Gdy widzę ładną kurtkę i ładne buty, kupuje i kurtkę i buty. Ubrań nie przymierzam. Od razu widzę, że w czymś będę ładnie wyglądać. Interesuje się wieloma rzeczami i lubię próbować nowych. Nigdy nie mam problemów typu „nie wiem które wolę bardziej” „nie wiem na jaki film się zdecydować”. Ja zawsze dokładnie wiem co lubię, co mnie kręci i w którą stronę pójdę. Jak coś urzeknie moje serce, to oddaje się temu bez reszty. Pamiętam jak kiedyś zobaczyłam rolkarza, który śmigał na bauerach. Świat się zatrzymał, a ja wiedziałam, że to jest hobby dla mnie. Następnego dnia byłam już w sklepie i kupowałam Bauery. Sklepowy doradca próbował mnie usilnie przekonać, że Bauery to nie są rolki dla początkujących dziewczynek. Ja jednak wiedziałam swoje. Jestem Sabina.

Kocham sport, zdrowy styl życia i podróże. Lubię mieć czas dla siebie, by usiąść na hamaku z książką i napić się dobrej kawy na sojowym mleku. Staram się dobrze odżywiać, gdyż odżywanie to podstawa funkcjonowania. Między obowiązki wplatam treningi, bo to właśnie dzięki nim mogę przetrwać w miejskiej dżungli. Lubię podejmować wyzwania, które sama sobie stawiam. Ostatnio stanęłam na linii półmaratonu do którego przygotowywałam się 3 miesiące z całkiem niezłym czasem. Moim marzeniem jest triathlon Ironman! Od września mam zamiar rozpocząć naukę pływania i pokonać lęk przed otwartą wodą, co pozwoli mi na udział w tych zawodach. Kolejnym krokiem będzie zakup roweru do triathlonu. Jeszcze nie wiem jak to zrobię, gdyż te rowery są bardzo drogie, ale hey w końcu jeśli nie ja to kto.

 

Nie kocham korków i betonu. Lubię wpaść do miasta na dobry lunch i spacer po starówce. Potem uciekam do ciszy, spokoju i zieleni. Nie kocham schabowych i ciasta z torebki. Nie kocham wstawać wcześnie rano, gdy na dworze jest ciemno. Nie cierpię jak ktoś mnie poucza jak prowadzę samochód i denerwuje się jak skręcę w lewo, a nie w prawo. Nienawidzę jak ktoś zwraca się do mnie nieładnie i mam alergie na chamstwo. Nie lubię pajacy, którzy wciskają się na siłę do autobusu i jak na mnie ktoś trąbi z tyłu, bo wpuszczam kogoś przede mnie. Nie lubię ludzi, którzy są nieżyczliwi i źle traktują zwierzęta. Kiedyś prawie rzuciłam się na pana, który bił smyczą swojego pupila, bo przeszkodził mu zrobić zdjęcie.

Nigdy nie będę żyła jak wypada. Nie zrobię sobie dzieci na komendę tylko po to, że wszyscy je mają. Gdy patrzę na zabiegane mamy, które nerwowo targają wózek zastanawiam się jaki jest sens takiej prokreacji? Czy właśnie taki przykład należy dawać dzieciom? Nie mam męża. Nie brałam, bo wszyscy brali. Jak wezmę, to tego jedynego co mnie na rękach będzie nosił każdego dnia i całował ziemie po której stąpam. A ja odpłacę tym samym. Nie będę prowadzić życia razem lecz osobno, bo po trzydziestce tak trzeba. Fu.

 

Będę żyła jak lubię. Będę jeździć na rolkach, biegać i trenować do zawodów. Jak się trafi okazja pogram w hokeja. Będę czytać trzy książki na raz i do tego gazetę. Będę mieć jeszcze jednego psa, bo taka ze mnie psiara. Odwiedzę Islandię, zwiedzę USA kamperem i będę zasypiać z muzyką na uszach. Nie będę myśleć o jutrze, jutro i tak przyjdzie to po co mam o nim myśleć. Będę wcinać tofu, nasiona chia i jagody goji. Bo tak lubię.

