Alkohol a nerwica lękowa. Czy można pić z nerwicą?

StockSnap_V0ZNGACCAS-scaled

Alkohol a nerwica lękowa. Zanim zachorowałam nerwicę to często piłam lampkę wina do obiadu czy drinka lub piwo po wieczornej zmianie w pracy. Od czasu pierwszego ataku paniki nie wypiłam ani kropli alkoholu przez 7 lat. Ani jednej! Czy można pić z nerwicą? Czy picie wzmacnia objawy? Co ma alkohol do stanów lękowych? Wypowiem się jako osoba, która przez wiele lat zmagała się z nerwicą.

 

Na samym początku zaznaczę, że piszę o alkoholu w sensie picia lampki wina/piwa/drinka czasem i do towarzystwa. Nie mam tu na myśli zapijania smutków, tłumienia zdenerwowania czy ucieczki od problemów lub lęków. Podczas swojej przygody z nerwicą nie brałam ani antydepresantów ani psychotropów więc teoretycznie mogłam się od czasu do czasu napić. Mimo to rzuciłam wszystkie trunki na wiele lat. Nie dlatego, że źle się po nich czułam lecz z powodu niewiedzy. Najzwyczajniej nie wiedziałam czy alkohol a nerwica to dobra kombinacja.

 

ALKOHOL A NERWICA. CZY ALKOHOL WZMACNIA OBJAWY?

Po spożyciu alkoholu ciało przetwarza to co wypiłeś, a efektem tego procesu są procesy fizjologiczne przypominające ataki paniki. Stan upicia alkoholem i nerwica mają bardzo dużo wspólnych objawów: zawroty głowy, kolana jak z waty, zaburzenia równowagi, wzrost ciśnienia krwi…można by tak wymieniać. Jednak alkohol nie wzmacnia objawów lęku. On po prostu sam w sobie pewne objawy powoduje i nie mają one nic wspólnego z nerwicą. Są jedynie konsekwencją wypicia alkoholu. Dopiero błędna interpretacja tych objawów, powoduje, że faktycznie stają się one objawami lęku.

Przykład? Proszę bardzo.

Po spożyciu lampki wina zaczynasz mieć kolana jak z waty. Myślisz sobie coś w stylu “O nie, chyba znowu się zaczyna. Dlaczego mnie to spotkało, już nigdy nie będzie normalnie”. Swoim sposobem myślenia powodujesz wzmocnienie objawów i teraz oprócz kolan jak z waty zaczynasz mieć również wrażenie duszności. Decydujesz się opuścić imprezę, aby nie robić sceny. Lęk wygrywa.

A przecież to zupełnie normalne, że spożyciu alkoholu ma się kolana jak z waty. Słyszałeś pewnie o tym, że trzeba wypić na dwie nogi? To właśnie po to, aby nie bujało 🙂 Po spożyciu procentów buja każdego. Tego co ma nerwicę lękową i tego bez nerwicy.

 

CZY MOŻNA PIĆ ALKOHOL MAJĄC NERWICĘ?

Aby móc odpowiedzieć sobie na to pytanie, należy rozpatrzyć dwie kwestie. Po pierwsze stan naszego ogólnego dobrostanu: poziom wyspania, kondycję fizyczną, stan zmęczenia, jak również poziom głodu. Spożywając alkohol obciążamy i tak już przeciążone ciało oraz system nerwowy. I tak oto zamiast koncentrować się na regeneracji systemu nerwowego, organizm będzie musiał podzielić swoją uwagę między dwa zadania. Co oznacza mniej energii na to ważniejsze zadanie jakim jest radzenie sobie z lękiem. Poza tym zmęczony, głodny i zestresowany organizm jest bardziej podatny na bąbelki. Co oznacza, że może się upić minimalną dawką alkoholu i podziękować nam w postaci kaca. A co za tym idzie? Szereg objawów przypominających objawy nerwicy.

