Nerwica lękowa a wizyta u dentysty. Jak sobie pomóc?

Przez cały mój okres leczenia nerwicy lękowej bez leków nie odwiedziłam gabinetu stomatologicznego! Wolałam umierać z bólu niż pójść do miejsca z którego nie mogę natychmiast uciec. Kilka razy miałam sytuację podbramkową, ale skończyło się na przekładaniu rezerwacji terminu w nieskończoność i okropnych wyrzutach sumienia. Od 15 lat żyję już normalnie, ale jakoś nieszczególnie lubię chodzić do dentysty. Nerwica lękowa a wizyta u dentysty. Przeczytaj czym się różni moje aktualne zachowanie od tego w trakcie nerwicy. Jak również co robić, aby pomóc sobie przetrwać (albo w ogóle dać radę się umówić).

 

NERWICA LĘKOWA A WIZYTA U DENTYSTY. AKTULANIE

Dziś korzystam z usług stomatologicznych zupełnie normalnie. Mam potrzebę, umawiam się i jadę na wizytę. Nie skaczę z radości, że jadę. Ale jadę. Natomiast! Konieczność wyrwania ósemki mnie przerosła. Jakaś tam zwykła próchnica czy leczenie kanałowe było mi już znane. Ale wyrywanie? Przecież już sama nazwa zabiegu jest przerażająca 🙂 Podeszłam do sprawy zdroworozsądkowo. Im szybciej to zrobię (no co, przecież skutecznie odkładałam wykonanie zabiegu przez “jedyne” trzy lata haha) tym łatwiejsza będzie ta procedura i obędzie się bez zbędnych komplikacji.

Przed wizytą przygotowałam listę pytań do dentysty i omówiłam swoje obawy. Czy możliwe jest, że nie uda się Panu wyrwać zęba? Nie w tym gabinecie droga Pani. Czy mogę dostać zapaści od mocnego znieczulenia? Leczę od 16 lat, jeszcze mi się nie zdarzył taki przypadek. Nowoczesne środki znieczulające są bardzo bezpieczne, przecież sama Pani wie ile za nie płaci (ha ha). Co Pan ze mną zrobi jak zemdleję z bólu? Nie będzie Pani czuła połowy twarzy przez co najmniej 8 godzin. Nerwica lękowa a wizyta u dentysty. Co Pan wie na ten temat? Żartuje! Przecież już dawno o tym nie myślę. O tym będzie za chwilę. No to git. Umawiamy.

 

JAK SIĘ PRZYGOTOWAŁAM DO ZABIEGU?

Zabieg wyrywania ósemki miałam umówiony na godzinę 11:00. Około 8:00 zjadłam solidne śniadanie. Najpierw garść pomidorów. Potem dwa sadzone jaja, a na koniec kromkę żytniego chleba. To idealny posiłek na utrzymanie cukru w ryzach, który zapewnia sytość na kilka godzin (nie ma nic gorszego niż pusty brzuch lub skoki cukru podczas stresujących sytuacji). Około 9:00 rano poszłam na godzinny spacer z synkiem. Trochę się zmęczyłam, dotleniłam i skutecznie zajęłam głowę atrakcjami na dworze. Wiecie takie zwyczajne sprawy jak pilnowanie dziecka, by nie wlazło w psią kupę na chodniku wymaga totalnej koncentracji. W drodze na zabieg zaczęłam się denerwować i miałam ściśnięty żołądek. Na szczęście prowadziłam samochód więc nie mogłam się nad sobą użalać 🙂 Na wejściu oświadczyłam, że spisałam wieczorem testament. Podobno to jeden z najczęstszych żartów w gabinetach dentystycznych więc nie zabłysnęłam.

 

W GABINECIE

Zanim zaczął się sam zabieg, dostałam garść leków do połknięcia. Przeciwbólowe, przeciwzapalne i jakieś tam jeszcze przeciw coś tam. Na fotelu objaśniono mi całą procedurę wyrywania ósemki. Co się będzie po kolei działo i jak długo potrwa. Poprosiłam, aby w trakcie zabiegu przypominać te informacje. Gdy dostałam znieczulenie i zaczęło się rozchodzić po ciele, poczułam, że trochę panikuje. Wiecie, to takie dziwne uczucie. Jakby serce nagle zwalniało, albo stawało dęba. Już sama nie wiem. Zaczęły mi drżeć dłonie i prawie się popłakałam. Poprosiłam o piłeczkę gniotkę i zamkęłam oczy. Najpierw skorzystałam z tego co już znam i czego nauczyła mnie nerwica. Zaczęłam liczyć od 1000 w dół co 9. Koncentrowałam całą swoją uwagę na liczeniu, co skutecznie zablokowało napływ czarnych myśli. Gdy już pierwsza fala paniki minęła, to zaczęłam zgniatać piłeczkę w rytm muzyki. A potem robiłam to naprzemiennie ze spinaniem dużych palców u stóp. Nim się obejrzałam Pan dentysta powiedział, że już koniec.