Jaram się ludźmi sukcesu, którym od pieniędzy nie poprzewracało się w głowie, a na sukces pracowali sami. Ostatnio polubiłam Daniela Jana Kubach. Takie zwykły, a niezwykły człowiek. Multimilioner, który każdemu poda rękę i serdecznie go pozdrowi. Lubię ludzi dynamicznych, którzy wszędzie są pierwsi i nie lubią przegrywać. Taki jest Prezes mojej korporacji, Pan Ryszard Grzelak. Z nim ma się gwarancję wygranej, zanim rozpocznie się konkurs. Ostatnio nawet dał mi lajka w konkursie o słuchawki, do czego również gorąco Was namawiam. Jaram się ludźmi, którzy popełniają błędy i potrafią je naprawiać, a nie chować głowę do piachu. Koacham jak ktoś podaje pierwszy rękę na zgodę nawet jeśli ma rację. To świadczy o wielkiej sile charakteru i wzrusza mnie do łez.

 

Nie jaram się manipulatorami, którzy nie mają odwagi, by przyznać się do popełnionych błędów. Nie jaram się tchórzami, którzy poddają się zanim spróbują. Nade wszystko nie kręcą mnie uparci ludzie, którzy swoją upartością niszczą wszystko w koło jak bomba atopowa. Nie lubię nadętych bufonów i nie cierpię jak się ktoś nosi, bo ma tytuł przed nazwiskiem. Nie lubię sztywniaków i arogantów. Oh jak ja ich nie lubię. Nie lubię księżniczek, którym podstawiają wszystko pod nos- o, na te to mam alergie.

Będę sobą. Będę nosić ubrania, które nie gryzą i Conversy. Jak szpilki, to takie w których mogę biegać. Bez problemu wydam 20 pln na wodę kokosową i 5 stów na słuchawki. Wydawanie kasy na alkohol to dla mnie strata pieniędzy,  a tym bardziej nie kupię szminki ze znanym logiem. Nie mam potrzeby posiadania pięknej fury. Moje rolki, łyżwy i kij do hokeja prawdopodobnie kosztują więcej niż mój wóz. Jakbym wygrała milion to też nie kupiłabym wozu z rodu szybcy i wściekli. Za to na pewno wspomogłabym schronisko. Nie odmawiam sobie słodyczy, nawet późną nocą. Lubię mocno się zmęczyć i wyciskać siódme poty na treningu. Wtedy czuje, że żyje. Lubię operę, balet i teatr. A nade wszystko orkiestry symfoniczne i taneczne show. Do tej pory mam ciarki na rękach jak pomyślę o Burn The Floor.

 

Nie będę modelką z talią osy. Nie będę królową zakupów. Nie obchodzą mnie lakiery do paznokci, a modelowanie włosów to dla mnie strata czasu. Moje włosy i tak oklapną. Czasem nawet mam napady i coś tam próbuję doczytać u szmaciarek, ale nie ogarniam tematu. Że niby 40 minut mam oglądać vloga jakie jeansy kupić, by pupa była mniejsza/większa/węższa (niepotrzebne skreślić)? W 40 minut to mogę przebiec 8 km! Mam kręcić loki przez godzinę tylko po to, by jakiś samiec uważał mnie za atrakcyjną? No way! Ja jestem atrakcyjna nawet bez loków, a moja pupa wygląda dobrze w każdych jeansach. Nie pójdę do znanego klubu, by się lansować i tagować na Fejsie (Sabina is @rozdanie oskarów ). Nie toleruję narkotyków. Zapal przy mnie jointa to Cię wyproszę i nie będziemy się lubić.

 

Kocham zakręconych ludzi, którzy są po prostu sobą. Nie ważne czego słuchasz i co ubierasz. Nie ważne czy jesteś gejem czy pochodzisz z Chin. Ja na pewno Ciebie polubię. Im bardziej jesteś z fiksowany tym lepiej. Byle byłbyś sobą.

Nie cierpię ukochanych wnuczek babci, które udają świętobliwe, a za winklem doją wino. Nie kocham tych co ukrywają swoje prawdziwe poglądy i przytakują tłumowi. A tych, co mi próbują narzucić swoją religię posyłam w kosmos. Nie lubię też tych, co dyskryminują innych z różnych powodów.

Taka jestem. Jestem sobą. I lubię jak ktoś mnie kocha za to jaka jestem. A Ty? Kim jesteś?

