Zwykle emocje są traktowane jak zjawiska, nad którymi nie można posiadać kontroli. Tymczasem prawda jest taka, że wpływania na procesy neurologiczne powodujące powstawanie lęku można się nauczyć. Jednym słowem wiedząc jak powstaje lęk, można się nauczyć go kontrolować.

To takie proste, a jednak takie trudne. Większość osób zmagających się z lękiem przez lata, zapytanych przeze mnie na konsultacji jak powstaje lęk, zupełnie nie wie co powiedzieć. Czy można liczyć nie znając zasad liczenia? Nie można. Tak samo nie można pokonać lęku nie wiedząc jak powstaje lęk.

Niektórzy z Was korzystają z Dostępu Premium od dłuższego czasu. Jeśli zadałabym to pytanie właśnie Tobie czytelniku: Jak powstaje lęk? – to co byś mi odpowiedział? Skąd się bierze? Jakie procesy muszą zajść, aby się wytworzył? Dlaczego raz odczuwamy go mocniej, a raz mniej? Czy czytasz ze zrozumieniem? Wyciągasz wnioski? Czy znasz odpowiedź na to pytanie?

Warto wiedzieć, że rozumiejąc jak powstaje lęk, jakie procesy go uruchamiają, co przyczynia się do jego powstawania, nabywamy możliwość modyfikowania swoich reakcji, a tym samym zmniejszenia niepokoju.

 

JAK POWSTAJE LĘK – INFORMACJE OD ZMYSŁÓW

Po pierwsze lęk może powstawać w wyniku przetwarzania informacji od naszych zmysłów, na przykład obrazów lub dźwięków. Ponieważ procesy neurologiczne to procesy zawiłe, posłużę się przykładem dla wyjaśnienia tego mechanizmu.

Kasia dostała pierwszego ataku paniki latem, gdy było bardzo gorąco. Od tego czasu wysoka temperatura kojarzy jej się z lękiem. Któregoś dnia spojrzała na termometr, który wskazywał 29 stopni i automatycznie dostała ataku paniki, mimo, iż okazało się, że termometr był popsuty, a temperatura wynosiła 21 stopni.

Kora mózgowa uruchomiła reakcję lękową, interpretując obraz termometru jako zagrożenie, co z kolei aktywowało ciało migdałowate. Interpretacja doznań zmysłowych przez korę mózgową spowodowała powstanie reakcji lękowej. Informacja płynąca z naszych zmysłów nabiera takiego znaczenia w jaki ją zinterpretujemy. Gdyby Kasia na widok termometru pomyślała -Super! Lato w pełni! Kocham lato! – nie uruchomiłaby reakcji lękowej. Prawdziwym powodem lęku nie jest termometr i wysoka temperatura, ale nasz sposób interpretacji.

 

Wykup Dostęp Premium i czytaj bez ograniczeń

Odblokuj dostęp premium »

Nielimitowany dostęp do
wszystkich treści na blogu

Koszt 39 pln za miesiąc
(bez umowy na rok)

Dodaj komentarz

 

20 komentarzy

05/01/19 13:08

Hej. Dziewczyny czy Wy też tak miewacie, wszystko ok nagle trzepotnie dziwnie serce i już lęk. Może to nie nerwica, może choroba serca itp. i fajny dzień potrafi się zepsuć przez kłębowisko myśli. Jak sobie to ogarnąć?????

07/01/19 00:34

I tak właśnie to działa 😁 gołym okiem widać, że to nerwicowa sprawa. Zaczynasz się na tym skupiać, że bije Ci szybciej serce, że tak dziwnie, inaczej niż zawsze, nigdy tak nie miałaś.do tego ten lęk. Każda negatywna myśl ciągnie za sobą następną. I się nakręcasz. To właśnie ten schemat. Powiedz stop tym myślom.
Po prostu to nie jest żadna choroba serca i koniec. To twoja nerwica. I od tego momentu powinnaś przestać o tym myśleć i być tego pewna.
Olewać te myśli!
Wiem że to nie takie łatwe 😛 sama z tym walczę, ale już coraz częściej potrafię sobie wytłumaczyć na danym przykładzie jak to działa i wtedy jestem pewna że to znowu moje nakręcanie się i przestaje o tym myśleć 😁 praktykować i rozkładać takie czarne myśli na czynniki pierwsze, tłumaczyć sobie skąd się biorą i przejdzie.

