Często pytacie mnie w mailach czy leczenie zaburzeń lękowych bez leków jest możliwe. Ilość maili na mojej skrzynce drastycznie wzrasta się w okresie jesienno-zimowym, gdy stany lękowe mogą się nasilać. Obawiacie się, że każdy najmniejszy stres spowoduje nawroty lęku. Zapewniam Was, że zaburzenia lękowe są całkowicie uleczalne. Skoro ja to zrobiłam, to każdy może.

 

LECZENIE ZABURZEŃ LĘKOWYCH BEZ LEKÓW- CZY TO MIT?

Ataki paniki utrudniały moje życie przez długi czas. Na początku raz było lepiej, a raz gorzej. Każdego dnia uczyłam się jak działają zaburzenia lękowe i starałam się zrozumieć ten mechanizm. Jak tylko zaczynałam czuć się lepiej i objawów nerwicy było co raz mniej to znowu działo się coś, co sprawiało, że palpitacje serca, uczucie odrealnienia i depresja “wracały”.

A przynajmniej tak mi się wydawało, że „wracały”. Bo teraz rozumiem, że najzwyczajniej w świecie sama nakręcałam swój lęk. Leczenie zaburzeń lękowych bez leków jest możliwe, bo przecież nerwica to choroba uleczalna. W uproszczeniu jest ona konsekwencją tego jak żyjemy, a nie chorobą wynikającą z niedoboru jakiś składników chemicznych. Większość objawów związana jest z nadmiarem adrenaliny, która jest produkowana w wyniku toksycznego sposobu myślenia.

 

LECZENIE ZABURZEŃ LĘKOWYCH BEZ LEKÓW – TO BYŁA MOJA JEDYNA OPCJA

Na samym początku zaznaczę, że podczas mojej przygody z nerwicą nigdy nie zdecydowałam się na branie leków (mimo, iż absolutnie wszyscy lekarze, których odwiedziłam mi je zapisali). Byłam na kilkunastu wizytach u psychologów i psychiatrów oraz na grupie terapeutycznej, ale na te rozwiązania również się nie zdecydowałam. Miałam konkretne pytania – czy zaburzenia lękowe są uleczalne? skąd się bierze i co mam robić jak nadchodzi atak paniki? co robić, gdy w nocy lęk się nasila? – na które nie otrzymywałam odpowiedzi, w związku z tym kontynuowanie tej formy leczenia nie miało dla mnie sensu.

Postawiłam na swoją intuicję. Szukałam kogoś, kto również wyleczył się z nerwicy i mógłby dać mi nadzieję, że można to zrobić. No i znalazłam. Samo zobaczenie tego człowieka, było dla mnie dowodem na to, że zaburzenia lękowe są uleczalne. Pierwsze efekty nadeszły bardzo szybko i były dla mnie potwierdzeniem, że wybrałam słuszną drogę. Jesienią mija 11 lat życia bez nerwicy. Jestem doskonałym przykładem na to, że leczenie zaburzeń lękowych bez leków jest możliwe.

I uwierzcie mi na słowo, że żyję w zawrotnym tempie.

 

ZABURZENIA LĘKOWE TO WEZWANIE DO DZIAŁANIA

Zrozumiałam, że zaburzenia lękowe to proces fizjologiczny. Taki jak oddychanie i wydalanie. Burza hormonów. Kiedyś skupiałam się na tym co widziałam na zewnątrz. Na palpitacjach i kolanach jak z waty. I to właśnie totalne skupianie się na nerwicy nakręcało moją chorobę. Dziś patrzę na ten proces od wewnątrz. To, co dzieje się w środku, widać na zewnątrz. I doskonale rozumiem jak powstaje lęk.

Dzięki temu nawet jeśli pomyślę…O mam kolana jak z waty (choć tak nie myślę) to w następstwie nie uruchomię błędnego koła w stylu: nigdy tego nie wyleczę, muszę uciekać, mam raka 😊 Nigdy również nie ucieknę i nie zrezygnuje ze swoich planów tylko dlatego, że wydaje mi się, że coś złego może się wydarzyć. Po prostu się nie boję. I to jest dla mnie gwarancją, że zaburzenia lękowe są uleczalne. A przy okazji usłyszałam przesłanie jakie niósł ze sobą lęk i zmieniłam swoje życie na lepsze.

 

Zaburzenia lękowe są całkowicie uleczalne i lepiej jest poświęcić swoją energię na walkę z nimi niż na rozważanie czy jest to możliwe. Bo jest 🙂 Jeśli kroś śmie twierdzić inaczej to znaczy, że nadal się z nimi zmaga.

 

Oto instrukcja jak zapanować nad sobą w trakcie napadu lęku. 

 

 

Dodaj komentarz