Zastanawiałeś się kiedyś po co panikowiczowi ciągłe zamartwianie? Można by pomyśleć, że to doskonałe usprawiedliwienie dla nicnierobienia i zawsze wygodna wymówka. Ludzie z góry zakładają, że osoba zmagająca się z nerwicą używa czarnych scenariuszy, jako okazji, żeby ponarzekać i uzyskać wsparcie. Gdy chorowałam na nerwicę, to już sama nie wiedziałam czy zmieniłam się w marudę czy rozwija się u mnie jakaś choroba psychiczna. Zmartwienia dosłownie przesłaniały mój mózg, a ja kompletnie nie wiedziałam jak sobie z nimi poradzić. A przecież nerwica to choroba. A jednym z jej objawów jest ciągłe zamartwianie się. Co robić, aby przerwać zamartwianie?

 

NAJGORSZE SCENARIUSZE

Jak to jest, że osoba z nerwicą nie zakłada dobrych intencji, tylko z automatu kreuje najgorsze scenariusze? Nasze geny i naturalne reakcje pochodzą od naszych przodków, którzy byli myśliwymi i zbieraczami. Nasi pradawni przodkowie chadzali po lesie, zbierali owoce i polowali na zwierzynę. Ich głównym zmartwieniem była walka o przeżycie. W lesie łatwo można było zostać czyimś obiadkiem zatem ich systemy nerwowe musiały reagować w błyskawicznym tempie, aby jak najszybciej rozpocząć walkę lub ucieczkę. Zadaniem systemu nerwowego było natychmiastowe założenie najgorszego scenariusza, aby nas ochronić. A system nerwowy panikowicza ma co robić. Ciągle zakłada najgorsze scenariusze, bo ciągle funkcjonuje w warunkach „zagrożenia”. Analizuje dokładnie każdą sytuację, by zbadać czy przypadkiem to nie ona jest winowajcą stanu alarmowego.

 

Warto również zauważyć, że osobie, która zmaga się z nerwicą nie wydaje się, że jest chora. Ona naprawdę jest CHORA. Wszystkie objawy naprawdę odczuwa fizycznie. Odczuwa palpitacje serca, kolana jak z waty, zawroty głowy oraz wiele innych. A w dodatku często nie rozumie co się z nią dzieje i nie otrzymuje wsparcia od lekarzy czy rodziny. Więc zaczyna się martwić. Bo jak się człowiek może nie martwić, skoro w głowie ma helikopter i uczucie ucisku na klatce piersiowej (oraz wiele innych nieprzyjemnych objawów)? Mając nerwicę lękową człowiek jest teoretycznie zdrowy, a jednak bardzo chory.

 

Ciągłe zamartwianie może stać się nałogiem. Zupełnie jak palenie papierosów. Dlatego tak trudno się go pozbyć. Im dłużej pozostajemy pod wpływem stresującej sytuacji tym dłużej o niej myślimy i tym bardziej zaczynamy się martwić. A ciągłe zamartwianie powoduje, że tym bardziej nie potrafimy znaleźć rozwiązań.

 

ZŁE PODEJŚCIE DO ZMARTWIEŃ

Panikowicze zwykle skupiają się na tym, że problem istnieje, a nie na rozwiązaniach problemu. Nie potrafią dostrzec tego, ze ciągłe zamartwianie nic nie zmieni, a jedynie pogorszy sprawę. Doskonałym przykładem jest poniższa rozmowa:

 

<<<< Dalsza część tekstu dostępna jest w ramach Dostępu Premium. Przeczytaj Jak zamówić Dostęp Premium KLIK  Co to jest Dostęp Premium KLIK >>>>

 

Wykup Dostęp Premium i czytaj bez ograniczeń

Odblokuj dostęp premium »

Nielimitowany dostęp do
wszystkich treści na blogu

Koszt 39 pln za miesiąc
(bez umowy na rok)

Dodaj komentarz

 

9 komentarzy

07/09/21 15:57

To tak bardzo o mnie! Ja robię dokładnie to samo. Myślałam, że coś jest ze mną nie tak. Jak dobrze, że tu trafiłam.

07/09/21 15:59

Odkąd mam Dostęp Premium to zapisałam 4 zeszyty. I na prawdę widzę różnicę. Jak tylko zaczynam się nakręcać, to zaglądam do swoich notatek i wtedy łatwiej mi odgonić te myśli. Mam nadzieję, że z każdym miesiącem będzie co raz lepiej.

07/09/21 16:00

To jest ćwiczenie dla mnie! Od miesiąca tak się nakręciłam, że szok. Odkąd sąsiadka powiedziała mi o jakiejś szalonej kobiecie, która siedzi na targu i sprzedaje jabłka to zaczęłam sobie wkręcać, że pewnie oszaleję.

08/09/21 12:18

Bardzo wartościowy wpis. Daje do myślenia. Sama jestem ja ta osoba ;/ Mam nadzieję, że jak zrobię to ćwiczenie to w końcu się nauczę.

09/09/21 11:48

Ciekawe co by powiedział mój kardiolog 🙂

12/09/21 20:05

Ten blog to kopalnia wiedzy!

15/09/21 08:17

Sabinko, jak się czyta Twoje wpisy to czuję, że Ty też przeżyłaś to samo, piszesz z serca i bez oceniania. Dziękuję, że jesteś! W każdym wpisie tak bardzo odnajduję siebie, że aż mi lżej 🙂 Wszystkie Twoje rady wdrażam w życie i działają, od dziś zaczynam walczyć z zamartwianiem. Dzięki Tobie wystartowałam w pierwszych zawodach biegowych na 5 km 🙂 Zdobyłam dwa puchary i bakcyla żeby biegać dalej 🙂 DZIĘKUJĘ ŻE JESTEŚ!!!

15/09/21 11:34

Jeeeeeeeezzzuuuuu, aż mam ciarki! No brawo!!!!! Jak będziesz mnie widziała na jakiś zawodach, to koniecznie podejdź! Niech no Ciebie uściskam i pogratuluję osobiście <3

16/09/21 09:06

„Jeśli problem jest do rozwiązania i możesz coś zrobić, nie ma potrzeby by się martwić. Jeśli nie jest możliwy do rozwiązania, martwienie się nie ma sensu.” Dalajlama