 

 

Po drugie warto również wziąć pod uwagę poziom wiedzy o naszej przypadłości. Ja na początku kompletnie nie wiedziałam jak sobie radzić z nerwicą lękową i absolutnie wszystkie sensacje związane z moim ciałem przypisywałam chorobie. Kiedyś mogłam wypić nawet dwa piwa, a teraz wystarczyło pół małego żeby zakręciło mi się w głowie. Co oczywiście zwalałam na nerwicę i dodatkowo się nakręcałam. Kompletnie nie przyszło mi do głowy, że przecież straciłam na wadze, moje hormony oszalały, mało jem i ciągle jestem przemęczona. I w konsekwencji szybko się opijam.

Mając nerwicę można pić alkohol. Natomiast biorąc pod uwagę powyższe, może się okazać, że w ogólnym rozrachunku lepiej będzie sobie odpuścić.

 

ALKOHOL A NERWICA. RADZENIE SOBIE Z OBJAWAMI

Jak odróżnić czy kolana jak z waty są kolanami jak z waty przez alkohol czy nerwicę? Ja na samym początku tego nie potrafiłam. Nie wiedziałam co robić, jak pojawiają się objawy i zaczynam się nakręcać. Dlatego odpuściłam picie całkowicie na wiele miesięcy. Po tak długim okresie całkowitej abstynencji, upijałam się kilkoma łykami wina i już nie opłacało mi się pić. Dla kilku kropel trunku nie chciało mi się kombinować z taksówkami, a potem bujać z kacem. I tak. Miałam kaca po 80 ml czerwonego wina.

Powróciłam do alkoholu dopiero wiele lat po tym jak już się całkowicie wyleczyłam. Ale przez te wiele lat cierpiałam z tego powodu. Nie dlatego, że tęskniłam za piwkiem 🙂 Bo to akurat nie stanowiło dla mnie problemu. Po prostu fakt, że nie piłam, był dla mnie pewnego rodzaju ograniczeniem. Taką pułapką nerwicy. Wiele razy i w różnych sytuacjach zastanawiałam się czy mogę się napić. I mimo tego, że już potrafiłam opanować swoje lęki w stu procentach i dokładnie wiedziałam co robić, to nie miałam odwagi tego zrobić. Będąc na rauszu człowiek nie do końca się kontroluje i bałam się, że ten brak kontroli “przywróci” moje ataki paniki. A przecież wtedy nie było czegoś takiego jak Niepanikuj, żeby mi ktoś wytłumaczył czy alkohol a nerwica to dopuszczalne połączenie.

 

CO BYM ZROBIŁA TERAZ?

Gdybym mogła cofnąć się w czasie mając tą wiedzę co teraz, zdecydowanie odpuściłabym alkohol w pierwszej fazie nerwicy. Czyli wtedy, gdy nie potrafiłam nad nią panować i nie wiedziałam co robić, gdy pojawiają się objawy.

Pozwoliłabym sobie na okazjonalnego drinka od momentu, gdy nauczyłam się trzymać lęk w ryzach. Wiele razy było mi po prostu przykro patrząc jak inni swobodnie stukają się lampką szampana w Sylwestra czy świętują z lampką wina w urodziny. I nie chodzi tu o sam alkohol lecz po prostu o posiadanie takiej możliwości. Nerwica to sieć wykluczeń i ograniczeń. A alkohol był dla mnie jednym z nich. Gdybym miała to doświadczenie, które mam teraz to na pewno nie odmówiłabym sobie od czasu do czasu towarzyskiego drinka.

Nawet jeśli ten jeden drink miałby wywołać objawy podobne do lęku, to co z tego? Umiałam już nad tym panować w wielu innych sytuacjach: w samolocie, sklepie, czy pracy. Nawet jeśli z początku miałabym trochę obaw, na sto procent potrafiłabym przemówić sobie wtedy do rozumu (że kolana jak w waty są od drinka) i wyprowadzić na prawidłowe myślenie. Tyle, że wtedy nie miałam odwagi nawet spróbować. A jedyne co pamiętam z tamtego okresu, to życie w ciągłym ograniczeniu. I ten fakt mocno mnie przytłaczał.

 

ALKOHOL A NERWICA. JAK PIĆ Z GŁOWĄ?