05/01/19 13:23

Czy też wydaje Wam się, że pewne cechy charakteru czy osobowości sprzyjają rozwojowi nerwicy. Np. wrażliwość, brak cierpliwości czyli taka jazda, że wszystko musi być zrobione już teraz zaraz, ktoś kto robi wolniej działał mi ma nerwy ( teraz z tym walczę), taki poniekąd perfekcjonizm, nie dosłowny ale: krzywa firanka trzeba poprawić, zagięty obrus trzeba wyglądzie itp.

07/01/19 12:34

Dawno z perfekcjonizmu się wyleczyłam i już mi nie przeszkadzają takie drobnostki o których piszesz :). Perfekcjonizm to droga to nikąd, a już na pewno droga do bycia wiecznie zmęczoną 🙂

05/01/19 13:24

Wygładzić oczywiście

06/01/19 11:41

Ja mam dokładnie tak samo. Ten perfekcyjonizm mnie kiedyś wykończyć. Tu i teraz muszę pozmywac tu i teraz wstać i poprawić nawet jak mi się nie chce. Masakra. Zyjący że mną nie mają łatwo;) Z sercem też tak mam więc to chyba nie choroba. To znaczy choroba ale głowy nie serca. Ja czuje że żyje nie tak jak jak chce tylko jak inni chcą tylko że nie potrafię tego zmienić żeby kogoś nie zranić. Nie potrafię tego sobie wytłumaczyć..

07/01/19 15:53

Natalia, jest tak jak jest, bo budujesz swoje poczucie własnej wartości na podstawie sygnałów wysyłanych Ci przez otoczenie. Też tak miałem. Starasz się kolekcjonować pochwały, dobre słowa, miłe gesty, ale zauważ, że to nic nie daje – Twoje poczucie własnej wartości wciąż stoi w miejscu, wciąż jest niskie. Druga sprawa – nieświadomie bierzesz udział w konkursie “lepszy/gorszy”, polegającym na permanentnym porównywaniu się do innych. Jest to konkurs, w którym nigdy się nie wygrywa i który nigdy nie ma końca. Wymyślasz sobie różne konkurencje – kto jest ładniejszy, kto jest mądrzejszy, kto sobie lepiej radzi w życiu, kto jest szczęśliwszy niż Ty. Porównujesz się przy tym jedynie do swoich wyobrażeń (czegoś, co tworzy Twoja psychika), a nie realnych osób, bo nigdy nie wiesz co ktoś przeżywa w swojej głowie. Rozwiązaniem jest nie widzieć się jako gorszy i nie chcieć być lepszy niż inni, przestać uczestniczyć w konkursie “lepszy/gorszy” i oceniać wszystkich ludzi jednakowo (bo każdy ma jakieś wady i zalety, uroda czy intelekt to zaledwie jedna z miliona cech, które nas charakteryzują). A po drugie – przestać zbierać pochwały, są tak samo (o ile nie bardziej – jeśli się od nich uzależniamy) szkodliwe jak krytyka. Umieć samemu siebie doceniać.

08/01/19 10:05

NATALIA uwierz, że ja też żyłam tak by nikogo nie zranić. Tak jak inni chcieli. Byłam zawsze dla innych. Zawsze miła i uczynna ale w tym wszystkim zabrakło czasu dla mnie i moje potrzeby. Asertywność o której mówiły mi terapeutki była dla mnie czymś czego musiałam się nauczyć i o dziwo chyba się nauczyłam. Nie wszyscy muszą mnie lubić nie dla wszystkich muszę być miła. Walczę o swoje mam czas dla siebie. I potrafię powiedzieć nie.

06/01/19 13:47

Oj ja tak miałam i tez z tym walczę , uczę się powolnego życia i cierpliwości

07/01/19 00:28

Bardzo fajny wpis, która uświadamia jak działa cały ten schemat, trzeba to zrozumieć i neutralizować te negatywne myśli! Cały czas próbuję i wychodzi coraz lepiej. Dziękuję Ci kochana za to, że jesteś. Tak się cieszę, że trafiłam na Twojego bloga. Na prawdę dzięki Tobie zrobiłam wielki krok w przód. Jest mega wielka różnica! Jesteś do tego stworzona 😀 tutaj się dowiedziałam w pare dni więcej niż na mojej terapii która trwała kilka msc
Po atakach paniki ślad zaginął, jedynie czasami pojawia się niepokój i czarne myśli, które od razu staram się neutralizować. Praca praca i praca nad sobą. Wszystko się da, tylko trzeba mieć motywację i samozaparcie. Kiedyś gdzieś widziałam, że ktoś napisał, że nerwica to jest taka wielka góra którą musimy pokonać, a za nią czeka nas szczęśliwe i lepsze życie 🤪
Pozdrawiam 🙂

07/01/19 14:39

Zaraz mi znowu ktoś zarzuci, że sama piszę te komentarze :):):) Hahaha Super i mocno trzymam kciuki za dalsze sukcesy!!!!!