Jaka byłam dumna! W końcu miałam to z głowy. Muszę też dodać, że ten mój dentysta jest super profesjonalny. W trakcie zabiegu nie plotkuje (co u innych zdarzało się nagminnie), nie odbiera telefonu (co też się ciągle zdarzało), informuje mnie co się będzie działo i czego się mogę spodziewać w trakcie wykonywania zabiegu (teraz usłyszy Pani odgłos piłowania, będę szył to niech się Pani nie przestraszy dużej igły lol). To wszystko sprawiało, że czułam się bardzo zaopiekowana. A to dodało mi otuchy.

 

NERWICA LĘKOWA A WIZYTA U DENTYSTY. A JAK TO BYŁO W TRAKCIE NERWICY?

A teraz będzie ubaw. Dzisiaj się z tego śmieję, ale kiedyś nie było mi do śmiechu. Zacznijmy od tego, że nerwica lękowa a wizyta u dentysty należy do kategorii zadań “trudne”. W książce o nerwicy lękowej “Triki na ataki paniki rozpisałam ćwiczenie na skalę lęku (takiego nie da się znaleźć w necie, bo sama je ułożyłam). No i dla mnie wizyta u dentysty, to był sam szczyt skali czyli mocna dziesiątka. Takie dychy były dla mnie zadaniami nie do wykonania. Unikałam ich jak ognia. Umówmy się. Z wiertłem w buzi ciężko uciec 🙂 A tak się zazwyczaj zachowywałam. Uciekałam.

Zanim w ogóle zdołałam się zebrać w sobie i umówić wizytę, to odpalałam doktora Google. Wpisywałam: “powikłania po zabiegu dentystycznym” lub “czy można umrzeć od znieczulenia” i tym podobne. Potrafiłam siedzieć przed kompem godzinami! Mało tego! Przekopywałam wszystkie fora o nerwicy, co tylko dodatkowo mnie nakręcało (stąd też pomysł na mój blog o nerwicy, gdzie skupiam się na pomocnych rozwiązaniach).

Gdy już udało mi się zarezerwować termin, to oczywiście przekładałam go w nieskończoność. Im bliżej terminu tym gorzej się czułam. Mój lęk narastał i narastał. Dwa razy udało mi się dotrzeć do gabinetu. Raz uciekłam nim weszłam do środka (i musiałam szukać nowego dentysty, bo “wstyd”) Od rana czułam taki lęk, że nie zjadłam śniadania. Sama nie wiedziałam czy w głowie kręci mi się z głodu czy przez nerwicę. Kolejnym razem uciekłam z gabinetu. Powiedziałam, że mam awaryjną sytuację rodzinną i wybiegłam. Nie przyznałam się, że mam nerwicę i szalenie się boję. Obawiałam się, że zostanę uznana za świrusa. W głowie krążyły mi te wszystkie okropne informacje zebrane w internecie. Brrrr. Generalnie bałam się tak bardzo, że nie dałam rady wybrać się do dentysty przez 7 lat.

 

PORÓWNANIE ZACHOWAŃ PRZED I PO NERWICY

W moich zachowaniach w trakcie nerwicy i po nerwicy, można odrazu wychwycić kilka różnic. Wcześniej skupiałam się na samym problemie i swoich objawach. Moje czarne myśli koncentrowały się na wymyślonych problemach z przyszłości, które mogły się nigdy nie wydarzyć. Po kilku latach odkładania i uciekania, straciłam wiarę, że w ogóle mogę wykonać zadanie “nerwica lękowa a wizyta u dentysty”. A przecież wyrywanie ósemek to nic miłego. To normalne, że pojawiają się objawy stresu. Zauważcie, że aktualnie skupiam się na ROZWIĄZANIACH, a nie potencjalnych problemach. Zastosowałam szereg zabiegów, które pomogły mi się rozluźnić i przetrwać. Nawet śniadanie było zaplanowanym posunięciem. Środek znieczulający inaczej działa na pusty żołądek, a inaczej na pełen brzuch (zupełnie jak alkohol). Poza tym nauczyłam się nie przypisywać doświadczanych objawów nerwicy. Dzisiaj już doskonale wiem, że ścisk w żołądku czy drżące dłonie są efektem stresu. Nie mają nic wspólnego z objawami nerwicy lękowej. Gdybym się na nich skupiła, to nadałabym im mocy i wtedy na prawdę mogłyby przeobrazić się w objawy nerwicy (bo przecież napad lęku to nic innego jak wzmożona reakcja na stres).