Jeśli jesteś w połowie drogi leczenia nerwicy i okazjonalnie chcesz się napić jedną lampkę wina dla towarzystwa lub po prostu masz ochotę na drinka, zrób to z głową. Po pierwsze nigdy nie pij na pusty żołądek. Picie alkoholu na pusty żołądek powoduje obniżenie poziomu cukru we krwi czego objawem są zawroty głowy, drżenie i mrowienie, rozbicie i osłabienie. Czyli wszystko to, co kojarzy się z lękiem. Jeśli masz ochotę na lampkę wina to wkomponuj w swoje menu deskę serów, wędlin i bagietkę z oliwą. Wtedy Twój organizm znacznie lepiej poradzi sobie z przetwarzaniem procentów, a Ty znacznie słabiej odczujesz ich skutki.

Po drugie dbaj o nawodnienie. Picie alkoholu odwadnia organizm. Objawy odwodnienia obejmują zawroty głowy, osłabienie mięśni, zawroty głowy i nudności – wszystkie do złudzenia przypominają fizyczne objawy lęku. Jeśli wiesz, że przykładowo wieczorem idziesz na imprezę urodzinową i zaplanowałeś wypicie lampki wina to już od samego rana pamiętaj o nawadnianiu, a podczas imprezy pij w stosunku 2:1. Dwie szklanki wody na jedną szklankę wina. Dzięki temu zminimalizujesz ryzyko wystąpienia objawów kaca/odwodnienia.

Po trzecie użyj planowania jako tajnej broni. Zaplanuj swój dobrostan wiedząc, że w piątek czeka Cię impreza urodzinowa na której planujesz wypić lampkę wina. Zadbaj o to, aby się wyspać, nie stresować, nawadniać i dobrze zjeść. Wtedy Twój organizm będzie miał więcej mocy do przetwarzania alkoholu i lepiej zniesie objawy.

Aaaaaa no i przede wszystkim zadbaj o to, aby wiedzieć co robić jak pojawią się objawy przypominające lęk, a nawet jak zjawi się atak paniki. Jeśli miałby się zjawić to nic się nie dzieje. Ma do tego prawo, bo na tym polega nerwica lękowa. Ważne, aby w takim momencie potrafić go opanować i dalej móc cieszyć się imprezą.

 

LUBIĘ MIEĆ MOŻLIWOŚCI, A NIE OGRANICZENIA

Na sam koniec chciałabym jeszcze raz podkreślić, że nie jest to wpis promujący picie alkoholu. Sama po dziś dzień piję sporadycznie i nigdy w dużych ilościach. Uprawiam dużo sportu i to jakoś mi się nie składa z upijaniem. Ale mam taką możliwość. I to jest najważniejsze. Nie pytajcie mnie co w przypadku, gdy ktoś korzysta z leków. Ja tego nie wiem, bo nie korzystałam. Podejrzewam, że jedno całkowicie wyklucza drugie. Sporadyczne i okazjonalne wypicie lampki wina nikomu krzywdy nie zrobi. W większych ilościach już może.

 

JAK ZAPANOWAĆ NAD SOBĄ W TRAKCIE NAPADU LĘKU KLIK

JAK OPANOWAĆ NAPAD LĘKU KLIK

Najbardziej aktywnych czytelników zapamiętuję i nagradzam! Jak być aktywnym czytelnikiem?

Zostaw komentarz, udostępnij artykuł, dołącz do mnie na Instagramie, YouTube, Facebooku i koniecznie zapisz się na newsletter!

Newsletter

Bądź na bieżąco! Otrzymuj zniżki, zgarniaj gratisy i wygrywaj nagrody.

Co myślisz o tym wpisie?

Udostępnij

Zajrzyj do sklepu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

 

„Triki na ataki paniki”

Moja historia. Jak pokonałam nerwicę lękową?

O mnie

Podczas mojej przygody z nerwicą lękową inspirowałam się badaniami i wskazówkami z pism naukowych takich jak Science czy Nature oraz metodami treningowymi jednostek specjalnych. Nie brałam leków i nie korzystałam z terapii. Od 8 lat otaczam opieką mentorską swoich klientów i pomagam im rozwijać kompetencje niezbędne do walki z nerwicą lękową bez leków.

Newsletter

Informacja o Cookies

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zaakceptuj, by korzystać z serwisu.