07/01/19 14:41

Ja też jestem mega mocniejsza od Twoich wpisów. Naprawdę pomagają. To pisałam ja Maggi2 nie Sabina 🙂

07/01/19 14:45

Hahaha 🙂 Super, mega gratuluję i trzymam kciuki za więcej 🙂

07/01/19 16:10

Sabina,

jak zawsze świetny wpis. Jestem na początku swojej drogi ale coraz więcej rzeczy rozumiem i walczę z z moim niepokojem i nerwicą.
Największy mam problem ze strachem przed omdleniem. Niestety zdarza mi się odkąd tylko sięgam pamięcią i tylko w zderzeniu z igłą. Czasami jest lepiej a czasami niestety gorzej. Przy zwykłym pobraniu krwi potrafię stracić przytomność i przychodnia pół godziny stoi:) Niby nic , zwykłe ukłucie a paraliżuje mnie i pozbawia kontroli nad swoim ciałem i umysłem. Najgorsze jest to uczycie odlotu…..nagle nic nie czujesz , nie pamiętasz, słyszysz tylko głosy jakbyś była po drugiej stronie.
Czasami przy ataku lęku mam to okropne uczucie , że zaraz zemdleję ( oczywiście nic się nie dzieje bo adrenalina i takiem tam ) ale strach przed tym powoduje że się nakręcam.
Czy masz Sabina jakiś pomysł jak mogłabym ogarnąć w swojej głowie?

08/01/19 12:45

Jeszcze powiem o moich ostatnich doświadczeniach , apropo przebiegłości nerwicy . U mnie zaczęło sie generalnie od stresu w pracy – nie radziłam sobie ale cisnelam. No i jak łatwo się domyślić puscilo😉 układ nerwowy zaczął słabnąć i dawać lęki , objawy itp .
Powiem wam ze dzięki niej się uodporniłam na stres i praca mnie już nie martwi . I najśmieszniejsze jest to ze myślałam ze jak się z tym uporam to będzie po. Nic z tego !
Jak jest wszystko w miarę Ok w moim życiu to zaczęły do mnie przychodzić najróżniejsze myśli na temat mój i mojego życia ( wcześniej pisałam o natretach o posiadaniu dziecka) . Chodzi mi o to ze po tylu latach z nią dopiero zaczailam o co w niej chodzi .
Słuchajcie , ja nie skojarzyłam tych myśli z nią i zaczęłam w nie wierzyć , słuchać ich , rozstrząsac – no i wróciły objawy itp .
Ja myślałam ze moja nerwica dotyczy tylko sfery zawodowej i stresu z nią związanego , nic z tego – jak raz się nakręciła to będzie znajdowała różne aspekty w życiu i mojej osobie o które można się „martwić” .
Zawzięłam się i przepuszczam te mysli mimochodem , już im nie wierze . Zobaczymy co dalej
Howgh😂

09/01/19 17:14

Ostatnio na którymś z portali społecznościowych widziałam post z hasłem:
– uważaj na głos w twojej głowie, który mówi, że nie dasz rady. Łże skur….yn 🙂

09/01/19 14:22

Pomóż 5 dzień śpie źle ze sie tak juz nakrecilam ze czuje napiecie w calym ciele chociaz od kilku miesięcy jeat dobrze to teraz ten kryzys a świadomość że zawsze nerwicą odzywala się zimą mnie doluje

07/03/19 22:17

z wielu rzeczy wymienionych w ćwiczeniu juz udało mi sie wyjsc , ale nadal mysle o stresujacych sytuacjach oraz o powodach przez które odczuwam lęk – duzo myslę o przyczynach.
Codziennie stawiam lękowi wyzwania.
Jednak te mysli powyzej są…

11/03/19 18:07

Bardzo dużo zależy od tego w jaki sposób myślisz o problemach i jakie masz do nich podejście.