Dodatkowo wykonywanie trudnych zadań uczy wiary we własne możliwości. W trakcie nerwicy unikałam trudnych zadań jak ognia przez co czułam się jak totalny nieudacznik życiowy. Inni ludzie latali po świecie, a ja robiłam cyrk z wizyty u dentysty. No dramat! Im dłużej coś odkładałam, tym trudniej mi było to wykonać. Odwlekałam moment, aby móc się nauczyć przez doświadczenie, że dam radę wykonać zadanie. Pójść do dentysty czy choćby przymierzyć jeansy w przymierzalni 🙂 Dziś lubię poszerzać swoją strefę komfortu. Dzięki temu non stop się rozwijam i ciągle nabywam nowych umiejętności. Na przykład wymyślę sobie, że napiszę książkę o nerwicy lekowej i piszę (haha!).

 

 

NERWICA LĘKOWA A WIZYTA U DENTYSTY. JAK SOBIE POMÓC?

  1. Postaraj się jak najszybciej umówić na wizytę (pamiętaj, im dłużej coś odwlekasz tym trudniej będzie to wykonać)
  2. Będziesz odczuwać lęk, a może nawet dostaniesz ataku paniki u dentysty. W końcu wyrywanie ósemek z nerwicą czy borowanie to nic fajnego, a Ty nie potrafisz odróżniać objawów stresu od objawów nerwicy lękowej. Pogódź się z tym i weź na klatę.
  3. Spróbuj przygotować listę objawów stresu i skonfrontuj ją z objawami na wizycie. Czy to możliwe, że drżące dłonie czy choćby ścisk w żołądku jest następstwem stresu, a Ty przypisujesz te objawy nerwicy? Przez co tylko przybierają na sile i już sam nie wiesz czy to stres czy nerwica.
  4. Koniecznie powiedz dentyście, że bardzo się stresujesz. Opowiedz mu o swoich obawach, omów nurtujące zagadnienia. Jeśli źle zareaguje (wyśmieje, zlekceważy, nie udzieli jasnych odpowiedzi) to zmień dentystę. Dentysta dentyście nie równy.
  5. Poproś bliską osobę, aby wybrała się z Tobą i dodała Ci otuchy (na ten pierwszy raz). Tylko nie omawiajcie czarnych scenariuszy związanych z zabiegiem. To częsty błąd. Pamiętaj, im bardziej na czymś się skupiasz tym więcej siły temu nadasz. Rozmawiajcie o pogodzie, najnowszym teledysku ulubionego wykonawcy, obgadajcie pół miasta. BYLE ANI SŁOWA O NERWICY I LĘKACH
  6. Przygotuj sobie listę korzyści. Prawda, że lepiej wyrywać zdrowego zęba bez powikłań? Chcesz mieć to z głowy? I dowiedzieć się, że masz moc, aby to zadanie wykonać. Będziesz mógł podróżować bez obaw, o nagły ból zęba. Unikniesz sytuacji, gdy już będziesz postawiony pod murem. No i będziesz odczuwać komfort psychiczny związany z higieną jamy ustnej co “grozi” częstszymi pocałunkami. Weź listę ze sobą i przypominaj sobie o korzyściach!
  7. Nie nastawiaj się na cuda w stylu “oby tym razem mnie nie wzięło”. Masz nerwicę. Weźmie Cię. Zaakceptuj to i skoncentruj się na rozwiązaniach.

 

JAK JESZCZE MOŻESZ SIĘ PRZYGOTOWAĆ?