Dodaj komentarz

 

8 komentarzy

02/09/15 20:36

chcialabym bardzo wiedziec kim jestem….. :/

03/09/15 10:59

Po prostu PIĘKNE.A NAJPIĘKNIEJ dojść do takiego momentu w życiu że właśnie będziemy wiedzieć kim jesteśmy co lubimy czego nie lubimy dokąd zmierzamy co jest dla nas ważne a co mniej ważne.Czuć się dobrze z samym sobą i ze swoimi poglądami.Czuć że to co robimy robimy dobrze i że nasze życie w dużej mierze zależy od nas samych a nie od innych.Zgadzam się Sabinko z wieloma Twoimi słowami.Też jestem po 30stce nie mam dzieci ani męża dziwne w naszym świecie jest to że społeczeństwo to tak bardzo dziwi:)Jak to w tym wieku nie masz rodziny?:)Więc w tym temacie nic się nie różnimy:) Podziwiam ludzi którzy coś osiągnęli ale swoimi oczami bardziej widzę ich ciężką drogę do tego sukcesu niż sam sukces.W życiu ważniejsze jest dla mnie to by pokochać siebie niż to by inni mnie pokochali.Mam swoje zdanie i czy to się komuś podoba czy nie wyrażę je nawet gdy jest ono inne niż większości nawet wtedy gdy wiem że stracę w oczach innych.Cóż taka jestem i jeśli się zmienię to też dla siebie a nie dla innych.Jestem w pewnym sensie indywidualnością i mam tego świadomość.Czego w sobie nie lubię to tego że jestem nie zdecydowana tego że mam za miękkie serce tego że czasami trudno mi odmówić tego że dojście do celu zajmuje mi bardzo dużo czasu tego że często nie wiem dokąd zmierzam tego że za bardzo chcę ufać ludziom.Tego że za łzy płyną ze smutku a nie ze szczęścia.Ale wiem że dużo można zmienić bo nikt nie jest doskonały:)

03/09/15 13:05

HI 5!

03/09/15 11:14

Sabinko a może kiedyś post o tym zdrowym żywieniu.Bo czasami te proste zmiany sporo dają.Ja Dziękuję za polecenie kawy bezkofeinowej niby nic ale to była dobra zmiana:) Teraz czas na kupienie batoników z nasionami chia i czekolady którą kiedyś tutaj polecałaś ale coś nie mogę jej znaleźć.Kobieto jesteś Wielka:)))

03/09/15 13:07
30/01/16 23:43

Trafiłam tutaj przez przypadek i bardzo cieszę się że trafiłam. Myślę że mamy bardzo dużo wspólnego. Moje problemy zaczęły się podobnie jak Twoje, wyjazd za granicę (chociaż nie musialam) praca w gastronomii jako menadzerka dosyć stresująca, szybkie tempo życia, spanie po kilka godzin w nocy, złe odżywianie. Az pewnego dnia zaslablam w pracy i trafiłam do szpitala, akurat mam problem z kręgosłupem i wyszlo ze to od tego. Miesiąc badań w polsce, czekania na wyniki i stres… trafiłam na pogotowie bo było mi bardzo słabo, wydaje mi się ze mógł to być atak paniki i przez to wszystko zaczęłam się bardzo przejmować i stresować wszystkim. Pierwszy miesiąc był najgorszy, leżałam ciągle w łóżku bo miałam zawroty i byłam taka słaba a przez to zaczęłam się stresować i wiadomo było gorzej…. teraz zaczyna się drugi miesiąc, zaczynam rehabilitacje i mam nadzieje ze dojde do siebie i wrócę do życia gdzie miałam pełno energi… I nie dam się tej głupiej depresji. Właśnie czytam Twojego bloga i podnosi mnie na duchu:) dzięki Tobie wierze ze jest sens walczyć 🙂 jutro rano wstaje biegać 🙂 pozdrawiam

31/01/16 20:06

Hej! No pewnie, że jest sens! Życie jest piękne i szkoda czasu na jakieś depresje szmepresje. Ps. Jak poszło bieganie?

27/05/18 10:05

Sabina pamiętasz swoje pierwsze wyjazdy z nocowaniem poza domem podczas trwania nerwicy?Jak je przechodzilas, jak sobie radzilas?Czytałam,że dużo wyjazdów Cię ominelo, ale kiedy powiedziałaś sobie dość pojadę i co było wtedy na wyjeździe?Podróż to dla mnie największe wyzwanie.Bylam teraz z przyjaciółką i jej córeczka na dwudniowym wyjeździe do Poznania.Spalysmy w hotelu.Noc była najgorsza.Tysiace myśli na minutę.Przezylam jakoś te 2 dni.I jazdę pociągiem rowniez,ale nie byłam wyluzowana tylko spieta.Mialam tylko chwilowe uczucia zadowolenia,które szybko mijały i przychodziły czarne chmury z napisem Co ja tutaj robię?