy”. Nie wiemy tego. Kołatanie może być związane z lękiem, ale może mieć również inne przyczyny – zarówno kardiologiczne, jak i niezwiązane bezpośrednio z sercem. Dlatego niewyjaśnione lub nowe kołatania zawsze warto omówić z lekarzem (ale raz, a nie piętnaście XD).

Szczególnie pilnej oceny wymagają kołatania, którym towarzyszą takie objawy jak ból lub dyskomfort w klatce piersiowej, znaczna duszność, omdlenie, silne zawroty głowy czy splątanie.

I właśnie dlatego nie lubię zdania: „To tylko nerwica”. Nawet jeżeli po odpowiedniej ocenie okazuje się, że objawy rzeczywiście są związane z lękiem, dla osoby, która ich doświadcza, są one realne.

Serce naprawdę bije. Oddech naprawdę się zmienia. Ciało naprawdę reaguje. Problem nie polega na tym, że człowiek sobie coś wymyślił.

 

Największą pułapką nie było dla mnie serce lecz potrzeba ciągłego upewniania się

Długo wydawało mi się, że wyzdrowieję wtedy, kiedy wreszcie będę miała pewność, że serce już nigdy nie zrobi niczego dziwnego. Ale że ludzkie ciało tak nie działa.

Serce przyspiesza podczas biegania. Przyspiesza po wejściu po schodach. Może przyspieszyć pod wpływem emocji. Możemy nagle mocniej poczuć jego uderzenie. Czasem jesteśmy bardziej świadomi jego pracy, a czasem przez cały dzień nawet o nim nie pomyślimy. Nie mogłam więc nauczyć swojego serca, żeby nigdy więcej mnie nie zaskoczyło (a szkoda).

Musiałam nauczyć swój mózg, że nie każde odczucie z ciała wymaga natychmiastowego śledztwa.

 

Dzisiaj moje serce potrafi bić znacznie szybciej niż wtedy

Moja historia robi się trochę zabawna. Kiedyś potrafiłam siedzieć i bać się pulsu, który uznawałam za zbyt wysoki. Dzisiaj uprawiam sport. Biegam. W upale, pod górę i w zimie. Czasem w ramach treningu wiążę opony na linach i ciągnę je za sobą po śniegu jak psy husky (doskonała zabawa, polecam – mój syn ją uwielbia).

I podczas wysiłku moje serce potrafi osiągnąć wartości, które kiedyś prawdopodobnie wysłałyby mnie mentalnie prosto na SOR.

Przestałam interpretować każdą zmianę pracy serca jako zapowiedź katastrofy. Przestałam całkowicie zwracać na nie uwagę. Serce ma swoje życie, a ja swoje. Nie wchodzimy sobie w drogę. “Kołatanie serca a nerwica” przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Było to było. Nie było to też ok.

 

Masz milion pytań o swoje serce? Ja też miałam

Kołatanie serca było tylko początkiem.

Czy od nerwicy można dostać zawału?

Kołatanie serca a nerwica?

Czy serce może się „zmęczyć” od ciągłego lęku?

Czy podczas ataku paniki można zemdleć?

Dlaczego puls tak szybko rośnie?

Skąd mam wiedzieć, kiedy objaw jest związany z lękiem, a kiedy trzeba iść do lekarza?

Czy dodatkowe uderzenia serca są niebezpieczne?

Wszystko dokładnie jest opisane w „Triki na ataki paniki 2”. Przez prawie dwa lata chodziłam po blogach, forach i grupach i zbierałam pytania, które osoby z zaburzeniami lękowymi zadawały najczęściej.

Potem zabrałam je do specjalistów. Do kardiologa, neurologa i psychologów. I poprosiłam ich, żeby odpowiedzieli na nie specjalnie dla Was.

Nie są to więc odpowiedzi skopiowane z internetu ani przypadkowy zbiór informacji. Powstały specjalnie na potrzeby „Trików na ataki paniki 2” – na podstawie pytań, które naprawdę zadawały osoby zmagające się z lękiem.

Jeżeli więc po przeczytaniu tego artykułu w Twojej głowie pojawiło się kolejnych dziesięć pytań o serce i objawy – spokojnie.

Prawdopodobnie któreś z nich już kiedyś zapisałam.

→ Zobacz „Triki na ataki paniki 2”

Najbardziej aktywnych czytelników zapamiętuję i nagradzam! Jak być aktywnym czytelnikiem?

Zostaw komentarz, udostępnij artykuł, dołącz do mnie na Instagramie, YouTube, Facebooku i koniecznie zapisz się na newsletter!

Newsletter

Bądź na bieżąco! Otrzymuj zniżki, zgarniaj gratisy i wygrywaj nagrody.

Co myślisz o tym wpisie?

Udostępnij

Zajrzyj do sklepu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

 

NOWOŚĆ!!
„Triki na ataki paniki 3”

Jak odkryłam przyczyny nerwicy lękowej i odzyskałam życie.

O mnie

18 lat temu sama zmagałam się z zaburzeniami lękowymi i atakami paniki. Dziś mam z nimi do czynienia z zupełnie innej strony.

Jestem coachem PCC ICF, autorką książek „Triki na ataki paniki” i studentką psychologii na SWPS. Prowadzę szkolenia online, występuję na konferencjach i dzielę się swoją wiedzą również w mediach.

Łączę własne doświadczenie z wiedzą psychologiczną i naukową.

Jestem twarzą życia po nerwicy lękowej i adwokatką nerwicowców.

Newsletter

Informacja o Cookies

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zaakceptuj, by korzystać z serwisu.