  1. Zjedz porządne śniadanie. Które nie jest pszenną bułką z dżemem 🙂 Najlepszy będzie posiłek zgodny z talerzykiem cukrzyka, zjedzony w odpowiedniej kolejności. Talerzyk cukrzyka to: połowa talerzyka warzyw zjedzone jako pierwsze, 1/4 talerzyka białka zjedzone jako drugie plus odrobina tłuszczu, 1/4 węglowodanów złożonych zjedzonych jako ostatnie. Nie dopuść do tego, aby udać się do gabinetu z pustym brzuchem. Najlepiej zjeść na dwie godziny przed wizytą. Trochę już strawisz, ale nie będziesz głodny.
  2. Absolutnie nie odpalaj Internetu! Jeśli będzie Cię kusić, wyrzuć komputer przez okno.
  3. Przed wizytą zapewnij sobie sporą dawkę ruchu na świeżym powietrzu. Spalisz trochę “stresu”.
  4. Spróbuj przygotować listę metod przekierowujących uwagę. Pamiętasz? Żółta piłeczka, liczenie… Każdy znajdzie coś dla siebie. Pamiętaj jednak, że metody przekierowania uwagi należy trenować przed koniecznością użycia ich w trudnych warunkach (na przykład, gdy boisz się wyrywania ósemek). Pisałam o tym szerzej w książce o leczeniu nerwicy lękowej bez leków “Triki na ataki paniki“. Osobiście stosowałam inne metody na sytuacje, gdy lęk dopadał mnie w domu, a inne w sytuacjach między ludźmi. Pomyśl o tym logicznie. W szkole uczyłeś się potęgowania lecz było to jakiś czas temu. Czy potrafiłbyś podczas pierwszego skoku ze spadochronem nagle wykopać z pamięci “potęgowanie” i zacząć go używać podczas spadania? Pewnie nie. Dużo prościej jest sięgnąć po potrzebne informacje, gdy używamy ich na co dzień. Dokładnie tak samo działają metody przekierowania uwagi.

 

KONCENTRUJ SIĘ NA WYKONANIU ZADANIA

Nie mówię, że dwa dni po wyrwaniu ósemki nie boli mnie pół twarzy. Bardzo się cieszę, że mam to już za sobą więc nie narzekam. Teraz ze spokojną głową mogę jechać na wakacje bez obaw o nagły ból zęba. Zresztą nie lubię odkładać czegoś na później. Mam takie wrażenie, że wtedy to jakoś “wisi” mi z tyłu głowy i zajmuje miejsce przyjemniejszym myślom. Dokładnie ten sam proces zachodził w moim mózgu w trakcie zmagań z nerwicą. Z powodu przekładania, unikania i zawężania się mojej strefy komfortu mój mózg opanowały same czarne myśli. Do tego stopnia, że te pozytywne nie miały już tam miejsca dla siebie 🙂 Taka fala czarnych myśli zdecydowanie powoduje więcej krzywdy niż potencjalny atak paniki na fotelu dentystycznym (którego i tak by pewnie nikt nie zauważył oprócz Ciebie). Dlatego warto koncentrować się na tym jak dane zadanie wykonać i co zrobić, żeby je sobie ułatwić. A nie na tym “co będzie gdyby”.

Pan dentysta powiedział mi przed wizytą, że 99 procent klientów bardzo boi się wyrywania ósemek. Jako ciekawostkę dodał, że jedna z pacjentek prosi go o robienie zdjęć jej zdjęć w trakcie zabiegu. Ma również klienta, który prosi o odpalenie muzyki heavy metal. Jedna Pani cały zabieg siedzi w słuchawkach na uszach z zamkniętymi oczami (może słucha mojej Instrukcji Głosowej: Atak paniki co robić? haha)

 

 

Najbardziej aktywnych czytelników zapamiętuję i nagradzam! Jak być aktywnym czytelnikiem?

Zostaw komentarz, udostępnij artykuł, dołącz do mnie na Instagramie, YouTube, Facebooku i koniecznie zapisz się na newsletter!

Newsletter

Bądź na bieżąco! Otrzymuj zniżki, zgarniaj gratisy i wygrywaj nagrody.

Co myślisz o tym wpisie?

Udostępnij

Zajrzyj do sklepu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

 

2 odpowiedzi

  1. Dziękuję 🙂!!
    Czytając książkę (jestem w trakcie czytania) zastanawiałam się czy znajdę coś na temat wizyty u stomatologa, tymczasem zobaczyłam ją tutaj 😁!!!
    Jest Pani niesamowita!!!! ❤️ ❤️ ❤️
    Dziękuję, dziękuję, dziękuję!!!! ❤️❤️❤️

„Triki na ataki paniki”

Moja historia. Jak pokonałam nerwicę lękową?

O mnie

Podczas mojej przygody z nerwicą lękową inspirowałam się badaniami i wskazówkami z pism naukowych takich jak Science czy Nature oraz metodami treningowymi jednostek specjalnych. Nie brałam leków i nie korzystałam z terapii. Od 8 lat otaczam opieką mentorską swoich klientów i pomagam im rozwijać kompetencje niezbędne do walki z nerwicą lękową bez leków.

Newsletter

Informacja o Cookies

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zaakceptuj, by korzystać z serwisu.